MÓJ DZIESIĄTY TOMIK UKAZAŁ SIĘ W LUBELSKIM WYDAWNICTWIE NORBERTINUM

I oto jest mój nowy tomik „Hanami”. Pełen wierszy i anegdot. Serdeczne podziękowania dla wszystkich osób i instytucji, które się do jego powstania i wydania przyczyniły. A są to: Piotr Paweł Spottek, pan Piotr Sanetra i Wydawnictwo Norbertinum, Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego i Pałac Myśliwski Książąt Radziwiłłów w Antoninie.

Polonijnemu Radiu Islanders i audycji „Pod wielkim dachem nieba” bardzo dziękuję za patronat medialny, a Ani Wysockiej za projekt okładki.

Bardzo jestem wdzięczna autorce posłowia. To pani profesor Jadwiga Mizińska, kierownik Zakładu Socjologii Wiedzy w Instytucie Filozofii UMCS w Lublinie. Członek Polskiego Towarzystwa Etycznego. Inicjatorka i współredaktorka serii wydawniczej „Lubelskie Odczyty Filozoficzne”. W swoim dorobku posiada ponad 200 artykułów, rozpraw naukowych i recenzji. 

TOMIK JEST DO NABYCIA W WYDAWNICTWIE NORBERTINUM I NA ALLEGRO

Kliknij:

http://norbertinum.pl/aktualnosc/198/Premiera-MARIA-DUSZKA-bdquoHanamirdquo-23052023

Kliknij:

https://allegro.pl/oferta/hanami-maria-duszka-13762549465?reco_id=b1671455-1b20-11ee-aa84-9e41bf994676&sid=0e7a5475e04eefd78184d559df6fb9f87c889ad5ac94196dac75ac99722370c3&bi_s=archiwum_allegro&bi_c=Product&bi_m=reco&

 

A TO JEDNA Z PIERWSZYCH RECENZJI TOMIKU. JEJ AUTORKĄ JEST POETKA Z CIECHOCINKA, ANNA STANEK:

Dziś mogłam celebrować święto, jakim było czytanie „Hanami” – nowego tomiku Maria Duszka. Miałam czas, moment zatrzymania w biegu, co się nieczęsto zdarza. I cudownie, że poczta po dwóch (!) tygodniach dostarczyła go właśnie dziś. Miałam swoje Hanami – choć zamiast podziwiać kwiaty japońskiej wiśni, zanurzałam się w kolejnych i kolejnych wierszach. Tak. Trzeba zwolnić. Cieszyć się życiem, każdą chwilą. Wszystko wokół kręci się i przemija za szybko… Jak kwiaty wiśni, jabłoni, bzów…

Wiesz, Marylko, że w Twoich wierszach zakochałam się od pierwszego wysłuchania pod orzechem u Stachury. W wielu widziałam siebie (ta pelargonia…) Byłam ciekawa kolejnego tomiku. Tego, czy równie jak poprzednie mnie zachwyci. Nie zawiodłam się. Twoje wierszowane myśli i aforyzmy; zapisy historii widzianych lub przeżytych, lapidarne obrazki poetyckie – urzekają, Marylko. Dziękuję za wzruszenie, za zatrzymanie się, zadumanie…

RECENZJA AUTORSTWA DOKTORA PIOTRA CHRZCZONOWICZA UKAZAŁA SIĘ NA PORTALU PISARZE.PL

https://pisarze.pl/2023/06/27/piotr-chrzczonowicz-poezja-kwitnacej-wisni/?fbclid=IwAR3yCM65GMMJfNVbMwGK_-l7M1Tvs0L2u0NVWZC0z_eU44SdeR7lL0p3OLg

Piotr Chrzczonowicz – POEZJA KWITNĄCEJ WIŚNI

 

    W jednym z wierszy ze zbioru „Hanami” autorka pisze:

„nie oczekujcie od poetów
recepty na świat
ani nienagannego życia

oni tylko czasem łowią
strumienie mniej lub bardziej
pięknych słów (…)”

   Maria Duszka – poetka, dziennikarka, założycielka Koła Literackiego „Anima”, której  utwory są przełożone na kilkanaście języków obcych – w swoim nowym zbiorze „Hanami” poszukuje szczęścia, miłości i piękna w zawirowaniach współczesnego świata. To właśnie piękno jest pokarmem dla ludzkiej skołatanej duszy.

