Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

MARIA DUSZKA

NIETAKT ?

„Rzucając mi ciągle  / kłody  pod nogi / nawet nie wiesz / że buduję z nich most  / by przejść / na drugą stronę”.   Ten pełen stoickiej mądrości utwór może dawać nam pociechę i siłę w chwilach, gdy bardzo dokuczą nam bliźni. Jego autorką jest Magdalena Majoch. Wiersz ten został zamieszczony w antologii p.t. „Zetknięcia : linia, słowo, plama” wydanej w ubiegłym roku przez Zgierską Grupę Poetycką „Nietakt” oraz plastyków należących  do Stowarzyszenia „Młyn”. Każdy z poetów opublikował  w niej  jeden utwór.
Książkę opracowała plastycznie i ręcznie kleiła Gabriela Nawrot.Ta unikalna publikacja ukazała się w nakładzie zaledwie 40 egzemplarzy.
Zgierska Grupa Poetycka „Nietakt” działa w Miejskim Ośrodku Kultury. Jej pierwsze spotkanie odbyło się 14 grudnia 2001 r. Istnieje więc już pięć lat. Jej opiekunem jest nauczyciel matematyki w jednej ze zgierskich szkół, Krzysztof Sołtysiak. Gdy pytam, co łączy jego profesję z literaturą, odpowiada: „Precyzja sformułowań liczy się zarówno                 w matematyce jak i w poezji.”
Krzysztof Sołtysiak pisze wiersze od wielu lat ale do tej pory nie wydał ich w tomiku. A szkoda – bo bardzo wyróżniają się na tle współczesnej poezji. Jakże wielu z nas mogłoby odnaleźć własne doświadczenia i przemyślenia choćby w wierszu p.t. „Rodowód”. Poeta pisze w nim o samotnym szukaniu odpowiedzi na najważniejsze, odwieczne pytania, o własnej słabości i sile. I o powściągliwości, którą wyraża w takim oto dwuwersie:
„Lecz nie dręczyłem ludzi niepokojem
i nie pozwoliłem się rozdeptać światu”
Pomysłodawcą  logo i nazwy grupy jest Łukasz Sibirski. Lubi zabawę słowem i skrót myśłowy. Zapewne dlatego studiuje reklamę. Jest laureatem wyróżnienia w polskich eliminacjach europejskiego konkursu na logo Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. Literacko inspiruje go pełna buntu twórczość amerykańskiego rapera Tupaca Shakura a także obrazy Zdzisława Beksińskiego. Wiersze pisze od pięciu lat.
Agata Grykien jest osobą o iście renesansowych zainteresowaniach i uzdolnieniach, Pewnie dlatego wybrała najbardziej „ogólnokształcący” kierunek studiów – kulturoznawstwo. Kilka lat temu zdobyła II miejsce w konkursie organizowanym przez zgierskie LO. Będąc jeszcze w liceum wspólnie z koleżanką  założyła koło teatralne. Jest też uzdolniona plastycznie, zastanawia się czy nie rozpocząć studiów na ASP.  Uwielbia brzmienie gitary (od klasycznego do rockowego) oraz skrzypiec. Chciałaby się nauczyć grać na którymś z tych instrumentów. Lubi słuchać melodii z mądrym tekstem. Bardzo podoba jej się głos Piotra Roguckiego, wokalisty zespołu „Coma”. Chciałaby też jeździć konno i nauczyć się języka hiszpańskiego. Podoba jej się twórczość Leśmiana, Baczyńskiego i Wojaczka. O czym pisze?             „W moich wierszach przede wszystkim na przemian kłócę i godzę się z Bogiem”. – mówi Agata. Ma około 20 dopracowanych własnych utworów. Nie czuje jednak potrzeby prezentowania ich nigdzie poza spotkaniami grupy.
Natomiast Marika Gołębczyk bardzo chciałaby już wydać swój tomik. Jest studentką anglistyki na UŁ. Interesuje ją historia sztuki. Pisze wiersze i prozę. Jest laureatką wyróżnień w TJW „Stachura – pozostałym” w Zgierzu oraz VII Wojewódzkiego Konkursu Poetyckiego im. K.K. Baczyńskiego w Ozorkowie. Lubi twórczość poetów współczesnych: Adama Wiedemanna, Pawła Lekszyckiego, Piotra Macierzyńskiego, a z klasyków Leśmiana i Gombrowicza.
Poezję współczesną ceni również Kamil Wojciechowski. Sam zaczynał od pisania wierszy na zamówienie. Zdobył wyróżnienia w konkursie im. Zbigniewa Dominiaka w Łodzi oraz dwukrotnie  – w TJW „O wieczne pióro twórcy” organizowanym przez Konstantynowski Klub Literacki „Constans”. Ma już za sobą chrzest bojowy jakim dla każdego młodego poety jest spotkanie autorskie w grupie literackiej „Centauro”. Studiuje informatykę na Politechnice Łódzkiej. Ma własną stronę internetową: www.bazgroly.info, na której można przeczytać jego wiersze. Planuje wydanie debiutanckiego tomiku p.t. „Pochodna po czasie”.
Do grupy należy m.in. również Andrzej Brzozowski znany w łódzkim środowisku literackim ze swobodnej, aktorskiej interpretacji swoich wierszy. Oraz Krystyna Mamińska, której utwory ma w swoim repertuarze wykonujący poezję śpiewaną zespół „Dwa tygodnie”.
W najbliższym czasie ukaże się kolejna książka wydana przez Zgierską Grupę Poetycką „Nietakt”oraz Stowarzyszenie „Młyn”. Przygotowywana jest również obszerna antologia, w której znajdzie się po kilkanaście utworów 16 poetów związanych z grupą.

