Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

RECENZJA SPRZED LAT

Pocztówkę o takiej treści otrzymałam kilka lat temu od Wojciecha Ligęzy, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego:

Wiersze pani przeczytałem z wielką satysfakcją i podziwem – dla poetyckiej uważności i umiejętności studiowania chwili.

I ZNÓW JESTEM W „LIRYDRAMIE”

Tak się miło składa, że od dłuższego czasu jestem w różny sposób obecna na łamach „LiryDramu”. Tak jest i w 49 numerze tego kwartalnika. Irmina Kosmala bardzo pozytywnie recenzuje moje tomiki „Wiersze wybrane. Selected poems” i „Hanami” (s. 44-45). Relacjonuje też moje i Marleny Zynger spotkanie autorskie w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu (s. 38-39). 

https://www.lirydram.pl/lirydram-online.html?fbclid=IwY2xjawO160ZleHRuA2FlbQIxMABicmlkETB4ZW0yMzkyemlGZkRFVFlac3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHjxbMLzGcQsqLPAEPixby3TVvaxflwSPmpSGfBWwNnKu3No1c-IIRnrsdwzC_aem_YFKUyxMnSM3fRYZCaq9OfA

LEŚNE OBJAWIENIA Z MOIM WIERSZEM

Wszystkim zmęczonym życiem w mieście bardzo polecam podcast „Leśne objawienia”. Dużo w tej audycji poezji chińskiej, a od 32 minuty autorzy: Agnieszka Antosik i Włodzimierz Naumczyk omawiają także mój wiersz z tomiku „Freienwill”. Dziękuję ❤ 

1987

 

ja 

kochająca ciszę i dal

rozległe pola i lasy

 

ja

uwięziona na balkonie

z pelargonią

 

NAGRODA ZA WIERSZ O TEMATYCE JESIENNEJ – KONFITURA Z AŁYCZY

Ludzie mówią czasem o kimś, że wie, gdzie są konfitury. Ja na ogół nie wiem. 😉 Ale dzisiaj… Kuba Kozłowski prowadzący Punkt Wymiany Poezji (ogólnopolski projekt opisany już na łamach „Polityki”) za wiersz o tematyce jesiennej przyznał mi nagrodę – słoik konfitur z dzikiej śliwki, ałyczy. Pijanej ałyczy, bo wcześniej owoce były użyte do zrobienia nalewki. Bardzo mi miło. 🙂

 

Kuba tak napisał na profilu Punktu Wymiany Poezji:

[JESIENNE WIERSZE]
Jesienny cykl trwa, dzisiaj czas na nagrody! 7 października ogłosiliśmy jesienną, poetycką zabawę. Najbardziej urzekł nas wiersz, którego autorką jest Maria Duszka ✨

 

Wiersze o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni

Recenzja została opublikowana na stronie Związku Literatów Polskich:

https://zlpinfo.eu/publikacje/krytyka-literacka/wiersze-o-zyciu-ktore-trwa-dokladnie-tyle-ile-opadanie-platkow-wisni.html

by Marcin Szyndrowski

Tomik poezji Maria Duszki pt. „Hanami” jest cichy jak tchnienie, a zarazem głośny jak pęknięcie w duszy. To nie są wiersze o kwiatach. To książka o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni. O człowieku, który próbuje nadać sens przemijaniu. O chwilach, które trzeba uchwycić zanim znikną — bo potem zostaje tylko chłód rzeczy i porządek bez życia.

Duszka dedykuje „Hanami” wnuczkom – Basi i Lii – ale ten gest nie jest ckliwy ani matczyny. To raczej próba przemycenia w delikatnych wersach wiedzy, którą trudno przekazać wprost. Wiedzy o tym, że istnienie jest krótkie, a piękno nie trwa. Że trzeba mieć w sobie zgodę na ulotność, inaczej wszystko się rozsypie.

Tomik jest krótki, formy – zwięzłe jak oddech między myślami. Każdy wiersz to mikroskopijna konstrukcja z ciszy i drżenia. Duszka nie rozwija obrazów, nie tłumaczy – zostawia ślad. Czasem jedno słowo, które wystarcza, by w głowie otworzył się cały krajobraz. I to właśnie jest jej poetycki zamysł: minimalistyczny cios zamiast rozwlekłej opowieści.

