ROK TEMU ZBYSZEK PAPROCKI SKOMPONOWAŁ MUZYKĘ DO MOJEGO WIERSZA. A TERAZ NAGRAŁ TĘ PIOSENKĘ W DUECIE Z AGNIESZKĄ PAWLAK. DZIĘKUJĘ SERDECZNIE OBOJGU ARTYSTOM. I ZAPRASZAM DO POSŁUCHANIA NASZEGO UTWORU P.T. „W TUBĄDZINIE”
Književni klub mladih pesnika „Anima“. Osnivač je poljska pesnikinja Maria Duszka. Predstavljamo izabrane pesme članova kluba, rođenih između 1980.-1991. godine. , iz antologije „Życie mi się zdaje”, 2005.
Anna Worach
***
Sećam se toga sna
Kada sam dodirnula nebo
Sećam se toga sna,
Kada sam prvi put
Osetila da sam slobodna.
Sećam ga se.
Sedela sam na oblaku
I razgovarala sam s anđelima.
Ljudi su bili mali kao mravi
Pokretali su se brzo i lepršavo.
Odjednom..
Probudila sam se!
Čar je nestala…
Natalia Wasilewska
***
Imam prijateljicu
Koju znam odavno
Zna sve o meni
Samoća
Żaneta Sieradzan
***
napisao si mi na papiru
da ćeš se vratiti u 17:30
prošao je
dan
mesec
godina
a ja
neprestano sedim
i čekam
na tebe
Sylwia Smolińska
***
Mali lončić
Prepunjen mlekom
Neprestano me priseća na baku
Anna Sobczak
tišina
Sela je pored mene
na klupu u parku
Bile smo same
obe umorne svojom
nemoći
ja-ćutanjem
ti-zvukom
Anna Michalska
***
Pomogao si mi obući kaput
i šešir
poželeo želje
i dao čašu
to je čudno
ali nikad me nisi dodirnuo
Alicja Pertkiewicz
ne znate dan, ni sat
Mama mi govori: ne isplati se
krpiti ovaj jastuk
i tako će se ubrzo pocepati
zar ne
ja i dalje krpim
možda je to upravo dovoljno
do kraja sveta?
Katarzyna Jeznach
***
Sad, kad znam,
Da je sve rečeno
Ispraznio se limit na stvari neponovljive
Odavna nedostaju reči i boje
Mogu ti reći
Upravo ništa
Volim te
Jakub Ludziejewski
***
ostao sam
sam sa svojim
problemima
svi su moji prijatelji
kojih nemam
otputovali
Karina Forjasz
***
stihovi
su
samo odjek
prazni odraz
duše
koja pada na dno
Paulina Glinkowska
Besplatno
Dobila sam tvoja usta
na poklon
Tvoje oči su mi pale
sa neba
Osmeh tvoj pobeda
na lutriji
Topli dlanovi-promocija
Grlim sreću
i dalje ne znam
čime sam zaslužila
na tebe
Marika Kmieć
***
u nepokretu
stojim
to se samo
tvoja sena
zakačila za mene
za dlaku
skratiću vrhove
opet ću biti
slobodna
Zbyszek Paprocki z „Animy” na spotkaniu noworocznym zorganizowanym przez Urząd Miasta wykonał piosenkę z własnym tekstem (zredagowanym przez Marię Duszkę) i muzyką p.t. „Sieradz – moje miasto”.
Polska Dziennik Łódzki
Paweł Gołąb
Wykonanie poświęconej Sieradzowi piosenki, występ młodego talentu, podsumowanie minionych 12 miesięcy i życzenia – tak przebiegało noworoczne spotkanie zorganizowane przez prezydenta miasta, które odbyło się w czwartkowy wieczór w hali sieradzkiego ośrodka sportu.
– To był dynamiczny, dobry rok dla Sieradza – zapewniał prezydent Jacek Walczak, który wśród sukcesów odniesionych przez miasto w 2011 roku wymienił rewitalizację, zakończoną pomyślnie dla miasta walkę o przebieg ekspresowej trasy S-8 czy rozpoczętą budowę centrum dystrybucyjnego dla sieci sklepów „Biedronka”.
