Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

NA PORTALU „KUŹNIA LITERACKA” ZOSTAŁA OPUBLIKOWANA ENTUZJASTYCZNA RECENZJA ZREDAGOWANEJ PRZEZE MNIE DEBIUTANCKIEJ KSIĄŻKI TADEUSZA BLUMCZYŃSKIEGO „TAM”

AUTORKĄ RECENZJI JEST IRMINA KOSMALA.

https://kuznia.art.pl/recenzje/3156-tam-tadeusz-blumczynski.html

Pielgrzymka w głąb uniwersalności. O poezji Tadeusza Blumczyńskiego Tam

Tomik poetycki Tadeusza Blumczyńskiego Tam to nie tylko zbiór wierszy, ale przede wszystkim filozoficzna podróż w głąb ludzkiej kondycji, która z powodzeniem unika pułapek religijnej egzaltacji i sentymentalizmu. Zamiast serwować gotowe, znane narracje biblijne, autor podejmuje się ryzyka ponownego, osobistego przeżycia miejsc i historii, nadając im zaskakujący, współczesny wymiar. To udany debiut, który wyróżnia się świeżym spojrzeniem i głęboką, a jednocześnie przystępną refleksją.

 

Poezja: Pielgrzymka w głąb uniwersalności

Wiersze zawarte w pierwszej, poetyckiej części tomiku to esencja podróży, która jest czymś więcej niż tylko turystyczną wędrówką. Blumczyński, oprowadzając nas po Golgocie, Kanie Galilejskiej czy Ścianie Płaczu, nie odtwarza scen, lecz je re-interpretuje. Stawia się w roli świadka, który szuka sensu i uniwersalnych prawd w tym, co wydawałoby się już dawno skodyfikowane. Wiersz o Ścianie Płaczu jest tu doskonałym przykładem: w zaskakującej metaforze, gdzie prośby „zostają wrzucone do pieca”, a dym „jak z ofiary całopalnej wzbija się w górę”, autor odziera religijny rytuał z powagi, nadając mu nową, egzystencjalną symbolikę. Nie jest to już tylko ściana, do której wkłada się kartki z prośbami, ale symboliczne miejsce ludzkiej nadziei, która bywa zarazem ulotna, jak i nieśmiertelna.

Rygor pentastychu, w którym napisane są wiersze, paradoksalnie nie ogranicza, lecz skupia i wzmacnia przekaz. To dzięki tej dyscyplinie formalnej wiersze nabierają uniwersalnego charakteru. W Ecce homo na przykład autor dokonuje swoistego dekonstruktywizmu biblijnej opowieści, sprowadzając ją do jej ludzkiego, ponadczasowego wymiaru. Sponiewierany, niesprawiedliwie osądzony człowiek z utworu to już nie tylko Jezus, ale każdy z nas, ofiara ludzkiej podłości i zmienności. To przesłanie, że historie biblijne nie są reliktami przeszłości, ale wciąż aktualnymi przypowieściami o ludzkim losie, jest jednym z najmocniejszych punktów tomiku:

 

Niesłuszne oskarżenie, niesprawiedliwy wyrok.
Sponiewierany przez służby,
opluty obelgami przez tych,
dla których tak niedawno byłeś bogiem.
Tak było, jest i będzie, człowieku!

 

Proza: Osobisty wymiar doświadczenia

Druga część tomiku, zawierająca prozatorskie opisy autodoświadczeń, stanowi doskonałe dopełnienie poetyckiej refleksji. Przyjmując formę pamiętnikarską, autor dzieli się z nami swoimi wrażeniami z podróży, ale czyni to w sposób, który wykracza poza zwykłe notatki. Opis Morza Martwego to majstersztyk, w którym autor zestawia fizyczne doświadczenie pływania w słonej wodzie z emocjonalnym przeżyciem operowym. To odważne i oryginalne porównanie, które pokazuje, jak głęboko Blumczyński potrafi przetwarzać rzeczywistość, łącząc ją z subiektywnymi, artystycznymi wrażeniami.

Dowcipna puenta, która wieńczy każdy z tych opisów, jest wisienką na torcie. Pokazuje, że nawet w obliczu wzniosłych tematów, autor zachowuje dystans i autoironię, co czyni jego pisarstwo niezwykle bliskim i szczerym.

 

Synergia obrazu i słowa

Inkrustowanie tekstu zdjęciami to kolejny udany zabieg, który pogłębia immersję czytelnika w świat Tam. Fotografie nie są tylko ilustracjami. Za sprawą sugestywnych ujęć stają się częścią narracji, wizualnym świadectwem osobistej podróży. Dzięki nim, czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w pielgrzymce wraz z autorem, co sprawia, że emocje i refleksje zyskują na autentyczności.

