Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

Koło Literackie „Anima”

Koło Literackie „Anima”  samo się do mnie „przytoczyło”, powstało zupełnie spontanicznie. Jeszcze zanim je utworzyłam, przez wiele lat młodsi i starsi sieradzcy literaci przynosili swoje utwory. Prosili o wskazówki, korektę, pomoc w opublikowaniu wierszy, zorganizowanie spotkania autorskiego. Nie szukałam ich, sami do mnie trafiali. Starałam się im pomóc, ukierunkować. Pewnego dnia stwierdziłam, że jest ich już wielu – ja znam ich wszystkich, a oni nie znają się nawzajem.

27 marca 2002 r.  odbyło się pierwsze spotkanie w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej mieszczącej się wtedy w mrocznej piwnicy szpitala przy ul. Armii Krajowej 7  w Sieradzu. To był prawdziwy underground.

Dziś literaci należący do „Animy” mają  za sobą wiele publikacji w czasopismach i antologiach regionalnych, ogólnopolskich i zagranicznych, są laureatami konkursów literackich, występują na spotkaniach autorskich. Ich utwory są opublikowane w indywidualnych tomikach  oraz w dwóch antologiach: „Życie mi się zdaje” i  „Optymistyka”.

Arkadiusz Frania – recenzja antologii p.t. Optymistyka

A oto twórczość artystów związanych z „Animą”.

 

JACEK BRZOSTOWSKI  (ur. 17.09.1993r.) jest absolwentem I LO im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu, studentem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.  Fascynuje go muzyka poważna. Gra na fortepianie, flecie i organach. Jego ulubionym językiem obcym jest łacina. Pasjonuje go matematyka. W wolnym czasie czyta, jeździ konno, pływa i żegluje. Jest laureatem kilku ogólnopolskich konkursów literackich.

 

 

***

– panie kowalski widział pan swój nekrolog?

– daj pan spokój nie zdążę na pogrzeb

mam już plany na dwa tygodnie wprzód

ale wyślę delegację

(małżonka ma mało ruchu – bolą ją włosy chętnie pójdzie)

znałem się z widzenia

wiem tylko że miałem zawsze temperaturę

trzydzieści sześć i sześć

a Śmierć pozwę nie dalej jak jutro

mam znajomości

to niedopuszczalne żeby przeszkadzała

porządnym obywatelom – w życiu!

tymczasem wybieram się w podróż

wezwano mnie służbowo jako świadka

zapomniałem tylko dokąd

przypuszczam że niedaleko

mam ze sobą nic nie brać

żadnej walizki ani samochodu

idę pieszo zupełnie sam

tak sobie myślę że wezmę jednak dokumenty służbowe

choć ostatnio wszystko mi leci z rąk

&
x  x  x

jedziemy na narowistych koniach

chcąc przełamać linię horyzontu

 

wpatrzeni w koniec tęczy

chcemy jej dotknąć

a tęcza? potrafi być delikatna

 

chcemy dojść tam gdzie powstaje wiatr

nie dojdziemy jeśli nie będzie nam wiał w twarz

 

 

Poeta

Wyrosły mi skrzydła jaskółcze

A ja się tak długo zastanawiałem

Do czego je wykorzystać

 

Aż spojrzałem w niebo

&
x  x  x

Nie mów że takie jest życie

Pełne zła i nienawiści

Życie jest takie jakim je uczynimy

 

 

 

AGNIESZKA JARZĘBOWSKA jest poetką i autorką utworów satyrycznych. Pracuje jako polonistka w Szkole Podstawowej nr 10.  Będąc studentką Uniwersytetu Łódzkiego debiutowała w 1981 r. na łamach „Dziennika Akademickiego”. Swoje utwory publikowała również w: „Echu”, „Siódmej Prowincji”, „Wieściach Szkolnych”, „Kalejdoskopie” oraz w antologiach „Optymistyka” i „Gdy myślę Sieradz”.

Dwukrotnie otrzymała I nagrodę w organizowanym przez Powiatową Bibliotekę Publiczną  konkursie „Mój Sieradz”. Była również laureatką pierwszej nagrody w konkursie „Mój dom, moja rodzina, moi przyjaciele” organizowanym przez „Civitas Christiana”. Jako autorka fraszek zdobyła II miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Satyrycznym w Zebrzydowicach oraz wyróżnienie (drukiem) w XI OKL im. Stanisława J. Leca w Nowym Targu.

Debiutowała w 2010 r. zbiorem fraszek p.t. „Uśmiechy i uśmieszki”. Nadrabiając stracony czas w 2012 r. wydała zbiór fraszek p.t. „Fraszkomat”, tom wierszy w wersji polskiej i niemieckiej „Miejsce po przecinku : Die Stelle nach dem Komma” (w przekładzie dr Małgorzaty Półroli) i tom wierszy w wersji polskiej i serbskiej p.t. „Układam siebie” (w przekładzie Olgi Lalić – Krowickiej).

 

 

&

x  x  x

 

widziałam trzy dni szczęścia

błękitno -różowe

smakowały jak zawsze i nigdy

miały na sobie

cichutki płaszcz ze śniegu

 

 

***
odczekam tysiąc lat i będę żyła w innym świecie
bez niepotrzebnych kultów
i będę kochać przeciw zimnym ścianom
przeciw zimnym ludziom
będę czerpać
ciepło
z kwiatów
przeczekam tysiąc lat
ludzkiej nienawiści

 

 

***
odczekałeś mój sen
musiałeś sam
powiedzieć mi coś ważnego
otworzyłam oczy
usłyszałam
najważniejsze dla ciebie
w tym dniu
dzień dobry

 

 

*

F R A S Z K I

 

HOJNI

Są tacy, co myślą tylko o tym,

By innym coś dać… do roboty.

 

 

< ALEKSANDRA JACHOWICZ ukończyła zarządzanie  potencjałem pracowników oraz filologię francuską na Uniwersytecie  Wrocławskim.  Pisze utwory liryczne i wiersze dla dzieci.

 

x  x  x

Otuliłeś moje serce

płaszczem złudzeń.

Kiedy go zdjęłam,

zobaczyłam inny świat.

Nic nie jest takie piękne

jak mówiłeś!

Nawet morze twojej miłości

okazało się być

jedną łzą.

 

 

x x  x

może powinnam zmienić zamki

przecież wciąż masz klucz

do mojego serca

KATARZYNA JEZNACH (ur. 1986 r.)  jest absolwentką Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Obecnie pracuje w Warszawie.

