Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

O XXXI MIĘDZYNARODOWYM FESTIWALU „MAJ NAD WILIĄ” PISZĘ NA ŁAMACH „PRZEGLĄDU BAŁTYCKIEGO”

Nie było jasne, czy w tym roku „Maj nad Wilią” się odbędzie. Sceptyków po raz kolejny „rozczarował” Romuald Mieczkowski, który festiwal zorganizował ponownie, rozszerzając jego geografię. Na „Maju” zawsze dużo się dzieje: spotykają się tam ludzie o wielu talentach, zawierane są znajomości i przyjaźnie, które trwają przez lata. Efektem tego są wiersze, piosenki, książki, filmy czy reportaże. Mieczkowski łączy ludzi, otwiera drzwi, stwarza warunki do spotkań, do nawiązywania owocnych kontaktów. Miejmy nadzieję, że „Maj nad Wilią” będzie kontynuowany. Wartość tego festiwalu dla kultury Polski i Litwy jest bowiem nieoceniona.

„Szanowni pasażerowie, przyjechali Państwo do Wilna” oznajmił kierowca międzynarodowego autobusu. I tak oto po raz dziewiąty znalazłam się w stolicy Litwy, a po raz ósmy na Międzynarodowym Festiwalu Poezji „Maj nad Wilią”. Na jego XXXI edycji.

O Międzynarodowym Festiwalu Poezji „Maj nad Wilią” po raz pierwszy usłyszałam pod koniec lat 90. od Zbigniewa Dominiaka, poety i redaktora wychodzącego w Łodzi pisma „Tygiel Kultury”. Zbyszek był gościem jednej z pierwszych edycji tej imprezy. Był zachwycony całokształtem – pomysłem i sposobem jego realizacji. Od tej pory „Maj…” stał się dla mnie wydarzeniem niemal legendarnym i marzyłam o tym, aby móc kiedyś wziąć udział w tym festiwalu. Moje pragnienie spełniło się po latach. W 2012 roku na organizowanym w Poznaniu Międzynarodowym Listopadzie Poetyckim spotkałam Romualda Mieczkowskiego, wileńskiego poetę, redaktora kwartalnika „Znad Wilii”, wychodzącego w Wilnie. Kilka miesięcy później Romek zaprosił mnie na XX „Maj nad Wilią”. Od tej pory bywam na tej imprezie dość regularnie.

W kolejnych edycjach festiwalu uczestniczyło w sumie ponad tysiąc twórców z dwudziestu kilku krajów, nie tylko z Polski i Europy, ale także z innych kontynentów. Zawsze zakwaterowani byliśmy w Wilnie i tam realizowane były kolejne punkty programu. Zawsze też jeden spośród festiwalowych dni spędzaliśmy na wycieczce do jakichś interesujących miejsc na Litwie. Podczas „Majów…”, w których ja uczestniczyłam odwiedziliśmy: Kowno, Borejkowszczyznę, Kiejdany, Wodokty, Poszawsze, Troki, Miedniki, Iłgów, Szawle i wiele innych miejsc.

Jak tłumaczy dyrektor Romuald Mieczkowski, nazwa festiwalu to jego marka. A w ostatnich latach zdarzało się już, że z powodu obostrzeń epidemicznych „Maj…” odbywał się jesienią, a w 2020 roku był nawet zorganizowany wirtualnie. Przetrwał jednak te wszystkie zawirowania i miejmy nadzieję, że przed nim jeszcze wiele lat. Ponieważ jednak niełatwo zdobyć środki na organizację tej imprezy, więc zdarzają się pewne czasowe przesunięcia i „Maj…” bywa w innym miesiącu. Tym razem impreza ta odbyła się w dniach 24-28 czerwca. I nie jak zwykle w Wilnie, a w bardzo polskim rejonie solecznickim.