Tadeusz Blumczyński w swoim debiucie udowadnia, że opowieści o Ziemi Świętej wciąż mają moc inspiracji, jeśli tylko podejdzie się do nich z otwartością, dystansem i wrażliwością filozofa. Tam to nie zbiór poezji religijnej, a raczej zbiór poezji o ludzkiej duchowości, poszukiwaniu sensu i odkrywaniu uniwersalnych prawd w najświętszych miejscach świata. To lektura, która skłania do refleksji, przy okazji  dostarczając czytelnikowi estetycznych i intelektualnych wrażeń.

 

——————————————————–

Tadeusz Blumczyński, Tam, Wydawnictwo FOTIS, Poznań 2025. 

 

Tadeusz Blumczyński – (ur. w 1949 r) pedagog z wykształcenia, muzyk i historyk z zamiłowania. Znawca muzyki poważnej, opery i baletu. Wielki miłośnik przyrody. 

„TAM” TADEUSZA BLUMCZYŃSKIEGO

Tadeusz Blumczyński i Maria Duszka w Posnanii. Foto: Magdalena Blumczyńska

Zredagowałam kolejną książkę. Tym razem są to wiersze i opowiadania mieszkającego w Poznaniu Tadeusza Blumczyńskiego. We wstępie do niej napisałam:

WRZUĆ WE MNIE WSZYSTKO, CO RUJNUJE CI SNY

    Nigdy nie jest za późno na debiut literacki. Dla Tadeusza Blumczyńskiego inspiracją do sięgnięcia po pióro stała się podróż do Ziemi Świętej. Zwiedzanie miejsc znanych dotychczas tylko z Biblii obudziło w nim wenę twórczą i zaowocowało tomem zatytułowanym „Tam”.

   Książka składa się z dwóch części. Pierwsza z nich to zbiór trzydziestu trzech pięciowersowych wierszy, druga to pięć niedługich opowiadań o, czasem zabawnych, perypetiach grupy podróżujących Polaków.

   Wydawałoby się, że historia biblijna jest dobrze wszystkim znana i trudno na ten temat powiedzieć coś odkrywczego. A jednak autorowi niniejszego zbioru to się udaje. W każdym utworze prezentuje własne, oryginalne refleksje na temat oglądanych miejsc, w interesujący sposób wiąże przeszłość z teraźniejszością.

    Mam lęk przed lataniem samolotami i nie lubię dalekich podróży. Dlatego nigdy nie będzie mi dane odwiedzić Ziemi Świętej. Dzięki zbiorowi wierszy i opowiadań Tadeusza Blumczyńskiego mogłam się tam przenieść w wyobraźni.

   Wrzuć we mnie wszystko, co rujnuje ci sny.

   Płynę w dobrym dla ciebie kierunku,

   gdzie ugaszone trwają Sodoma i Gomora.

– napisał poeta w wierszu zatytułowanym „Jordan”.

   Polecam Państwu lekturę tej książki. Jednych może ona zachęcić do podróży, a innym, podobnie jak mnie, zastąpić realną wyprawę do biblijnej krainy.

 

Maria Duszka  

PIOSENKA Z MOICH STRON

❤ Piosenka i łąki z moich stron. Autorem tekstu był Wincenty Gortat, więzień niemieckich obozów koncentracyjnych. Po wojnie osiedlił się w USA. Bardzo tęsknił za krajem. Jego wspomnienia z czasów okupacji ukazały się w książce „Zakładnicy z pierwszego miliona” wydanej dzięki staraniom Pauliny Gortat – Glapińskiej.

Piosenka Birutė Jonuškaitė

„Modlitwa porządnego faceta” to piosenka z tekstem Birutė Jonuškaitė, mojej przyjaciółki i tłumaczki moich wierszy na język litewski. Śpiewa Remi Juśkiewicz.

Czytam wiersz Wojciecha Majkowskiego o łąkach nad Nerem – rzeką także mojego dzieciństwa.

Czytam wiersz Wojciecha Majkowskiego o łąkach nad Nerem – rzeką także mojego dzieciństwa.

https://drive.google.com/file/d/1_9_GDyAsf43tcMscriJaMef92r-of7FK/view

WOJCIECH MAJKOWSKI

Łąki nad Nerem

(posłuchaj, recytuje Maria Duszka: Łąki nad Nerem)
Magdzie, mojej ciotecznej siostrze, na wspomnienie dzieciństwa, które już nie wróci…

Wracam i znowu stopy krwawią.
Trawa tak samo szorstka, ostra.
Ostrożnie kroki swoje stawiam
i wraca pamięć. Ja i siostra.