Na zaproszenie prezydenta odpowiedzieli parlamentarzyści, radni, władze powiatu i gminy wiejskiej Sieradz, służby mundurowe, przedsiębiorcy oraz przedstawiciele duchowieństwa, placówek podległych miastu i społecznych stowarzyszeń. Uczestnicy prócz życzeń pomyślności usłyszeli także dedykowany Sieradzowi walczyk w wykonaniu Zbigniewa Paprockiego, który jest jednocześnie autorem muzyki i słów. Wystąpiła także Magdalena Wasylik, 16-letnia wokalistka z Sieradza, która w minionym roku zanotowała sukces docierając do półfinału polsatowskiego show „Tylko Muzyka”.
Fot. Paweł Gołąb
RECENZJA POLSKO-NIEMIECKIEGO TOMU WIERSZY P.T. „UWALNIAM PTAKI – SNY” UKAZAŁA SIĘ W NAJNOWSZYM „TOPOSIE” (2011, nr 6 s. 166-167)
Czy istnieje poezja kobieca?
Uwalniam ptaki – sny to kolejna, dwujęzyczna publikacja Koła Germanistów przy Katedrze Literatury i Kultury Niemiec, Austrii i Szwajcarii Uniwersytetu Łódzkiego. Działalność Koła, rozpoczęta w 2003 r. z inicjatywy studentów ówczesnego trzeciego roku filologii germańskiej, obfituje w tłumaczenia twórczości prozatorskiej i poetyckiej zarówno autorów niemieckojęzycznych, jak i polskich. Doktor Małgorzata Półrola, sprawująca pieczę nad każdym z projektów i wspomagająca młodych tłumaczy swoim doświadczeniem i talentem, niniejszy tom rozpoczyna rzeczową i bogatą w fakty, dotyczące działalności Koła Germanistów, przedmową oraz omówieniem twórczości prezentowanych autorek. Wstęp dopełniają: interesujący wywód Reinharda Grossmanna, współautora wyboru, O konieczności i granicach przekładu liryki, wprowadzający w problematykę i rolę przekładu, a także, z konieczności krótkie, ale bardzo istotne i wnikliwe, wpisujące się ciekawymi wnioskami w toczoną od lat dyskusję, rozważania autorki wstępu zatytułowane Czy istnieje poezja kobieca jako odrębny gatunek liryki?.
Te wszystkie starania, jak również dobór wierszy i autorek, czynią z tej książki ważny i doniosły głos, dotyczący zarówno problematyki poetyckiej i translatorskiej, jak i myślenia o współczesności.
Autorki zamieszczonych w wyborze liryków, pochodzące z różnych generacji i różnych krajów: Gerlinde Grossmann jest Niemką, Maria Duszka i Magdalena Forusińska pochodzą z Polski, naznaczone odmiennym typem, mimo sporych różnic, doświadczenia mają wiele wspólnego ze sobą. Jest to przede wszystkim wyczulenie na dramatyzm i piękno egzystencji, a w metaforyce – funkcja, jaką w ich wypowiedziach pełni obraz przyrody. Gerlinde Grossmann, poprzez pozornie sielankowe opisy, ukazuje antynomie istnienia. Nieustanne napięcie mroku i światła, chłodu i ciepła, brzydoty i piękna, rozpadu i trwania, dialektykę sił z człowiekiem w samym ich środku: „wilgotny księżyc wypływa/ z oczu które zapomniały/ jak dotknąć jego blasku/ zważyć jego srebro”.
Maria Duszka szuka w przyrodzie utraconej harmonii, dostrzegając jednocześnie degradację spowodowaną cywilizacyjnymi poczynaniami: „w czas kwitnienia wiśni/ Japończycy/ nie pracują/ świętują// nawet w centrach wielkich miast/ siedzą przez kilka dni/ pod kwitnącymi drzewami// nie żal im upływającego czasu/ (…)// na moim osiedlu/ bez potrzeby/ wycięto piękny stary sad// sąsiedzi mówią/ że teraz wreszcie będzie tu porządek”. Świat natury jest jej bliski, bardziej niewinny, a kontemplując jego urodę, czuje dotknięcie Boga. Chroni się w nim przed cierpieniem doznawanym od ludzi. W poezji Magdaleny Forusińskiej przyroda ukazywana jest fragmentarycznie i dla ilustracji jakiejś refleksji lub stanu uczuć, jak w wierszach o „upadłych liściach” i „kwitnących w zachlapanym błotem świecie jabłoniach”: „gdy liście/ spadną/ z drzew/ to nie ma/ znaczenia/ czy ktoś/ je depcze/ czy nie”.