 

Jak trafiliśmy do Ejszyszek

W ubiegłym roku podczas jubileuszowej XXX edycji „Maja nad Wilią” Romuald Mieczkowski mówił, że być może jest to „ostatni zajazd na Litwie”. Zapraszał nas też do dyskusji nad ewentualną zmianą formuły tej imprezy. Tak się złożyło, że uczestniczką ubiegłorocznej edycji była Barbara Jundo-Kaliszewska, doktor politologii na Uniwersytecie Łódzkim, autorka książki „Zakładnicy historii. Mniejszość polska w postradzieckiej Litwie”. Osoba pełna zapału i pozytywnej energii. I właśnie ona wyszła z inicjatywą, aby kolejny festiwal zorganizować w bliskim jej sercu rejonie solecznickim. Barbara pochodzi bowiem z Ejszyszek, miasta położonego przy granicy litewsko-białoruskiej. Na wieczorze inaugurującym tegoroczny „Maj…” opowiadała nam z uśmiechem: „Zostałam tak zindoktrynowana przez rodziców, że budzę się rano w Łodzi i zastanawiam się, co ja dzisiaj zrobiłam dla Ejszyszek.”

Lucyna Jundo, mama Barbary, opowiadała mi, że już nieraz zachęcała córkę, aby wyjechała z rodziną na urlop do któregoś z modnych zagranicznych kurortów. Basia odpowiada jej, że mogłaby sobie na to pozwolić, woli jednak co pewien czas posiedzieć na ławeczce przed rodzinnym domem w Ejszyszkach. I kiedy tylko może, realizuje to swoje pragnienie.

Tegoroczny „Maj nad Wilią” był dla niej okazją, aby zapoznać uczestników festiwalu z bogatą historią, teraźniejszością rejonu solecznickiego i pokazać im piękno tutejszej przyrody.

W ośrodku wypoczynkowym w Zubiszkach. Zdj. Maria Duszka.

Goście zakwaterowani byli w Zubiszkach, w ośrodku położonym w bardzo malowniczym miejscu nad rzeką Wersoką. Mieszkaliśmy w czteroosobowych drewnianych domkach otaczających pełen kwitnących nenufarów staw. „Tak mógłby wyglądać raj” – zgodnie twierdzili uczestnicy imprezy. A byli wśród nich poeci, pisarze, dziennikarze, naukowcy, plastycy i ludzie filmu.

Dzień pierwszy – poniedziałek. Przyjazd, rozlokowanie gości i pierwsza integracyjna kolacja. Oficjalne otwarcie festiwalu odbyło się we wtorek w Domu Polskim w Ejszyszkach. Zostaliśmy tam powitani przez przedstawicieli lokalnych władz oraz Dorotę Mamaj, dyrektorkę Instytutu Polskiego w Wilnie. Zwiedziliśmy miejscowy kościół pod wezwaniem Wniebowstąpienia Pańskiego i odbyliśmy spacer Via Jagiellonicą, czyli krakowsko-wileńskim szlakiem handlowym, który funkcjonował w latach 1386-1611. Tą drogą m.in. jechał w 1551 roku kondukt pogrzebowy, który odprowadzał do Wilna ciało zmarłej w Krakowie Barbary Radziwiłłówny.

Kościół w Ejszyszkach. Zdj. Maria Duszka.

W ejszyskiej Bibliotece Miejskiej odbyło się spotkanie z Birutė Jonuškaitė – przewodniczącą Związku Pisarzy Litwy, autorką przełożonych także na język polski powieści „Maranta i „Maestro (niektórzy krytycy twierdzą, że to dzieło zasługujące na Nagrodę Nobla – i ja się z nimi zgadzam) oraz Herkusem Kunčiusem, m.in. autorem książki „Litwin w Wilnie“.

Spotkanie z Birutė Jonuškaitė i Herkusem Kunčiusem prowadzili Barbara Jundo – Klaiszewska i Romuald Mieczkowski. Zdj. Maria Duszka.

Zwiedziliśmy też Muzeum Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i wystawę poświęconą lokalnej historii. Inicjatorem powstania tej placówki był Michał Sienkiewicz, urodzony w Ejszyszkach działacz sportowy i społeczny. Był m.in. sędzią podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku. Stanął wtedy w obronie Władysława Kozakiewicza, którego chciano ukarać za słynny gest. Organizatorzy olimpiady zapewne nie wiedzieli, że obaj panowie trzymali sztamę, bo pochodzili z tych samych stron; Kozakiewicz urodził się w Solecznikach.

