ZAPROSZENIE
Filia nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sieradzu (mieszcząca się w szpitalu przy ul. Armii Krajowej 7) oraz Koło Literackie „Anima” serdecznie zapraszają w piątek 20 maja b.r. o godz. 18.00 na wieczór polsko-bałkański.
W programie:
– Olga Lalić – Krowicka, poetka i tłumaczka zaprezentuje własną twórczość oraz przekłady (antologia p.t. „Między Ochrydą a Bugiem”, zbiór aforyzmów serbskiego posła Aleksandra Cotrića i tom wierszy Obrena Ristića);
– Kamil Krowicki – wystawa fotografii p.t. „Kiedy wszystkie wiatry Jugosławii ucichną…”;
– Zbigniew Paprocki – recital muzyczny.
Olga Lalić-Krowicka urodziła się w 1980 roku w Šibeniku w Chorwacji. Jej mama jest Polką, tata Serbem. Jako dziecko doświadczyła okrucieństwa wojny w byłej Jugosławii. W 1996 r. wraz z rodzicami przyjechała do Polski. Ukończyła Filologię Słowiańską na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Mieszka w Dukli na Podkarpaciu.
Jest poetką, autorką opowiadań i dramatów oraz tłumaczką. Publikowała na łamach wielu czasopism polskich (m.in.: „Akant”, „Cogito”, „Fragile”, „Fraza”, „Siódma Prowincja”, „Topos”, „Tygiel Kultury”), serbskich, chorwackich, macedońskich, bośniackich i słoweńskich. Przełożyła około dwudziestu tomów poezji i prozy autorów z Polski, Serbii, Chorwacji, Słowenii. Jej wiersze przełożono na języki: angielski, bułgarski, litewski, macedoński, słoweński oraz hiszpański. W 2007 roku otrzymała stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
www.poezija.com.pl
Kamil Krowicki (ur. w 1976 r.) absolwent Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Industrial designer. Zajmuje się ilustracją książek, projektowaniem reklam oraz stron internetowych. Wystawiał swoje prace plastyczne i fotografie w Polsce i Serbii. Mieszka w Dukli.
http://kamilkrowicki.w.interia.pl/
Zbigniew Paprocki (ur. w 1957 r.) mieszka w Sieradzu. Jest poetą, kompozytorem i gitarzystą wykonującym piosenki z tekstami własnymi i innych autorów. Swoje utwory prezentował na wielu spotkaniach autorskich m.in. w: Duszpasterstwie Akademickim w Łodzi, Wieluńskim Domu Kultury, LO w Praszce, Stacji Nowa Gdynia w Zgierzu, Powiatowej Bibliotece Publicznej i Teatrze Miejskim w Sieradzu oraz na Międzynarodowym Festiwalu Bardów – OPPA 2009 w Warszawie. Należy do Koła Literackiego „Anima”.
Wiersze Olgi Lalić – Krowickiej na łamach „Siódmej Prowincji” ( nr 3-4 z 2009 r.)
…I KRÓTKA RELACJA Z WIECZORU POLSKO-BAŁKAŃSKIEGO
W piątek 20 maja 2011r. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej zorganizowany został wieczór polsko-bałkański. Gośćmi szpitalnej książnicy byli Olga Lalić – Krowicka i Kamil Krowicki z Dukli.
Olga rozpoczęła spotkanie od pełnych dramatyzmu wspomnień z dzieciństwa przerwanego przez konflikt bałkański. Potem zaprezentowała własną twórczość poetycką oraz przełożone przez siebie wiersze serbskiego poety Obrena Ristića i niezwykle trafne aforyzmy Aleksandra Cotrića (byłego wiceministra do spraw diaspory serbskiej, a obecnie posła do parlamentu). Odczytała także wiersze z niedawno wydanej antologii sztuk słowiańskich „Między Ochrydą a Bugiem”. Znalazły się wśród nich utwory obecnych na spotkaniu poetów: Tadeusza Zawadowskiego ze Zduńskiej Woli, Krzysztofa Rębowskiego z Kępna oraz Mirosława Pisarkiewicza i Zbigniewa Paprockiego z Sieradza.