   Podmiot liryczny jej wierszy jest zarazem mentorem, świadkiem udręki ludzi pióra, łowcą paciorków szczęścia, komentatorem wydarzeń politycznych, Kasandrą, która powie, że ”nie będziemy drugą Japonią”. Sny o pięknie i sprawiedliwości zderzają się  bowiem z brutalną rzeczywistością. Autorka tworzy liryki w skupieniu, posiłkując się Norwidowską techniką skrótów myślowych i niedopowiedzeń. Lakoniczne puenty mają za zadanie zaprosić odbiorcę do dialogu i poszukiwania sensu w dramacie egzystencji. Stylistyka jej wierszy karze jednak poszukiwać wartości, miłości, a czasem Boga.

   W kilku krótkich strofach przepełnionych wieloznacznością obrazów i desygnatów spotykamy z autorką ból Stachury, niebo Agnieszki Osieckiej, wrocławskiego barda poezji Rafała Wojaczka rozdartego w agonii ustroju totalitarnego .

   Antidotum na ów tragizm jest magia miłości, kwitnące wiśnie, śpiew ptaków – zaczarowany, a może ukryty w nas świat. Jej słowa są wyważone, pojemne znaczeniowo, co świadczy o dojrzałości autorki. Krótkie obrazy przełomu wieków, systemów politycznych, wojny na Ukrainie, świata ograniczonego pandemią nienawiści, ocierają się o człowieka na śmietniku wydarzeń i polityki.

   Zwykli ludzie pragną:
„patrzeć na kwitnące bzy
kąpać się w jeziorze
rodzić i wychowywać dzieci (…)
politycy mają dla nich inne plany”

   Być może dlatego niespokojny bieg podmiotu tych wierszy, krótkie opowieści opisujące epokę – są poszukiwaniem istoty bytu i języka.

   Diagnoza świata, który obserwuje jest jednak tragiczna. Bo jak konstatuje poetka:
„ludzkość
od czasu do czasu
wydaje z siebie
potwora
który ją pożera”

   Poeci, jak twierdzi autorka, mają więcej do powiedzenia niż politycy. Niestety, świat nader rzadko słucha ich głosu. Świat bez miłości i wolności staje się areną dramatu, rodzi zniewolenie i cierpienie.
   „Hanami” to zbiór wierszy poetki dojrzałej, mistrzyni poetyckiego skrótu myślowego i niedopowiedzeń. Język tej poezji diagnozuje niejako stan epoki, sumienie świata, który pędzi ku przepaści. W krótkich lirykach zapisane jest przesłanie tej poezji i ogromny potencjał semantyczny, stwarzający pole dla przemyśleń czytelnika tych  wierszy.

Maria Duszka, Hanami, Wydawnictwo Norbertinum, Lublin 2023

 

NA ANTENIE „NASZEGO RADIA” ROZMAWIAŁA ZE MNĄ MONIKA WARACZYŃSKA: 

https://www.nasze.fm/news,44583

A NA PORTALU PISARZE.PL MOJA ROZMOWA Z DUETEM TRZECI ODDECH KACZUCHY

 

 W 1981 r. mieszkałam we Wrocławiu. Tego lata na XIX Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu narodziło się kilka przebojów. Jednym z nich był „Kombajnista”. Słyszałam tę piosenkę mnóstwo razy, nie tylko we własnym radiu. Kiedy się szło ulicą, jej melodia dobiegała otwartych okien wielu domów. To był dosłownie wybuch popularności Trzeciego Oddechu Kaczuchy. Zespół zdobył na tym festiwalu I Nagrodę w Konkursie Interpretacji za wykonanie piosenki „Okularnicy” Agnieszki Osieckiej i Jarosława Abramowa. A podczas opolskiego kabaretonu publiczność entuzjastycznie przyjęła ich utwór „Wódz”.

   Trzeci Oddech Kaczuchy został założony w Olsztynie przez Andrzeja Janeczko, Maję Piwońską i Zbigniewa Rojka w styczniu 1981r. Działał przy Wyższej Szkole Pedagogicznej (obecnie to wydział Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego), gdzie już wcześniej Andrzej Janeczko i Wiesław Nideraus utworzyli kabaret „Ładne kwiatki”.

KLIKNIJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ:

https://pisarze.pl/2023/05/02/maria-duszka-zawsze-razem/

Maja Piwońska i Andrzej Janeczko w Sieradzu, fot. Maria Duszka
Trzeci Oddech Kaczuchy, fot. Maria Duszka

 

Maria Duszka i Andrzej Janeczko w łódzkim Domu Literatury
Maria Duszka i Andrzej Janeczko w łódzkim Domu Literatury, fot. Piotr Spottek

O REMIM JUŚKIEWICZU PLOTKUJĘ NA PORTALU PISARZE.PL

https://pisarze.pl/2023/04/18/maria-duszka-z-inowroclawia-do-sanremo/

 

Maria Duszka – Z INOWROCŁAWIA DO SANREMO

 

 

Remi Juśkiewicz na koncercie w Sieradzu. Fot. Maria Duszka

   Od 2017 r. współtworzę z Piotrem Spottkiem audycję muzyczno – poetycką „Pod wielkim dachem nieba”. Nagrywamy ją w domu, po czym przesyłamy do Radia Muzyczna Cyganeria, Radia KSON i polonijnego Radia Islanders w Wielkiej Brytanii. Przez kilka lat goście przyjeżdżający do nas na wywiady z różnych stron kraju, mogli liczyć na posiłek, a czasem także na nocleg. Dopiero w czasie epidemii, udało nam się zdobyć sprzęt i opanować umiejętności pozwalające na zdalne przeprowadzanie wywiadów. Ma to swoje plusy, bardzo ułatwia pracę. Jednak dzięki tym bezpośrednim spotkaniom nawiązaliśmy znajomości, które przyniosły niezwykłe owoce. Jak na przykład ta z Remigiuszem Juśkiewiczem.
   W pewne niedzielne popołudnie w 2018 r. Remi przyjechał do nas na wywiad. Był w drodze z Inowrocławia do Londynu. Okazało się, że jest bardzo sympatycznym, życzliwym, otwartym człowiekiem. Po obiedzie i wywiadzie podarowałam mu swój tomik „Freienwill” – ot tak, bez specjalnej intencji. Nie spodziewałam się, że cokolwiek z tego wyniknie. Potem Remi powiedział mi, że już w drodze do Londynu zaczął komponować muzykę do kilku moich utworów. Tak zaczęła się nasza współpraca.
   Remigiusz Juśkiewicz urodził się w 1962 r. w Zgorzelcu, przez wielelat mieszkał w Inowrocławiu. Jest muzykiem, kompozytorem, aranżerem, multiinstrumentalistą, wokalistą i animatorem kultury. 

WYZNAWCA BEATLESÓW

   Nieustająco jestem zafascynowany Beatlesami. Jestem wręcz ich wyznawcą. Niektórzy myślą, że to tylko „She loves you, yeah, yeah, yeah…”. Nie wiedzą, jaki ten zespół miał wpływ na współczesną muzykę. W ciągu 7 lat – w 1963 r. wydali pierwszą wspólną płytę, a ostatnią w 1970 r. – wywrócili cały świat muzyki pop do góry nogami. To fenomen muzyczny i socjologiczny. A przecież nie byli wyedukowani muzycznie. Dlatego jedna z pierwszych piosenek, jakie nagrałem to „Song dla pana L”  –  czyli dla Johna Lennona – do tekstu Wiesława Fałkowskiego. – mówi Remi. Oto fragment tego utworu:

Brzozowy pień biały 
– obejmij ramionami.
Chodź w piżamie rok cały                          
– bądź na haju.

Ref. Seks, religia i telewizja.          
A myślałeś, że jesteś mądry? 
Władza i pieniądze i policja.     
a myślałeś, a myślałeś,             
że jesteś wolny? 
                      
Pokochaj świat cały
– ożeń się z Yoko Ono.
Wyobraź sobie wolność
Wyobraź sobie wolność!
                   