Tak się złożyło, że dzień po naszych odwiedzinach w ejszyskim muzeum, z Gdańska nadeszła smutna wiadomość o śmierci 91-letniego Michała Sienkiewicza.

 

 

Hornostaiszki

Gościem festiwalu była Dorota Roszkowska – honorowa członkini Polskiej Akademii Filmowej, producentka i właścicielka Studia Filmowego „Arkana”. To potomkini rodu Siekluckich, właścicieli położonego w pobliżu Ejszyszek majątku Hornostaiszki. Na początku II wojny światowej jej przodkowie utracili swoje dobra. Tragiczne były losy Józefa Siekluckiego, bardzo szanowanego przez okoliczną ludność ostatniego właściciela Hornostaiszek. Uważał on, że nie zrobił nikomu nic złego i nie musi uciekać ze swoich włości. We wrześniu 1939 roku został jednak przez NKWD osadzony w więzieniu w Lidzie i ślad po nim zaginął.

W okresie komunizmu w miejscowym dworze mieściła się administracja wyjątkowo dobrze (według świadków, którzy towarzyszyli nam przy zwiedzaniu tej okolicy) zarządzanego kołchozu. Obecnie dwór wprawdzie ma właściciela, ale jest opuszczony i zdewastowany, podobnie jak otaczające go zabudowania gospodarcze. Nie wiadomo, jaki los czeka to miejsce w przyszłości.

Dwór w Hornostaiszkach. Zdj. Maria Duszka.

 

„Hornostaiszki. Przypadki dworu i ludzi” – to tytuł filmu, który Dorota Roszkowska tworzy z Teresą Rożanowską – producentką z Wilna. Barbara Jundo-Kaliszewska poprowadziła spotkanie, podczas którego obie panie opowiadały o historii rodu Siekluckich. Mogliśmy także obejrzeć fragmenty powstającego filmu.

Spotkanie z Bartoszem Połońskim, autorem powieści „Robczik”. Zdj. Maria Duszka.

 

Pod hasłem „Smaki tożsamości” odbyło się spotkanie z Bartoszem Połońskim, autorem eksperymentalnej obyczajowej powieści „Robczik”. Okazało się, że zajmuje się on tworzeniem scenariuszy gier komputerowych. Przebywając kilka lat temu w Wiedniu, z tęsknoty za Wilnem zaczął pisać wiersze. Po powrocie na Litwę zajął się opisywaniem realiów życia młodych Polaków na Wileńszczyźnie. Okazało się, że zamieszczane przez niego w Internecie fragmenty prozy cieszą się dużym zainteresowaniem czytelników. I tak powstał „Robczik”. Jeden z uczestników spotkania zauważył, że choć w zupełnie innym stylu, ale w pewnym sensie jest to kontynuacja wspomnieniowej opowieści Romualda Mieczkowskiego „Były sobie Fabianiszki”.

Wizyta w majątku w Hornostaiszkach. Zdj. Maria Duszka.

 

W Sołecznikach Adam Mickiewicz obserwował obrzęd dziadów

W czwartek odwiedziliśmy Sołeczniki. Mszę świętą w tutejszym kościele odprawił gość festiwalu, ojciec Eligiusz Dymowski – poeta i franciszkanin z Krakowa. Potem kilka osób odważyło się zwiedzić znajdującą się pod kościelnym ołtarzem kryptę z trumnami bardzo zasłużonej dla rozwoju tego regionu rodziny Wagnerów, właścicieli dóbr solecznickich od 1823 roku do wybuchu II wojny światowej.

Przed kościołem znajduje się tablica informująca o tym, że w tym miejscu Adam Mickiewicz w 1821 roku obserwował obrzęd „Dziadów”. Pod znajdującym się w centrum miasta pomnikiem Wieszcza powitał nas Zdzisław Palewicz, mer Sołecznik, a w pięknie odrestaurowanym Pałacu Wagnerów wysłuchaliśmy koncertu uczniów mającej tutaj swoją siedzibę szkoły muzycznej.

W Sołecznikach – kamień upamiętniający miejsce, w którym Adam Mickiewicz oglądał obrzęd Dziadów. Zdj. Maria Duszka.