Z kolei Kamil Krowicki, absolwent wrocławskiej ASP, autor wyeksponowanych na wystawie fotografii z powojennej Chorwacji, przedstawił tło polityczno-religijne konfliktu bałkańskiego.
Wieczór został pięknie dopełniony recitalem muzycznym w wykonaniu Renaty Kubik i Zbigniewa Paprockiego.
Moje wiersze w wersji polskiej i niemieckiej (w przekładzie dr Małgorzaty Półroli) zostały opublikowane w wychodzącym w Austrii roczniku „REIBEISEN”- DAS KULTURMAGAZIN AUS KAPFENBERG – tutaj lista literatów, których utwory ukazały się w najnowszym, 28 numerze pisma:
Autoren des Reibeisen-Literaturteils
A 28 kwietnia 2011 r. odbędzie się promocja magazynu kulturalnego „Reibeisen” w Wiedniu:
http://www.facebook.com/event.php?eid=166281433430118#!/event.php?eid=166281433430118
Aktuelles
28. 04. 2011 – Reibeisen – Die Wien-Präsentation
Präsentation REIBEISEN Nr. 28
WIEN – Österreichische Gesellschaft für Literatur
ARTYKUŁ O KRAKOWSKIM KWARTALNIKU „FRAGILE”
Maria Duszka
SŁUCHANIE ŚWIATA
„FRAGILE/ OSTROŻNIE SZKŁO, nie rzucać!
Na poczcie tak podpisana paczka zwiastuje bardzo delikatny, kruchy przedmiot. Tym razem taśmą FRAGILE obklejamy pismo kulturalne. Mamy nadzieję, że i tutaj etykieta FRAGILE, dopominająca się o traktowanie zawartości z uwagą, znajdzie uzasadnienie. Interesuje nas przede wszystkim współczesna literatura, sztuka, muzyka, a także teatr, film i archeologia.” – czytamy w liście od redakcji krakowskiego kwartalnika „Fragile”.
Pismo jest bardzo młode, ukazuje się od 2008 r. Jego wydawcą jest Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie. Redaktorką naczelną jest Anna Gregorczyk. Zespół redakcyjny tworzą: Tomasz Gregorczyk, Marek Górka, Agnieszka Kwiecień, Agnieszka Marek, Radosław Palonka i Janusz M. Paluch. Współpracownicy to: Alexandra Hołownia, Magdalena Jankosz, Anna Kapusta, Małgorzata Lebda i Marta Lisok. Kolejne numery pisma poświęcone były takim oto tematom wiodącym: tabu, nowe technologie, fanatyzm, luksus, podróż, uwodzenie, okrucieństwo, żart, eko i święto. Pierwszy tegoroczny numer poświęcony będzie kolekcjonerstwu.
„Czym „Fragile” różni się od innych pism kulturalnych? Już sam wybór tytułu przez zespół redakcyjny świadczy o wysublimowanych, delikatnych gustach i celach. Należy mieć nadzieję, że elitarność tytułu nie stworzy dystansu w kontaktach z szerszym kręgiem odbiorców. Lektura tekstów nie zdradza tego. Innym wyróżnikiem wydaje się zestaw autorów. To ludzie młodzi, o wysokich kompetencjach zawodowych, ze świeżością spojrzenia, sprawnie, interesująco dzielący się z odbiorcą swymi spostrzeżeniami i doznaniami. Co mogę doradzić? Dla mnie, jako historyka sztuki, interesujące artystycznie dzieła sztuki winny mieć akcenty, czasem drobne, ale istotne, np. jasna plamka w oku namalowanej postaci. „Fragile” jako również owoc pracy twórczej niechaj dba o takie akcenty.” – pisze w opinii opublikowanej na stronie internetowej kwartalnika dr hab. Kazimierz Kuczman.
A oto jak o jednym z pierwszych numerów pisma wypowiedział się profesor Stanisław Stabro: „Temat tego ambitnie pomyślanego numeru to „Nowe technologie” w dziedzinie literatury, sztuki, muzyki, teatru i archeologii. Głównym hasłem jest „intermedialność”, interpretowana przez autorów poszczególnych publikacji w zróżnicowanych kontekstach. Dotyczy to także pojęcia „dzieła”, „artefaktu”, „autora”, „nadawcy”, „odbiorcy”. (…) Redakcyjny i redaktorski warstat „Fragile” nie budzi żadnych zastrzeżeń.”
