Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

NOWY TOMIK ARTURA SCZESNEGO JEST JUŻ DO NABYCIA W EMPIKU

Właśnie ukazał się tomik Artura Sczesnego pt. „Warstwy”. Jest do nabycia w sieci Empik – jako dodatek do Kwartalnika Literacko-Kulturalnego „LiryDram”. Wstęp napisał Józef Baran, oprawę plastyczną stworzyła Joanna Rusin – Fijak, a ja miałam przyjemność być redaktorką tomiku.

Artur Sczesny jest lekarzem ortopedą, karateką, sędzią karate, płetwonurkiem, poetą, autorem tekstów piosenek, muzykiem, kompozytorem, liderem zespołu muzyczno-wokalnego Inne Słowa. Mieszka w Jasienicy koło Bielska – Białej. 

KOLEJNA POZYTYWNA RECENZJA ZREDAGOWANEGO PRZEZE MNIE TOMIKU SŁAWKI SOBKOWSKIEJ – MARCZYŃSKIEJ.

AUTORKĄ RECENZJI JEST KINGA MŁYNARSKA

https://dajprzeczytac.blogspot.com/2025/04/opuszczone-tarasy-sawomira-sobkowska.html?fbclid=IwY2xjawO0kmpleHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeMKEMMIjC8U25ZJdhI4TNWtN1mrbyQZ4aOCmhRBX_Z6ha3yEtraHtZ8NLnek_aem_ZBhBU3xqehipKJRnfpwLaA

„Opuszczone tarasy” wcale nie są takie puste. Kryją się tam słowa – schowane w dźwiękach, kolorach, we wspomnieniach czy wirujących drobinach piasku.

A trzeba otwarcie przyznać już na wstępie – słowa u Sławomiry Sobkowskiej-Marczyńskiej chcą być nieuchwytne, skłębione w kątach zapomnienia, w zakamarkach uczuć. Poetka wydobywa je z pełną subtelnością, z uwagą i czułością.

Tak właśnie postrzegam wiersze z tego tomu – zbudowane są z wyrazów, które nie chcą się ujawnić. Co prawda tworzą mapy pamięci, budują emocjonalną ścieżkę przeżyć czy pejzaże z samego wnętrza duszy, ale jednak te literackie obrazy są pociągnięte delikatną mgiełką, pokryte patyną czasu, otulone pianą z chmur.

Takie oto narzędzia opisu wybiera podmiot Sobkowskiej-Marczyńskiej – i to w tej kreacji możemy znaleźć odpowiedź na pytanie: skąd w słowach tyle dystansu.

Przez wiersze przemyka kobieta. Bezpieczniej czuje się w półcieniach, półemocjach, „we mgle jest dobrze”. Aktualnie przebywa z sferze niepewności, w „gąszczu niewiadomych”. Pojmuje świat poprzez zmysły, wyobrażenia, intuicję. „Raczej się domyślam niż wiem / raczej przypuszczam niż mam pewność” – wyznaje. Przędzie swoje „jedwabne płomyki” i tka liryczną opowieść „z rosy”.

Świat natury jest mocno wpisany w tożsamość duchową podmiotu. Otacza ją przyroda w sensie fizycznym, ale i jest zakorzeniona w jej duszy. To, co namacalne jest spójne z metaforycznym postrzeganiem siebie oraz swojego miejsca w świecie. Naturalne jest więc to, że „chmury mieszają w myślach” czy że „od zachodu wdziera się do domu sosna”.

W wierszach z „Opuszczonych tarasów” nie stawia się pytania o sens zdarzeń. One po prostu są. I to jest dobre. To jest codzienne i oswojone. Podmiot nie dziwi się sytuacjom z pogranicza surrealizmu, magii czy snu. Przecież to jej środowisko naturalne. Podobnie jak zmagania ze słowami. Z ich ulotnością, kruchością i niemym uporem.

Podmiot w słowach szuka ugruntowania świata. To w nich odbija się to, co zapamiętane, przeżyte, kiedyś obudzone. Słowa są przychylne kobiecie – chętnie obdarowują literami. Lecz ona korzysta z tej uprzejmości z umiarem. Bierze tylko tyle ile jej trzeba, nie nadużywa. A, gdy poczuje potrzebę, buduje tylko z pięciu – i wtedy „wchodzi w ciszę”.  Taka jest moc słów. Magia liter.