 

x  x  x

 

mam ręce dwie

i nogi dwie

żadnego z nich pożytku

drwisz sobie

z moich posunięć

nieskoordynowanych

bo już dawno

straciłam głowę

 

niewątpliwie

miłość ta jest ślepa

trudno wymagać

by oczy były skoro głowa

i wszystko stracone

 

x  x  x

 

samobójstwo to ostatnia rzecz

jaką bym chciała w życiu zrobić

 

x  x  x

 

budzi cię w nocy

mój ból

&

 

za twoimi błędami podążam

twojego słucham milczenia

kiedy mnie cztery ściany wciskają

do butelki

tobie chcę mówić

za tobą spadać w dół

 

x  x  x

x  x  x

ci wszyscy mężczyźni

mogłabym ich schować

w pudełku po zapałkach

&
x  x  x

 

muszę się spić panie wojaczek

muszę się schlać jak świnia

żeby przeczytać co mi pan napisał

panie wojaczek

przeczytać to co specjalnie dla mnie

muszę się schlać

żeby odpisać panu panie wojaczek

co mi się podoba

a co tam u mnie słychać

i co mnie boli

szkoda że pan zmarł panie wojaczek

chciałabym panu dać w mordę

 

 

Marika Kmieć – Wymazała jest absolwentką pedagogiki na Uniwersytecie Wrocławskim. Laureatka regionalnych i ogólnopolskich konkursów poetyckich. W 2007 r. debiutowała tomikiem p.t. „Balkon” wydanym przez Wyższą Szkołę Humanistyczno-Ekonomiczną w Sieradzu. Jej utwory były także publikowane w czasopismach: „Echo”, „Nad Wartą”, „Siódma Prowincja”, „Angora”, „Filipinka”, „Akant” i „Tygiel Kultury”.

Słońce z andrutów

gdy byłam mała
lubiłam jeść andruty
mówiłam
patrz to słońce
mam je teraz w sobie

moje słońce z andrutów
kruszy się już
zapada zmierzch

w ciemności plączą się
wspomnienia ludzi
i miejsc

x  x  x

czasem
kłamię wierszami

nie mam
wyrzutów sumienia

Cafe del Mar

siedzę przy Cafe del Mar

kawa stygnie
żaglówki dopływają do portu
pęka aksamit nieba

powietrze tutaj jest wolne
pachnie mandarynką
a woda rozbija się o skały

szkoda
że cię tu nie ma

ludzie
ocierają się o siebie
a dzieci krzyczą w północ
piosenki o końcu świata

słońce tutaj
jest inne niż wszędzie
ma kształt serca

bezwładnie opada w dół

znów tonie
i nikt nie spieszy mu na ratunek

 

ALICJA KRÓLEWICZ (z domu Pertkiewicz, ur. 15.06.1986) jest absolwentką  pedagogiki (specjalność: edukacja przez sztukę)  na Uniwersytecie Łódzkim oraz studentką Akademii Sztuk Pięknych na kierunku edukacja artystyczna  (specjalność: techniki teatralne, filmowe i telewizyjne). Prowadzi ćwiczenia na UŁ z rysunku oraz form i technik plastycznych.

 

x  x  x

choć nigdy nie dałeś mi powodu
bo za każdym razem
nie wiedziałeś co robić
tylko przy tobie czuję się bezpieczna

nie mogę powiedzieć
że nic mi się nie stanie
ale jakoś naiwnie wierzę
w czarodziejską moc twoich chudych ramion

obronisz mnie przed najgorszym

nigdy nie byłam samodzielną istotą
zawsze czekałam aż Wielki Mechanik
uzna iż jestem niezbędną częścią ciebie
podniesie mnie spod stołu
i przykręci do twojej duszy

x  x  x

bądź ze mną
bo nie wiem
jak będzie

nie karz mi przyrzekać
na wieczność
bo nie wiem
jak będzie

ale ty mi przyrzekaj
bo nie wiem
jak będzie

 

nie znacie dnia ani godziny

mama mówi: nie opłaca się
cerować tej poduszki
zaraz i tak się podrze przecież

ja dalej ceruję
może to akurat wystarczy
do końca świata

 

ARTUR LEWANDOWSKI (ur.1960 r.) pisze głównie haiku. Zostały przełożone na język angielski i publikowane w wielu zagranicznych portalach internetowych i czasopismach.

 

x  x  x

nieprzespana noc –
słowik w bzach muzykuje

Jan Sebastian Ptak

x  x  x

mój nowy wóz
przed domem
sąsiad przestał się kłaniać

x  x  x

nim zaczniesz działać
słuchaj

Bóg mówi cicho

 

MAGDALENA MAMOS jest studentką filologii angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim.

x  x  x

Podejdź i przytul mnie mocno.
Spróbuj
kawałek mojego bezpieczeństwa.

x  x  x

Pewnego dnia
dla mnie słońce wzeszło.
A byłam łodygą suchą
bez koloru.

x  x  x

Mam tak wiele.
Dostałam swoje życie i twój uśmiech.
Totalne zbawienie.

 

Marek Marciniak ur. 23.05.1955 w Sieradzu. Absolwent Instytutu Filologii Angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Założyciel i wieloletni dyrektor Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Sieradzu. Od 2010 r. tłumaczy na język angielski (po pseudonimem Caveman1) wiersze zamieszczane codziennie na stronie internetowej www.emultipoetry.eu oraz wyświetlane przy pomocy projektora multimedialnego na ul. Brackiej 2 w Krakowie. W sumie do lutego 2015 r. przełożył w ramach tej współpracy 1000 utworów!!! 🙂

Publikacje przekładów Marka Marciniaka:

  1. Antologia „Contemporary Writers of Poland 2000-2014, editor D. Blaszak” wyd. Dreammee Little City, USA – jako tłumacz wierszy i notek biograficznych,
  2. Praca zbiorowa „Wiersze na murach 2010-2012” wyd. Fundacja Poemat, Kraków 2013 – jako tłumacz wierszy z j. polskiego na j. angielski,
  3. „Wiersze na murach o Krakowie – Poems on the Walls/ About Cracow” wyd. Fundacja Poemat ,Kraków 2013 – jako tłumacz wierszy z j. polskiego na j. angielski,
  4. „Niech żyje multipoezja”, tomik 1 w ramach projektu „Szkoła poetów I” – jako tlumacz wierszy, wyd. Stowarzyszenie KEN 2012,
  5. „Niech żyje multipoezja”, tomik 2 w ramach projektu „Szkoła poetów II” – jako tłumacz wierszy, wyd. Stowarzyszenie KEN 2013,
  6. Agnieszka Jarzębowska „Nic/Nothing” – jako tłumacz wierszy, wyd. „Bez Erraty”,Lublin 2013,
  7. przekłady teksów piosenek Michała Zabłockiego zamieszczonych na płycie Czesława Mozila „Księga emigrantów”,
  8. przekłady tekstów piosenek zamieszczonych na płycie Zbigniewa Paprockiego „Spacer po Sieradzu”.

