Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

INSPIRUJĄCA WISŁAWA SZYMBORSKA

Na blogu uMichalika.com.pl – Podróże po Polsce zaliczono mnie do grona krakowskich poetów inspirujących się twórczością Wisławy Szymborskiej. Nie mieszkam w tym pięknym mieście, ale miła mi jest taka pomyłka. Towarzystwo Krzysztofa Siwczyka i Jacka Dehnela też.

I to porównanie: Jej wiersze oscylują wokół tematów przemijania i codziennych drobiazgów, co odzwierciedla stylistykę Szymborskiej.

Nawiązałam do życia i twórczości noblistki w dwóch swoich wierszach.

RECENZJA SPRZED LAT

Pocztówkę o takiej treści otrzymałam kilka lat temu od Wojciecha Ligęzy, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego:

Wiersze pani przeczytałem z wielką satysfakcją i podziwem – dla poetyckiej uważności i umiejętności studiowania chwili.

I ZNÓW JESTEM W „LIRYDRAMIE”

Tak się miło składa, że od dłuższego czasu jestem w różny sposób obecna na łamach „LiryDramu”. Tak jest i w 49 numerze tego kwartalnika. Irmina Kosmala bardzo pozytywnie recenzuje moje tomiki „Wiersze wybrane. Selected poems” i „Hanami” (s. 44-45). Relacjonuje też moje i Marleny Zynger spotkanie autorskie w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu (s. 38-39). 

https://www.lirydram.pl/lirydram-online.html?fbclid=IwY2xjawO160ZleHRuA2FlbQIxMABicmlkETB4ZW0yMzkyemlGZkRFVFlac3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHjxbMLzGcQsqLPAEPixby3TVvaxflwSPmpSGfBWwNnKu3No1c-IIRnrsdwzC_aem_YFKUyxMnSM3fRYZCaq9OfA

Irmina Kosmala zamieściła tę recenzję także na portalu „Kuźnia Literacka”

https://kuznia.art.pl/recenzje/3198-wiersze-wybrane-maria-duszka.html

Kronika czułej samotności
Najnowszy tom Marii Duszki to poezja o bardzo wysokim stężeniu intymności. Autorka zaprasza czytelnika do świata, w którym największe dramaty nie dzieją się na pierwszych stronach gazet ani w przestrzeniach publicznego patosu, lecz w ciszy pustego domu, w oknie wychylonym na ogród, w chwili zawieszonej między telefonem odebranym a nieodebranym. Podczas spotkania autorskiego z poetka zgodziła się ze mną, że Wiersze wybrane to liryka „podwójna”. I nie chodzi tu o jedynie o dwujęzyczną edycję (polsko-angielską), lecz przede wszystkim przez dwoistość kreowanego świata: z jednej strony brutalnie konkretnego, z drugiej uporczywie zanurzonego w sferze marzeń i domysłów.

Centralnym wątkiem tomu pozostaje relacja z Mężczyzną – często nieobecnym, wymykającym się, emocjonalnie nieprzystępnym. Duszka precyzyjnie i bez  patosu diagnozuje miłość niesymetryczną. Bohaterka tych wierszy wiedzie żywot Penelopy. Usytuowana  jest bowiem po stronie oczekiwania („milczysz od dwóch tygodni”), podczas gdy druga osoba nie ponosi kosztu tej ciszy, a wręcz ustanawia jej zasady. Wiersz o marynarce wiszącej w szafie („wszystkie moje ubrania / chcą być blisko niej”) to przykład minimalistycznego majstersztyku: w czterech wersach mieści się zarówno ogromna tęsknota, jak i delikatna fetyszyzacja nieobecności ukochanego.

Istotną częścią tomu jest także autotematyzm. Duszka przedstawia bycie poetką nie jako wybór czy zawód, ale jako fatum – dar, który jest zarazem ciężarem:

 

* * *

zwykłe kobiety
rodzą dzieci
poetkom Bóg plącze życiorysy
aby rodziły wiersze

 

Ten krótki poemat staje się kluczem interpretacyjnym całej książki. Podpowiada, że cierpienie, samotność i splątane biografie są tu traktowane jako materiał niezbędny do twórczości. Życiorys musi być „poplątany”, by wiersz mógł być prosty i czysty. To oczywiście echo romantycznego mitu o poecie-skazańcu, ale w wydaniu Duszki brzmi wiarygodnie, bo podszyte jest autentycznym, nieestetyzowanym bólem.

