Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

O XXXI MIĘDZYNARODOWYM FESTIWALU „MAJ NAD WILIĄ” PISZĘ NA ŁAMACH „PRZEGLĄDU BAŁTYCKIEGO”

Nie było jasne, czy w tym roku „Maj nad Wilią” się odbędzie. Sceptyków po raz kolejny „rozczarował” Romuald Mieczkowski, który festiwal zorganizował ponownie, rozszerzając jego geografię. Na „Maju” zawsze dużo się dzieje: spotykają się tam ludzie o wielu talentach, zawierane są znajomości i przyjaźnie, które trwają przez lata. Efektem tego są wiersze, piosenki, książki, filmy czy reportaże. Mieczkowski łączy ludzi, otwiera drzwi, stwarza warunki do spotkań, do nawiązywania owocnych kontaktów. Miejmy nadzieję, że „Maj nad Wilią” będzie kontynuowany. Wartość tego festiwalu dla kultury Polski i Litwy jest bowiem nieoceniona.

„Szanowni pasażerowie, przyjechali Państwo do Wilna” oznajmił kierowca międzynarodowego autobusu. I tak oto po raz dziewiąty znalazłam się w stolicy Litwy, a po raz ósmy na Międzynarodowym Festiwalu Poezji „Maj nad Wilią”. Na jego XXXI edycji.

O Międzynarodowym Festiwalu Poezji „Maj nad Wilią” po raz pierwszy usłyszałam pod koniec lat 90. od Zbigniewa Dominiaka, poety i redaktora wychodzącego w Łodzi pisma „Tygiel Kultury”. Zbyszek był gościem jednej z pierwszych edycji tej imprezy. Był zachwycony całokształtem – pomysłem i sposobem jego realizacji. Od tej pory „Maj…” stał się dla mnie wydarzeniem niemal legendarnym i marzyłam o tym, aby móc kiedyś wziąć udział w tym festiwalu. Moje pragnienie spełniło się po latach. W 2012 roku na organizowanym w Poznaniu Międzynarodowym Listopadzie Poetyckim spotkałam Romualda Mieczkowskiego, wileńskiego poetę, redaktora kwartalnika „Znad Wilii”, wychodzącego w Wilnie. Kilka miesięcy później Romek zaprosił mnie na XX „Maj nad Wilią”. Od tej pory bywam na tej imprezie dość regularnie.

W kolejnych edycjach festiwalu uczestniczyło w sumie ponad tysiąc twórców z dwudziestu kilku krajów, nie tylko z Polski i Europy, ale także z innych kontynentów. Zawsze zakwaterowani byliśmy w Wilnie i tam realizowane były kolejne punkty programu. Zawsze też jeden spośród festiwalowych dni spędzaliśmy na wycieczce do jakichś interesujących miejsc na Litwie. Podczas „Majów…”, w których ja uczestniczyłam odwiedziliśmy: Kowno, Borejkowszczyznę, Kiejdany, Wodokty, Poszawsze, Troki, Miedniki, Iłgów, Szawle i wiele innych miejsc.

Jak tłumaczy dyrektor Romuald Mieczkowski, nazwa festiwalu to jego marka. A w ostatnich latach zdarzało się już, że z powodu obostrzeń epidemicznych „Maj…” odbywał się jesienią, a w 2020 roku był nawet zorganizowany wirtualnie. Przetrwał jednak te wszystkie zawirowania i miejmy nadzieję, że przed nim jeszcze wiele lat. Ponieważ jednak niełatwo zdobyć środki na organizację tej imprezy, więc zdarzają się pewne czasowe przesunięcia i „Maj…” bywa w innym miesiącu. Tym razem impreza ta odbyła się w dniach 24-28 czerwca. I nie jak zwykle w Wilnie, a w bardzo polskim rejonie solecznickim.

 

Jak trafiliśmy do Ejszyszek

W ubiegłym roku podczas jubileuszowej XXX edycji „Maja nad Wilią” Romuald Mieczkowski mówił, że być może jest to „ostatni zajazd na Litwie”. Zapraszał nas też do dyskusji nad ewentualną zmianą formuły tej imprezy. Tak się złożyło, że uczestniczką ubiegłorocznej edycji była Barbara Jundo-Kaliszewska, doktor politologii na Uniwersytecie Łódzkim, autorka książki „Zakładnicy historii. Mniejszość polska w postradzieckiej Litwie”. Osoba pełna zapału i pozytywnej energii. I właśnie ona wyszła z inicjatywą, aby kolejny festiwal zorganizować w bliskim jej sercu rejonie solecznickim. Barbara pochodzi bowiem z Ejszyszek, miasta położonego przy granicy litewsko-białoruskiej. Na wieczorze inaugurującym tegoroczny „Maj…” opowiadała nam z uśmiechem: „Zostałam tak zindoktrynowana przez rodziców, że budzę się rano w Łodzi i zastanawiam się, co ja dzisiaj zrobiłam dla Ejszyszek.”