 

ANNA MICHALSKA – SAPKOTA
ukończyła matematykę na Uniwersytecie Opolskim. Jej wiersze były publikowane w: „Echu”, „Siódmej Prowincji”, „Tyglu Kultury”, „Angorze” oraz antologiach KL „Anima”: Życie mi się zdaje” i „Optymistyka”.  Zdobyła Nagrodę Główną w TJW „O wieczne pióro twórcy” w Łodzi (impreza organizowana przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Konstantynowie Łódzkim), III nagrodę w OKP „Czarno na białym” w Parzęczewie. Jest także laureatką Regionalnego Konkursu Poetyckiego „Wiersze z szuflady” w Poddębicach.

 

x  x  x

wyjadę

będą mnie witać
parne poranki
i chłodni mieszkańcy

będę czytać niemodne książki
i słuchać śpiewnych modlitw
pokochają mnie pasterze
i znienawidzą przydrożni kramarze

nie mów że nie warto
gdyby nie tak zwane życie
pojechałbyś ze mną

ja sadziłabym czerwone pomidory
ty wyrywałbyś garściami niechęć sąsiadów

może kradlibyśmy jabłka
albo konie

a może milczelibyśmy
kto dłużej wytrzyma

a tak bezradność
i nadzieję
mam na wyłączność

i wrócę
gdy zatęsknię za twoją
obojętnością

JOLANTA MIŚKIEWICZ

Mówisz…

 

Mówisz: kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat?

Przytulasz policzek do mojej dłoni,

Mówisz, że pachnę kwiatami jabłoni,

Że świat beze mnie nic nie jest wart.

Ja patrzę smutno i wróżę z kart.

Mówisz: kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat?

Muskasz oddechem moje usta.

Szepczesz: beze mnie tylko czarna pustka,

Otchłań bez słońca, gwiazd i księżyca.

Beze mnie tylko smutek i nicość.

Mówisz: kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat…

Choć mówisz tak pięknie

Nie ma wiary we mnie.

Nie ufam w miłość wieczną, wzajemną.

Nie zestarzejesz się ze mną.

Mówisz : kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat…

Sieradz 06.01.2010

Dariusz Staniszewski – ur. w 1967 r. w Łodzi. Absolwent ekonomii i bibliotekoznawstwa. Starszy bibliotekarz w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi. Redaktor naczelny Gazety Twórczych Bibliotekarzy i Przyjaciół „Na Stronie”. Autor wierszy, bajek, opowiadań, piosenek.

Wydał tomiki poetyckie „Rozpinając tęczę”  „Chimeryki łódzkie” – limeryki  poświęcone bibliotekarzom (współautorką jest Agata Chlebna), „Wybijanki prosto z głowy”, „Łodzią z czwartego piętra w dół”, „Koczkodancing” oraz „bajka. jest obok”. Autor książeczek dla dzieci z serii „Łódzkie Przygody Duszka Migawki” (2010): ”Poznajemy Duszka Migawkę”, „Dziki Zachód nad Księżym Młynem”, „Cyrk Krasnoludka Podbródka”.
Juror Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego na zestaw wierszy inspirowanych cytatem z utworu Czesława Miłosza „Oeconomia divina” organizowanego przez Związek Literatów Polskich Oddział w Łodzi (listopad 2011 r.).

 


mgła upina trumienkę
stygnie kulka jeszcze kłuje
przed chwilą przekonał się o tym kundel
jeden z gapiów wzdłuż drogi
bo to co najważniejsze jest obok
dwa samochody leżące na wznak
rodzina jeża płacze cicho w trawie

 

 

x  x  x

starała się nie zrozumieć
choć pokazywali zdjęcie
koszulę i znaki szczególne
i znów to samo
w odwrotnej kolejności
nie chciała uwierzyć

jeszcze rano
tak lekko jej się wstawało
zmieniła szary na radosną wiosnę
bo wbrew wszystkim
uwierzyła w to życie
z nim

 

 

x  x  x
słońce przeciąga się
jak kot
drapie w okno.
czy mogę.
czy mogę was przytulić.
pogłaskać.
czy nie zabrzmi fałszywie
mój śpiew
w waszym smutku.

 

WYSPA

to tu pogubiliśmy się
i znikąd nie oczekiwaliśmy pomocy

już nie jest
tajemnicza

 

 

KOLEJNY SUKCES „ANIMY”

W sobotę 3 września uczestniczyliśmy w imprezie poetyckiej organizowanej w ramach Jarmarku Wojewódzkiego w łódzkim pubie Biblioteka przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Konstantynowie Łódzkim oraz Klub Literacki „Constans”. Jury XI Turnieju Jednego Wiersza „O wieczne pióro twórcy” (pod moim obiektywnym przewodnictwem) II nagrodę przyznało Zbyszkowi Paprockiemu, a III – Agnieszce Jarzębowskiej.

Zbyszek wystąpił również z recitalem poezji śpiewanej. Jego koncert został niezwykle ciepło przyjęty przez publiczność. O tym, że jego twórczość trafia do serc ludzkich najlepiej świadczy fakt, że po występie kilkoro łódzkich poetów poprosiło go, aby skomponował muzykę do ich utworów i włączył je do swojego repertuaru.

A oto nagrodzone wiersze:

Agnieszka Jarzębowska

***
Młody chłopak nie pyta,
czy wolno mu latać.
Nie pytając rozpościera
niewprawne skrzydła.
Czasem wzbija się zbyt wysoko.

Ech, usidlą cię życia sidła.

Dobre rady Dedala niemodne.
Skrzydła marzeń wiodą chłopca wysoko,
bo gadanie o sidłach mu zbrzydło,
adrenalinę chce poczuć w obłokach.

Szybuje wysoko lotem Ikara.
I choć w górze naprawdę utrzymać się stara,
to na ziemię go ściągnie niestety
wielka siła malutkiej kobiety.

 

 

Zbigniew Paprocki

NOCNY WIERSZ

Przyfruwasz
wierszu
jak motyl
i wpadasz w sidła,
których nie zastawiam.

Uwalniam cię,
żebyś nie zginął
z głodu
poezji.

http://www.43bis.media.pl/wiadomosci,4483,0,1,pub-goscil-poetow,konstantynow-lodzki,wiadomosci.html

 

WYWIAD, KTÓRY ZROBIŁ ZE MNĄ MIŁOSZ KAMIL MANASTERSKI NA STRONĘ www.literaci.eu

http://literaci.eu/index.php/lodz/3371-maria-duszka-mam-w-sobie-magnes-na-poetow-rozmowa-literacieu.html

 

postheadericon Maria Duszka: Mam w sobie magnes na poetów – rozmowa Literaci.eu

wtorek, 30 sierpnia 2011 12:38 | Wpisany przez Milosz Kamil Manasterski | PDF | Drukuj | Email
Wiadomości – Łódź

 

Rozmowa z Marią Duszką – poetką, bibliotekarką i animatorką kultury, szefową Koła Literackiego „Anima” w Sieradzu, członkiem Oddziału Krakowskiego Związku Literatów Polskich.