Jadwiga Mizińska w posłowiu przywołuje Skargę, Kartezjusza, Norwida – i robi to nie po to, żeby zabłysnąć erudycją, ale by pokazać, że w Hanami stawką nie jest ładny wiersz. Stawką jest duch. „Porządek” – pisze Mizińska – może być martwy albo żywy. Martwy – to ten, który wszystko układa w szufladki. Żywy – to ten, który pozwala się zachwycić, nawet jeśli świat się sypie. Duszka opowiada właśnie o tym drugim porządku. O tym, który nie zna planu dnia, tabelki, KPI ani terminów.

Kiedy Japończycy świętują hanami, porzucają wszystko. Nie pędzą, nie konsumują. Siadają pod drzewem i patrzą. U nas, weekend stał się świeckim rytuałem zmęczenia. Zamiast świętować, grillujemy. Duszka przeciwstawia temu swoją prywatną liturgię ciszy. Jej poezja nie ma w sobie ani grama konsumpcyjnego błysku. To raczej poetycka asceza – wiersze, które uczą powściągliwości i skupienia.

W jednym z wersów powraca ironiczny cień: „druga Japonia”. Lech Wałęsa rzucił to zdanie w czasach, gdy obietnica była jeszcze walutą. Dziś brzmi jak żart, a jednak Duszka wydobywa z niego sens głębszy. Polska nigdy nie stanie się Japonią, bo nie nauczyła się kontemplacji. My chcemy wszystko mieć, nie wszystko przeżyć. „Hanami” jest więc poezją sprzeciwu wobec pospiesznego świata – świata, który nie potrafi zatrzymać się nad jednym płatkiem kwiatu.

Ta książka jest gwałtowna w swojej delikatności. Gwałtowna – bo Duszka nie unika namiętności, ale przetwarza ją w coś cichego, w drżenie pod powierzchnią słów. Jej poezja to namiętność duszy – nie rozbuchana, lecz skupiona. To żar, który pali się pod cienką warstwą śniegu.

Wszystko w „Hanami” jest równocześnie kruche i mocne. Poezja Duszki stoi na granicy między oddechem a natchnieniem. W świecie, który tłumi emocje hałasem i nadmiarem, ona przypomina, że „duch tchnie, kędy chce”. Że nie da się wymusić zachwytu ani zaplanować duchowej pełni w kalendarzu Google’a.

Tomik jest też opowieścią o niedosycie – o tym, że pełnia zabija. Wiersze Duszki są głodne świata, ale nigdy syte. W każdym z nich zostaje przestrzeń – niedopełnienie, które zmusza do ponownego czytania. To nie są wiersze, które się konsumuje. To wiersze, które się przeżywa.

Na marginesie tego wszystkiego przewija się pytanie o duchową pustkę współczesności. Duszka nie moralizuje, nie wskazuje palcem. Pokazuje raczej, jak łatwo człowiek zamienia transcendencję w towar. Jak szybko zamienia zachwyt w zdjęcie, a święto w event. Hanami jest odpowiedzią – krótką, poetycką, ale stanowczą.

Ta poezja nie oferuje ucieczki od świata, tylko inny sposób bycia w nim. Nie trzeba wyjeżdżać do Kioto, żeby zobaczyć kwitnące wiśnie. Wystarczy usiąść na ławce i przestać się spieszyć. Wystarczy zamilknąć.

W tym sensie „Hanami” jest tomikiem metafizycznym – nie przez wielkie słowa, lecz przez prostotę. Duszka pisze o życiu, które jest codziennym cudem, o święcie, które może się zdarzyć wszędzie, jeśli tylko człowiek pozwoli sobie widzieć. Jej wersy mają w sobie coś z modlitwy i coś z cięcia – słowo uderza, ale i koi. To tomik, który się nie starzeje, bo mówi o rzeczach, które nie mają wieku. O życiu, które trwa, dopóki ktoś potrafi się zachwycić. O pięknie, które nie potrzebuje uzasadnienia. I o tym, że największym aktem odwagi jest zatrzymanie się w świecie, który gna bez celu.

