ANEGDOTY (nie tylko wesołe), FRASZKI, LIMERYKI, AFORYZMY, FRAGMENTY ROZMÓW…

 

Dedykuję tym, którym się wydaje, że jestem smutną poetką.


ZASŁYSZANE W SKLEPIE OSIEDLOWYM

 

Życie jest takie fajne… że aż się chce żyć.

Życie jest takie fajne… że aż się chce pić.

 

 

x x x

Kupiłam w sklepie kawałek sernika, rzekomo z brzoskwiniami.

Zjedliśmy już prawie całe ciasto i nie zauważyłam w nim żadnego

owocu. Pytam mojego kolegę, czy spotkał brzoskwinię w tym serniku.

A on:
– Okruszek. Pani cukiernik wypadł z buzi. Wypluła go, bo był stary.

 

x x x

 

Na Ciechanowskiej Jesieni Poezji w 2011 r. poznałam Kazimierza Brakonieckiego.

Gdy powiedziałam mu, że założyłam i prowadzę koło literackie, stwierdził:

– O, do tego to trzeba mieć dobre serce i mocne nerwy.

 

 

POLSKI PARNAS 2007 ALBO WIELKI CZŁOWIEK BEZ LODÓWKI

Zepsuła mi się lodówka. Szłam z pracy i myślałam o tym, że nie mam za co
kupić nowej. Spotkałam znajomą, która powiedziała mi, że córka jej koleżanki
przygotowuje prezentację maturalną na mój temat pod hasłem „Wielcy ludzie
naszej małej ojczyzny”.
Wracałam do domu przytłoczona myślą, że nie mam za co kupić nowej lodówki.

 

x x x

Rozmowa z Z.:

– Swój zespół założyłem, jak miałem 12 lat.

– Jak długo działał?

– Wcale nie powstał.

 

x x x

 

Z. o sanatorium:

Byłem tam. Widziałem to wszystko. Nie brałem w tym udziału.

 

x x x

 

Na przystanku autobusowym jedna pani do drugiej:

– Mój dziadek mówi: „Złodziei to nie ma. Ludzie sami kradną.”

 

x x x

Mój znajomy do mnie:

– Pani ma w sobie taki spokój… Pozorny, ale spokój.

 

 

x x x

A.: Kiedy się kogoś kocha, to chce się go dotknąć, chociaż paznokciem.

 

 

 

 

x x x

 

Kilka lat temu byłam na imprezie literackiej w krakowskiej Jamie

Michalika. Wśród zaproszonych gości był m.in. ówczesny szef

tamtejszego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

Wrócił niedawno z podróży do  Stanów Zjednoczonych i dzielił się

z nami swoimi wrażeniami. Opowiadał m.in. o spotkaniu z pewnym

Polonusem, który uskarżał mu się:

– Wiesz, tutaj jest tak, że jak wiatr zerwie komuś dach z domu,

to od razu przychodzi dwudziestu sąsiadów do pomocy.

Ale pogadać nie ma z kim.

Siedzący koło mnie starszy pan skomentował cicho:

– A u nas odwrotnie…

 

 

I WŁAŚNIE DLATEGO JESTEŚMY BIEDNI

Spotkałam znajomego, który właśnie wrócił z sezonowej pracy w Szwecji.

Na moje pytanie, jak mu tam było, odpowiada:

– Pani Mario, Szwed człowieka nie oszuka. Tam Polak Polaka oszuka,

a Szwed nie…

 

 

 

x x x

Spotkałam kolegę, który na kilka dni przyjechał do Polski z Londynu.

Oczywiście rozmawiamy o warunkach życia w kraju i zagranicą.

W pewnej chwili mój kolega mówi:

– Anglicy nie mogą się nadziwić, że u nich wszystkie nacje trzymają

się razem: Chińczycy z Chińczykami, Wietnamczycy z Wietnamczykami,

Turcy z Turkami itd. A Polacy się żrą.

– Tu się żrą i tam się żrą. Nie ma gdzie uciec. – odpowiadam.

 

x x x

 

81-letnia pani opowiada mi,  że odwiedziła ją 11-letnia wnuczka.

Przyjrzała się babci i mówi:
Płakałaś? Boisz się starości? Ja też się boję. Ale nie martw się –

to wszystko przemija…

 

x x x

Mój kolega Seweryn (wujek poety Bronisława Maja) ma już swoje

lata, ale nadal jest człowiekiem pełnym energii i cudownie potrafi

cieszyć się życiem. Niedawno powiedział mi:

Jak mnie 87-letniego pytają, ile mam lat, to odpowiadam, że 99. 

 

 

x x x

 

Rzecz działa się na łódzkiej Dąbrowie. W jednym z mieszkań

na siódmym piętrze wieżowca odbywała się impreza towarzysko

– alkoholowa. Uczestniczyli w  niej były komandos, jego żona

i teściowa oraz mój kolega.  W pewnej chwili podpity komandos

wstał, zrobił kilka susów i… wywiesił się za okno.