Lucyna Jundo, mama Barbary, opowiadała mi, że już nieraz zachęcała córkę, aby wyjechała z rodziną na urlop do któregoś z modnych zagranicznych kurortów. Basia odpowiada jej, że mogłaby sobie na to pozwolić, woli jednak co pewien czas posiedzieć na ławeczce przed rodzinnym domem w Ejszyszkach. I kiedy tylko może, realizuje to swoje pragnienie.

Tegoroczny „Maj nad Wilią” był dla niej okazją, aby zapoznać uczestników festiwalu z bogatą historią, teraźniejszością rejonu solecznickiego i pokazać im piękno tutejszej przyrody.

W ośrodku wypoczynkowym w Zubiszkach. Zdj. Maria Duszka.

Goście zakwaterowani byli w Zubiszkach, w ośrodku położonym w bardzo malowniczym miejscu nad rzeką Wersoką. Mieszkaliśmy w czteroosobowych drewnianych domkach otaczających pełen kwitnących nenufarów staw. „Tak mógłby wyglądać raj” – zgodnie twierdzili uczestnicy imprezy. A byli wśród nich poeci, pisarze, dziennikarze, naukowcy, plastycy i ludzie filmu.

Dzień pierwszy – poniedziałek. Przyjazd, rozlokowanie gości i pierwsza integracyjna kolacja. Oficjalne otwarcie festiwalu odbyło się we wtorek w Domu Polskim w Ejszyszkach. Zostaliśmy tam powitani przez przedstawicieli lokalnych władz oraz Dorotę Mamaj, dyrektorkę Instytutu Polskiego w Wilnie. Zwiedziliśmy miejscowy kościół pod wezwaniem Wniebowstąpienia Pańskiego i odbyliśmy spacer Via Jagiellonicą, czyli krakowsko-wileńskim szlakiem handlowym, który funkcjonował w latach 1386-1611. Tą drogą m.in. jechał w 1551 roku kondukt pogrzebowy, który odprowadzał do Wilna ciało zmarłej w Krakowie Barbary Radziwiłłówny.

Kościół w Ejszyszkach. Zdj. Maria Duszka.

W ejszyskiej Bibliotece Miejskiej odbyło się spotkanie z Birutė Jonuškaitė – przewodniczącą Związku Pisarzy Litwy, autorką przełożonych także na język polski powieści „Maranta i „Maestro (niektórzy krytycy twierdzą, że to dzieło zasługujące na Nagrodę Nobla – i ja się z nimi zgadzam) oraz Herkusem Kunčiusem, m.in. autorem książki „Litwin w Wilnie“.

Spotkanie z Birutė Jonuškaitė i Herkusem Kunčiusem prowadzili Barbara Jundo – Klaiszewska i Romuald Mieczkowski. Zdj. Maria Duszka.

Zwiedziliśmy też Muzeum Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i wystawę poświęconą lokalnej historii. Inicjatorem powstania tej placówki był Michał Sienkiewicz, urodzony w Ejszyszkach działacz sportowy i społeczny. Był m.in. sędzią podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku. Stanął wtedy w obronie Władysława Kozakiewicza, którego chciano ukarać za słynny gest. Organizatorzy olimpiady zapewne nie wiedzieli, że obaj panowie trzymali sztamę, bo pochodzili z tych samych stron; Kozakiewicz urodził się w Solecznikach.

Tak się złożyło, że dzień po naszych odwiedzinach w ejszyskim muzeum, z Gdańska nadeszła smutna wiadomość o śmierci 91-letniego Michała Sienkiewicza.

 

 

Hornostaiszki

Gościem festiwalu była Dorota Roszkowska – honorowa członkini Polskiej Akademii Filmowej, producentka i właścicielka Studia Filmowego „Arkana”. To potomkini rodu Siekluckich, właścicieli położonego w pobliżu Ejszyszek majątku Hornostaiszki. Na początku II wojny światowej jej przodkowie utracili swoje dobra. Tragiczne były losy Józefa Siekluckiego, bardzo szanowanego przez okoliczną ludność ostatniego właściciela Hornostaiszek. Uważał on, że nie zrobił nikomu nic złego i nie musi uciekać ze swoich włości. We wrześniu 1939 roku został jednak przez NKWD osadzony w więzieniu w Lidzie i ślad po nim zaginął.

W okresie komunizmu w miejscowym dworze mieściła się administracja wyjątkowo dobrze (według świadków, którzy towarzyszyli nam przy zwiedzaniu tej okolicy) zarządzanego kołchozu. Obecnie dwór wprawdzie ma właściciela, ale jest opuszczony i zdewastowany, podobnie jak otaczające go zabudowania gospodarcze. Nie wiadomo, jaki los czeka to miejsce w przyszłości.