Autorka w wierszach pyta o sprawy fundamentalne dla swojego podmiotu, m.in. – „o początek i koniec”, „o przenikanie się dobra i zła”, a więc szuka Boga. Jego „tchnienia”, obecności, znaku czuwania. Czy to właśnie Boga odnajduje w codziennym rytmie dnia? W podmuchach wiatru, który zaciera przeszłą opowieść, by zrobić miejsce na nową? W postaci ukochanych dziadków?

Co zatem podmiot znajduje w swoich poetyckich wędrówkach? Chyba siebie – kobieta wskazuje na momenty, postaci i zdarzenia, które ją w jakiś sposób ukształtowały. Przesypują się więc litery jak ziarna maku, tworzą istotne słowa – jak np. matka, rodzina, dobro, miłość.

Sławomira Sobkowska-Marczyńska pozwala czerpać swojemu podmiotowi ze zbioru liter coraz śmielej. Tworzy już bardziej wyraziste obrazy, a kobieta nie unika konfrontacji z uczuciami, jakie akurat wyłaniają się spomiędzy słów.

Dlaczego to aż tak ważne i skąd ta obsesja leksykalna w odczytywaniu tego zbioru? Bo oto okazuje się, że świat zbudowany jest z liter. Cały świat mieści się w języku i nazywając – stwarzamy. Podmiot niekiedy usiłuje wskrzeszać – również za pomocą słów. I na chwilę się udaje. Powracają skojarzenia, zapachy, uśmiechy, zapomniane detale wyostrzają się na krótki moment.

A jeśli już nazwiemy to, co kryje się w mroku, skryte pod popiołem czy wyrosłe na nim – to, czy wtedy będzie łatwiej to zrozumieć? Także i na takie pytanie zdaje się szukać odpowiedzi podmiot Sobkowskiej-Marczyńskiej. Jednak w obliczu pewnych spraw, nawet i poetom brakuje… słów.

Wiersze z „Opuszczonych tarasów” wchłaniają się poprzez zmysły, krążą w krwiobiegu czytelnika i docierają do unerwionych tkanek. Poruszają. Zachwycają raz poetyckością, w jaką podmiot przyobleka swoje stany, to znów – prostotą widzenia, jak choćby w oglądaniu matki. Niekiedy zaś zaskakują lekkością i humorem. Ostatnia część tomu to zbiór wierszy miłosnych – choć niekiedy i tu poetka potrafi być przewrotna. Świetnie tu widać wiodącą cechę jej poezji – niejednoznaczność, przede wszystkim w konkretyzowaniu adresata wyznań podmiotu.

To wszystko jest bardzo bliskie. Jest ludzkie. Wiele tekstów poświęconych jest także konkretnym osobom – to piękne, liryczne portrety. Zachowają się w słowach, nawet, gdy wszystko inne już przeminie.

  Ilustracje: Radosław Barek

AUDYCJA Z POEZJĄ KOŁA LITERACKIEGO „ANIMA” W RADIU GŁOS LITERACKI – 23.06.2025 r.

https://www.facebook.com/photo?fbid=1252533459602259&set=a.475685030620443

Autorką audycji jest Sławomira Sobkowska – Marczyńska, gościnnie występuje w niej też Michał Grudziński. Oto zapowiedź Sławki:

Poeci lgną do siebie. Szukają osób, które nie postrzegają świata dosłownie, tylko widzą go poprzez filtr swojej wyobraźni i wrażliwości. Choć w czasach powszechnej edukacji sporo osób pisze i czerpie radość z danego im daru wyrażania się przy pomocy poetyckich strof, to jednak na kilometr kwadratowy powierzchni ziemi przypada ich niezbyt wiele. Piszący szukają więc miejsc, gdzie można o poezji porozmawiać, szukają osób, które posiadają już literacki dorobek i posłużą im radą.
W Sieradzu taką osobą jest Maria Duszka – poetka, dziennikarka, bibliotekarka, animatorka kultury. Należy do Związku Literatów Polskich Oddział w Poznaniu; ma na swoim koncie 11 książek poetyckich, mnóstwo publikacji w prasie literackiej polskiej i zagranicznej, jej wiersze przetłumaczono na kilkanaście języków, były prezentowane w radiu, a nawet w telewizji.
W 2002 r. założyła Koło Literackie „Anima”, w ramach którego wspiera osoby na początku ich pisarskiej przygody. Przez Koło przewinęło się około 40 osób. Niektórzy z Animków dobrze sobie radzą w środowisku, wydają tomiki, publikują w literackiej prasie, a inni rozproszyli się w codzienności i ślad po nich zaginął.
W dzisiejszej, 33 audycji, przedstawię Państwu dziesięciu członków Koła Literackiego „Anima”, a będą to: Jacek Brzostowski, Agnieszka Jarzębowska, Katarzyna Jeznach, Alicja Królewicz, Artur Lewandowski, Jarosław Maj, Sławomira Sobkowska-Marczyńska, Jakub Pokojowczyk, Anna Michalska-Sapkota i Artur Sczesny. Pozwolę sobie na odrobinę prywaty i opowiem kto uchylił mi drzwi do poetyckiego świata.