Po chwili uczestnicy imprezy usłyszeli jego ciche pytanie:

– Kto mi pomoże?

Mój kolega chciał już podejść do okna i pomóc delikwentowi,

ale jedna z kobiet powiedziała:

– Zostaw go.

Po chwili jednak mój kolega zreflektował się, podszedł do okna

i podał rękę komandosowi. Ten, kiedy tylko wychylił głowę

znad parapetu, warknął:

– Poje..ło was?!

 

 

x x x

S. o rozmowie z potencjalnym pracodawcą:

– Wiem, powinienem tak siebie oświetlić, że jego mój blask zabije.

 

 

x x x

 

S. najchętniej zaopiekowałby się każdym bezdomnym psem i kotem.

Kiedyś nachodzi go refleksja:

–  Zwierzęta wybierają sobie ludzi na panów. A potem ich wykorzystują.

 

x x x

Po latach niewidzenia się:

– Dlaczego mi się śnisz? Specjalnie to robisz?!

 

x x x

Na jednej z imprez literackich spotkałam byłego wydawcę mojego tomiku.

Po publikacji książki nie mieliśmy dobrych relacji, delikatnie rzecz ujmując

(to niestety norma). Miałam przy sobie paczkę delicji. Do kolacji było daleko,

więc pomyślałam, że zjem kilka ciastek. Ów wydawca podszedł do mnie,

spytał, czy może obok mnie usiąść. Przytaknęłam. Przede mną stała

otwarta paczka delicji. On, nie pytając o moją zgodę, zaczął brać jedno

ciastko po drugim i zjadać. Ja zjadłam dwa, on resztę. W całkowitym

milczeniu.

Opowiadałam potem o tym „happeningu” naszemu wspólnemu znajomemu.

On podsumował: „Trzeba było mu powiedzieć: 5,60! ”

 

x x x

 

Wracam do domu. Dzwoni telefon. Odbieram. Okazuje się, że to poczta głosowa.

Odsłuchuję:

„Pierwsza zapamiętana wiadomość:

– Tu mruczy bury kot siedzący pod krzakiem jałowca” – oznajmia głos mojego

poważnego 55-letniego kolegi.

„Druga zapamiętana wiadomość:

– Tu mówi oślizgły jaszczur…”

 

 

x x x

Zawsze lubiłam krótkie wiersze. Dlatego niełatwo mi było przeczytać 

„Pana Tadeusza”.  Moja córka natomiast z własnej woli zaczęła czytać

to dzieło już w wieku 12 lat. Pytam ją:
– Podoba ci się?
– Tak.
– A dlaczego?
– Bo tam są przez cały czas jakieś imprezy. – odpowiada moje dziecię.

 

 

LIMERYKI

 

STAROŚĆ MIZOGINA

Pewien aptekarz z Sieradza

miał oczy czarne jak sadza

Podobał się niejednej pani,

lecz kobiety miał za nic.

Dziś samotność mu bardzo przeszkadza.

 

x  x  x

 

Pewna pani z Walimia

była gruba jak dynia.

Chciała się trochę odchudzić,

robiła więc masaż podudzi.

Ale wciąż falowała jej linia.

 

x  x  x

Pewien polityk z Morasku

lubił chodzić w strażackim kasku.

Myślał sobie, niebożę,

że to mu w wyborach pomoże.

Lecz nie zdobył wśród ludu poklasku.

 

 

FRASZKI

 

MANTRY

 

Kiedyś była propaganda sukcesu,

dziś jest propaganda nędzy.

Od lat wciąż słyszę:

„Polska jest biedna.”

i  „Nie ma pieniędzy.”

 

 

 

O PEWNEJ POETCE

 

Napisze poemat

na każdy temat.

 

O NIEJEDNYM

 

Życiowa pokraka,

co udaje chojraka.

 

 

 

 

x  x  x

Ma kasę.

Po co mu klasa?

 

 

CYTUJĄC IGNACEGO B.

„Jedni są tacy,

drudzy są nijacy.”

Tako rzecze Ignacy.

 

CYTATY Z „WYSTĘPÓW”  IGNACEGO B.:

 

– Walczył z systemem za pomocą tanich win.

– Stan wyższej świadomości poalkoholowej.

– Dozgonnie związał się z whisky.

– Niektórzy cierpią na raka duszy.

– Widocznie pióro nie jest mi pisane.

– Znam życie osobiście.

 

 

AFORYZMY

 

– Przesądy są mądrością narodów.

– Patriotyzm to nie nienawiść do innych nacji, ale solidarność ze swoim narodem.

– Per aspera ad astra… classic.

 

 

 

cdn… 🙂