Z kolei dr hab. Maria Hussakowska stwierdziła: „Pismo w bardzo znaczący sposób wzbogaca obraz młodej sztuki i młodej krytyki wywodzącej się na ogół spośród absolwentów i pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego.”
W numerze poświęconym świętowaniu znajdujemy m.in. esej p.t. „Uczta w pozycji leżącej” Krzysztofa Siatki. „Ludzki sen, podobnie jak święto, nie jest tylko czasem biernego odpoczynku, przeszkodą w biegu. We śnie podobnie jak w czasie świętowania, człowiek kontaktuje się z mitami własnej grupy.” Śpiąc nawiązujemu łączność z głębokimi pokładami naszej świadomości. Sny ostrzegają nas i ukierunkowują, są źródłem naszej mądrości, roztropności. Autor kończy jednak artykuł ponurą wizją: „Pewnie wiele zmieni się w hipotetycznej przyszłości, kiedy będziemy dysponować aparaturą do rejestracji snów i ich zapisy gromadzone będą na twardych dyskach, aby poźniej rozmawiać o nich u psychoanalityka.” Nie wiem czy ktokolwiek z nas chciałby dożyć takich czasów.
„Żart” jest tematem numeru 2 z 2010 r. Znajdujemy tu m.in. niezwykle interesujący wywiad z Tymonem Tymańskim. „Bądźmy błaznem, trefnisiem, sowizdrzałem, filozofem, kompozytorem muzyki klasycznej jednego dnia, a happenerem drugiego. Róbmy to tak systematycznie i pracowicie, że staniemy się takimi dziesięcioboistami kultury współczesnej” – artykułuje swój program znany muzyk. Absolutnie zgadzam się z nim, gdy mówi: „Ale zawsze uważałem, że humor, groteska, absurd to domena ludzi inteligentnych. Poczucie humoru jest ważką częścią intelektu. Jeżeli go nie masz, to trudno nazwać cię inteligentnym. (…) Im bardziej szalone i absurdalne poczucie humoru, tym większej inteligencji wymaga.”
W numerze 3 z 2010 r. wypełnionym tematyką ekologiczną znajdujemy m.in. artykuł PiotraTkacza p.t. „Przestrzeń jako system wibracji – słuchanie świata Toshiyi Tsunody” poświęcony twórczości, japońskego artysty dźwiękowego. Nagrywa on, a następnie wydaje na płytach odgłosy otaczającego go świata. Nie ingeruje w nagrania, niekiedy tylko lekko je reżyseruje, np. umieszczając mikrofon wewnątrz butelki. „Chciałbym zasugerować, abyśmy postrzegali przestrzeń jako system wibracji.” – proponuje Tsunoda.
Kruchy, delikatny, łamliwy… Jak człowiek. Ale człowiek w tym świecie, który sobie stworzył raczej powinien być strong. Nie przyznawać się do kruchości. To przekonanie przenika to także do kultury, która kiedyś była sferą chroniącą i przechowującą, to, co w nas najlepsze. Dziś widz – słuchacz – odbiorca musi być nokautowany przez sztukę – tak przynajmniej uważa większość twórców i krytyków. Dobrze, że są jeszcze tacy, którzy stają po stronie delikatności. Zapewne nieprzypadkowo w Krakowie – mieście konserwatywnym, w najlepszym tego słowa znaczeniu – powstało”Fragile”.
MOJE WIERSZE NA ŁAMACH KRAKOWSKIEGO PISMA „LAMELLI” (nr 3/2011)
MARIA DUSZKA
Urodziła się 28 kwietnia 1960 r. w Zduńskiej Woli. Mieszka w Sieradzu. Jest poetką, dziennikarką, bibliotekarką i animatorką kultury.
Wydała dotychczas siedem tomików wierszy: „Poezja przypadków”, „Zupełnie szczęśliwa marionetka”, „Może się przyśnisz”, „Nieopisanie”, „Kora”, „I pomyśleć, że jesteś” i „Galeria Świat”. Ostatnia z tych książek była nominowana do warszawskiej Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego za najciekawszy tom wierszy wydany w 2007 r.