Dwór w Hornostaiszkach. Zdj. Maria Duszka.

 

„Hornostaiszki. Przypadki dworu i ludzi” – to tytuł filmu, który Dorota Roszkowska tworzy z Teresą Rożanowską – producentką z Wilna. Barbara Jundo-Kaliszewska poprowadziła spotkanie, podczas którego obie panie opowiadały o historii rodu Siekluckich. Mogliśmy także obejrzeć fragmenty powstającego filmu.

Spotkanie z Bartoszem Połońskim, autorem powieści „Robczik”. Zdj. Maria Duszka.

 

Pod hasłem „Smaki tożsamości” odbyło się spotkanie z Bartoszem Połońskim, autorem eksperymentalnej obyczajowej powieści „Robczik”. Okazało się, że zajmuje się on tworzeniem scenariuszy gier komputerowych. Przebywając kilka lat temu w Wiedniu, z tęsknoty za Wilnem zaczął pisać wiersze. Po powrocie na Litwę zajął się opisywaniem realiów życia młodych Polaków na Wileńszczyźnie. Okazało się, że zamieszczane przez niego w Internecie fragmenty prozy cieszą się dużym zainteresowaniem czytelników. I tak powstał „Robczik”. Jeden z uczestników spotkania zauważył, że choć w zupełnie innym stylu, ale w pewnym sensie jest to kontynuacja wspomnieniowej opowieści Romualda Mieczkowskiego „Były sobie Fabianiszki”.

Wizyta w majątku w Hornostaiszkach. Zdj. Maria Duszka.

 

W Sołecznikach Adam Mickiewicz obserwował obrzęd dziadów

W czwartek odwiedziliśmy Sołeczniki. Mszę świętą w tutejszym kościele odprawił gość festiwalu, ojciec Eligiusz Dymowski – poeta i franciszkanin z Krakowa. Potem kilka osób odważyło się zwiedzić znajdującą się pod kościelnym ołtarzem kryptę z trumnami bardzo zasłużonej dla rozwoju tego regionu rodziny Wagnerów, właścicieli dóbr solecznickich od 1823 roku do wybuchu II wojny światowej.

Przed kościołem znajduje się tablica informująca o tym, że w tym miejscu Adam Mickiewicz w 1821 roku obserwował obrzęd „Dziadów”. Pod znajdującym się w centrum miasta pomnikiem Wieszcza powitał nas Zdzisław Palewicz, mer Sołecznik, a w pięknie odrestaurowanym Pałacu Wagnerów wysłuchaliśmy koncertu uczniów mającej tutaj swoją siedzibę szkoły muzycznej.

W Sołecznikach – kamień upamiętniający miejsce, w którym Adam Mickiewicz oglądał obrzęd Dziadów. Zdj. Maria Duszka.

 

Z filmoteki „Maja nad Wilią” zaprezentowany został film pt. „Nieobecny” – o wileńskim poecie Sławomirze Worotyńskim. I tu niespodzianka… Leonard Drożdżewicz, stały współpracownik kwartalnika „Znad Wilii”, oprócz starki (jak zwykle wybornej), przywiózł tym razem także płytę z piękną, nostalgiczną piosenką „Jesienne Bieniakonie” skomponowaną niedawno do wiersza Sławomira Worotyńskiego przez aktora i kompozytora Krzysztofa Dziermę (pamiętnego odtwórcę roli księdza proboszcza w cyklu filmów w „U Pana Boga…”), a nagraną przez zespół Korona. Otrzymałam od pana Leonarda płytę z tą piosenką. Została ona już wyemitowana w tworzonej przez mnie z Piotrem Spottkiem audycji „Pod Wielkim Dachem Nieba” w polonijnym Radiu Islanders.

Edwin Bieżanow. Zdj. Maria Duszka.

Uczestnikiem festiwalu był również profesor Robert Jundo z łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego. Nie zostało ustalone, czy jest spokrewniony z Barbarą Jundo-Kaliszewską, wiadomo jednak, że jego przodkowie pochodzili z Wilna. W Centrum Rozrywki i Biznesu w Ejszyszkach odbyła się wystawa prac profesora zatytułowana „Grafika w drodze”. Pod wpływem otoczenia artysta odkrył w sobie kolejny talent – stworzył na festiwalu swój pierwszy wiersz i odczytał go podczas ostatniego wieczoru. Obiecał, że będzie kontynuował twórczość poetycką.