Arkadiusz Frania w trafnym określeniu nazwał wiersze Duszki „drzazgami” – krótkimi, ale wbijającymi się głęboko i długo jątrzącymi myśli. Forma minimalna, charakterystyczna dla Wierszy wybranych oraz wcześniejszego tomu Hanami, ujawnia poetkę świadomą warsztatu. Duszka konsekwentnie realizuje zasadę, o której wspominał kiedyś Adam Zagajewski: im krótszy wiersz, tym bardziej każdy błąd staje się widoczny. Tu nie ma miejsca na zbędne metafory czy ozdobniki; pozostaje esencja doświadczenia. Kiedy Duszka pisze o wojnie, nie potrzebuje wzniosłości. Wystawia za to czytelnikowi jedynie brutalny kontrast: spokojne słońce i ludzkie okrucieństwo. Taka oszczędność paradoksalnie intensyfikuje przeżycie. Tomasz Witold Pohl w swojej recenzji trafnie zauważa, że ta minimalistyczna poezja nie jest „mała”: choć krótka, sięga spraw egzystencjalnych.

Ważnym elementem tomu jest również zakorzenienie w przestrzeni geograficznej: Małyń, Szadek, Wilno. Miejsca nie stanowią tu tła, lecz działają jak świadkowie, a czasem wręcz uczestnicy emocjonalnych procesów. Przyroda u Duszki jest antropomorficzna. Brzozy i jaśminy „zapytują”, dlaczego autorka jest sama. Wytwarza się kontrast między harmonijną, cykliczną naturą („Niewiele się tutaj dzieje / wiewiórka zaogni się…”) a wewnętrznym rozedrganiem podmiotu. Wiersz o wojnie w Ukrainie („słońce spokojnie świeci… strzelają do siebie dzieci”) dobitnie ukazuje tę estetykę zderzenia: niewinność pejzażu zestawiona z potwornością ludzkiej historii przywodzi na myśl Miłoszowe Campo di Fiori, gdzie świat toczy się obojętnie mimo tragedii.
Warsztatowo Duszka wybiera ascezę. Jej teksty często są wierszami-notatkami, wierszami-aforyzmami. Siła jej utworów tkwi w puencie – zwykle niespodziewanej, celnie wybrzmiewającej:

 

* * *

trwamy w nowoczesnych związkach
wolnych i otwartych

Z czasem tylko słabnącą nadzieją na to
że kiedyś jeszcze
zdarzy nam się
staroświecki związek
cudownie zamknięty

 

Warto przy okazji zwrócić uwagę na dwujęzyczność tomu. Przekłady (Kalina Duszka, Ela Kotkowska, Agnieszka Jankowska i Tomasz Jarmołkiewicz) są wierne, oszczędne i stylistycznie dopasowane. Angielski, jako język bardziej skompresowany, służy tej poezji, choć naturalnie nie oddaje w pełni polskiej melancholii, wpisanej w takie słowa jak „tęsknota” czy „poplątane życiorysy”. To jednak nie wada, lecz dowód na to, jak mocno te wiersze wyrastają z polszczyzny.
Wiersze wybrane to tom dla tych, którzy w poezji szukają lustra dla własnych, często niewypowiedzianych emocji, a nie fajerwerków formalnych. Duszka nie próbuje być modna ani awangardowa. Jest szczera do bólu. Jej utwory są zapisem momentów, w których samotność przestaje być pustką, a staje się przestrzenią czy to do rozmowy z samą sobą, czy z drugim człowiekiem. Autorka Hanami chroni wrażliwość w czasach nadmiaru hałasu, przypominając, że czułość bywa najbardziej wywrotową formą oporu wobec obojętności.

 

—————————–

Maria Duszka, Wiersze wybrane. Selected poems, Wydawnictwo Veridian, Warszawa 2024. 

