Posts Tagged ‘Maria Duszka „Wolność chmur / Debesų laisvė” – recenzja’

Piosenka z moim tekstem zabrzmi na koncercie jazzowym w Białymstoku

Maciej Fortuna: Esperanto Songs

December 15th, 2017 (Friday), 7 PM
Fama Club, 5 Legionowa Street
tickets: presale – 20 PLN, on the day of the event – 30 PLN; available at the Forum Cinema’s box office, BCC/LZC’s box office and on bilety.bok.bialystok.pl

“Esperanto Songs” is a concert of Maciej Fortuna’s compositions for poems in Esperanto by poets connected with Greater Poland. The project aims to celebrate the centenary of the death of Ludwik Zamenhof.

Maciej Fortuna is a trumpeter, composer and music producer. Besides creating his own musical language and expanding his instrumental palette, he experiments with combining different genres of art. An important part of his work is the usage of live electronics. He creates and directs multimedia concerts and video productions.

Maciej Fortuna’s participation in this project is not accidental – the composer comes from an Esperanto family. His parents met through Esperanto, so that Fortuna grew in the spirit of Ludwik Zamenhof’s language.

Maciej Fortuna is accompanied by leading Greater Poland musicians of the younger generation.

The program of the evening combines local creativity with the international dimension of Esperanto – it consists of songs for the words of contemporary authors, mostly from Greater Poland, including Andrzej Bartyński, Ryszard Bibersztajn, Maria Duszka, Dominik Górny, Krystyna Grys, Zdzisława Kaczmarek, Lech Lament, Stanisław Leon Machowiak, Janusz Sauer, Barbara Tylman, and i Anna Elżbieta Zalewska. All songs in Esperanto translation of Lidia Ligęza.

Starring:
Maciej Fortuna – idea, composition, live electronics, trumpet
Hanna Gieda – vocals
Roman Chraniuk – bass
Mateusz Brzostowski – drums

Maciej Fortuna: Esperanto Songs

W numerze 5/2017 miesięcznika „Ziemia Łódzka” ukazała się recenzja mojego polsko-litewskiego wyboru wierszy „Wolność chmur / Debesų laisvė”.

 

Recenzja tomiku „Wolność chmur/ Debesų laisvė” w „Kalejdoskopie”

Na łódzkim portalu „Kalejdoskop Kulturalny Reymont” ukazała się recenzja mojego polsko-litewskiego wyboru wierszy „Wolność chmur / Debesų laisvė”. Autorem jest dr Arkadiusz Frania z Częstochowy.

Arku, duszkologu, 😉 serdecznie dziękuję. 🙂

http://e-kalejdoskop.pl/chmara-chmur-wolnosci-.aspx

Literatura: Chmara chmur wolności

Wiersze Marii Duszki są jak drzazgi. Co prawda w swojej znakomitej większości odznaczają się niewielkimi rozmiarami, ale wbijają się we wrażliwe ciało czytelnika i jątrzą jego myśli, pobudzają mięśnie (pod)świadomości. Im krótsze teksty, tym głębiej zakotwiczają się, a więc w pięknej konsekwencji zostają, są, ssą.
Pojawiła się okazja, aby ponownie napisać kilka zdań o strunie lirycznej Marii Duszki: mianowicie dwujęzyczne, polsko-litewskie wydanie nakładem „Homo liber” pod koniec 2016 roku wyboru wierszy „Wolność chmur” / „Debesų laisvė”. Ta propozycja edytorska czyni dużo dla poprawy stosunków między sąsiadującymi krajami, tym bardziej iż z uzyskanych od samej poetki informacji wynika, że będzie ona gościem Międzynarodowego Festiwalu „Wiosna Poezji”, organizowanego przez Związek Pisarzy Litwy. Planowany jest cykl spotkań autorskich Marii Duszki w litewskich szkołach i domach kultury, także z udziałem tłumaczki Birutė Jonuškaitė, popularyzatorki piśmiennictwa polskiego na Litwie, której należy się szacunek za podjęcie trudu translatorskiego zmierzającego do przybliżenia rodzimym odbiorcom książek z kraju nad Wisłą. O powodzenie misji „Lithuania” można być spokojnym, albowiem poetka posiada – żeby nawiązać do nazwiska – Duszkową charyzmę, szybko nawiązuje kontakt z czytelnikami i, co ważne, nie pozostawiając ich obojętnymi wobec prezentowanych perełek lirycznych, z urokiem wciska kolec za kolcem. Do bólu, co nie boli, do krwi, co nie krwawi.
 
Maria Duszka przędzie swoją poetycką unię polsko-litewską jak nić, pragnąc odbudować zaufanie do słów, które mocniej ranią niż czyny, lecz i koją lepiej niż medykamenty, poza tym bez namysłu wywołują wojny i ogłaszają nagłe rozejmy. Autorka nie używa dmuchanych fraz i obrazów, gdyż sukces tej liryki tkwi w niepospolitej prostocie środków, zbiorów głosek.
 
Bohaterka zachwyca się światem, ale jest to mądra euforia, bowiem poprzedza ją doświadczenie życia w mniej jasnych rewirach: „poetkom / Bóg plącze życiorysy / aby rodziły wiersze” (s. 56). Mimo iż twórczość literacka z założenia stanowi esencję psycho-somatyczną, niektóre obrazy-opisy zdarzeń mają zapewne u Marii Duszki swój przykry „pierwodruk” w rzeczywistości; wówczas tekst wywołuje dreszcze, ciarki, jak choćby 1996 z pijanym „zakochanym” kryminalistą naruszającym spokój domowy.
 