Na zakończenie festiwalu w Centrum Rozrywki i Biznesu w Ejszyszkach odbyło się spotkanie z Mikołajem Falkowskim, prezesem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. Jana Olszewskiego, która od wielu lat wspiera finansowo organizację „Maja nad Wilią”. O pracy wileńskiego Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki opowiedziała jego dyrektorka, siostra Michaela Rak. A potem odbył się koncert, podczas którego poeci czytali wiersze, a swoje umiejętności estradowe zaprezentował m.in. Edwin Bieżanow. To wolontariusz pomagający przy organizacji „Maja nad Wilią”. Młody, ambitny, utalentowany laureat konkursu wokalnego w jednym z litewskich programów telewizyjnych, zaczynający swoją współpracę dziennikarską z TVP Wilno. Mieszka w Ejszyszkach i tam chce pozostać.

Barbara Jundo-Kaliszewska, s. Michaela Rak, Mikołaj Falkowski i Romuald Mieczkowski. Zdj. Maria Duszka.

Wśród festiwalowych gości byli także: Aleksandra Tykarska – dziennikarka Programu I Polskiego Radia w Warszawie, Wioletta Sieczkowska-Kos z Nałęczowa (także potomkini rodu Siekluckich), mieszkający w Łodzi, a pracujący na Uniwersytecie Jagiellońskim profesor Tomasz Majewski, Stanisław Zawodnik z Genewy i Dariusz Łukaszewski z Kadzidła.

Warto podkreślić, że wszystkie imprezy cieszyły się dużym zainteresowaniem ze strony władz i mieszkańców rejonu solecznickiego. Swoją twórczość prezentowali nie tylko festiwalowi goście, ale także miejscowi artyści.

Czerwcowe noce są na Litwie wyjątkowo krótkie. Integracyjne wieczory przedłużały się czasem do świtu. Spędzaliśmy je na werandzie jednego z drewnianych domków ośrodka, w których zostaliśmy zakwaterowani. Naszym spotkaniom towarzyszyły żabie koncerty dobiegające z pobliskiego stawu. Nie wiadomo, jak i kiedy minęły festiwalowe dni. Żal było wyjeżdżać, opuszczać to piękne miejsce i rozstawać się z życzliwymi, serdecznymi mieszkańcami tych stron.

 

Moje festiwalowe przyjaźnie

Jak chyba każdy uczestnik, wiele zawdzięczam „Majowi nad Wilią”. Już podczas mojego pierwszego pobytu w Wilnie w 2013 roku poznałam Birutė Jonuškaitė, urodzoną w Polsce litewską poetkę i powieściopisarkę, pełniącą wówczas funkcję wiceprezesa, a obecnie prezesa Związku Pisarzy Litwy. Byłam pozytywnie zaskoczona, kiedy Birutė zaczęła przekładać i publikować moje utwory w prasie. W 2016 roku w wileńskim wydawnictwie „Homo Liber” ukazał się przełożony przez nią mój dwujęzyczny polsko-litewski wybór wierszy „Wolność chmur – Debesų laisvė”. Zazwyczaj będąc na „Maju nad Wilią”, odwiedzam też Birutė. Tak było i w tym roku. Dużo czasu spędziłyśmy w jej ogrodzie. Odpoczywałyśmy, zrywałyśmy i jadłyśmy prosto z krzaków agrest, porzeczki i poziomki. Trochę owoców włożyłyśmy do słoików, aby coś zostało na zimowe dni.

W 2016 roku poznałam na festiwalu Katarzynę Markiewicz, potomkinię rodu Nenckich. Z tej rodziny wywodził się Marceli Nencki, polski lekarz, chemik, fizjolog, który otrzymywał na swoje badania granty od samego Alfreda Nobla. Okazało się, że przodkowie moi i pani Katarzyny pochodzili z położonej w województwie łódzkim wsi Boczki. A my musiałyśmy pojechać do Wilna, aby się poznać. Napisałam potem artykuł o Marcelim Nenckim i opublikowałam go m.in. na portalu „Culture Avenue” w USA.

Z kolei Tamarę Justycką, wileńską archiwistkę, dziennikarkę i poetkę poznałam w 2017 roku podczas organizowanego przez Związek Pisarzy Litwy Międzynarodowego Festiwalu „Poezijos pavasaris” (Wiosna Poezji). Podarowałam jej wówczas swój polsko-litewski tomik. Po dwóch latach spotkałam Tamarę na „Maju nad Wilią”. Powiedziała mi wtedy, że po przeczytaniu mojej książki, sama zaczęła pisać wiersze. I właśnie kilka miesięcy temu zadebiutowała jako poetka zbiorem „Nastał czas na nowe drogi”. Opublikowała również opowieść „Święciany – czas na wspomnienia”. Obie książki podarowała mi w restauracji hotelu „Ponas Tadas” po zakończeniu tegorocznego festiwalu. Oczywiście zaprezentowałam ich fragmenty w naszej audycji „Pod Wielkim Dachem Nieba”.