LEŚNE OBJAWIENIA Z MOIM WIERSZEM

Wszystkim zmęczonym życiem w mieście bardzo polecam podcast „Leśne objawienia”. Dużo w tej audycji poezji chińskiej, a od 32 minuty autorzy: Agnieszka Antosik i Włodzimierz Naumczyk omawiają także mój wiersz z tomiku „Freienwill”. Dziękuję ❤ 

1987

 

ja 

kochająca ciszę i dal

rozległe pola i lasy

 

ja

uwięziona na balkonie

z pelargonią

 

NAGRODA ZA WIERSZ O TEMATYCE JESIENNEJ – KONFITURA Z AŁYCZY

Ludzie mówią czasem o kimś, że wie, gdzie są konfitury. Ja na ogół nie wiem. 😉 Ale dzisiaj… Kuba Kozłowski prowadzący Punkt Wymiany Poezji (ogólnopolski projekt opisany już na łamach „Polityki”) za wiersz o tematyce jesiennej przyznał mi nagrodę – słoik konfitur z dzikiej śliwki, ałyczy. Pijanej ałyczy, bo wcześniej owoce były użyte do zrobienia nalewki. Bardzo mi miło. 🙂

 

Kuba tak napisał na profilu Punktu Wymiany Poezji:

[JESIENNE WIERSZE]
Jesienny cykl trwa, dzisiaj czas na nagrody! 7 października ogłosiliśmy jesienną, poetycką zabawę. Najbardziej urzekł nas wiersz, którego autorką jest Maria Duszka ✨

 

Wiersze o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni

Recenzja została opublikowana na stronie Związku Literatów Polskich:

https://zlpinfo.eu/publikacje/krytyka-literacka/wiersze-o-zyciu-ktore-trwa-dokladnie-tyle-ile-opadanie-platkow-wisni.html

by Marcin Szyndrowski

Tomik poezji Maria Duszki pt. „Hanami” jest cichy jak tchnienie, a zarazem głośny jak pęknięcie w duszy. To nie są wiersze o kwiatach. To książka o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni. O człowieku, który próbuje nadać sens przemijaniu. O chwilach, które trzeba uchwycić zanim znikną — bo potem zostaje tylko chłód rzeczy i porządek bez życia.

Duszka dedykuje „Hanami” wnuczkom – Basi i Lii – ale ten gest nie jest ckliwy ani matczyny. To raczej próba przemycenia w delikatnych wersach wiedzy, którą trudno przekazać wprost. Wiedzy o tym, że istnienie jest krótkie, a piękno nie trwa. Że trzeba mieć w sobie zgodę na ulotność, inaczej wszystko się rozsypie.

Tomik jest krótki, formy – zwięzłe jak oddech między myślami. Każdy wiersz to mikroskopijna konstrukcja z ciszy i drżenia. Duszka nie rozwija obrazów, nie tłumaczy – zostawia ślad. Czasem jedno słowo, które wystarcza, by w głowie otworzył się cały krajobraz. I to właśnie jest jej poetycki zamysł: minimalistyczny cios zamiast rozwlekłej opowieści.

Jadwiga Mizińska w posłowiu przywołuje Skargę, Kartezjusza, Norwida – i robi to nie po to, żeby zabłysnąć erudycją, ale by pokazać, że w Hanami stawką nie jest ładny wiersz. Stawką jest duch. „Porządek” – pisze Mizińska – może być martwy albo żywy. Martwy – to ten, który wszystko układa w szufladki. Żywy – to ten, który pozwala się zachwycić, nawet jeśli świat się sypie. Duszka opowiada właśnie o tym drugim porządku. O tym, który nie zna planu dnia, tabelki, KPI ani terminów.

Kiedy Japończycy świętują hanami, porzucają wszystko. Nie pędzą, nie konsumują. Siadają pod drzewem i patrzą. U nas, weekend stał się świeckim rytuałem zmęczenia. Zamiast świętować, grillujemy. Duszka przeciwstawia temu swoją prywatną liturgię ciszy. Jej poezja nie ma w sobie ani grama konsumpcyjnego błysku. To raczej poetycka asceza – wiersze, które uczą powściągliwości i skupienia.