Audycję wzbogacą piosenki do wierszy Marii Duszki: „Jesień” (muz. i wyk. Remi Juśkiewicz i „Niewiele się tu dzieje” (muz. i wyk. Artur Sczesny).

Będzie poetycko i wyciszająco, jak przystało na audycję o tytule Poezja na Dobry Sen.

Wraz z Michałem Grudzińskim zapraszamy do słuchania.

Trzeba włączyć komputer, wpisać w wyszukiwarkę Radio Głos Literacki i… już.

Do usłyszenia!

UKAZAŁ SIĘ DEBIUTANCKI TOMIK ARTURA SCZESNEGO

Właśnie dotarł do mnie debiutancki zbiór wierszy Artura Sczesnego, mieszkającego w Jasienicy koło Bielska – Białej poety, autora tekstów piosenek, muzyka, gitarzysty, lekarza i… karateki. Do powstania tej książki też w pewnym stopniu przyłożyłam rękę. Arturze, gratuluję i dziękuję serdecznie.

  Tomik ilustrują piękne obrazy Krzysztofa Czadera, sąsiada Artura Sczesnego.  

 

PIĘKNA RECENZJA ZREDAGOWANEGO PRZEZE MNIE TOMIKU JAKUBA POKOJOWCZYKA „ZNIKĄD”

Recenzja tomiku Jakuba Pokojowczyka „Znikąd” (2022) zredagowanego przeze mnie. Autorką jest Magdalena A. Kapuścińska – poetka i właścicielka Wydawnictwa „Poetariat” z Wielunia.

Zbiory biblioteczne Poetariatu zasilił tomik Jakuba Pokojowczyka pt. Znikąd, pod redakcją Marii Duszki (wyd. 24studio.pl).

Pozwólcie, że podzielę się z Wami refleksją na temat tej książki…

Na pierwszy rzut oka, na pochwałę zasługuje edytorska forma wydania książki – twarda oprawa, estetyczna i czytelna czcionka, rzetelna redakcja, a także krótkie, „nieprzegadane” utwory, które w swej skondensowanej formie mieszczą bardzo szerokie spektrum odczuć podmiotu lirycznego w wyniku obserwacji świata i ludzi. Autor bardzo precyzyjnie dobrał się do wewnętrznych rozterek współczesnej ludzkości. Jakub występuje tu w roli badacza i kronikarza. Na uwagę i zachwyt zasługuje część kronikarska. To niesamowite, jak w paru wersach można zmieścić cały rok obfitujący w najróżniejsze wydarzenia dla świata, kraju i wreszcie dla podmiotu lirycznego.

Gdybym mogła porównać książkę do kawy, rzekłabym, że to podwójne espresso. Miałam przyjemność oswoić już się z tymi wierszami, gdyż kilka z nich publikowane były na łamach antologii Poetariatu, niektóre znam prawie na pamięć, stąd bardzo miło mi było przypomnieć je sobie i zauważyć oraz docenić redakcyjny wkład Marii Duszki.

Utwory napisane są w dość przystępnym stylu dla każdego czytelnika, zwykłego człowieka – nie trzeba długo dumać nad frazami, czy zastanawiać się – co autor miał na myśli.

Po lekturze „Znikąd” można ulec gorzkiej refleksji, że człowiek zbyt często skupia się na deficytach, zbiera je w sobie, pielęgnuje i rozpamiętuje uwikłany w przeszłość. Czy warto? Raczej nie, ale z pewnością warto sięgnąć po lekturę wierszy Jakuba Pokojowczyka.

To jedna z tych książek, które nie tylko chętnie polecam, ale i chętnie pożyczę.

Jakubie, Mario koronkowa robota. Moje gratulacje!