 

***

Na „Maju nad Wilią” zawsze dużo się dzieje. Ale dzieje się także po jego zakończeniu, między poszczególnymi edycjami. Spotykają się na tej imprezie ludzie o wielu talentach, zawierane są znajomości i przyjaźnie, które trwają przez lata. Efektem tego są wiersze, artykuły, piosenki, książki, filmy, reportaże, spotkania autorskie, audycje radiowe i telewizyjne. Romuald Mieczkowski łączy ludzi, otwiera drzwi, stwarza warunki do spotkań, do nawiązywania owocnych kontaktów. Miejmy nadzieję, że „Maj nad Wilią” będzie kontynuowany. Wartość tego festiwalu dla kultury Polski i Litwy jest nieoceniona.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Maria Duszka

Poetka, dziennikarka, animatorka kultury, absolwentka bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Opublikowała dziesięć tomików poetyckich. Jej utwory zostały przełożone na kilkanaście języków obcych. Wiersze publikowała m.in. w: „Toposie”, „Akcencie”, „Wyspie”, „Odrze”, „Przekroju”, „Modern Haiku” (USA), „Reibeisen” (Austria), „Kyiv” (Ukraina), „Krantai” i „Naujoji Romuva” (Litwa). Jej artykuły, recenzje i eseje ukazały się m.in. w: „Toposie”, „Znad Wilii” i „Piosence”. Wielokrotnie była gościem festiwali literackich w Niemczech i na Litwie. Współtworzy z Piotrem Spottkiem audycję muzyczno-literacką Pod Wielkim Dachem Nieba. Otrzymała Odznakę Honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, stypendia Marszałka Województwa Wielkopolskiego i Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, nagrody Marszałka Województwa Łódzkiego i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

XXIII Międzynarodowy Festiwal Poetycki „Maj nad Wilią”

PO RAZ CZWARTY UCZESTNICZYŁAM W MIĘDZYNARODOWYM FESTIWALU POETYCKIM „MAJ NAD WILIĄ”

 

x x x

 

w domu znalazłam starą powieść

– była bez okładek

i zaczynała się od słów

„Wierny Soroka wiózł swego pułkownika…”

 

miałam szczęście –

akurat była pełnia

księżyc świecił

prosto na moje łóżko

i mogłam spokojnie czytać

nie marnując prądu

 

To mój wiersz z wydanego przez Towarzystwo Przyjaciół Sopotu tomiku „Freienwill”. Tak, jako 9-letnie dziecko nie mogłam się oderwać od lektury „Potopu”. Rok później otrzymałam od taty całą trylogię i „Krzyżaków” Sienkiewicza. Wiele razy wracałam jeszcze później do tych lektur. Wtedy nawet nie marzyłam o tym, że kiedyś odwiedzę miejsca, w których pisarz umieścił akcję swoich powieści. A jednak… Właśnie wróciłam z XXIII Międzynarodowego Festiwalu Poetyckiego „Maj nad Wilią” odbywającego się w dniach 29.05- 2.06.16.  Jako że obecny rok poświęcony jest Sienkiewiczowi, jednym z punktów imprezy była wycieczka szlakiem bohaterów „Potopu”. Odwiedziliśmy więc Wodokty, Mitruny, Kiejdany i Birżę. Naprawdę tam byłam! 🙂

W kolejnych dniach czytaliśmy wiersze: w kościele Franciszkanów, na podwórzu przed Muzeum Adama Mickiewicza i przed Celą Konrada. W naszym gronie byli goście z Polski, Litwy, Niemiec, Ukrainy, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i Meksyku. Wśród nich m.in. praprawnuk naszego wieszcza Roman Gorecki – Mickiewicz, dyrektor  Instytutu Polskiego w Wilnie Marcin Łapczyński, dziennikarze – globtroterzy Elżbieta Dziuk – Renik i Krzysztof Renik z Programu I Polskiego Radia oraz dyrektor radiowej Trójki Adam Hlebowicz. Spotkaliśmy się z przedstawicielami świetnie działającego Związku Pisarzy Litwy – prezesem Antanasem Jonynasem i wiceprezes Birutė Jonuškaitė (która już trzy lata temu przełożyła na język litewski wiele moich utworów). W ramach kontynuacji Festiwalu EMIGRA  obejrzeliśmy przygotowany przez Agatę Lewandowski pokaz interesujących filmów.

Swoje nowe książki prezentowali Krystyna Lenkowska i Tomasz Snarski. Obdarowani również zostaliśmy albumem  Romualda Mieczkowskiego i Ewy Ziółkowskiej „Śladami słów skrzydlatych… Pomniki pisarzy i poetów na Litwie”.