Wojenne dzieciństwo Gerlinde Grossmann zapewne miało swój wpływ na postrzeganie rzeczywistości, czego najbardziej bezpośrednim wyrazem są utwory nawiązujące do wojennej tematyki: niepokalany błękit i hiroszima, w których w oszczędny i wyważony sposób ukazuje pejzaże grozy. Zło nie jest w nich komentowane inaczej niż przez obraz: „uwolniony z walki błękit/ strzepuje ostatni krwawy ślad/ zanurza się w kałuży/ kąpie w bagnie/ (…)// opuszcza klosz/ na krzyk swych dzieci”. Maria Duszka przyjmuje postawę bardziej bezpośrednią i deklaratywną, stając po stronie krzywdzonych i opowiadając konkretne sytuacje i losy: „w roku 1980 mówili:/ »walczymy o godność człowieka pracy«// w roku 2004/ do bezrobotnych/ którzy przyszli/ na spotkanie w sprawie pracy/ wychodzi mały dyrektor/ niedużej firmy i mówi:/ »potrzebuję pięciu samców/ i pięć samic«”. W jej świecie również trwa walka między dobrem a złem, nie jest ona jednak nieuchronna i wpisana w byt, jak w poezji Gerlinde Grossmann, lecz zależna od moralnych wyborów jednostek i społeczeństw. Przekonanie, że obstając przy tym, co dobre, popieramy i tworzymy lepszą rzeczywistość, sprawia, iż pozbawiona złudzeń poezja Marii Duszki nie odbiera nadziei. Magdalena Forusińska dramat życia widzi w nieporozumieniach wynikających z błędnych ocen wzajemnych postaw, w niedostosowaniu. Próbuje zrozumieć samą siebie i wygrać walkę o szczęście: „czy odnajdę się jeszcze/ czy zobaczę swoją twarz/ czy uwierzę w prawdę/ i jak ona będzie/ to nie lustro/ jest przeklęte”.
Metaforyzuje własne przeżycia, gdyż wszystko może stać się symbolem walki i osamotnienia, alienacji i potrzeby niezależności albo bliskości. Pragnienie bycia kochaną i dawania miłości poetki zawarły w werszach adresowanych do mężczyzn lub samych siebie, a także w utworach opisujących relacje z dziećmi i rodzicami. Odważnie mówią o swoim cierpieniu, jak Gerlinde Grossmann o stracie dziecka, a Maria Duszka o nieudanej miłości, której nie zdołała uratować, bo przeszkodziła śmierć. Magdalena Forusińska bez egzaltacji i szczerze opisuje stany emocjonalne i uczuciowe po zerwanym związku.
Autorki lapidarnym, ale bogatym w porównania i przenośnie językiem formułują wypowiedzi o życiu, którego doznają i które je doświadcza. Ze szczegółu zaczerpniętego z rekwizytów codzienności czyniąc symbol na tyle nośny, że oddaje on w pełni zakres ich życiowych i egzystencjalnych doświadczeń. Ukazana w tej książce problematyka, opowiedziana przejmująco i z dbałością o przekaz, oraz, jak zaznacza w swojej wypowiedzi o poezji kobiecej Małgorzata Półrola, z pozycji świadomej swej roli w społeczeństwie kobiety, uświadamia nam, jak bliskie mogą być losy i doświadczenia, mimo granic i odmiennych postaw. Czytając tę poezję, doznajemy głębokiego powinowactwa z innym, bez względu na czas, miejsce i płeć.
Wiele ciepłych słów należy się wysiłkowi i staranności młodych tłumaczy oraz ich opiekunom. Efekt wspólnej pracy ukazał, jak duży jest potencjał i możliwości przymierzających się do przyszłych zadań początkujących germanistów. Jest więc nadzieja, że jeszcze nie raz spotkamy się z ich dokonaniami w trudnej sztuce przekładu.
Warto tu dodać, że autorki, Maria Duszka i Magdalena Forusińska (Gerlinde Grossmann, co z żalem trzeba zaznaczyć, już nie ma wśród nas), w trakcie „Polnischersommer 2010” prezentowały wiersze z omawianej antologii bardzo licznej i przychylnie nastawionej publiczności w Hamburgu, Kolonii i Schlezwiku. Zamieszczono również wybrane teksty w wyborze Meine Welt – Unsere Welt, opublikowanym w sierpniu bieżącego 2011 roku przez Stowarzyszenie Nordbuch.