Maria Duszka przypomina, że poezja nie musi krzyczeć, by być gwałtowna. Wystarczy, że powie jedno słowo – i nagle wszystko się zatrzymuje. Tak właśnie działa „Hanami”. Jak tchnienie, które zostaje w powietrzu, choć wiśnie już dawno opadły.

✅Maria Duszka, Hanami, wyd. Norbertinum, Lublin 2023, ISBN: 9788372228024

[RECENZJA]

JA W RADIU OPOLE

Kliknij, aby posłuchać:

 
https://radio.opole.pl/612,553,poetycka-dusza-marii-duszki

Serdecznie dziękuję panu Witkowi Sułkowi za rozmowę, w której padło wiele miłych słów o mojej twórczości. A na stronie radia tak napisał:

Poetycka dusza Marii Duszki

NA ŁAMACH „RADOSTOWEJ” JESZCZE MNIE NIE BYŁO

Na łamach „Radostowej” (nr 4-6/2025) opublikowana została bardzo pozytywna recenzja mojego tomiku „Wiersze wbrane / Selected poems” autorstwa poety franciszkanina, O. Eligiusza Dymowskiego. W jej sąsiedztwie redakcja zamieściła też dziewięć moich wierszy. Nigdy wcześniej mnie w tym piśmie nie było. 

 

 

 

MONIKA MAGDA KRAJEWSKA O TOMIKU „WIERSZE WYBRANE. SELECTED POEMS”

MONIKA MAGDA KRAJEWSKA TAK PIĘKNIE RECENZUJE MÓJ TOMIK

Maria Duszka “Wiersze wybrane. Selected poems” 

Wydawnictwo VERIDIAN, 2024 

 

Najnowszy, polsko – angielski tomik Marii Duszki „Wiersze wybrane.Selected poems”, będący przeglądem twórczości z ponad trzech dekad, to zbiór wierszy, który układa się w wewnętrzną autobiografię, nie tyle zdarzeń, co emocji i  stanów. To nie spojrzenie wstecz, ale kontynuacja niekończącego się wiersza o miłości, kobiecości, samotności, śmierci, ale też o świecie takim, jakim on jest: realnym, z brzozami, wiewiórkami, stodołami i “windą do nieba”. Poezja Marii Duszki to poezja nieustannego wsłuchiwania się – w siebie, w drugiego człowieka, w rytm przyrody, w to, co odchodzi, ale wciąż trwa w pamięci. Tomik zaskakuje swoją wewnętrzną spójnością, choć obejmuje dekady twórczości, nie ma w nim żadnego dysonansu. Większość tekstów to miniatury, czy wręcz poetyckie szkice, lecz ich emocjonalna głębia i trafność obserwacji pozostają z czytelnikiem na długo. Podziwiam oszczędność słów poetki, celność obserwacji, nienachalną metaforę. Treść tych utworów dotyka tego, co niewyrażalne: niespełnienia, tęsknoty, bliskości niemożliwej do utrzymania i bolesnej niemożności zapomnienia. Wiersze te są miniaturowe tylko z pozoru – tak naprawdę mieszczą w sobie całe wszechświaty.

Trudno pisać o poezji Marii Duszki bez uczucia, że obcuje się z kimś bliskim – poetka mówi do nas łagodnie, językiem codziennym, nie stylizowanym („mam głowę w chmurach / mam wiersz w głowie / niekończący się wiersz o tobie”). Ten „niekończący się wiersz” to właściwie metafora całego tomu. Miłość i jej brak, obecność i oddalenie, tęsknota, której nie daje się wymazać – są tu stale obecne. Ale nie w formie egzaltowanych uniesień, to raczej zapis stanów wewnętrznych, rozciągniętych w czasie, powracających, czasem gorzkich, czasem czułych. Miłość u autorki nie jest czymś, co wynosi nad ziemię, przeciwnie jest czymś, co osadza w rzeczywistości. „Powiedziałam ci przez telefon / że nudzą mnie rozmowy z tobą / (skłamałam) / milczysz od dwóch tygodni / widzisz / jestem pojętną uczennicą / w twojej szkole / umiejętności zadawania ciosów”. Te słowa odsłaniają bolesną prawdę o bliskości: że najbardziej ranią ci, których kochamy, że często gramy, udajemy obojętność, uczymy się od siebie nawzajem nie czułości, lecz obrony. I że w tej obronie potrafimy stracić wszystko.