 

Z filmoteki „Maja nad Wilią” zaprezentowany został film pt. „Nieobecny” – o wileńskim poecie Sławomirze Worotyńskim. I tu niespodzianka… Leonard Drożdżewicz, stały współpracownik kwartalnika „Znad Wilii”, oprócz starki (jak zwykle wybornej), przywiózł tym razem także płytę z piękną, nostalgiczną piosenką „Jesienne Bieniakonie” skomponowaną niedawno do wiersza Sławomira Worotyńskiego przez aktora i kompozytora Krzysztofa Dziermę (pamiętnego odtwórcę roli księdza proboszcza w cyklu filmów w „U Pana Boga…”), a nagraną przez zespół Korona. Otrzymałam od pana Leonarda płytę z tą piosenką. Została ona już wyemitowana w tworzonej przez mnie z Piotrem Spottkiem audycji „Pod Wielkim Dachem Nieba” w polonijnym Radiu Islanders.

Edwin Bieżanow. Zdj. Maria Duszka.

Uczestnikiem festiwalu był również profesor Robert Jundo z łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego. Nie zostało ustalone, czy jest spokrewniony z Barbarą Jundo-Kaliszewską, wiadomo jednak, że jego przodkowie pochodzili z Wilna. W Centrum Rozrywki i Biznesu w Ejszyszkach odbyła się wystawa prac profesora zatytułowana „Grafika w drodze”. Pod wpływem otoczenia artysta odkrył w sobie kolejny talent – stworzył na festiwalu swój pierwszy wiersz i odczytał go podczas ostatniego wieczoru. Obiecał, że będzie kontynuował twórczość poetycką.

Na zakończenie festiwalu w Centrum Rozrywki i Biznesu w Ejszyszkach odbyło się spotkanie z Mikołajem Falkowskim, prezesem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. Jana Olszewskiego, która od wielu lat wspiera finansowo organizację „Maja nad Wilią”. O pracy wileńskiego Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki opowiedziała jego dyrektorka, siostra Michaela Rak. A potem odbył się koncert, podczas którego poeci czytali wiersze, a swoje umiejętności estradowe zaprezentował m.in. Edwin Bieżanow. To wolontariusz pomagający przy organizacji „Maja nad Wilią”. Młody, ambitny, utalentowany laureat konkursu wokalnego w jednym z litewskich programów telewizyjnych, zaczynający swoją współpracę dziennikarską z TVP Wilno. Mieszka w Ejszyszkach i tam chce pozostać.

Barbara Jundo-Kaliszewska, s. Michaela Rak, Mikołaj Falkowski i Romuald Mieczkowski. Zdj. Maria Duszka.

Wśród festiwalowych gości byli także: Aleksandra Tykarska – dziennikarka Programu I Polskiego Radia w Warszawie, Wioletta Sieczkowska-Kos z Nałęczowa (także potomkini rodu Siekluckich), mieszkający w Łodzi, a pracujący na Uniwersytecie Jagiellońskim profesor Tomasz Majewski, Stanisław Zawodnik z Genewy i Dariusz Łukaszewski z Kadzidła.

Warto podkreślić, że wszystkie imprezy cieszyły się dużym zainteresowaniem ze strony władz i mieszkańców rejonu solecznickiego. Swoją twórczość prezentowali nie tylko festiwalowi goście, ale także miejscowi artyści.

Czerwcowe noce są na Litwie wyjątkowo krótkie. Integracyjne wieczory przedłużały się czasem do świtu. Spędzaliśmy je na werandzie jednego z drewnianych domków ośrodka, w których zostaliśmy zakwaterowani. Naszym spotkaniom towarzyszyły żabie koncerty dobiegające z pobliskiego stawu. Nie wiadomo, jak i kiedy minęły festiwalowe dni. Żal było wyjeżdżać, opuszczać to piękne miejsce i rozstawać się z życzliwymi, serdecznymi mieszkańcami tych stron.