Dotknąwszy ciemności (antidotum: „modlitwa / – odpychanie ciemności”, s. 72) zazwyczaj w postaci złych mężczyzn, codzienna zwyczajność staje się objawieniem. Liryka Marii Duszki jest zatem dyskretnym peanem na cześć istnienia botanicznego: „leżę w lesie // brzozy błogosławią mnie / gałęziami” (s. 54), „drzewa / – to co pozostało nam / z raju” (s. 68). Przyroda bodaj najmniej zdaje się być skażona demonami, powołana przez Boga (panteizm) w swojej namacalności do rwania i upajania się jej szmerami, woniami. Natura stanowi składnik mitu dzieciństwa, chwil szczenięcej radości: „to podwórko / łąka / rzeka / na zawsze przesłonią mi świat” (s. 86), „z podwórza wychodziło się / do świętej brzeziny” (s. 88).
 
Niech będzie mi wolno zauważyć, że sieradzka twórczyni ma w swoim dorobku autentyczne klasyki-kosy ścinające, do których zaliczam wiersze o schowanym we mgle świecie („spojrzał w okno / w bardzo mglisty poranek: / »o, nie ma świata…«”, s. 66) oraz sukniach tulących się do męskiej marynarki („powiesiłam w mojej szafie / twoją marynarkę // wszystkie moje ubrania / chcą być blisko niej”, s. 6).
 
Ostatni cytat sygnalizuje, iż ważnym elementem bytów lirycznych będą relacje damsko-męskie, łaknienie uczucia, stracone złudzenia, gorączkowe pożądanie czułości, bliskości, namiętności, odpoczynku w ramionach ukochanego. Najtrudniej osiągnąć właśnie taki spokój, albowiem rzadko kiedy obie pary rąk mają taką samą temperaturę stałą i oba serce biją w tym samym kierunku. No cóż, najlepsze wiersze powstały z rozczarowań i nieszczęśliwej miłości, z jęku nad ruinami rozwalonego gmachu. Mamy wszak wyznania zagubień, zatraceń w miłości, jak i deklaracje pełnego, bezwarunkowego oddania  się dziewczęcego „ja” partnerowi: „twój pocałunek / – dowód na istnienie Boga” (s. 16), „przytulić się / do myśli o tobie / i zasnąć” (s. 20). Jednak po okresie rozczarowania bohaterka stwierdza: „kochałam kiedyś / pochowałam w sobie tę miłość // jestem trumną” (s. 30), „jesteśmy tu / tylko na chwilę / złapani / w pułapkę życia” (s. 32).
 
Zauważmy, że nie ma w tych bądź co bądź gorzkich konfesjach głupiej skargi na los, świeci za to zrozumienie (wyrozumiałość?) przeznaczenia, pogodzenie się i odwaga, by pozostać sobą („lubię wiedzieć / na czym stoję // nawet jeżeli to jest / dno”, s. 46), choć najtrudniejsza rzecz do osiągnięcia to wypracowanie umiejętności wymazywania z pamięci smutnych przeżyć, stąd i wyjawienie bezradności: „żadnego postępu w zapominaniu” (s. 10).
 
Autorka zastanawia się również nad rolą poety we współczesności. Podskórnie zadaje pytanie, chcąc dociec: jakie pisarze mają skazy, wrażliwość, co decyduje o ich predyspozycjach do przenoszenia bliższego czy dalszego wszechświata w obręb wiersza. W jednym z utworów czytamy: „wszystko obróciło się / w poezję” (s. 88). „Wszystko”, czyli życie. Bez prze-życia trudno mówić o z-życiu (się) ze słowem. Gdzie indziej mamy skrócony poradnik pisarski dla początkujących autorów: „zatrzymaj się / popatrz w okno / (tam / prawie zawsze / jest jakiś / wiersz)” (s. 4). Cała filozofia: obserwacja, wstrzymanie oddechu, ruch pióra na papierze. W jakimś sensie tekstem programowym jest wiersz „2000”, gdzie wejście w zasugerowane tytułem nowe milenium zaowocowało autoanalizą: „mam głowę w chmurach / mam wiersz w głowie / niekończący się wiersz o tobie” (s. 126). Tu można stwierdzić, że sieradzka poetka to przede wszystkim współczulna piewczyni miłości.
 
Śledzę twórczość poetycką Marii Duszki od prawie ćwierćwiecza, tj. od naszego spotkania podczas Krakowskiej Nocy Poetów w czerwcu 1994 roku. Z wciąż niezawiedzionymi nadziejami wdaję się w lekturę kolejnych jej książek i utwierdzam w przekonaniu, że jednak warto pisać wiersze, bo, choć niby nie wywracają porządku świata jak rewolucje, to ciut zmieniają ludzi, przynajmniej każą zastanowić się rodowi sapiens nad sobą i swoim miejscem w nicości, jaką z każdym rokiem coraz bardziej staje się ziemia: „z czego / składa się / samotność? // z pustki” (s. 98). Niech wolno mi będzie przywołać Ryszarda Milczewskiego-Bruna, który w odpowiedzi na pytanie „Co dla pisarza jest sprawą główną, najważniejszą?”, zadane w 1973 roku ankietowanym autorom przez „Magazyn Pomorze, Fakty i Mity”, wyznał: „Piszę siebie i to, co mnie obchodzi. Co się tyczy poezji: ludzi coraz więcej, a człowieka coraz mniej!” Czy Maria Duszka podpisałaby się pod taką konkluzją sprzed ponad czterech dziesięcioleci?
 
Arkadiusz Frania
 _______________________________________________________________
Maria Duszka, „Wolność chmur” / „Debesų laisvė”, przekład Birutė Jonuškaitė, „Homo liber”, Wilno 2016, ss. 136.
 
więcej: http://e-kalejdoskop.pl/chmara-chmur-wolnosci-.aspx