Literaci.eu: Niedawno odbyła się w Sieradzu druga już Noc Poetów, którą organizowałaś razem z Powiatową Biblioteką Publiczną. Sala była pełna, więc miłośników poezji w Sieradzu nie brakuje…

Maria Duszka: Pewna sieradzka polonistka powiedziała, że mam w sobie „magnes na poetów”. Pewnie miała rację. Ale – co się lubi, to się ma. Ja kocham poezję, uwielbiam ludzi twórczych, niebanalnych. I pewnie dlatego przyciągam takie postacie. Ponieważ od kilku lat wspólnie z Kołem literackim „Anima” organizuję w Sieradzu imprezy literacko-muzyczne, mamy już stałe grono bywalców. I wciąż przybywają nowi.

 

 

Niektórzy nie oczekują nawet „papierowych” zaproszeń; dają mi swoje numery telefonów, abym mogła ich poinformować sms-em o kolejnym spotkaniu. Noc Poetów to wspólny pomysł mój i Hani Krawczyk, dyrektorki Powiatowej Biblioteki Publicznej. Świetnie nam się współpracuje przy organizacji tej imprezy, bardzo dobrze się uzupełniamy.

Gościem specjalnym tegorocznej nocy była poetka Daniela Zajączkowska z Łodzi, autorka z dużym dorobkiem, wiceprezes Oddziału Łódzkiego ZLP. Obok niej autor przed debiutem: Michał Głaszczka…

Przy wyborze gwiazd kieruję się swoim gustem. Nikt ze współczesnych poetów nie pisze o Łodzi tak jak Daniela Zajączkowska – z rozpaczą, gniewem, miłością i liryzmem. Ale jej twórczość ma także wartość uniwersalną. „W słów papierowych łódkach pływają poeci” – ten cytat z jej wiersza był mottem naszej imprezy.

Michał Głaszczka występuje pod oksymoronicznym pseudonimem Ptak Piwniczny. Jest młodym poetą pochodzącym z Otwocka, a mieszkającym obecnie w Warszawie. Z jego twórczością zetknęłam się po raz pierwszy będąc jurorką w OKP „Czarno na białym” w Parzęczewie. Generalnie nie przepadam za wierszami rymowanymi, rzadko kiedy bowiem są one wypełnione interesującą treścią. Ale Ptak Piwniczny ma wyjątkowy dar – rymuje i jednocześnie mówi w sposób niebanalny o sprawach istotnych. Jego poezja to zjawisko zupełnie odrębne, niepowtarzalne i niepodrabialne.

Oboje nasi goście zostali niezwykle ciepło przyjęci przez sieradzką publiczność. Daniela dzieliła się z wielbicielami jej poezji swoimi tomikami. A Michał Głaszczka, który jeszcze nie ma własnej książki, był zmuszony rozdać publiczności swoje rękopisy. Które następnie były kserowane przez samego pana starostę.

Wśród bogatego programu muzycznego szczególną uwagę zwracał sieradzki bard Zbigniew Paprocki…

Od początku istnienia „Animy” marzyłam o tym, aby trafił do nas ktoś, kto potrafiłby śpiewać i grać na jakimś instrumencie. Nie spodziewałam się, że to moje pragnienie zrealizuje się w tak niezwykły sposób. Zbyszek Paprocki trafił do „Animy” jesienią 2008 r. Okazało się, że jest rówieśnikiem Jacka Kaczmarskiego, tylko 6 dni młodszym od słynnego barda. Przez wiele lat marnował jednak swój talent. Dzieciństwo spędził w Rybniku; przez cztery lata uczył się tam gry na gitarze u kapelmistrza orkiestry górniczej. Choć nigdy już nie rozstał się z tym instrumentem, wykonywał zawody raczej niesprzyjające twórczości: był m.in. górnikiem w kopalni węgla kamiennego, gastarbeiterem w Niemczech, jagodziarzem w Bieszczadach, właścicielem firmy remontowej itp.

Kiedy go poznałam, zaprezentował mi kilka własnych piosenek, w których opowiadał o swoim barwnym, burzliwym życiu. Na początek dałam mu trzy ballady Michała Głaszczki nagrodzone właśnie na wymienionym już konkursie w Parzęczewie i powiedziałam: „Spróbuj coś z tym zrobić”. Ku mojemu zaskoczeniu w ciągu kilku dni powstały piękne, melodyjne piosenki: „Chińskie tango na dobranoc”, „Ballada pustelników” i „Dziewczynka z zapalniczką”. Można ich obecnie posłuchać na You Tube i Wrzucie – jest to wersja jeszcze niedoskonała technicznie, bo nagrana na domowym komputerze. Jesienią 2009 r. Zbyszek wystąpił w półfinale Międzynarodowego Festiwalu Bardów – OPPA w Warszawie. Jego utwory były również prezentowane w Radiu Koszalin i Radiu Łódź.

Wystąpiliśmy wspólnie na wielu spotkaniach autorskich. Wszędzie ludzie pytają go gdzie był do tej pory i dlaczego dopiero teraz ujawnił swój talent. Skomponował już muzykę do wierszy kilku poetów z kręgu naszych znajomych. I do pięciu liryków… Władysława Broniewskiego. Mieszkająca w Grecji wnuczka tego niesłusznie zapomnianego poety, Ewa Zawistowska jest zachwycona tymi utworami, czeka na nagranie ich w studiu. Usilnie pracuję nad Zbyszkiem, aby zechciał nagrać płytę. Materiał na nią jest już gotowy. Choć nasz bard nigdzie nie uczył się kompozycji ani interpretacji utworów, robi to w sposób niezrównany. Jedna z jego fanek powiedziała mi ostatnio, że Zbyszek „nie ma świadomości swojej wielkości”. To chyba cecha ludzi naprawdę utalentowanych.

 

Czy można jakoś porównać tę drugą Noc Poetów i pierwszą – ubiegłoroczną?

W ubiegłym roku swoją twórczość prezentowały grupy poetyckie ze Zduńskiej Woli, Zgierza, Konstantynowa i Łodzi. Wystąpił też łódzki zespół H’ernest. Niezmienionym punktem pozostaje Turniej Jednego Wiersza o puchar Starosty Sieradzkiego. W tym roku usłyszałam od jednej z pań, że tak podniosłyśmy poprzeczkę prezentacji artystycznych, że nie wiadomo czy uda nam się w przyszłym roku utrzymać ten poziom. Mam jednak nadzieję, że tak.

W przyszłym roku Koło Literackie „Anima”, którego jesteś założycielką i szefową, będzie obchodzić 10 lat… Jakiego prezentu życzysz sobie na jubileusz?