 

Moje festiwalowe przyjaźnie

Jak chyba każdy uczestnik, wiele zawdzięczam „Majowi nad Wilią”. Już podczas mojego pierwszego pobytu w Wilnie w 2013 roku poznałam Birutė Jonuškaitė, urodzoną w Polsce litewską poetkę i powieściopisarkę, pełniącą wówczas funkcję wiceprezesa, a obecnie prezesa Związku Pisarzy Litwy. Byłam pozytywnie zaskoczona, kiedy Birutė zaczęła przekładać i publikować moje utwory w prasie. W 2016 roku w wileńskim wydawnictwie „Homo Liber” ukazał się przełożony przez nią mój dwujęzyczny polsko-litewski wybór wierszy „Wolność chmur – Debesų laisvė”. Zazwyczaj będąc na „Maju nad Wilią”, odwiedzam też Birutė. Tak było i w tym roku. Dużo czasu spędziłyśmy w jej ogrodzie. Odpoczywałyśmy, zrywałyśmy i jadłyśmy prosto z krzaków agrest, porzeczki i poziomki. Trochę owoców włożyłyśmy do słoików, aby coś zostało na zimowe dni.

W 2016 roku poznałam na festiwalu Katarzynę Markiewicz, potomkinię rodu Nenckich. Z tej rodziny wywodził się Marceli Nencki, polski lekarz, chemik, fizjolog, który otrzymywał na swoje badania granty od samego Alfreda Nobla. Okazało się, że przodkowie moi i pani Katarzyny pochodzili z położonej w województwie łódzkim wsi Boczki. A my musiałyśmy pojechać do Wilna, aby się poznać. Napisałam potem artykuł o Marcelim Nenckim i opublikowałam go m.in. na portalu „Culture Avenue” w USA.

Z kolei Tamarę Justycką, wileńską archiwistkę, dziennikarkę i poetkę poznałam w 2017 roku podczas organizowanego przez Związek Pisarzy Litwy Międzynarodowego Festiwalu „Poezijos pavasaris” (Wiosna Poezji). Podarowałam jej wówczas swój polsko-litewski tomik. Po dwóch latach spotkałam Tamarę na „Maju nad Wilią”. Powiedziała mi wtedy, że po przeczytaniu mojej książki, sama zaczęła pisać wiersze. I właśnie kilka miesięcy temu zadebiutowała jako poetka zbiorem „Nastał czas na nowe drogi”. Opublikowała również opowieść „Święciany – czas na wspomnienia”. Obie książki podarowała mi w restauracji hotelu „Ponas Tadas” po zakończeniu tegorocznego festiwalu. Oczywiście zaprezentowałam ich fragmenty w naszej audycji „Pod Wielkim Dachem Nieba”.

 

***

Na „Maju nad Wilią” zawsze dużo się dzieje. Ale dzieje się także po jego zakończeniu, między poszczególnymi edycjami. Spotykają się na tej imprezie ludzie o wielu talentach, zawierane są znajomości i przyjaźnie, które trwają przez lata. Efektem tego są wiersze, artykuły, piosenki, książki, filmy, reportaże, spotkania autorskie, audycje radiowe i telewizyjne. Romuald Mieczkowski łączy ludzi, otwiera drzwi, stwarza warunki do spotkań, do nawiązywania owocnych kontaktów. Miejmy nadzieję, że „Maj nad Wilią” będzie kontynuowany. Wartość tego festiwalu dla kultury Polski i Litwy jest nieoceniona.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Maria Duszka

Poetka, dziennikarka, animatorka kultury, absolwentka bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Opublikowała dziesięć tomików poetyckich. Jej utwory zostały przełożone na kilkanaście języków obcych. Wiersze publikowała m.in. w: „Toposie”, „Akcencie”, „Wyspie”, „Odrze”, „Przekroju”, „Modern Haiku” (USA), „Reibeisen” (Austria), „Kyiv” (Ukraina), „Krantai” i „Naujoji Romuva” (Litwa). Jej artykuły, recenzje i eseje ukazały się m.in. w: „Toposie”, „Znad Wilii” i „Piosence”. Wielokrotnie była gościem festiwali literackich w Niemczech i na Litwie. Współtworzy z Piotrem Spottkiem audycję muzyczno-literacką Pod Wielkim Dachem Nieba. Otrzymała Odznakę Honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, stypendia Marszałka Województwa Wielkopolskiego i Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, nagrody Marszałka Województwa Łódzkiego i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

Możesz również polubić

Dodaj komentarz