   Źródłem inspiracji był dla niego także od zawsze Bob Dylan. Ale i Czesław Niemen, którego białoruskie i rosyjskie pieśni ludowe śpiewane z akompaniamentem gitary budziły jego zachwyt. Kiedyś bardziej pociągała go muzyka rozrywkowa, z wiekiem dojrzał także do słuchania klasyki.
   Nikt z mojej rodziny nie był profesjonalnym muzykiem. Ojciec lubił śpiewać, ale kiedy miałem 5 lat zachorował na raka krtani, więc nie mogłem ocenić jego umiejętności. Rodzice zauważyli u mnie i siostry zdolności i wysłali nas do przedszkola muzycznego – ja miałem wtedy 5 lat, ona  4. Dwa lata później przyjęto mnie do szkoły muzycznej, do klasy akordeonu. Na początku było fajnie, potem te nieustające ćwiczenia męczyły mnie, ale się nie poddawałem. W szkole muzycznej drugiego stopnia uczyłem się grać na puzonie. Mówiono mi, że puzonistów jest mało, więc będę miał pracę. Teraz wiem, dlaczego jest mało. Bo to bardzo trudny instrument. Dlatego nie udało mi się skończyć tej szkoły. Potem już sam się rozwijałem zakładając zespoły, z reguły rockowe. Byłem całe życie  klawiszowcem. Teraz mam melodykę – instrument dmuchany, który ma klawiaturę przypominającą akordeon i podobnie brzmiący. Dopiero niedawno zacząłem grać na gitarze. – opowiada muzyk.  
   Pierwszy zespół założył w wieku 16 lat. Graliśmy piosenki, które były wtedy popularne. Równolegle uczyłem się w technikum mechanicznym dla pracujących. Niewiele z tego etapu edukacji  wyniosłem. W 1985 r. trafiłem do wojska, ale byłem tam tylko sześć tygodni. Odgrywałem tam  trochę rolę Szwejka. Od twardych żołnierskich butów bolały mnie nogi i musiałem chodzić w trampkach. Zwierzchnicy nie mogli tego znieść – wszyscy walili w bruk butami, a ja klapałem trampkami. Stwierdzili, że albo nogi w gips albo do cywila. Jeszcze przed przysięgą zostałem wypuszczony do domu. – wspomina artysta.
   Po wyjściu z wojska przez 10 lat pracował jako instruktor muzyczny w inowrocławskim Domu Kultury „Kolejarz”. Zespoły, które tam prowadził zdobywały pierwsze miejsca w ogólnopolskich przeglądach kapel kolejowych. Stworzył też z kolegami zespół o nazwie YA, który koncertował w całej Polsce. Kiedy już Remi odszedł z tego bandu, koledzy wydali płytę – pierwszą w Inowrocławiu. W tamtym czasie to był duży sukces.
   O kolejnych swoich projektach opowiada: Zacząłem uczyć dzieci gry na keyboardzie. Wymyśliłem własną metodę,  żeby im nie było nudno jak w szkole muzycznej. Może klasyka wymaga takiego „japońskiego” podejścia, żeby małe dzieci ćwiczyły po kilka godzin, a repertuar im jest brzydszy, tym lepszy. Ja byłem temu przeciwny. Dlatego wiele dzieci chętnie się u mnie uczyło. Z kilkoma kolegami otworzyliśmy też sklep muzyczny i kawiarnię w centrum Inowrocławia. Już jej teraz nie ma, ale wpisała się w historię miasta. Powołałem też pierwsze stowarzyszenie muzyczne, organizowaliśmy koncerty znanych artystów. To była taka działalność gastronomiczno – rozrywkowo – artystyczna. Kiedy kawiarnia upadła, wymyśliłem pub, który się nazywał „Remiza” – od mojego imienia Remi. Mieściło się tam ponad sto osób. Występowali artyści z Inowrocławia, ale i gwiazdy, między innymi Michał Wiśniewski z zespołem „Ich troje”. Było interesująco, ale z różnych względów niełatwo.
   Około 2000 r. dostał propozycję, aby przenieść swoją działalność do niedawno odkrytej zabytkowej, klimatycznej piwnicy mieszczącej się blisko dworca w Bydgoszczy. Ten lokal również nazwał „Remizą”. Była tam grana już trochę inna muzyka, bardziej młodzieżowa. Ale to też nie przynosiło dużych zysków.