RECENZJA TOMIKU SŁAWKI SOBKOWSKIEJ – MARCZYŃSKIEJ

Cieszę się z pięknej recenzji zredagowanego przeze mnie tomiku Sławki Sobkowskiej – Marczyńskiej  

https://tomikovopoetycko.blogspot.com/2022/12/sawomira-sobkowska-marczynska-tanczaca.html?fbclid=IwAR1hcFEYXRMGXbO56aJc1cUbTOlrX4-6vWlPQSfh8Wx0yNuinuh5NtYMZ8Q

Sławomira Sobkowska-Marczyńska „Tańcząca w chmurach” Wydawnictwo Fundacja Poetariat, 2022 

Niedawno trafił do mnie debiutancki tom Sławomiry Sobkowskiej-Marczyńskiej zatytułowany „Tańcząca w chmurach„, wydany przez Wydawnictwo Fundacji Poetariat. Przyciąga bardzo ładną i miłą w dotyku aksamitną okładką, wewnątrz znajdziecie interesujące ilustracje, których autorem jest Radosław Barek. Redaktorem, a równocześnie dobrym duchem tomiku, jest znana Wam zapewne poetka z Sieradza – Maria Duszka. Sądząc po okładce, tytuł książki koresponduje z przeszłością Autorki, ponieważ w młodości – z ogromnymi sukcesami – uprawiała gimnastykę artystyczną. Jak napisała w jednym z wierszy Jej świat „to kilka ważnych osób w sercu / zbieranych latami / to parę rzeczy niekoniecznych / i wiersze”. 

„Tańcząca w chmurach” to tomik, który mnie zaskoczył, bo z jednej strony napisany prostym językiem, zrozumiałym praktycznie dla każdego – choć bardzo poetyckim i pełnym metafor – a ma w sobie tyle warstw, że za każdym razem gdy biorę go do rąk, odkrywam coś zupełnie nowego. Książka podzielona jest na kilka rozdziałów. Znajdziecie tu głównie wiersze białe, ale też kilka rymowanych, a także miniatury poetyckie. Bardzo dużą rolę w twórczości poetki odgrywają ludzkie uczucia i emocje. To właśnie na nich zbudowany jest Jej poetycki świat.

Wiersze w „Tańczącej w chmurach” to poezja dojrzała, znajdziemy w niej  nawiązania do motywów religijnych, do otaczającej rzeczywistości, ale w ich centrum zawsze jest człowiek („by zawsze i wszędzie / najpierw dostrzegać / człowieka”). To on ze swoimi lękami, słabościami, marzeniami oraz śmiertelnością jest w poezji Autorki najważniejszy. 

Dla mnie są to wiersze bardzo refleksyjne, zatrzymujące Czytelnika, a najwięcej treści paradoksalnie odnalazłam w utworach krótkich, skondensowanych. Dostrzegam w nich różne tęsknoty za lepszą rzeczywistością ( „chciałabym /przeczytać / w gazecie / że / wreszcie / odbywa się / wyścig / rozbrojeń”), pięknym i pełnym dobroci światem („miałam sen / a w nim ludzie / się lubią / akceptują / szanują swoje prawa”). 

Poetka potrafi świetnie obrazować słowami całą gamę emocji, jakie nosi w sobie każdy z nas. Jej wiersze powstają bardzo świadomie, są przemyślane, jak sama pisze „chodzi o to / by / wmilczeć w wiersz / takie słowo / które nie zdradzi / że jest / nie z tego świata.” 

Bardzo konsekwentnie pisze o rzeczach najważniejszych, bo wie, że „świat / przegląda się w słowach poetów”, a lustro „wie więcej niż myślisz” zaś „szczęście / to stan / umysłu / a nie /posiadania„. Poetka jest wnikliwą obserwatorką co widać choćby w wierszu Plastikowi, który kończy słowami: „współcześni / zagubieni wśród przedmiotów”. Gorzka to puenta, ale bardzo celna. Z wyjątkową empatią i wrażliwością autorka zbudowała tę poetycką opowieść. Pięknie określiła to wydawczyni tomu Magdalena Kapuścińska, nazywając poetkę „baletnicą tańczącą w obłokach słów„. Uważam debiut poetycki Sławomiry Sobkowskiej-Marczyńskiej za bardzo udany. 

Na koniec podzielę się z Wami moim ulubionym wierszem z tego tomu: 

Wygnanie 

poeto

który nie jesteś winien

swoich wierszy

i słowo za słowem

skazujesz się na własne

niedostępne dla nikogo 

wygnanie

zmówię za ciebie

wiersz 

Bardzo polecam Wam ten tomik, ja znalazłam w nim wiele wierszy, które trafiły idealnie w moją wrażliwość. Śmiało możecie uczynić z tej książki świąteczny podarunek dla siebie lub kogoś bliskiego ????

Monika Magda Krajewska