Romek Mieczkowski, niestrudzony organizator festiwalu, zawsze zaprasza na swoje imprezy niebanalne osoby, które potrafią stworzyć niezwykłą, radosną, twórczą atmosferę. Tak też było i tym razem.

 

http://zw.lt/wilno-wilenszczyzna/maj-nad-wilia-dla-tych-ktorzy-potrafia-docenic-wielokulturowosc/

 

819-768x1024

 

 

 

 

Czytamy wiersze w kościele Franciszkanów; fot. Agnieszka

Jarzębowska

XXIII MNW - przed pomnikiem Adama Mickiewicza

 

 

 

 

 

 

 

Pamiątkowe zdjęcie pod pomnikiem Adama Mickiewicza

 

XX Festiwal Teatrów Szkolnych

 

Czytamy wiersze przed Celą Konrada;

XX Festiwal Teatrów Szkolnych

Dwa powyższe zdjęcia pochodzą z portalu Wilnoteka

(fot. B. Frątczak)

Maria Duszka i Ute Pfeiffer w Wilnie_n

 

 

 

 

 

 

 

 

Spotkanie w Związku Pisarzy Litwy

Maria Duszka w Wilnie

Krystyna Lenkowska i Maria Duszka w Wilnie

Relacja wiceprezes Oddziału ZLP w Poznaniu Danusi Bartosz z XX Międzynarodowego Festiwalu Poetyckiego „Maj nad Wilią”

 

 

Od 25 do 30 maja 2013 r odbył się w Wilnie jubileuszowy XX Międzynarodowy Festiwal „Maj nad Wilią”. Wśród około 50 twórców z Litwy, Białorusi, Łotwy, Bułgarii, Belgii, Niemiec, Francji, Norwegii, USA, Libanu i Polski obecni byli członkowie poznańskiego Oddziału: Maria Duszka, Urszula Zybura, Zbigniew Fryckowski, Paweł Kuszczyński, Danuta Bartosz i Kalina Izabela Zioła. Oprócz literatów zaproszeni byli także przedstawiciele świata filmu i teatru.

Spotkanie rozpoczęło się tradycyjnym złożeniem kwiatów pod pomnikiem Adama Mickiewicza i wspólnym zdjęciem wszystkich uczestników i przybyłych gości.

 

Powitanie uczestników festiwalu przez przedstawicieli AMBASADY, Konsulatu Generalnego RP, Instytutu Polskiego, Związku Pisarzy Litwy oraz organizatora przedsięwzięcia Romualda Mieczkowskiego odbyło się w podwórzu Muzeum –

mieszkaniu Adama Mickiewicza.

Tutaj też, podczas „Przedpołudnia Jednego Wiersza” zaproszeni goście prezentowali swoją poezję. Ważnym momentem spotkania była recytacja wiersza C.K. Norwida „Fortepian Chopina”, przez wybitną aktorkę, Ewę Krasnodębską. Był to majstersztyk rzemiosła aktorskiego. Podczas tej deklamacji wileńskie podwórko Adama Mickiewicza zastygło w ciszy. Słychać było zachwyt Norwida.

W tym roku, motywem przewodnim programu festiwalu była 150. rocznica Powstania Styczniowego. Podczas konferencji naukowej w pomieszczeniach Pałacu Paców, w których rezyduje Ambasada Polska, okazało się, że była to wspaniała lekcja historii i patriotyzmu, przedstawiona przez naukowców z Litwy, Białorusi  i Polski, podczas której przypomniano dzieła literatury i sztuki inspirowane Powstaniem.

Pokłosiem konferencji jest ogłoszony konkurs literacki dla młodzieży w Polsce i na Litwie p.t. „Powstanie Styczniowe a postawy obywatelskie dzisiaj” oraz propozycja zorganizowania festiwalowego pomostu pomiędzy Wilią i Wisłą. Następne spotkania odbędą się w dwóch edycjach: w maju w Wilnie i we wrześniu w Pałacu Wilanowskim w Warszawie, a ja zaproponowałam listopadowy finał nad Wartą. Byłoby to spotkanie trzech poetyckich rzek: Wilii, Wisły i Warty.

We wtorek, 28 maja – pojechaliśmy na wycieczkę literacko – krajoznawczą z Wilna do Miednik.

Po drodze odwiedziliśmy Cmentarz Na Rossie٭¹. Na grobie Władysława Syrokomli zapaliliśmy znicz.

Przy bramie wejściowej cmentarza, znajduje się kwatera żołnierska o powierzchni 0,2 ha, na której spoczywają polscy oficerowie i ochotnicy, polegli w latach 1919-1920 w walkach o Wilno, i żołnierze Armii Krajowej – ofiary operacji Ostra Brama w 1944 r. Tu Paweł Kuszczyński odnalazł grób kuzyna. W oczach naszego prezesa pokazała się łza.