W OJCZYŹNIE LENNONA

   W 2003 r. wyjechał do Wielkiej Brytanii. Na sześć tygodni. Mieszka tam już 20 lat. Na początku oczywiście zaczął się uczyć języka angielskiego. Równocześnie pracował rozwożąc kanapki do różnych zakładów pracy. Od 2015 r. jest listonoszem. Rok później za namową swojej siostry Renaty rozpoczął studia. Było to możliwe dzięki temu, że w Wielkiej Brytanii można studiować nie mając matury. Zrobił licencjat z songwritingu w British and Irish Modern Institute (BIMM) pod egidą West London University, a potem studia magisterskie z zakresu produkcji muzycznej w Kingston University.
   Bardzo podoba mi się brytyjski system nauki. Powiedzieli mi: „Jeżeli uprawiasz hip-hop – pomożemy ci tworzyć piosenki hip-hopowe, jeżeli country to country.” I tak było. Nie ingerują, tylko starają się pomóc. Skończyłem studia z wyróżnieniem The First Certificate. Jak człowiek ma ponad 50 lat, to musi wiedzieć, czego chce, więc przykładałem się do nauki. –  przyznaje Remi.
   Ze studiów wyniosłem jeszcze jedną istotną korzyść. W zespołach zawsze miałem problemy z wokalistami. Delikatnie mówiąc – nie mieli poczucia obowiązku. Ja zwykle śpiewałem jedynie chórki. A na studiach niemal co tydzień musiałem napisać nową piosenkę i ją zaprezentować. Tak zostałem  wokalistą i frontmanem. Zawsze najważniejszy jest upór, konsekwencja i przełamywanie własnych ograniczeń, które często są tylko w naszej wyobraźni. Gdy zacząłem śpiewać publicznie, wszystko stało się prostsze. Na koncertach zauważyłem, że ludziom podobają się moje wykonania. Pozytywna reakcja publiczności uskrzydla.
   Po raz pierwszy zaśpiewałem samodzielnie na koncercie w sierpniu 2017 r. To były piosenki do tekstów Wiesława Fałkowskiego, poety, który również przyjechał do Wielkiej Brytanii z Inowrocławia. Potem zacząłem „kolaborować” z Dorotą Górczyńską – Bacik jako autorką tekstów. A potem to już cała litania nazwisk: Bianka Kunicka – Chudzikowska, Birutė Jonuškaitė, Danuta Nogawka, Adam Gwara i wielu innych. – mówi bard.
   Współpracuje także z Izą Smolarek i Alexem Sławińskim, redaktorami audycji „Studio Londyn” emitowanej w Radiu Wnet. Tworzy muzykę dla Teatru „Katharsis” działającego przy polskiej parafii w Dunstable.
   Remi zawsze lepiej czuł się w roli kompozytora niż autora tekstów piosenek. Chyba jednak znów przesadza ze skromnością, bo napisał już wiele dobrych utworów. Jak choćby ten dedykowany przedwcześnie zmarłemu koledze  Robertowi „Mycy” Kowalskiemu zatytułowany ”Kiedy dotkniesz nieba”:

Odkąd cię pamiętam
odkąd ciebie znam
z głową w chmurach
niepokorny Piotruś Pan

Ref.: Odfrunąłeś „Tak jak anioł”
jak spłoszony ptak
Czy ty wiesz jak nam ciebie brak?
Kiedy dotkniesz nieba
daj nam jakiś znak

Tyle planów i nieprzebytych dróg
I piosenek nienapisanych słów


REMIZA PO RAZ TRZECI

   Pierwszą płytę nagrał w 2019 r. Nosi tytuł „Nie mów o miłości”. Są na niej piosenki skomponowane do tekstów Grażyny Wojcieszko, poetki, która ponad 30 lat spędziła w Belgii i Francji. Remi zaśpiewał jedenaście utworów; w nagraniu brały też udział Małgorzata Kożuchowska i Maja Koman. 27 marca 2020 r. w Polskiej Ambasadzie w Brukseli miał odbyć się koncert promujący tę płytę. Jednak zamiast tego odbył się recital online na Facebooku z domu Remiego w Londynie, bo właśnie wtedy ogłoszono epidemię. Potem zagrał jeszcze 100 takich koncertów pod nazwą „Piosenki na koniec tygodnia”. Operatorem kamery od początku była jego żona Violetta. Aby było bardziej interesująco zaczął  zapraszać do udziału w programie muzyków, poetów, malarzy, rzeźbiarzy. I wtedy uświadomił sobie, że mniej więcej to samo robił w Inowrocławiu – skupiał wokół siebie grono artystów. Po setnej audycji zmienił jej nazwę na… „Remiza”. W internecie ogląda ją czasem nawet do 5000 widzów. Wielu z nich zamieszcza pozytywne komentarze pod nagraniami kolejnych odcinków. Oto wpis Anny Dędor, jednej z wielu wiernych fanek Remiego: Lubię słuchać piosenek z niebanalnym tekstem, pięknych muzycznie i wykonanych poruszającym głosem artysty. A takim właśnie przyciągającym uwagę, z wyjątkowym zaśpiewem w głosie muzykiem, jest Remi Juśkiewicz.
   W 2020 r. ukazała się druga płyta. Od strony technicznej bardzo pomógł Remiemu słowacki muzyk i producent Juraj Fajnor. Krążek nosi tytuł ”Może pojutrze”, a znalazły się na nim utwory  Doroty Górczyńskiej – Bacik, Wiesława Fałkowskiego i trzy piosenki skomponowane do moich wierszy: „Kamienieję”, „Jesień” i „Jacket”. Kilka utworów z tej płyty dotarło do czołowych miejsc Listy Przebojów Radia Wnet.

