Archive for the ‘Aktualności’ Category

Wystawa moich książek w Bibliotece Pedagogicznej w Sieradzu :)

http://www.bpsieradz.pl/index.php/16-nowiny/nowiny/698-tomiki-poezji-marii-duszki 

Wiersze Teodozji Zariwnej z Kijowa (w naszym wspólnym przekładzie) zostały opublikowane numerze 1/2017 kwartalnika „Znad Wilii”.

CCF20170426_00000

 

 

 

 

 

 

„Znad Wilii” nr 1/2017

 

Teodoziję Zariwną poznałam podczas 39 Międzynarodowego

Listopada Poetyckiego w 2016 r. w Poznaniu. Mieszkałyśmy

w jednym pokoju hotelowym. Pokazała mi swoje wiersze, które

sama przełożyła na język polski. Opowiada w nich o obecnej

sytuacji  na Ukrainie, o bezsensie wojny, o lęku i cierpieniu

milionów ludzi. Jej utwory są autentyczne i bardzo wzruszające.

Teodozija poprosiła mnie o pomoc w ich dopracowaniu.

W taki oto sposób powstały prezentowane poniżej wiersze.

Najpierw kilka z nich przesłałam Józefowi Baranowi.

Bardzo mu się spodobały i wkrótce opublikował je

w „Wierszowisku” na łamach krakowskiego „Dziennika

Polskiego”. Potem zainteresowałam nimi Romualda

Mieczkowskiego, który również od razu przyjął je do druku.

W pierwszym tegorocznym numerze „Znad Wilii” ukazały się

wszystkie przełożone przez nas utwory Teodozji.

Zapraszam do ich lektury.

 

Тeodozija Zariwna (Ukraina) – poetka, powieściopisarka, dziennikarka, teatrolog. Ukończyła Państwowy Uniwersytet im. Iwana Franki we Lwowie i Kijowski Instytut Sztuk Teatralnych im. I.K. Karpenki – Karego. Jest redaktorką naczelną czasopisma „Kyjiw”. Autorka pięciu zbiorów poezji, pięciu powieści i kilku sztuk teatralnych, filmów dokumentalnych, prezenterka programów literackich i kulturalnych w telewizji ukraińskiej. Laureatka wielu nagród literackich. Powieść Teodozji Zariwnej „Polowanie na niebieskie ptaki” znalazła się wśród dziesięciu najlepszych w rankingu „Książka roku 2014” i przyniosła jej nagrodę „Jarosławiw wał” w 2015 roku. Jej utwory są tłumaczone na języki: angielski, niemiecki, portugalski, polski, macedoński, rosyjski, rumuński i czeski. Była uczestniczką 39 Międzynarodowego Listopada Poetyckiego w 2016 r. w Poznaniu.

 

 

 

TEODOZIJA ZARIWNA

 

***

Neuroza wisi w powietrzu
jak lampa na starym sznurku.
To wędruje w klatce piersiowej gorący rdzeń
albo podstępny piorun kulisty.
Te ruiny z hollywoodzkiego thrillera:
rzeszoto dachu, paszcze zębatych okien
otchłań drzwi i przerażająca ciemność piwnic.
Wściekłe załamanie Historii,
krótkie zwarcie systemu z prefiksem post- .
W internecie zbiórka pieniędzy na operacje
i na wózki inwalidzkie.
Prognoza obiecuje twardo: wschodni wiatr historii
z gradem i „Gradami”, a nawet „Huraganami”.
Zapach kurzu i pyłu,
mnożony przez stopień niesamowitego upału,
ślepą trajektorię pocisku
i niemą, bezsilną rozpacz.
W lalce z oderwaną ręką

zaciął się mechanizm,
i ona mruga, mruga, mruga
zawisnąwszy na odstrzelonej gałęzi.

 

TYLKO NIE BÓG

Ciemność skrada się  jak wróg

z wczoraj w jutro.

Czyjaś sylwetka przepala powietrze  –

pozostaje tunel z zapachem siarki.