Po lewej stronie bramy cmentarza jest grób Marii z Billewiczów Piłsudskiej, miejsce pochówku urny z sercem Józefa Piłsudskiego. Nagrobek wieńczy płyta granitowa z wykutym słynnym napisem na płycie: „Matka i serce syna”. Tu również zapaliliśmy znicz.

Po drodze odwiedziliśmy Ponary, miejsce masowych mordów dokonywanych przez oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej ٭²

W lesie w Ponarach wykopano doły dla ustawienia cystern, o 12-32 m średnicy, 5-8 m głębokości.                      Niemcy wykorzystali doły do szeroko zakrojonej akcji eksterminacyjnej.

Wojciech Piotrowicz opowiadając nam szczegóły smutnej historii Ponar udowodnił,że nie tylko zna każdy kamyczek w Wilnie, ale także miejsca zawirowań historycznych Litwy.

Majówka Poetycka w Borejkowszczyźnie.

W XIX-wiecznym dworku Władysława Syrokomli w Borejkowszczyźnie – miejscowości odległej o 20 km od Wilna, odbyła się biesiada i Majówka poetycko – muzyczna w wykonaniu Luby Nazarenko (ballady i romanse) przy wsparciu Wojciecha Piotrowicza, który niskim barytonem zaintonował Pocztyliona Syrokomli.

Na zapleczu dworku widnieje na granitowej płycie napis informujący, że mieszkał tu i tworzył w latach 1853-1860 Władysław Syrokomla, a właściwie Ludwik Władysław Franciszek Kondratowicz herbu Syrokomla – polski poeta i tłumacz epoki romantyzmu, lirnik wioskowy, tak go nazywano.

Tutaj Syrokomla dzierżawił mały folwark, w którym spędził najbardziej płodne lata twórczości.

Przy kamiennym, okrągłym  stole w ogrodzie, przy którym robiliśmy sobie zdjęcia,  tworzył i pracował, zachwycał się krajobrazem. Pisał: „…oto mijamy 13 wiorstę i z góry otwiera się przed nami widok uderzającej piękności! W głębi horyzontu bieleje miasteczko Rukojnie, sinieje las, otwierają się rozłogi pola…”. Rzeczywiście, widoki zapierają dech w piersiach…”

W tej sielankowej scenerii napisał „Wycieczki po Litwie w promieniach od Wilna”.

Przyjaźnił się z Moniuszką, który skomponował muzykę do jego wiersza p.t. „Pieśń wieczorna”:

Pieśń wieczorna

 

Po nocnej rosie

Płyń dźwięczny głosie

Niech się twe echo rozszerzy

Gdzie nasza chatka

Gdzie stara matka

Krząta się koło wieczerzy

 

Jutro dzień święta

Niwa nie zżęta

Niechaj przez jutro dojrzewa

Niech wiatr swawolny

Niech konik polny

Niechaj skowronek tu śpiewa

 

Degustacja potraw regionalnych, przygotowanych przez członków rodziny Romualda Mieczkowskiego

była ukoronowaniem mile spędzonego kolejnego, festiwalowego dnia.

W środę, 29 maja – w przepięknym pałacu Ogińskich (Lietvos Rasytoju Sajunga), własności środowiska literackiego, odbyło się spotkanie z członkami Związku Pisarzy Litwy. Wśród nich obecny był prezes Unii Pisarzy Litewskich Antanas A. Jonyas oraz Bierute Jonuðkaite – sekretarz zarządu Litewskiego Związku Literatów, jednocześnie wiceprezes litewskiej Unii Pisarzy.

Birute Jonuðkaite przedstawiła twórczość translatorsko – literacką członków Związku. Zaprezentowała współpracujące wydawnictwa, a także powiedziała kilka słów o codziennej działalności Związku.

Pomimo problemów finansowych udało się zachować siedzibę organizacji w centrum miasta. „Państwo nie finansuje nas, tylko konkretne projekty. Piszemy więc projekty, ale z tych projektów udaje się wykorzystać tylko od 10 do 15 proc.” – tłumaczyła Birutė Jonuškaitė.

 

Romuald Mieczkowski podsumował 20-letnią owocną współpracę z literatami litewskimi i zagranicznymi. Okazało się, że w festiwalu „Maj nad Wilią” dotychczas uczestniczyło 400 poetów i pisarzy z 23 państw, a niektórzy z nich byli po kilka razy (np. Dariusz Lebioda był 9 razy, a rekordzista Romuald Karaś był aż 11 razy).