Utwory Marii Duszki zostały przełożone na język angielski, niemiecki, francuski, rosyjski i serbski. Przekłady były publikowane w czasopismach i antologiach w Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Serbii.
Jest założycielką i opiekunką działającego od 2002 r. Koła Literackiego „Anima”. Zredagowała antologie „Życie mi się zdaje” i „Optymistyka” oraz wiele indywidualnych tomików poetów należących do „Animy”.
Jako dziennikarka współpracuje z miesięcznikiem kulturalnym Łodzi i województwa łódzkiego „Kalejdoskop” oraz sieradzkim kwartalnikiem „Siódma Prowincja” (m.in. redaguje tam stronę poświęconą współczesnej poezji polskiej). Jest inicjatorką, współorganizatorką i jurorką ogólnopolskich konkursów literackich.
Na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku była gościem „PolnischerSommer 2010” – imprezy organizowanej przez niemiecki land Schleswig – Holstein (spotkania autorskie w: Heide, Szlezwiku, Flensburgu, Kilonii i Hamburgu). Współorganizatorem tego wydarzenia ze strony polskiej był Instytut Książki w Krakowie oraz Konsulat Generalny RP w Hamburgu.
* * *
wiejski głupek
siedzi przy grobie matki
obejmując rękami kolana
i kołysząc się
powtarza:
mama w ziemi
ziemia w mamie…
* * *
aby zmyć z siebie ciebie
wykorzystuję
dłonie oczy usta
innych mężczyzn wybieram się z nimi
w podróże dokądkolwiek
posyłam im listy i uśmiechy farbuję dla
nich włosy które
mi przez ciebie posiwiały
gdy wracasz
ośmieszam cię i
obrażam w nie wiem którym już z kolei
ostatnim pożegnalnym
liście
żadnego postępu w zapominaniu
* * *
lubię wiedzieć
na czym stoję
nawet jeżeli to jest dno
* * *
przypadkowe spotkanie z tobą
jakby mnie Bóg
pogładził po policzku
* * *
pamięci moich bliskich
a wydawało się
że zawsze będą trwać
na tym rumiankowym podwórku
w tym ciepłym domu
w tym bezpiecznym łóżku
po kolei zdmuchuje ich czas
LAMELLI 2011, nr 3
Prezentacja jest dostępna również na 10. stronie elektronicznej wersji pisma.
WIECZÓR AUTORSKI W PUBLICZNYM GIMNAZJUM GMINY SIERADZ
W piątkowe popołudnie 25 lutego wspólnie ze Zbyszkiem Paprockim z Koła Literackiego „Anima” wystąpiłam na spotkaniu autorskim w Publicznym Gimnazjum Gminy Sieradz. Ja czytałam wiersze z tomików „I pomyśleć, że jesteś” oraz „Galeria Świat”, a Zbyszek przy akompaniamencie gitary i harmonijki ustnej (równocześnie! – nie wiem jak on to robi) śpiewał skomponowane przez siebie piosenki z tekstami własnymi i Michała Głaszczki. Prezentowałam również, w formie slajdów, swoje zdjęcia z podróży do Austrii, Niemiec i Danii. Miałam przyjemność posłuchać recytacji moich wierszy w wykonaniu uczennic gimnazjum. Oprócz gimnazjalistów na spotkaniu obecne były panie: Lidia Harasimowicz – wicedyrektor PGGS, Bożena Waluda – polonistka oraz Gabriela Kędzierska – bibliotekarka. Było to już kolejne moje spotkanie w tej szkole. Zawsze wychodzę stąd z jak najlepszymi wrażeniami.
Bo tyle naszego co w nas
Recenzja książki Ity Turowicz p.t. „I wszystko w sny odchodzi” ukazała się na łamach kwartalnika kulturalnego „Siódma Prowincja” (2010, nr 1-4 s. 41-43) oraz na stronie internetowej Sieradz-Praga.
Ita Turowicz „I wszystko w sny odchodzi”
BO TYLE NASZEGO – CO W NAS
napisał pod koniec lat sześćdziesiątych, w liście do siostry Ity, Jan Turowicz.