„Anima” powstała dlatego, że początkujący sieradzcy poeci przynosili mi swoje utwory z prośbą o ocenę, pomoc w publikacji, ukierunkowanie. Ja znałam ich wszystkich, a oni nie znali siebie nawzajem. Organizując pierwsze spotkanie 27 marca 2002 r. w bibliotece mieszczącej się w mrocznej piwnicy szpitalnej, nie wiedziałam co z tego wyniknie. Nie byłam pewna czy koło powstanie i czy jego działalność potrwa miesiąc, czy pół roku… Niczego nie byłam pewna. Okazało się jednak, że takie miejsce spotkań jest potrzebne. W ciągu tych prawie 10 lat odkryłam w Sieradzu około 30 twórców w wieku od nastu do osiemdziesięciu lat. Zredagowałam dwie antologie i wiele indywidualnych tomików wierszy. Mamy w swoim dorobku mnóstwo spotkań autorskich, publikacji prasowych, przekładów na języki obce, audycji radiowych i telewizyjnych. Ostatnio na łódzkiej WSHE powstała praca magisterska o „Animie”.

Ale też tworząc koło literackie nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie wymagało tak wiele pracy. Że właściwie biorę na siebie drugi etat – bezpłatny. Wiele rzeczy udało mi się zrobić. Ale mam mnóstwo pomysłów, których nie mogę zrealizować z braku czasu: wydawanie nowych książek poetyckich, publikacje utworów w czasopismach, organizowanie spotkań z poetami z kraju i zagranicy, może nawet międzynarodowy plener artystyczny.

A ja przede wszystkim na co dzień jestem jednoosobową załogą filii szpitalnej MBP. W której rocznie rejestruję około 1200 czytelników. Lubię tę moją pracę w bibliotece. Ale wiem też, że mogłabym zrobić dużo więcej dla regionu sieradzkiego, gdybym miała etat i mogła się poświęcić tylko pracy animatora. Wiele moich marzeń się spełniło, może kiedyś spełni się i to.

W ubiegłym roku odbyłaś literacką podróż po Niemczech.

PolnischerSommer to była impreza zorganizowana przez północnoniemiecki land Schleswig – Holstein. W wielu miastach – od Hamburga po najdalej wysunięty na północ Flensburg prezentowano najciekawsze zjawiska we współczesnej kulturze polskiej. Były więc filmy Polańskiego i Kieślowskiego, koncerty muzyki Chopina, Pendereckiego i Lutosławskiego, spektakle teatrów awangardowych, wystawy malarstwa i fotografii. I projekt Literatursommer, do udziału w którym zostali zaproszeni m.in.: Tomasz Różycki, Tadeusz Dąbrowski, Magalena Tulli, Wojciech Kuczok, Magdalena Forusińska i ja.

Jechałam na PolnischerSommer z pewnymi obawami. Ale moje wiersze zostały przez Niemców przyjęte z dużym zainteresowaniem. Wspominam z sentymentem przyjazną, ciepłą, pełną życzliwości atmosferę, z jaką tam się spotkałam. Swoją twórczość prezentowałam na pięciu spotkaniach autorskich w: Heide, Flensburgu, Kilonii, Szlezwiku i Hamburgu. Nawiązałam kontakty z niemieckimi artystami i one już owocują. Choćby publikacją moich wierszy w austriackim „Reibeisen”, roczniku o międzynarodowym zasięgu, czy w antologii „Meine Welt – unsere Welt” wydanej właśnie przez Stowarzyszenie NorBuch. Z kolei w październiku w bibliotece szpitalnej, którą prowadzę, odbędzie się spotkanie autorskie Reinharda Grossmanna, którego prozę przełożyła na język polski dr Małgorzata Półrola.

Razem z tłumaczką moich wierszy Małgosią Półrolą byłyśmy zakwaterowane we Freienwill w pobliżu Flensburga, w domu jednego z członków stowarzyszenia NordBuch. On dysponował pieniędzmi na nasze wyżywienie, wycieczki, honoraria. Dom, w którym mieszkałyśmy ma kształt litery U. Dwie jego części to mieszkania, a trzecia jest… domem kultury. Który służy całej miejscowej społeczności. Jest tam świetnie wyposażona biblioteka, studio nagrań, sala teatralna, sala ćwiczeń chóru. Kiedyś wróciłyśmy po południu z wycieczki i zobaczyłyśmy przed domem kilkanaście samochodów. Myślałyśmy, że to jakaś impreza rodzinna. Okazało się jednak, że synowa naszego opiekuna prowadzi właśnie próbę chóru.

Byłyśmy też na wycieczce w Scheersbergu – pięknie położonym i świetnie wyposażonym ośrodku, do którego przyjeżdża utalentowana artystycznie młodzież z niemieckich szkół. Mogą tutaj przebywać na kilkudniowych turnusach i rozwijać swoje uzdolnienia i zainteresowania. Na to wszystko Niemcy mają pieniądze.

Jak porównujesz sytuację osób piszących – tak zawodowo jak i amatorsko – u nas i u naszych zachodnich sąsiadów?

Jak jest u nas – każdy wie. Coraz trudniej jest wydać tomik. Tylko kilku poetów ma szanse trafić ze swoją twórczością na półki dużych sieci księgarskich. Upadło ostatnio wiele czasopism literackich. W wielu periodykach publikuje się tylko utwory stałego kręgu literatów. A to nie jest dobre dla nikogo. Dlatego, że pisma, które nie są otwarte na nowe zjawiska, tracą z czasem zainteresowanie czytelników.

Ja od kilku lat mam dużo więcej publikacji w czasopismach i antologiach zagranicą niż w kraju. Dzięki przekładom moje wiersze ukazują się w Serbii, USA, Austrii i Niemczech. Już nawet specjalnie sama o to nie zabiegam.

Nie powiem nic odkrywczego: jeśli chcemy, aby nasz kraj rozwijał się cywilizacyjnie i gospodarczo, to musimy także zacząć doceniać rolę kultury i sztuki. Pieniądz czyni człowieka wolnym. Także artystę. A my, twórcy nie oczekujemy wiele. Tylko zaspokojenia elementarnych ludzkich potrzeb.

Mój ulubiony poeta Józef Czechowicz napisał w jednym z wierszy: „jestem anteną drgającą tego świata”. Artyści są zawsze awangardą, wyprzedzają resztę ludzkości, w ich głowach rodzą się wizje, pomysły i idee, które później są realizowane przez naukowców. I dają światu rzecz nieocenioną – piękno. Bez którego tylko „vanitas vanitatum…”. Artyści są naprawdę takimi antenami, które wsłuchują się w puls świata. Dlatego kraje, które chcą się rozwijać dbają o sztukę i jej twórców.

Rozmawiał Miłosz Kamil Manasterski.