 

Miłym akcentem były literackie wycieczki po Wilnie. Józef Szostakowski i Wojciech Piotrowicz prowadzili nas do miejsc naznaczonych Powstaniem Styczniowym w Wilnie oraz do Kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej i innych miejsc sakralnych, jak i do Celi Konrada na podwórzu dawnego Klasztoru Bazylianów. Odbyła się tutaj kolejna Środa Literacka. Po odczytaniu ostatniego wiersza spadła gałąź drzewa, co niektórzy poczytali za obecność ducha Konrada. Pewnie był zadowolony z tak licznie zgromadzonej poetyckiej bohemy.

W ostatnim dniu miał miejsce „Dzień Filmu i Młodzieży KRES FEST”, podczas którego przedstawiono trzy filmy dot. życia młodych Polaków za granicą:

Dzieci emigracji, Oblicza Ameryki i Pokolenie.

Filmy zostały nagrane przez młodych dziennikarzy przeprowadzających wywiady telewizyjne ze swoimi rówieśnikami w cyklu nazwanym „Get-togheter”, reżyserii Agaty Lewandowskiej z Niemiec.

 

Wieczorem, w Domu Polonijnym odbyło się poetycko – muzyczne spotkanie, które uświetnił recital gitarzysty klasycznego Algimantasa Pauliukeviciusa. Birute Jonuðkaite zrobiła nam wielką niespodziankę tłumacząc ad hoc niektóre nasze wiersze. Czytane były przez autora w języku oryginalnym, a Birute przeczytała je po litewsku. Poezja zniosła wszystkie bariery granic.

Lampka wina i stół bankietowy pełen różnych przysmaków jeszcze raz udowodnił polsko – litewską gościnność.

Podziwiałam zachowanie organizatora Festiwalu – Romualda Mieczkowskiego. Od początku do końca Festiwalu był wszechobecny. Odbierał gości z dworca i żegnał osobiście.

Program festiwalu był tak napięty, że trudno było mu znaleźć czas na cokolwiek, poza ściśle określonym planem, jednak, pobiegł na dworzec aby pożegnać panie ze środowiska filmowo- teatralnego.

Romuald Mieczkowski, błyskotliwy, dowcipny, jakże swobodnie realizujący program festiwalu. Z wielką przyjemnością patrzyłam na jego pełne osiągnięć doświadczenie.

XX Międzynarodowy Festiwal „Maj nad Wilią” to wyjątkowo wykwintny i dojrzały owoc, który Organizator podał na eleganckim przyjęciu w Wilnie.

Wojciech Piotrowicz i Józef Szostakowski przekonali nas już kolejny raz, że są żywą księgą historii zapisanej i zapamiętanej ich patriotyczną wrażliwością. Przyjemnie było posłuchać poetów – profesorów „Akademii Zwiedzamy Wilno i Litwę” niosących tak mądry i szczegółowy przekaz o Drzewie, które ma wspólne korzenie w polsko – litewskiej ziemi, a jego liście wiatr roznosi tam, gdzie chce.

Na drugii dzień, tuż po inauguracji już o nas pisano, wszak nasza poznańska sześcioosobowa grupa była najliczniejsza.

 

=====================================

Przypis:

٭ ¹ Cmentarz Na Rossie jest jedną z czterech polskich nekropolii narodowych. W skład zespołu cmentarnego wchodzi Stara Rossa (1769), Nowa Rossa (1847), Cmentarz Wojskowy (1920), mauzoleum Matka i Serce Syna (1936).

 

٭² – (Ponary)

W czasie II wojny światowej, las w Ponarach był miejscem masowych mordów dokonywanych przez oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej.

W latach 1941-1944 wymordowano tu około 100 000 osób, z czego 70 000 stanowili Żydzi. Pozostałe ofiary to 20 000 Polaków (inteligencja wileńska i żołnierze Armii Krajowej), a także 10 000 Romów i Rosjan.

Na przełomie 1940-1941 r. w tym miejscu miało być zapasowe lotnisko wojskowe. Władze sowieckie zaczęły budować bazę paliw płynnych dla samolotów. Wykopano doły dla ustawienia cystern, o 12-32 m średnicy, 5-8 m głębokości. Niemcy wykorzystali doły do szeroko zakrojonej akcji eksterminacyjnej.

 

Przez pół wieku prawda o Ponarach była przemilczana. W 1991 roku Żydzi postawili tu pomnik w kształcie gwiazdy Dawida. Polacy z Wileńszczyzny ustawili w lesie dębowy krzyż i tablicę pamiątkową: „Pamięci wielu tysięcy Polaków zamordowanych w Ponarach, w hołdzie, Rodacy Ziemi Wileńskiej”. W 2000 r. na miejscu dębowego krzyża urządzono kaplicę pod otwartym niebem z metalowym krzyżem pośrodku. Na kilkunastu tablicach wypisane są nazwiska pomordowanych tutaj Polaków. Krzyż wykonano na koszt Państwa Polskiego.

 

Oprac.:

Danuta Bartosz