Dla każdego człowieka miejsce, w którym spędził dzieciństwo, pozostaje centrum jego świata. Dla pani Ity Turowicz tym miejscem jest Sieradz. Wyjechała stąd na studia polonistyczne do Łodzi, a potem dziennikarskie do Warszawy. Choć na stałe osiadła w stolicy, jednak sercem na zawsze pozostała w nadwarciańskim grodzie.
W ciągu ostatnich kilku lat zredagowała już dwie książki związane tematycznie z tym miastem: Kronikę okupacyjną klasztoru sióstr urszulanek w Sieradzu oraz biografię Marii Melowej pt. „Sieradzanka z Kołomyi”. Teraz wydała własne wspomnienia pt. „I wszystko w sny odchodzi: Memuar sieradzki”. Tytuł został zaczerpnięty z wiersza Artura Międzyrzeckiego pt. „Never more” (utwór ten podarował autorce 50 lat temu jej kolega od czasów przedszkolnych, Stanisław Balbus, wówczas student polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim). Cóż, mają swoje losy książki, mają je i wiersze.
Ktoś powiedział: „Szczęśliwe miasta, które mają swoich poetów”. W rodzinie Turowiczów wiersze pisali bracia Jan i Jerzy (obaj zmarli młodo), a także pani Ita. Nic więc dziwnego, że powstała pełna realiów, konkretów, ale zarazem też pełna ciepła i miłości, owiana mgiełką poezji, książka.
Promocja memuaru zorganizowana została 30 czerwca br. przez Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu. Przybyło na nią około 150 gości. Pani Ita przyznała na spotkaniu, że chyba początkiem tej książki był dziennik prowadzony przez nią we wczesnej młodości – pewnie już wtedy miała świadomość, że „Z rzeczywistości pozostaje to, co zapisane” (jak powiedziała Miriam Cendrars). Przechowała też wiele fotografii, pocztówek, listów, rysunków, wierszy i innych materiałów dokumentujących jej własne życie, a także życie bliskich i znajomych. Są fragmenty poświęcone Antoniemu Cierplikowskiemu, Aremu Szternfeldowi, rodzinom Starowiczów, Lipińskich, Modelskich, Nehringów, Nawrockich, Melów, Grobelnych i wielu innych. Autorka podaje mnóstwo nieznanych do tej pory faktów, opowiada o dramatycznych, często wręcz tragicznych losach wielu sieradzan.
Czasem jednak również uśmiecha się do wspomnień. Na przykład gdy opisuje przedszkole sióstr urszulanek, do którego uczęszczała tuż po wojnie. Ponieważ nie było wówczas papieru, jako materiały rysunkowe wykorzystywane były poniemieckie kartki żywnościowe. Ita Turowicz wspomina z humorem: „Rysowaliśmy na odwrocie tych kartek, zgodnie z pierwszymi poruszeniami wyobraźni, różne pocieszne postacie (ja najchętniej rysowałam domy i słońca, a także anioły, szopki i chłopców na łyżwach, które z podpisami maminymi zachowały się do dziś; najbardziej tajemniczy rysunek nosi podpis: „Diabeł wchodzi na głowę pana w samochodzie”).
Interesująca, wciąż niewyjaśniona jest zagadka historyczna związana z reportażem fotograficznym, którego autorem był niemiecki farmaceuta pochodzący z Finlandii, Walfried Freudenfeld. Zdjęcia przedstawiają exodus Żydów z Sieradza; na podstawie pewnych szczegółów ustalono, że działo się to w kwietniu 1942. A wiadomo z innych źródeł, że Żydzi z sieradzkiego getta ostatecznie zostali wywiezieni w sierpniu 1942 roku. I dlaczego Niemiec zostawił te zdjęcia w biurku aptecznym – celowo czy przez przypadek?
Inna interesująca historia wiąże się z odbudową po wojnie drewnianego kościoła pod wezwaniem św. Ducha. Świątynia została wybudowana w 1416 roku. W połowie XIX wieku przeniesiono ją z okolic starego szpitala na cmentarz. Po II wojnie światowej kościółek był bardzo zniszczony i wymagał gruntownej renowacji. Ksiądz Apolinary Leśniewski bezskutecznie zabiegał o pomoc u ówczesnej administracji miasta. Ostatecznie jedyną szansą okazało się życzliwe podejście władz więzienia. Jednym z osadzonych tu jeńców wojennych był niemiecki inżynier o nazwisku Hauser. Podjął się on renowacji zabytkowej budowli. Prace poszły błyskawicznie i już na Wszystkich Świętych 1945 roku zostały zakończone.