W jednym z wersów powraca ironiczny cień: „druga Japonia”. Lech Wałęsa rzucił to zdanie w czasach, gdy obietnica była jeszcze walutą. Dziś brzmi jak żart, a jednak Duszka wydobywa z niego sens głębszy. Polska nigdy nie stanie się Japonią, bo nie nauczyła się kontemplacji. My chcemy wszystko mieć, nie wszystko przeżyć. „Hanami” jest więc poezją sprzeciwu wobec pospiesznego świata – świata, który nie potrafi zatrzymać się nad jednym płatkiem kwiatu.

Ta książka jest gwałtowna w swojej delikatności. Gwałtowna – bo Duszka nie unika namiętności, ale przetwarza ją w coś cichego, w drżenie pod powierzchnią słów. Jej poezja to namiętność duszy – nie rozbuchana, lecz skupiona. To żar, który pali się pod cienką warstwą śniegu.

Wszystko w „Hanami” jest równocześnie kruche i mocne. Poezja Duszki stoi na granicy między oddechem a natchnieniem. W świecie, który tłumi emocje hałasem i nadmiarem, ona przypomina, że „duch tchnie, kędy chce”. Że nie da się wymusić zachwytu ani zaplanować duchowej pełni w kalendarzu Google’a.

Tomik jest też opowieścią o niedosycie – o tym, że pełnia zabija. Wiersze Duszki są głodne świata, ale nigdy syte. W każdym z nich zostaje przestrzeń – niedopełnienie, które zmusza do ponownego czytania. To nie są wiersze, które się konsumuje. To wiersze, które się przeżywa.

Na marginesie tego wszystkiego przewija się pytanie o duchową pustkę współczesności. Duszka nie moralizuje, nie wskazuje palcem. Pokazuje raczej, jak łatwo człowiek zamienia transcendencję w towar. Jak szybko zamienia zachwyt w zdjęcie, a święto w event. Hanami jest odpowiedzią – krótką, poetycką, ale stanowczą.

Ta poezja nie oferuje ucieczki od świata, tylko inny sposób bycia w nim. Nie trzeba wyjeżdżać do Kioto, żeby zobaczyć kwitnące wiśnie. Wystarczy usiąść na ławce i przestać się spieszyć. Wystarczy zamilknąć.

W tym sensie „Hanami” jest tomikiem metafizycznym – nie przez wielkie słowa, lecz przez prostotę. Duszka pisze o życiu, które jest codziennym cudem, o święcie, które może się zdarzyć wszędzie, jeśli tylko człowiek pozwoli sobie widzieć. Jej wersy mają w sobie coś z modlitwy i coś z cięcia – słowo uderza, ale i koi. To tomik, który się nie starzeje, bo mówi o rzeczach, które nie mają wieku. O życiu, które trwa, dopóki ktoś potrafi się zachwycić. O pięknie, które nie potrzebuje uzasadnienia. I o tym, że największym aktem odwagi jest zatrzymanie się w świecie, który gna bez celu.

Maria Duszka przypomina, że poezja nie musi krzyczeć, by być gwałtowna. Wystarczy, że powie jedno słowo – i nagle wszystko się zatrzymuje. Tak właśnie działa „Hanami”. Jak tchnienie, które zostaje w powietrzu, choć wiśnie już dawno opadły.

✅Maria Duszka, Hanami, wyd. Norbertinum, Lublin 2023, ISBN: 9788372228024

[RECENZJA]

JA W RADIU OPOLE

Kliknij, aby posłuchać:

 
https://radio.opole.pl/612,553,poetycka-dusza-marii-duszki

Serdecznie dziękuję panu Witkowi Sułkowi za rozmowę, w której padło wiele miłych słów o mojej twórczości. A na stronie radia tak napisał:

Poetycka dusza Marii Duszki

NA ŁAMACH „RADOSTOWEJ” JESZCZE MNIE NIE BYŁO

Na łamach „Radostowej” (nr 4-6/2025) opublikowana została bardzo pozytywna recenzja mojego tomiku „Wiersze wbrane / Selected poems” autorstwa poety franciszkanina, O. Eligiusza Dymowskiego. W jej sąsiedztwie redakcja zamieściła też dziewięć moich wierszy. Nigdy wcześniej mnie w tym piśmie nie było.