Ner się leniwie snuje obok.
W trawie buszuje życie wszelkie.
Ledwie widoczny, biały obłok
przesłonił słońce, żółte, wielkie.

A w wodzie się odbija promień
i oczy razi nam, bezczelnie.
Nic już nie widzę. Brak mi wspomnień.
Choć niby pięknie i subtelnie.

A przecież kiedyś ona spyta:
„Pamiętasz tamten czas nad Nerem?”
Co jej odpowiem? Może? Chyba?
Innym zasłonię się plenerem?

Lecz widzę znowu. Słońce pali.
My na tej łące, dzieci jeszcze.
Siano zgrabione, zapach malin
od lasu niesie się powietrzem.

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

Łąki nad Nerem

SŁOŃCA MOŻE DZIŚ NIE BYĆ – według Joli Stelmasiak

 

To było podczas ostatniego organizowanego przez Artura Fryza

Festiwalu Złoty Środek Poezji w 2014 r. Drugiego dnia przyjechała

na tę imprezę Jola Stelmasiak. Pochodzimy z tych samych stron –

z gminy Szadek, znamy się od lat. Był upalny dzień. Usiadłyśmy

sobie z Jolą nad stawem w sąsiedztwie Kutnowskiego Domu

Kultury. Powiedziała mi m.in., że myśli o wydaniu nowego

tomiku. Parę godzin później trafiłyśmy w jednej z kutnowskich

knajpek na Piotra Groblińskiego. Przedstawiłam mu Jolę

i powiedziałam, że chciałaby wydać tomik. Wiedziałam,

że Piotr lubi poezję niebanalną. Poetka i wydawca zastanawiali się

kilka lat. I oto efekt…

20 czerwca 2017 r. w Łódzkim Domu Kultury odbyła się promocja

tomiku wierszy Joli. Książka ukazała się w Wydawnictwie

Kwadratura. Na prośbę Piotra Groblińskiego Autorki napisałam

blurb na okładkę. 

Jolanta Stelmasiak mieszka w domu pod lasem. Z dala od zgiełku, z dystansu obserwuje świat. Czasem wybiera się w podróż, zazwyczaj po to, aby odebrać w którymś z miast kolejny laur zdobyty w konkursie literackim. Ma ich już na swoim koncie  kilkadziesiąt.

Ukończyła liceum plastyczne, studium ekonomiczne, a potem studia zakresu zarządzania. Na co dzień pracuje jako księgowa. Już choćby ten mix świadczy o różnorodności  jej talentów i zainteresowań. Jej wiersze są bardzo malarskie. Choć nie kolorowe. Raczej monochromatyczne, stonowane. Rzadko pojawia się w nich ciepła, żywa barwa, jak w tym haikopodobnym fragmencie utworu pt. „Wiatr:

kropla szkarłatu w trawie

strącony przez wiatr

ostatni pączek róży

Dużo tu snów, utraconych złudzeń, samotności, śmierci:

tamta niedziela

tamta polana

tamta ścieżka

 

unoszona wiatrem moja sukienka

 

nazajutrz wszystko

będzie tylko kłamstwem

 

ja jestem tylko twoim snem

 

A potem:

bez ciebie tylko pustka

nie musisz mi wierzyć

 

Wiersz „Głód” kończy się słowami:

goryczą karmieni staliśmy się głodem

bo choć nieumarli to dawno nieżywi

 

Ta poezja nie pozostawia czytelnika obojętnym. Dlaczego? Może dlatego, że jest do bólu autentyczna, uczciwa. Jolanta Stelmasiak nie koloryzuje, nie gra, nie oszukuje – siebie ani czytelnika.

 

Maria Duszka

 

 

Adam Wiśniewski z Kalisza podarował mi swoją najnowszą książkę pt.

„Gęsie gadanie – aforyzmy, sentencje, prztyczki”.

A w niej wiele mądrych, zaskakujących i zabawnych  myśli,m.in. :

 

_Jedyna racja, dla której warto byłoby cofnąć ludzki czas,

to ta, by móc wybaczyć lub prosić o wybaczenie.

 

_Nosił ją baran na plecach i rękach lat kilka; uciekła – do wilka

 

_Głos na infolinii: 'Wszyscy nas konsultanci są zajęci”.

W liczbie… jeden! – dodam

 

„Zbieracze lawendy” – wybór wierszy Arkadiusza Frani

Od mojego ulubionego częstochowskiego poety Arka Frani

otrzymałam właśnie jego wybór wierszy pt. „Zbieracze lawendy”.

A w nim m.in. biograficzny poemat „halina poświatowska”

i wiele innych utworów, które same zapadają w pamięć. 

Arkadiusz Frania - Zbieracze lawendy..

Arkadiusz Frania - Zbieracze lawendy