Daniela Ewa Zajączkowska, Andrzej Hynas
Uwalniam ptaki – sny. Wiersze polskie i niemieckie / Ich befrei Vogel – Traume. Deutsche und Polnische Gedichte, oprac. Małgorzata Półrola i Reinhard Grossmann, Wyd. Hrsg., Łódź 2009.
Biogramy:
Andrzej Hynas, ur. 1949, prozaik i poeta, należy do grupy literackiej „Centauro” i Klubu Literackiego Nauczycieli w Łodzi, wydał tomy prozy poetyckiej: Prozy, pozy i trochę gadulstwa (2010), Zwierzenia (2011). Poza tym swoje utwory prezentował w antologiach i na falach rozgłośni radiowych.
Daniela Ewa Zajączkowska, ur. 1971. Autorka czterech zbiorów wierszy: Rzeczy znikome (1994), Czciciele słońca (1996), Wagabunda i księżyc (2007), Po leśmianowskich ogrodach (2011), arkuszy Bursztyny w piasku (2010), Na północ od Edenu (2011) oraz dwóch arkuszy wierszy dla dzieci Bajeczki dla Ineczki (2007), Czary wróżki Poezji (2008). Wiersze i recenzje publikowała m.in. na łamach „Toposu”, „Frazy”, „Tygla Kultury”, „Arterii”, „Gazety Kulturalnej”, „W Kręgu Literatury”, „Listów z Daleka” (Belgia) oraz na antenie Radia Łódź. Laureatka kilku konkursów literackich, m.in. nagrody głównej w konkursie „Nasz czas” (Toruń, 1994). Należy do Związku Literatów Polskich, Klubu Literackiego Nauczycieli w Łodzi (KLiN) oraz grupy literackiej „Centauro”.
W najnowszym numerze numeru serbskiego kwartalnika „BDENJE” ukazało się pięć moich wierszy w przekładzie Olgi Lalić – Krowickiej.
МАРИЈА ДУШКА
***
напуштају болницу
неки са смртном
други са животном предсудом
***
логовао си се у
у мојој глави
следе ме
твоје благе речи
наши гласови
љубе се
кроз телефон
***
у мраку
по вејавици
јато врана на затворским жицама
***
понекад завидим
псу
којег мазиш
***
заустави се
погледај кроз прозор
( у њему
скоро увек
живи
нека песма)
Препев: Олга Лалић-Кровицка
W okresie komunizmu w piorunowskim dworze zamieszkiwali pracownicy PGR-u. Obecnie ten pięknie położony w zabytkowym parku obiekt jest wyremontowany, mieści się w nim hotel i restauracja. Organizowane są w tutaj konferencje i uroczystości rodzinne. Za dworem znajduje się staw, na którym każdego roku kwitną nenufary. Właściciel stawu twierdzi, że rosną tutaj od kiedy pamięta. Kto wie, może słynna scena z Toliboskim zrywającym dla Basi nenufary, przyszła pisarce do głowy właśnie w Piorunowie…


















O SIERADZKIM BARDZIE PISZĘ W ŁÓDZKIM „KALEJDOSKOPIE” (2011 nr 12 s. 45)
A to pierwotna, nieco dłuższa wersja tego artykułu:
NA LIRYCZNĄ NUTĘ
Uzdolnienia muzyczne Zbigniew Paprocki odziedziczył po rodzicach – oboje
obdarzeni byli pięknymi głosami i świetnym słuchem.
Dzieciństwo spędził w Rybniku. Będąc uczniem szkoły podstawowej,
przez cztery lata pobierał prywatne lekcje gry na gitarze – jego nauczyciel był
kapelmistrzem orkiestry górniczej. Równocześnie pochłaniała go gra
w piłkę nożną (w KS ROW Rybnik) i modelarstwo. Miał rozpocząć naukę
w liceum muzycznym. Ale po ukończeniu szkoły podstawowej wraz z rodzicami
opuścił Śląsk i wrócił w ich rodzinne strony – do Strumian koło Burzenina.
W ten sposób zaprzepaścił swoje szanse – po raz pierwszy, nie po raz ostatni.