 

Ukazał się tom wierszy Jarosława Maja (1963 – 2010)


„W głąb duszy: wiersze i fraszki” to tytuł książki Jarka Maja, zmarłego w ubiegłym roku naszego kolegi z Koła Literackiego „Anima”. Żył tylko 47 lat. Wiersze zaczął pisać jeszcze w szkole podstawowej. Potem na wiele lat porzucił poezję. W 2008 r. zadebiutował na łamach „Pulsu Sieradza”. Wkrótce potem trafił do  „Animy”. Przez ostatnie lata muza poezji nawiedzała go często, sprzyjała mu. W tym czasie powstały jego najlepsze utwory – fraszki i wiersze liryczne. Publikował je w kwartalniku „Siódma Prowincja”, prezentował na Naszym Radiu i Telewizji Miejskiej Sieradz.

Pozostawił nam swoją twórczość. Pozwala nam poprzez nią zajrzeć w głąb własnej duszy, poznać jej piękno, wrażliwość, delikatność i wyjątkowość. Wydawcą tomu jest Miejska Biblioteka Publiczna w Sieradzu, redaktorem wydania – Teresa Zabiegała, ja przygotowałam redakcję literacką.

 

A oto wybrane wiersze i fraszki Jarka Maja:

 

WIERSZE


x  x  x

 

Sieradz, jak wszystkie stare miasta, ma swoje tajemnice.

Nocą szepczą o nich drzewa, śpiewają ulice.

A czasem słowa splatają się w wiersze,

przy dźwiękach gitary w piwnicznym „Kredensie”.

 

 

 

 

x  x  x

 

powiedziałaś:

wyjdź sobie naprzeciw

 

wyszedłem

 

czułem się jak bezdomny liść

który wiatr pcha

we wszystkie strony świata

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Gdyby nie twoje słowa:

„Jesteś wspaniały”,

do tej pory

byłbym nikim.

 

 

 

 

ZAKOCHANI

 

idą w deszczu

trzymają się za ręce

 

miłość rozłożyła nad nimi

swój złoty parasol

 

 

 

 

 

 

 

x  x x

 

przyjedź

zapalimy świece

będziemy się tulić

jak kiedyś

 

słuchać muzyki

i tańczyć

 

powtórzymy wszystko

jak kiedyś

 

z wyjątkiem czasu

który minął

 

 

 

x  x  x

 

często samotność

cieszy bardziej

niż kiepskie towarzystwo

 

 

 

 

 

WIOSENNY SPACER

byłem na spacerze

w lesie

kropił deszcz

śpiewały ptaki

pachniały drzewa

 

obok mnie

szło puste miejsce

dla ciebie…

 

 

 

x  x  x

 

teraz

kiedy mam drzwi

do swojego pokoju

mogę się zamknąć

w samotności

otworzyć na wiersze

 

 

 

 

x  x  x

 

kiedyś

miałem

twoje zdjęcie

 

teraz

mogę sobie

tylko wyobrazić

jak cieszy

skrawek papieru

 

 

 

 

x  x  x

 

Kopciuszkowi

 

I znowu puchną ci dłonie,

i znowu sił ci brak.

Czas w kroplach deszczu tonie,

głęboko, jak chce świat.

 

I znowu jesień – taka szara.

I bardzo, bardzo krótkie dni.

Tylko miłości wielka czara

po długich nocach ci się śni.

 

 

 

 

 

 

x x x

 

śniło mi się

że śpisz obok mnie

 

wyciągnąłem rękę

chciałem cię przytulić

 

objąłem tylko małą poduszkę

od ciebie

 

 

 

 

 

STARY TELEWIZOR

 

zatrzymałem się

przy leśnej drodze

wczesną wiosną

 

drzewa

zaczęły się budzić

runo leśne

zieleniło się

pod bielą szkła

jednorazowych torebek

i kolorowych

plastikowych butelek

 

w rowie leżał

stary telewizor

 

nie było w nim programu

o ochronie środowiska

 

 

 

 

 

 

 

ZGODA

 

słowa

które chciałem ci powiedzieć

wrzuciłem do kosza

marzeń niespełnionych

 

przykryłem

zeszytem z wierszami

 

jeśli zechcą pójść

gdziekolwiek

masz zgodę

na przetwarzanie danych

 

 

 

 

 

 

PROŚBA

 

Panie!

Wysłałbym Ci w liście

swoją duszę,

abyś doładował ją optymizmem,

wiarą, poczuciem własnej wartości,

nadzieją, że mogę pokonać

wszystkie przeszkody

na mej krętej ścieżce życia

do Twego królestwa.

 

Nadawca: Zagubiony

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

bardzo lubię

zapach dymu

z brzozowego drzewa

 

wiejski chleb ze śmietaną

posypany cukrem

 

zimę na łyżwach

przykręcanych do butów

specjalnym kluczem

 

bardzo lubię

taki beztroski

zapach dzieciństwa

 

 

 

 

 

 

 

CZAS

 

czas zdarł niejedne buty

ciągle biegnie do przodu

nie potrzebuje baterii

na każdym etapie

odhacza się punktualnie

bez względu

na porę roku

 

czas nie pyta nikogo o zdanie

biegnie szukając nieustannie

transparentu z napisem:

META

 

 

 

 

 

REMAMENT ŻYCIA

 

przyjemne wspomnienia

zawinę w chusteczkę

i zaszyję pod podszewką

czarnego garnituru

który właśnie kupiłem

(tak na wszelki wypadek)

 

15.02.2010

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

spojrzenie śmierci

którego nie można

uniknąć

 

 

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Muzyka – którą można uciszyć,

pamięć – którą trzeba zachować,

życie – które można skrócić,

śmierć – której trzeba dożyć.

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Ciesz się słońcem,

śniegiem, deszczem.

 

Nigdy nie wiesz,

jak długo jeszcze…

 

 

 

 

 

 

 

MARZENIE

 

 

chciałbym mieć

na starość

swój własny dom

 

i mały ogród

z jabłoniami

i ławkę

aby pisać

 

czuć się jak w Raju

 

a może umrę

za chwilę mając 45 lat

 

nie posadzę więcej

ani jednego drzewa

 

nie napiszę

ani jednego wiersza

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

czasami

aby się porozumieć

wystarczy jedno słowo

milczenia

 

 

 

 

 

x  x  x

 

o śmierci wiemy tyle

ile zakochani o miłości

 

zawsze potrafi nas zaskoczyć

 

 

 

 

 

 

 

 

F R A S Z K I

 

 

 

 

MERCEDES

 

Niemiecka fantazja

kojarzy się z wybrykiem.

Do tej pory produkują

auta z „celownikiem”.

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Każdy kierowca o tym wie:

on w nocy śpi,

korozja – nie.

 

 

 

 

 

KIESZONKOWIEC

 

Ma sumienie

czyścić kieszenie.

 

 

 

 

x  x  x

 

Zawsze mówiła o diecie

po tłustym kotlecie.

 

 

 

 

AWANS

 

No i tak to bywa

moi państwo drodzy.

Kiedyś byli biedni,

dzisiaj są ubodzy.

 

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Na statku

był tylko bosmanem.