Infantylne gołębie na gałęzi

złożyły skrzydła.

Czasem zrywają się,

ale zdążą obudzić się w spadaniu,

podlatują spłoszone.

Kule migają rozbudzone,

jak wściekłe pszczoły,

to tu – to tam, to tu – to tam,

paraliżując i północ śpiącą,

i wieś rozrzuconą,

i czas zwichnięty.

Zachrypnięte radio

zmęczone wykręcaniem się

pomiędzy nowinami z wojny,

podwyższeniem taryf

i zawsze głodną reklamą.

Kto zapomniał o nas w mroku historii?

Kto zapomniał o nas nie od dzisiaj?

Tylko nie Bóg, tylko nie Bóg,

tylko nie Bóg.

 

***
Jednonogi mężczyzna idzie o kulach,
za nim ciągnie się ślad buta i dużo kropek,
jak nieskończone przedłużenie
dzisiejszego dnia…

Za nim wlecze się
czarna jak noc przeszłość,
przed którą nie chronią antydepresanty,
ośrodki rehabilitacyjne, a nawet kobiety.
Bo kobiet teraz nie ma. Wszystkie zniknęły,
jakby one kochały nogę,
a nie jego – przystojnego poliglotę.
On dzisiaj milczy. Wszystkie języki pochowane,
tam, gdzie pochował przyjaciół. Po co mu te języki?
Żaden nie jest w stanie opisać przynajmniej jednej bitwy
Co trwa przynajmniej jedną noc.
Co trwa…

 

***

Poezja zbyt trudna dla okopu –
mówił żołnierz – poeta.
Nawet piosenki raczej nie chcesz słyszeć.
Chyba jednego starego Gnatyuka.
Jego pianissimo, anielskie piórko
nad spieczoną ziemią i ciałem.
Co tam poezja w porównaniu z pragnieniem,
aby widzieć mamę i tatę,

czy dziewczynkę z kokardą,
co nie wymawia „ł” i „r”,
przeprosić żonę,
naprawić wszystkie błędy z przeszłości.
I dlatego trzeba wrócić,
wrócić, wrócić, wrócić.
Może nawet niecałym i uszkodzonym,
ale żywym i ciepłym.
I żeby koniecznie wiśnie,
jeszcze kwaśne, po świeżym deszczu
rwać i strzelać tylko pestkami.
I czym w porównaniu z nimi

są wszystkie białe wiersze,
ten internetowy szum nowego wieku,
co pamięta krzyki łagrów koncentracyjnych,
ryk stadionów i salwy „Gradów”,
ale nawet nie może wytrzeć łzy
na czarnym obliczu biedy.

 

PROSTE RZECZY

Proste rzeczy są najdroższe:
chleb i zeszyty w kratkę,
wiatr czyta drzewo,
przerzucając liście …
Tak nie chce się cierpieć,

chociaż płacz…
Oko śledzi za wskazówką sekundową –
dlaczego się rozbrykała, 
jak obcy żołnierze

po ziemiach, umysłach i nadziejach,
niby u siebie w domu?
Czerwone plamy na ziemi
(w rzeczywistości koniec świata,
taki konkretny dla kogoś).
Wysokie napięcie wyłącza prąd w telewizji.
Spikerze, co zbierasz z monitora
wszystkie do ostatniej litery,

napisane przez innych,
powiedz coś rzeczywiście dobrego.

Żeby kilka milionów
w końcu odetchnęło  –
słowo „nareszcie”,
proste i doskonałe,
jak lot młodych ptaków.

 

 

***
Przez zardzewiałe żyły
ciężko przebija się radość.
Czas, wielki majster
redukowania nadziei
dyktuje miejsce przebywania
między wojnami i kryzysami
i ciałami na brzegu.
Każdego dnia kogoś odnoszą
ciężkie wody historii.
I tylko kruki ostatnich wiadomości
patrzą w oczy
w poszukiwaniu łez i rozpaczy,
prawdziwej krwi dla wielkich planów,
która płynie

w naczyniu krwionośnym telewizorów –
dobry znak, aby zapamiętać

twarz szalonego świata,

który tańczy dokoła ciebie

na  żelaznych nogach.