Nie mogło też zabraknąć wspomnień o Aptece Staromiejskiej, którą w roku 1938 nabyli i z którą związali swój los rodzice pani Ity. Wanda i Stefan Turowiczowie przeprowadzili się tutaj z Warszawy. Wkrótce wybuchła wojna, po jej zakończeniu, jako prywatnym właścicielom, również nie było im łatwo. Pozostali jednak w pamięci sieradzan jako wspaniali, skromni, pracowici, życzliwi ludzie. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku władze łódzkiego Cefarmu wymusiły na nich wymianę starego, zabytkowego wyposażenia apteki na nowoczesne. Przez wiele lat piękne, dębowe meble były przerzucane z miejsca na miejsce. Dopiero w 2002 roku dyrektor Czesław Rutkowski przeznaczył na nie jedną z największych sal Muzeum Okręgowego. Oczywiście pani Ita uczestniczyła w otwarciu tej stałej ekspozycji. Wyraziła swoją wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do ocalenia i odtworzenia tak bliskiego jej wnętrza. Wspominała jednak również o tym, czego nie da się przywrócić: „Apteka miała swój zapach. Naprawdę apteki nie pachniały kosmetykami, jak dziś. To był zapach szczególny, czy ja wiem – ziół, mięty, waleriany czy czego tam jeszcze – mnie osobiście bardzo bliski, taki rodzinny od najwcześniejszego dzieciństwa, gdyśmy z trójką rodzeństwa biegali po aptecznym zapleczu”.
W jednym z ostatnich akapitów książki tak nostalgicznie wspomina autorka atmosferę domu rodzinnego: „Spokój serca, słodycz czasu niezmiennego, znanej, na zawsze wdrukowanej w serce scenerii mieszkania, głosu, którego samo brzmienie zapewnia o doznawanej od dzieciństwa miłości. Więc jest coś takiego? Takie szczęście? A jednocześnie gdzieś w tym kryje się, skrada podstępnie, niby jeszcze daleko, ale coraz bliżej, włochate jak pająk poczucie nadciągającego końca. Końca tego złotego, spokojnego – wypełnionego słodyczą nienaruszalności – świata”. Dalej autorka cytuje przedwojenne wspomnienia Beaty Obertyńskiej o podobnym wydźwięku: „I dojmująca świadomość, że to symptomy odchodzącego świata, świata, który odejdzie, by nigdy już nie wrócić. Niby nikt tego głośno nie mówi, ale to wibruje w powietrzu, czai się w nagłym ściśnięciu serca, zakłóca odbieranie urody chwili. A może ją potęguje? Świadomość, że przemija? Że musi przeminąć? Chociaż na razie nic tej trwającej słodyczy nie może odebrać. Ona trwa, wypełnia serce, mówi do serca, nie można jej zaprzeczyć”.
Obecny na promocji profesor Stanisław Balbus wyraził zdziwienie tym, że książka tak mocno podziałała na niego, obudziła wspomnienia i miłość do miasta dzieciństwa i wczesnej młodości. „Nie wiedziałem, że to we mnie jest. Nie ja czytałem tę książkę, lecz ona mnie czytała ” – powiedział. Wyraził też nadzieję, że memuar Ity Turowicz „wywoła” następne tego typu wydawnictwa.
A może sam profesor Balbus zechce się zmierzyć z tym tematem? W trakcie kuluarowej rozmowy opowiedział nam kilka barwnych anegdot z okresu swojego dzieciństwa; okazało się, że ma mnóstwo ciekawych wspomnień. Gdyby tylko zechciał je spisać…
Przedruk tekstu opublikowanego na łamach czasopisma „Siódma Prowincja”, nr 1-4 z 2010 r.
W numerze 3/2011 Kalejdoskopu – magazynu kulturalnego Łodzi i regionu łódzkiego ukazał się mój artykuł o Agnieszce Jarzębowskiej
OD LIRYKI DO SATYRY
Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
MATKA
HOJNI
Są tacy, którzy myślą tylko o tym,
by innym coś dać… do roboty.