W domu przy żonie

czuł się kapitanem.

 

 

 

 

TRZEŹWOŚĆ

 

Czyżby Polakom trzeźwy rozum wracał,

że nawet „Polmos” już się nie opłacał.

 

 

 

 

 

DOLINA ROSPUDY

 

Będziemy szybciej budować autostrady,

gdy z Polski wyeksportujemy żaby.

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Lepsze stopnie mieliby uczniowie,

gdyby zamiast w laptopach,

wiedzę mieli w głowie.

 

 

 

 

 

SIERADZ DAWNY I DZISIEJSZY

 

Kiedyś mieliśmy „Sirę”,

byliśmy słynni  Europie z kąpielowych kostiumów.

Teraz kąpiemy się w morzu bezrobocia

i znani jesteśmy tylko w Urzędzie Pracy

– z odhaczających się co miesiąc tłumów.

 

 

 

 

 

 

PRAWA RĘKA

 

Zawsze stał od bossa

na odległość papierosa.

 

 

 

 

 

NIEDALEKA DROGA

 

Od podziwiania

do molestowania.

 

 

 

 

 

GOSPOSIA

 

Lubiła kochanie

ponad gotowanie.

 

 

 

 

WSPOMNIENIE

Socjalizmu dawne wdzięki

to Moskwicze i Syrenki

I komary, i WSK-i

– teraz w oczach wspomnień łezki.

 

 

 

 

 

 

 

 

x x  x

 

Jest coraz lepiej,

głoszą politycy.

 

Oni jedzą kawior,

my – nadzieję z mównicy.

 

 

 

x  x  x

 

tęsknić za twym uśmiechem

to chyba nie jest grzechem

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Żelazne trzeba mieć zdrowie,

aby myśleć o chorobie.

 

 

 

 

x  x  x

 

Ciekawe kiedy zobaczy swój kraj

złodziej napisu „Arbeit macht frei”.

 

 

 

 

DEPRESJA

 

Tak medycyna nazwała

chorobę duszy i ciała.

 

 

 

 

SĄSIEDZI

 

Mieli wieczny problem z miedzą –

teraz w jednej celi siedzą.

 

 

 

 

ROZWÓDKA

 

Po jej byłym mężu tyle jej zostało –

troje małych dzieci i pobite ciało.

 

 

WAŁĘSA

 

„O take Polske”

walczył całe życie.

Zapomniał o idei,

gdy stanął na szczycie.

 

 

 

x x  x

 

Wielu polityków zbytnio się nie trudzi.

Przekładają karierę ponad dobro ludzi.

 

 

 

 

WSPOMNIENIE

 

Pewien mężczyzna

zapomnieć nie może.

Wciąż śni mu się blondynka

i jej miękkie łoże.

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Chodzili we dwóch

– on i jego brzuch.

 

 

 

KOBIETA LEKKICH OBYCZAJÓW

Tak się w życiu stało –

nie miała wykształcenia,

tylko kształtne ciało.

 

 

 

 

 

 

REKLAMA

 

Świat z natury

jest ponury.

Dopóki nie podniesiesz

żaluzji do góry.

 

 

 

 

ZAŁOŻYCIELKA „ANIMY”

 

Artystyczną duszę

zawsze w sobie miała.

No bo przecież Duszką była –

z krwi i ciała.

 

 

 

 

SEKRETARKA

 

Miała nienaganne referencje,

bardzo zgrabne kształty

i dwie lewe ręce.

 

 

 

 

x  x  x

 

Bardzo maleje bezrobocie –

gdy klepsydr krocie.

 

 

 

 

KOLEJE ŻYCIA

 

Od wschodu

do zachodu.

Od ślubu

do rozwodu.

 

 

 

 

MALARZ

 

Malował piękne obrazy –

kobiet bez ubrań i skazy.

 

 

 

 

 


W niemieckiej antologii p.t. „Meine Welt – unsere Welt” wydanej właśnie przez Stowarzyszenie NordBuch,  zostały opublikowane trzy moje wiersze w przekładzie dr Małgorzaty Półroli.

Moja notka biograficzna na stronie Stowarzyszenia NordBuch:

http://www.nord-buch.info/?page_id=391

Oto kilka relacji z drugiej już sieradzkiej Nocy Poetów organizowanej przez Powiatową Bibliotekę Publiczną i Koło Literackie „Anima”
http://pbp.sieradz.pl/rel-249.html

____

 

 

Noc Poetów w Sieradzu
Redakcja, 30.07.2011, 14:08

Wczoraj w Powiatowej Bibliotece Publicznej odbyła się II Noc Poetów wraz z konkursem Jednego Wiersza o puchar Starosty Sieradzkiego Dariusza Olejnika.

Poetycki wieczór rozpoczęła o godz. 20 Daniela Zajączkowska z Łodzi, która zaprezentowała swoją poezję. Pomiędzy recytowanymi wierszami publiczność mogła wysłuchać utworów granych przez Edwarda Marciniaka na gitarze i Jakuba Srokę na skrzypcach.

Następnie Zbigniew Paprocki śpiewał wiersze Michała Głaszczki z Warszawy do własnych kompozycji muzycznych. Poeta również zaprezentował publiczności swoje wiersze.

Tuż przed przerwą wszyscy przybyli mogli wysłuchać recitalu Anny Paszkowskiej, której akompaniował Jan Mucha.

Wkrótce potem nastąpił najbardziej oczekiwany punkt programu, w którym dziewiętnastu uczestników niemal z całej Polski stanęło w szranki w Turnieju Jednego Wiersza.

Jury po wysłuchaniu wszystkich wierszy miało do podjęcia niezwykle trudną decyzję, bowiem poziom umiejętności zaprezentowanych przez uczestników był bardzo wysoki. Ostatecznie w Turnieju Jednego Wiersza trzecie miejsce zajęła Joanna Chachuła z Sieradzkiej Telewizji Regionalnej. Miejsce drugie przypadło Annie Michalskiej, a Michał Głaszczka zdobył pierwszą nagrodę.

Podczas Nocy Poetów odbył się także recital poezji śpiewanej, w którym udział wzięli Dominika Marciniak, Hanna Okońska, Edward Marciniak, Zbigniew Paprocki oraz Jakub Sroka.

Piotr Andrzejak
Zobacz zdjęcia
Noc Poetów w Sieradzu: foto, dodał: Redakcja

http://sieradz.com.pl/wiadomosci/kultura/311,noc-poetow-w-sieradzu.html

 

 

 

http://infotydzien.com/index.php/start/bylismy-tam/1356-sieradz.htmlhttp://infotydzien.com/index.php/start/bylismy-tam/1356-sieradz.html
Noc poetów

W słów papierowej łódce pływają poeci – to tytuł niezwykłego wieczoru z poezją jaki został zorganizowany wspólnie przez Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu i Koło Literackie Anima.