 

 

ODNOWIONA BAJKA
To nieprawdopodobne, ale tak było.
Początek dwudziestego pierwszego wieku.
Pogodna Europa oddycha swobodnie.
Kule latają tylko w hollywoodzkich filmach.
Fale turystów przepływają granice,
nie zauważając ich w ogóle.
Papież błogosławi w Boże Narodzenie.
flagi Unii Europejskiej szczęśliwie trzepoczą
na terenie Organizacji Narodów Zjednoczonych.

To nieprawdopodobne, ale tak było.
Chłopcy osłonięci drewnianymi tarczami
i plastikowymi budowlanymi hełmami*
szli naprzód za te flagi.
Matki myślały, że oni bawią się
dla transmisji na żywo

na cały świat.
Ale świat jest mały, a kule – wielkie
i wszechpotężne.
One nie lubią drzewa i plastiku –
mają na nie alergię.  
Nie można odrywać się od matki,

jest to niebezpieczne dla życia –
szepcze stara bajka, wycierając krew.
Turyści płyną falami przez granice.
Tam, gdzie kule dyktowały swój porządek –

wiele pojedynczych krzyży z wieńcami.

I flagi usiane gwiazdami,
wskazują kierunek wiatru.

 

*W tych plastikowych hełmach, które nie chronią od kuli, chodzili chłopcy na Majdanie. Wielu z nich zginęło. Te przebite kulami hełmy stoją tam do dziś.
 

 

KOŁYSANKA DLA ZIEMI

Pada śnieg.
Bandażuje ziemię.
Śpij – zaśnij, ziemio
zraniona i wzburzona.
Zima obchodzi swoje zmartwychwstanie.
Nowy rok już się urodził.
Niech przyśni ci się pokój –
twój szczęśliwy syn w progu.
Zasługujesz na to.
Ostrożne gile
błyszczą w przezroczystym powietrzu
jak krew, która nie miała czasu wyschnąć.
Milczą by cię nie obudzić.
Żeby się nie obudził twój apetyt
i nie otworzyło się twoje głodne wnętrze,
zimne jak lód i ciemne jak noc.
Śpij, ziemio, śpij, kochana, śpij…

 

PRYWATNA GEOGRAFIA
Spacerujesz po ulicach Pragi.
Myślisz nieoczekiwanie: mogłabym tutaj żyć.
Ziemia jest tak mała –
jak uciec od niej?

Mokniesz w litewskim chutorze,
wrastając w ziemię jak brzoza lub sosna.
Mogłabym tutaj mieszkać – myślisz mimowolnie
w strumieniu upartej ulewy.

Kupujesz pomidory w cichym zakątku Wiednia –
zupełnie podobne do tych z naszego ogrodu.
Gorący austriacki bruk
tak czule trzyma twoje zmęczone stopy.

Siedzisz w chmurze francuskich perfum,
podobnie jak w lesie Boulogne,
co połączył się z tobą na zawsze
i nie puszcza od siebie w głośny dzień.

W małej polskiej kawiarni
chyłkiem wytrzesz łzy:
Takie piękne wiersze czyta ten wędrowny artysta –
nawet nie potrzebujesz tłumaczenia.

Myślisz, że możesz tu mieszkać.
Ziemia jest tak mała –
jak uciec od niej?
Naprawdę nasz wielki dom.

 

***
Między nami – przepaść.
Nie przejdziesz na obcasach
od Valentino lub bez.

Inne powietrze płynie przez żyły
bez cezu i strontu.
Inaczej wybucha myśl,
ciągnąc za sobą rój asocjacji:

wygląda jak stara kobieta koło chaty;
goni jak jeep z fałszywymi numerami;
bogaty jak chirurg po operacji;
zanieczyszczona jak woda z kranu;
nieszczęsny, jak matka w tej przeklętej wojnie.