To jedna spośród dwustu fraszek zamieszczonych w zbiorze p.t. „Uśmiechy i uśmieszki”, który ukazał się właśnie w wydawnictwie”Regiony”. Autorką książki jest sieradzanka, jak podkreśla z dumą – z dziada pradziada, Agnieszka Jarzębowska.
Wiersze liryczne zaczęła pisać w klasie maturalnej. Debiutowała będąc studentką filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Łódzkim na łamach „Dziennika Akademickiego”. To było w 1981 r. Potem na długi czas porzuciła pisanie, oddając się życiu rodzinnemu i pracy zawodowej. Kilka lat temu wróciła do literatury. Odkryła w sobie jednak talent satyryczny. „Kiedyś bardzo lubiłam czytać fraszki i aforyzmy. Te najciekawsze notowałam nawet w specjalnym zeszycie. Nie przeczuwałam jednak, że kiedyś zacznę sama tworzyć tego rodzaju literaturę.”- mówi Agnieszka Jarzębowska.
„Uśmiechy i uśmieszki” zostały podzielone na dziewięć tematycznych rozdziałów. Znajdziemy tutaj więc m.in.: „Charakterki”, „Frustratki” „Profesjonałki”,”Prowincjonałki sieradzkie”, „Belfernię” i „Politykiernię” . W pierwszym z rozdziałów spotykamy m.in. takie oto konstatacje:
KARIEROWICZ
Idzie jak taran,
choć… baran.
NA NAGRODZONEGO
Nagrodzili za zasługi.
Korowód zawistnych ustawił się długi.
WYZNANIA WĄTROBY
Byłam dziarska,
jestem marska.
PANTOFLARZ OKAZJONALNY
Lubi sobie czasem
pobyć pod obcasem.
Zbiór fraszek spotyka się z dużym zainteresowaniem i bardzo żywym odbiorem ze strony czytelników. Teraz namawiają oni Agnieszkę aby zechciała wydać także swoje wiersze liryczne. Niektóre leżą w szufladzie ponad trzydzieści lat, nie zestarzały się jednak. A wciąż powstają nowe. Agnieszka jest stałą bywalczynią wernisaży plastycznych, spektakli teatralnych, koncertów muzycznych i wieczorów literackich. Wrażenia wyniesione z każdej z tych imprez mogą stać się tematem jej twórczości. Tak powstał m.in. utwór p.t. „O koncercie Hopkinsona Smitha (na festiwalu „Muzyka w dawnym Sieradzu)”, czy wiersz zaczynający się od słów: „przyjechał na wernisaż do Sieradza Miliński…”
Nie pozostaje jednak tylko odbiorcą imprez kulturalnych. W Szkole Podstawowej nr 10 w Sieradzu (gdzie pracuje obecnie jako polonistka) jest inicjatorką i współorganizatorką Międzyszkolnego Konkursu „Ziemia Sieradzka – miejsca, sylwetki, tradycje”. Biorą w nim udział uczniowie szkół podstawowych z regionu sieradzkiego. Konkurs obejmuje kilka kategorii: fotograficzną, malarską oraz recytatorską. Jego celem jest upowszechnianie i poszerzanie wiedzy o historii, kulturze, tradycji i folklorze Ziemi Sieradzkiej. Właśnie odbyła się dziesiąta edycja tej imprezy.
CÓRKA
Marta, uczennica I klasy I LO im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu bardzo wcześnie odkryła w sobie uzdolnienia artystyczne. Już ma na koncie wiele nagród w konkursach literackich, plastycznych, recytatorskich i teatralnych. Pierwszy wiersz napisała mając 9 lat. W 2007 r. otrzymała wyróżnienie, a w 2008 r. II nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Moja miłość”. Jest również laureatką powiatowego konkursu recytatorskiego „Moja prawda”, a wspólnie z zespołem „Tabula Rasa” zdobywa nagrody w konkursach teatralnych. „Na co dzień jest raczej nieśmiała, małomówna, wyciszona, skupiona. Na scenie staje się jednak zupełnie inną osobą. Sama wtedy nie poznaję mojej Marty.” – z dumą mówi o niej mama.
KALEJDOSKOP 2011 nr 3 s. 39-40