Okładka płyty „Może pojutrze”

Na pytanie czy tęskni za Polską, Remi odpowiada: Od kiedy mam brytyjski paszport, to coraz bardziej jestem patriotą. Dlatego chętnie i dość regularnie koncertuję w Polsce. Często w duecie gitarowym z Krzysztofem Kosińskim, a ostatnio także z Robertem Madziarzem.
   Zawsze chciał występować na żywo, nie tylko w Polsce, ale i całej Europie.  Ostatnio te marzenia zaczęły się spełniać. W październiku 2022 r. koncertował w Wilnie i Wiedniu.
   A 4 listopada 2022 r. ku swojemu (i mojemu) zaskoczeniu i wielkiej radości zdobył III nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Sanremo – Senior. Zaśpiewał tam po polsku piosenkę „Kamienieję” skomponowaną do mojego tekstu. W konkursie wystąpiło 60 wykonawców z 20 krajów. Impreza jest organizowana w Teatrze Ariston. Tym samym, w którym od 1951 r. odbywa się Festiwal Piosenki Włoskiej.
Teledysk do piosenki „Kamienieję” na YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=uDCnjitPY28
   Na stronie polonijnego nadającego z Colchester w Wielkiej Brytanii Radia Islanders tak napisano o jego sukcesie: 
Remi Juśkiewicz od kilku lat prezentuje swoje piosenki przed polonijną widownią, koncertując i prowadząc własną audycję muzyczną. Międzynarodowy sukces dla znających utwory artysty nie był zaskoczeniem, gdyż  aranżacje te stoją na bardzo wysokim poziomie  i osiągnięcie finału światowego jest tylko potwierdzeniem ogromu pracy i talentu, którymi bezsprzecznie wyróżnia się działalność artystyczna Remiego Juśkiewicza. Gratulujemy sukcesu!
   A na łamach „The London Post” w dniu 11.11.2022 r.  ukazał się artykuł Agnieszki Kuchnia – Wołosiewicz zatytułowany ”Britain wins 3rd prize at the Sanremo-Senior festival 2022”. Napisano w nim między innymi: This year, United Kingdom was represented by Remi Juśkiewicz, a musician living in London, who pleased with the performance of his own song called “Kamienieję” to the words of Maria Duszka (poet from Sieradz in Poland).

Zrzut ekranu

      Po sukcesie w Sanremo również ogólnopolskie media zainteresowały się osobą Remiego. 15 marca 2023 r. w radiowej Jedynce, w audycji „Muzyka nocą” zostały zagrane wszystkie piosenki z jego płyty „Może pojutrze”, a ja opowiadałam o tym, jak powstał ten krążek. Remi udzielił wywiadów w TVP Polonia i TVP 3 Katowice. Wystąpi także 23 kwietnia w popularnym programie Ryszarda Makowskiego „Cafe Piosenka” w TVP 3.
   Artysta coraz częściej jest zapraszany na koncerty do Polski – od Wybrzeża po Śląsk. Jest również współorganizatorem wielu wydarzeń w Polskim Ośrodku Społeczno – Kulturalnym w Londynie. Pół żartem stwierdza, że w jego życiu dzieje się ostatnio tyle, że już nie wyrabia na zakrętach.                                                                                  
   Oby tak dalej, Remi! Niech się dzieje…

Statuetka dla Remiego za zdobycie III nagrody.

Remi Juśkiewicz na Międzynarodowym Konkursie Sanremo – Senior. Zrzut ekranu.