Jak przetłumaczyć to wszystko

na język zadowolonego kraju?
Jakich znaków interpunkcyjnych
użyć dla przejrzystości?       
Czy są w ogóle takie znaki?

Słońce wschodzi i zachodzi.
Delikatna bryza rozwiewa włosy,
biorąc kroplę naszego życia
pomiędzy tymi trudnymi znakami interpunkcji.
Innej interpunkcji dla nas nie będzie?

 

***

Gdzieś pod dalekim Czortkowem
dźwięczy lipiec i „Lato z radiem”.
Niedojrzała młodość
biegnie doliną za bocianem.
W dawnym tranzystorze
śpiewają „Czerwony gitary”.
Przed chwilą skosili pszenicę,
jeszcze zielone żaby
skaczą wszystkie razem
spod słońca do rowu,
na mgnienie przez mnie przestraszone.

Wiersze białe i czarne jeszcze czekają:
wiersze gorzkie i słodkie,
przyzwoite i niezbyt,
bez oglądania się na innych,
szczęściarzy i możnowładcόw.
Dopiero dzisiaj do nich powracam.

Nie mają sensu słowa
i żadne  działania –
tak wielu znajomych
umarło w ciągu miesiąca,
aż ziemia wzdrygnęła się
strasznie i groźnie.

Nie bój się.
Przerwa na życie trwa.

 

 

Przekład: Autorka i Maria Duszka

E-BOOK Z MOIM TOMIKIEM

Okazało się, że mój tomik  „Freienwill” jest do pobrania  na stronie

„Darmowe ebooki”. Niech będzie, chociaż nikt tego ze mną

nie uzgadniał. 

http://ebook4all.com.pl/96374-maria-duszka-freienwill.html

 

Poezja na każdy dzień

 

„Poezja na każdy dzień” to profil założony na Facebooku przez Monikę Magdę Krajewską. Wiersze są połączone z pięknymi fotografiami. Pani Monika zamieściła tam także wiele moich utworów.

Kliknij:

https://www.facebook.com/poezja.leczy.rany/

 

https://www.facebook.com/poezja.leczy.rany/photos/a.369779136733647.1073741828.369769700067924/387262948318599/?

 

 

https://www.facebook.com/poezja.leczy.rany/photos/a.369779136733647.1073741828.369769700067924/386476298397264/?

 

type=3&theaterhttps://www.facebook.com/poezja.leczy.rany/photos/a.369779136733647.1073741828.369769700067924/377493352628892/?type=3&theater

Mądra mama

Jechałam kilka dni temu pociągiem z Kórnika do Sieradza.

Obok mnie siedziała mama z może 5-letnim chłopcem.

Bardzo inteligentnym i pełnym energii. Chłopiec opowiadał

o tym, że bawią się w przedszkolu w wojnę. Mama powiedziała,

że nie powinno się strzelać do ludzi.

Chłopiec: Ale ja nie strzelam do ludzi, tylko w podłogę, albo w krzesło.

Mama:  Ale wiesz, mnie się w ogóle taka zabawa w strzelanie nie podoba.

Chłopiec: Dobrze, to ja już w ogóle nie będę się bawił w strzelanie.

Dobrze, mama? W ogóle nie będę  strzelał. 

 

Wyobraźmy sobie, że wszystkie mamy powiedziałyby tak swoim

małym synom… Nie byłoby wojen. Tylko tyle potrzeba, aby zmienić

ten nasz świat. 

 

 

maria-duszka-wiersz-o-przemijaniu

co się stało z naszą szkołą

Recenzja najnowszej powieści „Maranta” litewskiej poetki i pisarki Birutė Jonuškaitė. Birutė jest także tłumaczką moich wierszy na język litewski. 

Birutė Jonuškaitė (BIRUTA JANUSZKO) urodziła się w 1959 r. na Sejneńszczyźnie. Ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Wileńskim. Po studiach pracowała w suwalskich „Krajobrazach”, potem zamieszkała w Wilnie. Siedem lat była redaktorem naczelnym popularnego na Litwie czasopisma „Rodzina”. Od 1994 r. jest członkiem Związku Pisarzy Litwy. Przez rok pełniła obowiązki sekretarza Zarządu, a od grudnia 2003 r. jest wiceprezesem Związku. Pisze opowiadania, powieści i wiersze, tłumaczy literaturę polską na język litewski. W swoim dorobku ma piętnaście własnych książek.