Niektóre z wierszy zaskakują bezpośredniością, niemal brutalną szczerością. W jednym z nich czytamy: „aby zmyć z siebie ciebie wykorzystuję / dłonie oczy usta innych mężczyzn (…) / żadnego postępu w zapominaniu” To nie jest wyznanie romantyczne, raczej surowe, realne. Poetka nie idealizuje miłości. Pokazuje ją jako siłę destrukcyjną, ale i przekształcającą. Podmiot liryczny tych wierszy – może poetka, może każda z nas – przechodzi przez kolejne etapy uczuć: zakochanie, zranienie, samotność, bunt i pogodzenie. W jej głosie nie ma egzaltacji, jest za to czułość i dojrzałość, która pozwala spojrzeć na świat z dystansem, a niekiedy nawet z ironią.

Jednak „Wiersze wybrane” to nie tylko miłość i relacje. To także poezja pamięci, przemijania i powrotów do dzieciństwa. W wierszu o Małyniu odnajdujemy rodzaj spokoju, który być może jest jedyną możliwą formą szczęścia: „niewiele się tutaj dzieje (…) / słońce uśmiecha się / jest spokój błękit i zieleń / niewiele się tutaj dzieje”. Właśnie w tym „niewiele” mieści się wszystko: oddech, uważność, obecność. W prostych scenach – szum brzozy, śpiew ptaków, cisza – jest coś metafizycznego, chociaż poetka nie musi tego nazywać. Zresztą, ta umiejętność zauważania drobiazgów, w których ukrywa się wielka emocja, to jedna z najbardziej poruszających cech Jej pisania. W wierszu o śmierci bliskiej osoby pojawia się taki obraz: „ktoś powiedział / że nie można być zrozpaczonym / kiedy się patrzy w niebo / na twoim pogrzebie / przez cały czas obserwowałam chmury / nie należałam do tych kobiet / które miały prawo płakać”). Autorka nie boi się także mówić o kobiecości – tej zranionej, dojrzałej, nieraz gorzkiej, ale zawsze czułej i świadomej własnych ran i pragnień „lubię wiedzieć / na czym stoję / nawet jeżeli to jest / dno”. 

W całym tomie przewija się temat czasu i nieuchronnego przemijania: „a wydawało się / że zawsze będą trwać / na tym rumiankowym podwórku (…) / po kolei zdmuchuje ich czas”. Czas nie jest tu abstrakcją. To coś, co zabiera na zawsze – ludzi, miejsca, wspomnienia. A jednak, wbrew wszystkiemu, zostaje poezja. Poezja jako forma pamięci, jako sposób na to, żeby „byli”, choć fizycznie już ich nie ma. Świat „Wierszy wybranych” to miejsce nieustannej utraty i powrotu. Nawet chwila samotności – pozornie ukochana – prowokuje chęć, by podzielić się nią z kimś drugim. To poezja paradoksu: samotność staje się pełnią tylko wtedy, gdy można ją komuś opowiedzieć. 

Wiersze Marii Duszki są niezwykle osobiste, ale nigdy egocentryczne. Przypominają listy, które mogłaby napisać każda z nas, gdyby miała odwagę i gotowość wyrażania swoich emocji. W tym tkwi ich uniwersalność. Zbiór „Wiersze wybrane” to książka do wielokrotnego czytania – powoli, fragmentami. Jak notatnik z życia, które – mimo przemijania, strat i żałoby – nadal ma wartość. W świecie, który wymaga spektakularności, Maria Duszka mówi głosem łagodnym, ale nie do przeoczenia. Znakomita poezja, mistrzowskie miniatury. 

Bardzo serdecznie polecam.

Monika Magda Krajewska