Wykonywał różne zawody; był m.in. gastarbeiterem w Niemczech, jagodziarzem
w Bieszczadach, zajmował się remontami, przez pewien czas był nawet górnikiem
w kopalni węgla kamiennego. Jednocześnie przez cały czas tworzył –
do przysłowiowej szuflady. Pisał wiersze dla dzieci i dla dorosłych, teksty piosenek,
komponował do nich muzykę. Śpiewał i grał na gitarze, głównie dla siebie i paru
znajomych. Jak ptak, który śpiewa, bo taka jest jego natura.
W 2008 trafił do działającego w Sieradzu Koła Literackiego „Anima”.
To był przełomowy moment w jego życiu. Już w rok później wystąpił w półfinale
Międzynarodowego Festiwalu Bardów – OPPA 2009 w Warszawie. Zaśpiewał tam
m.in. piosenkę p.t. „Rumowisko”, w której trafnie i przejmująco opowiedział
o swojej burzliwej, skomplikowanej biografii.
W tym samym czasie ukazała się jego rymowana bajka dla dzieci p.t. „O kogucie
listonoszu” z ilustracjami Kamili Klimczak, absolwentki malarstwa na Uniwersytecie
Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Dwa lata temu, gdy leżał chory na grypę „przyszła do niego” piosenka p.t.
„Sieradz – moje miasto”. W zgrabny sposób ujął w niej twórca historię
i teraźniejszość grodu nad Wartą.
Coraz częściej jest proszony przez poetów, aby skomponował muzykę
do ich utworów. Tak powstały piosenki z tekstami Michała Głaszczki i Krzysztofa
Lampy z Warszawy, Władysława Potakowskiego i Mirosława Pisarkiewicza
z Sieradza, Ireneusza Ziętka ze Zgierza oraz Jerzego Nadratowskiego z Łodzi.
Jesienią ubiegłego roku w Teatrze Miejskim w Sieradzu odbył się wieczór autorski
ostatniego z wymienionych artystów. Jego wiersze czytała Ewa Karaśkiewicz,
była primadonna Opery Śląskiej w Bytomiu i Teatru Wielkego w Łodzi. Zbyszek
Paprocki śpiewał skomponowane przez siebie piosenki. Po ich wysłuchaniu
pani Ewa powiedziała, że ma niezwykły talent. I że powinien otrzymać stypendium,
aby mógł tworzyć.
Hanna Krawczyk, dyrektorka Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Władysława
Broniewskiego poprosiła go o skomponowanie muzyki do wierszy patrona
sieradzkiej książnicy. W ciągu kilku miesięcy powstało pięć utworów.
Autorka biografii Broniewskiego, Mariola Pryzwan z Warszawy, jest nimi
zachwycona. W przesłanym e-mailu podziękowała za (nagraną w warunkach
domowych) płytę „z wierszami Broniewskiego tak pięknie i z wyczuciem
zaśpiewanymi przez pana Zbyszka.”
Z kolei Ewa Zawistowska, mieszkająca w Grecji wnuczka Władysława
Broniewskiego, poproszona o wyrażenie zgody na nagranie płyty
z tekstami jej dziadka, w e-mailu do Zbigniewa Paprockiego tak
entuzjastycznie odniosła się do twórczości sieradzkiego barda: „Drogi Panie Zbyszku!
Dziękuję za list i załączniki. WSZYSTKO MI SIĘ PODOBA 🙂 Zgodę wyrażam
z radością, kciuki trzymam mocno i bardzo serdecznie Pana pozdrawiam!”
Piosenki Zbyszka były prezentowane m.in. w cyklicznej audycji Radia
Koszalin p.t. „Na liryczną nutę”. Bard wystąpił także na żywo
w „Podróżach literackich”- audycji Radia „Łódź”.
Ma również za sobą wiele spotkań autorskich i recitali, m.in. w placówkach
oświatowych i kulturalnych w: Parzęczewie, Wieluniu, Praszce, Łodzi,
Zgierzu, Buczku, Burzeninie, Łasku, Poddębicach, w sieradzkich przedszkolach,
szkołach i bibliotekach.
Ludzie słuchający ballad Zbigniewa Paprockiego twierdzą, że jego głos działa
na nich kojąco, wręcz terapeutycznie. Artysta marzy o nagraniu
płyty w prawdziwym studiu.