Jest laureatką pięciu prestiżowych litewskich nagród literackich za najlepszy utwór prozatorski roku (1989, 1996, 2002, 2006, 2009). W 2004 r. otrzymała Nagrodę Ministerstwa Kultury Litwy za twórczość publicystyczną z dziedziny kultury, a w 2006 r. Nagrodę im. Witolda Hulewicza za zbliżenie  literatury polskiej i litewskiej.

  1. Jonuškaitė w odradzającej się Litwie jako pierwsza zaczęła tłumaczyć Cz. Miłosza. Na początek był to fragment „Doliny Issy”, który ukazał się w czasopiśmie Santara ( 2/1989). Potem przetłumaczyła „Autoportret przekorny Czesława Miłosza” (Wyd. Alma littera, Wilno 1997) oraz napisała książkę o nobliście „Nasz poeta”, do której materiał zbierała przez długie lata. W jej dorobku translatorskim jest wiele przekładów twórczości W. Szymborskiej, T. Różewicza, W. Kuczoka, I. Karpowicza, M. Janion, M. Ławrynowicza, J. Szubera, J. Dehnela i innych.

Birutė Jonuškaitė czasami pisze także po polsku. Jej opowiadania i wiersze wielokrotnie były drukowane w  polskich czasopismach literackich. Ostatnio (w 2014 r.) ukazały się w „Toposie”.

Mamy nadzieję, że twórczość oraz osoba Birutė Jonuškaitė zainteresuje polskich wydawców, autorka jest bowiem jedyną Litwinką z Polski, która w ciągu ostatnich stu (a może nawet dwustu lat) stała się znaną pisarką na Litwie (i nie tylko) i ciągle prowadzi aktywny dobrosąsiedzki dialog literacki między narodami polskim i litewskim. Jest czytana po angielsku, niemiecku, francusku, hiszpańsku, rosyjsku, gruzińsku, tymczasem w Polsce, której barwny region sejneński stanowi tak ważny element pisarstwa Jonuškaitė (pełna tajemniczych wątków miłosnych dwutomowa powieść „Wielka wyspa” przedstawia całą historię dworu w Sejnach), nikt dotąd nie podjął próby zainteresowania czytelników życiem Litwinów na terenie Polski. A jest to przecież bardzo interesujący świat, przynajmniej ten w powieściach Jonuškaitė. Zwłaszcza że przez krytyków i literaturoznawców pisarka nazywana jest mistrzynią literatury zmysłowej – subtelnej, wysmakowanej, tej, o której litewscy badacze piszą swoje rozprawy naukowe.

 

Jesienią ukazała się nowa rewelacyjna powieść Jonuškaitė „Maranta” i od razu trafiła na listę pięciu najlepszych książek litewskich 2015 roku.

Oto fragment:

„Czyż może być zła dobroć dłoni wędrująca po wydmach twego ciała niczym leniwy wielbłąd przez pustynię Wadi Rum o zachodzie słońca, wieczne kołysanie się garbów ponad linią horyzontu, na purpurowym niebie, ten sam od tysiącleci jedwabny szlak, i pozostawiona gdzieś daleko świadomość, że w czarnym cieniu jest też bezimienny Beduin, albo i sam Abraham, przemawiąjący do ciebie łagodnie ustami Husama: „«Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu»“. Byłaś już siostrą, byłaś też trzy dni i trzy noce kochanką „faraona“, któremu okazałaś niespodziewaną dobroć, wysłuchawszy go do końca, gdy łamaną angielszczyzną opowiadał ci całe swoje życie, lepkie i oślizgłe od namiętności, od grzechów, od klęsk, od niewyczerpanej żądzy wciąż nowych i nowych doświadczeń, przyjęłaś jego nagłą bezwstydną szczerość jako nadzwyczajną łaskę, jako stan, w którym nieważne są ani przyczyny, ani skutki, w którym istnieje tylko jedno jedyne pragnienie, by to trwało, pragnienie, które kazało ci bluźnić Niech nie wstaje dzień, niech nie wstaje dzień… To pragnienie znów  wypełnia cię od koniuszków palców po czubek głowy  i rozwiązuje ci usta, każe bezustannie mówić Husamowi, jaką łaską może być zetknięcie dłoni, kiedy mężczyzna pragnie nie tylko ciemnej słodyczy kobiecego ciała, kiedy dusze niczym lniane nici w tkanym przez matkę suknie łączą się w pełen jednolity wzór, dusze, co nie pamiętają nadanej im płci, nie pytają, czemu się spotkały, nie wiedzą, kto i dlaczego tak mocno je splótł, ani ile mają lat, ani dokąd znów zbłądzą, ale świetnie rozumieją, że takie obnażenie się, takie odsłonięcie przed drugim człowiekiem jak przed Bogiem jest nadzwyczajną łaską. Moja dusza to ogromne sukno, można na nim pisać, malować, tylko kto to wszystko odczyta? Kto?“

Może Ty, uważny czytelniku?

 

***

To fragment powieści Birutė Jonuškaitė „Maranta“, w której od samego początku życie walczy ze śmiercią, żywiołowa radość istnienia wystawiana jest na najcięższe próby, a losy bohaterów naznaczone tak ostrymi i niespodziewanymi zakrętami, że lektura tej fascynującej książki przebiega w nieustannym napięciu aż do ostatniej strony. Autorka „Wielkiej wyspy“ tym razem przekracza granice geograficzne swojego rodzinnego regionu, przestrzeń powieściowa jest w „Marancie“ bardzo rozległa – akcja toczy się nie tylko na pograniczu polsko-litewskim, ale także w Warszawie, Paryżu, Ameryce i Jerozolimie. Jonuškaitė zręcznie dobiera detale, za pomocą których znakomicie oddaje specyficzny koloryt wszystkich przedstawianych miejsc, styl życia ich mieszkańców, charakterystyczny klimat społeczny i duchowy.  Pisarka zna kraje i miasta, o których pisze i świadomie umieszcza w nich swoich bohaterów. Jej postaci są wyraziste, szczególnie matka głównej bohaterki, Dominika, uosabiająca prototyp Dzuczki (mieszkanki południowego regionu etnograficznego Litwy zwanego Dzukią) – kobiety silnej, głęboko przywiązanej do swoich korzeni i swojej gwary. Dzukowanie Dominiki to unikatowe oraz niezwykle barwne znamię tego regionu, rzadko występujące w literaturze litewskiej. A zatem już choćby tylko z uwagi na język „Maranta“ jest powieścią nietuzinkową. Dowodzi znakomitego słuchu językowego oraz kunsztu pisarskiego Jonuškaitė, której piękny i oryginalny styl tak często podkreślają w recenzjach krytycy. Na tle coraz bardziej potocznych, ubogich stylistycznie współczesnych tekstów literackich proza tej autorki zdecydowanie wyróżnia się swoją warstwą słowną. Ponadto porusza ona mało dziś modne w literaturze problemy, takie jak: relacje rodzinne, odpowiedzialność, poświęcenie dla drugiego człowieka, cierpienie, rozpacz oraz odwieczne pytanie o istotę miłości.

 

Warto dodać, iż Birutė Jonuškaitė chętnie uczestniczy w prezentacjach swoich książek, robi to z wdziękiem i elegancją. Ma wieloletnią praktykę w kontaktach nie tylko z dorosłymi, ale także z młodzieżą, ponieważ na Litwie często jeździ na spotkania do szkół, również polskich na Wileńszczyźnie.

Topos-2014-nr-1-2-s.-1201-644x1024-253x300

 

 

 

 

 

 

 

 

a wydawało się że zawsze będą trwać 1png