Cytat, który stał się mottem drugiej już Nocy Poetów pochodzi z wiersza Danieli Zajączkowskiej. Ona była pierwszą poetką tego wieczoru, która recytowała swoje wiersze. Pochodziły one z dwóch tomików: „Na północ od Edenu” i „W poleśmianowskich ogrodach”. Poetkę wprowadziła Maria Duszka, sieradzka poetka, szefowa Koła Literackiego Anima w Sieradzu.

Daniela Zajączkowka jest laureatką głównej nagrody w toruńskim konkursie literackim pt. „Nasz Czas”, a także II nagrody łódzkiego konkursu na debiut z 1993 roku. Poetka opublikowała już między innymi zbiory wierszy: „Rzeczy znikome”, „Czciciele słońca” oraz „Wagabunda i księżyc”. W maszynopisach, oprócz wierszy, posiada opowiadania, prozę poetycką, utwory sceniczne, powieść. Bierze udział w działalności Klubu Literackiego Nauczycieli i Grupy Literackiej „Centauro”. Współpracuje z pismami literackimi: z łódzkim „Tyglem Kultury” i rzeszowską „Frazą”. Jest również skarbnikiem Związku Literatów i opiekunem Koła Młodych przy łódzkim oddziale Związku Literatów Polskich.

Po Danieli Zajączkowskiej Mozarta zagrał Jakub Soroka, a następnie sieradzki bard Zbigniew Paprocki wykonał trzy wiersze Michała Głaszczki, do których skomponował muzykę. Obaj panowie mieli okazję poznać się po raz pierwszy w czasie tej imprezy.

W drugiej części swoje wiersze, jak sam o sobie powiedział, będące jeszcze w rękopisach, recytował Michał Głaszczka.

Rozstrzygnięto również Turniej Jednego Wiersza „O puchar Starosty Sieradzkiego i nagrodę Mecenasa”. W turnieju wzięło udział 19 poetów. Jury w składzie: Miłosz Kamil Manasterski (przewodniczący), Agnieszka Jarzębowska oraz Maria Duszka, przyznało pierwszą nagrodę i puchar Michałowi Głaszczce z Warszawy. Drugą nagrodę otrzymała Anna Michalska z Sieradza, a trzecią Joanna Chachuła z Sieradza.

jm

 

 

 


„Nieopisanie” w Klubie Garnizonowym w Sieradzu

http://www.siedemdni.pl/index.php/sieradz/48-wiadomosci/2566-spotkanie-z-anim

Reklama
Spotkanie z „Animą” PDF Drukuj Email
Autor: Tomasz Oszczęda
poniedziałek, 11 lipca 2011 16:51

Zbigniew Paprocki, Renata Kubik i Maria Duszka, czyli „Anima” w Klubie 15. BWD FOT. Tomasz Oszczęda 

W Klubie 15. Brygady Wsparcia Dowodzenia w Sieradzu zrobiło się nastrojowo. Co prawda tylko na czas wieczoru poetycko-muzycznego „Nieopisanie”, ale to wystarczyło, by na chwilę oderwać się od codziennej szarzyzny.

Podczas takich wieczorów można zapomnieć o materialnej stronie życia, skupiając się na przeżywaniu emocji związanych z poezją, zarówno tą mówioną, jak i śpiewaną. – O poezji łatwo jest mówić, ale trudniej ją tworzyć. Żeby to robić, trzeba być człowiekiem z duszą, a najlepiej z Duszką – powiedziała na wstępie Magdalena Grzechnik, kierowniczka Klubu 15. BWD, nawiązując do Marii Duszki, założycielki i opiekunki Klubu Literackiego „Anima”, który spotkanie to zorganizował. Obok niej na „Nieopisaniu” wystąpili Zbigniew Paprocki oraz najmłodsza poetka w gronie „Animy” – Renata Kubik, uczennica II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Sieradzu.
Według zamierzeń spotkanie miało się odbyć na tarasie, ale plany te pokrzyżowała pogoda i imprezę trzeba było przenieść do środka. Nie miało to jednak żadnego, nawet najmniejszego wpływu na jej klimat.

 

 

C

CZTERY ŚCIANY WIERSZA (redagowany przeze mnie cykl prezentacji sylwetek współczesnych poetów polskich na łamach kwartalnika „Siódma Prowincja”)

P o e z j a   i   p r e c y z j a

 

ANNA MICHALSKA (ur. 19.08.1983 r.) jest absolwentką  matematyki na Uniwersytecie Opolskim. Jej wiersze były publikowane w: „Echu”,  „Angorze”, „Tyglu Kultury” i „Siódmej Prowincji”.

Zdobyła Główną Nagrodę w Turnieju Jednego Wiersza „O wieczne pióro twórcy” w Łodzi i  III nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Czarno na białym” w Parzęczewie.

Jest również laureatką Regionalnego Konkursu Poetyckiego „Wiersze z szuflady” w Poddębicach.

Interesuje się psychologią i poezją śpiewaną. Należy do Koła Literackiego „Anima”.

Oto jej wiersze:

 

 

x  x  x

wyjadę

będą mnie witać

parne poranki

i chłodni mieszkańcy

będę czytać niemodne książki

i słuchać śpiewnych modlitw

pokochają mnie pasterze

i znienawidzą przydrożni kramarze

nie mów że nie warto

gdyby nie tak zwane życie

pojechałbyś ze mną

ja sadziłabym czerwone pomidory

ty wyrywałbyś garściami

niechęć sąsiadów

może kradlibyśmy jabłka

albo konie

a może milczelibyśmy

kto dłużej wytrzyma

a tak bezradność

i nadzieję

mam na wyłączność

i wrócę

gdy zatęsknię za twoją

obojętnością

 

 

x  x  x

staję się letnia

nie kocham

i nie nienawidzę

nie popadam z uniesienia w rozpacz

ani tym bardziej odwrotnie

nie palę mostów

nie stawiam murów

przechodzę obojętnie

przez stragany z pomarańczami

nie modlę się o ciebie

coraz częściej

w nocy śpię

 

 

x  x  x

spotkałam cię

(pamiętasz?)

przypadkiem

ponoć najważniejszych

tak się właśnie znajduje

potknęłam się o ciebie

nie przypuszczałam

– kto w środku dnia

rozsiada się na krawężniku

gdybyś skręcił ulicę wcześniej

nie leżałabym teraz

twarzą w betonie

 

 

GENERALNE PORZĄDKI

właściwie

jestem wdzięczna

nie zostały mi po tobie

haftowane poduchy

mosiężne kandelabry

pudełka po czekoladkach

nigdy nie dałeś mi

swojej koszuli

z którą mogłabym spać

gdy ciebie nie ma

to co mam

mieści się w kieszeni spodni

wyrzucę

w drodze do pracy

 

 

(Siódma Prowincja, 2009 nr 1-2  s. 37)