(Artykuł zamieszczony w łódzkim  „Kalejdoskopie” w 2006 r.)

Maria Duszka

NIEKTÓRE SŁOWA IDĄ DO NIEBA

(Recenzja tomiku Izy Iwańczuk p.t. „Lunatycy”)

„Jak niewiele jest ludzi i jak nie ma ich prawie
Pragnących się o b j a w i ć!… „- pisał Norwid w wierszu p.t. „Kółko”
Wydaje się, że jest to motto wielu współczesnych poetów, którzy boją się odkryć, „objawić”. Nie potrafią lub nie chcą mówić o swoich uczuciach, zwłaszcza o miłości. Jeśli już, to mówią o niej stłumionym głosem, nieśmiałym szeptem. Albo piszą o uczuciach zranionych, podeptanych. Co ciekawe, częściej ostatnio zdarza mi się czytać wiersze o takiej tematyce pisane przez mężczyzn.
Izabela Iwańczuk mieszka w Słupsku. Jest autorką trzech tomików wierszy: „Róża frasobliwa”, „Koperta bieli” i „Lunatycy”. Ostatnia z tych książek ukazała się w 2008 r. w krakowskiej „Miniaturze”. Wcześniej była wyróżniona na X Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Leopolda Staffa w Starachowicach i Skarżysku – Kamiennej w kategorii: propozycja tomiku poetyckiego.
„Lunatycy” to zbiór pięknych, niebanalnych erotyków. Podobnych wierszy w polskiej poezji współczesnej jest niewiele.
Słupska poetka odważnie pisze o swoich emocjach, o uczuciach właśnie rozkwitających. O chwilach, które zdarzają się bardzo rzadko – ale zostawiają ślad na całe życie.
Zanim przyjdzie miłość, pojawia się jej przeczucie:
„nie było ciebie tam gdzie
niewinność wzeszła promieniami lipca
(…) wszystko pachniało niebem lecz
nie było tam ciebie szedłeś
do mnie nie dotykając ziemi”
pisze Izabela Iwańczuk

A w wierszu  o incipicie „xxx noc tutaj krótsza” znajdujemy taki oto fragment:
„(…) chodź roztopimy wszystkie lodowce

może to dzięki nam ocaleje
ślepo płynący jak titanic czas”

Wiersz p.t. „Wszystko płynie” kończy się słowami:
„dokonało się
nie wyjdziemy z tej rzeki
po raz drugi”

Zakochani w sobie lunatycy, dla których noc jest za krótka, proszą:
„Boże
oddal od nas gwiazdozbiór dnia”

Oczywiście, można opisywać w wierszach nijakość, brzydotę i brutalność świata. Świat nie stanie się przez to piękniejszy ani lepszy. Izabela Iwańczuk proponuje inną drogę:
„(…)próbujemy wszystko
przekładać na miłość
jedyny język jaki powinniśmy znać”

Zakochani są bezbronni. Poetka mówi o tym w utworze p.t. „Msza o zachodzie slońca” :
„wino i krew
płomienne oddechy świec
narodziny wiary
nasze ciepłe umieranie
nie umiemy nic
tylko się rozpłakać(…)”

Poeta musi być w każdej chwili gotowy na przyjęcie rodzącego się wiersza. I na pracę nad nim.  Proces tworzenia wymaga, wbrew pozorom, przytomności umysłu, precyzji, zręczności.  Twórca jest cały zanurzony w wierszu, a jednocześnie musi widzieć go z zewnątrz, poczuć się jak jego odbiorca.  Prawie każdy poeta ma w swoim dorobku co najmniej kilka wierszy poświęconych twórczości literackiej. Marika Kmieć z Sieradza napisała:

x  x  x
czasami
wpadają do mnie wiersze
z niezapowiedzianą wizytą

Izabela Iwańczuk rozwija tę myśl w utworze p.t. „Dom poety”:
„Bez zapowiedzi (…)
odwiedzają pulsujące pięknem
żywe kwiaty słów(…)
poeta zaprasza
do środka pozwala im się
rozgościć sam zaś siada blisko
pieca czy kominka przy kowadle
jak przy stole i zaraz
sięga po swój wysłużony młot
bo wie że gwiazdy wierszy
dobrze jest kuć póki gorące”

W wierszu „Modlitwa poety” autorka pisze:
„nie czytaj mi tego wiersza
Ojcze który każdego przyjmujesz
przygarnij mnie i wysłuchaj
zapomnij się mój dobry Boże

wymieńmy się raz księżycami słów ”

Nie poczytaj mi za złe tego wiersza, Boże. Nie miej mi za złe mojego życia, które może i czasem jest grzeszne ale niełatwe, okupione cierpieniem. Wymagające trwania gdzieś między niebem a Ziemią.

Zostałam nominowana do Nagrody im. Heleny Radlińskiej w konkursie dla animatorów społecznych.

Dziękuję serdecznie Ewie Jabłońskiej, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Konstantynowie Łódzkim i Agnieszce Jarzębowskiej z K. L. „Anima” za przygotowanie rekomendacji  oraz Hannie  Krawczyk, dyrektor Powiatowej biblioteki Publicznej w Sieradzu za zgłoszenie mnie do tegoż konkursu. A wszystkim artystom, którzy trafiają do mnie ze swoją twórczością – dziękuję  za to,  że są.

Tak samo jak Marek Niedźwiecki, najlepsze chwile mojego dzieciństwa spędziłam w Szadku. A teraz przypadkiem wystąpiliśmy „Na świeczniku” w „Nad Wartą” 🙂

Moje wiersze w najnowszym numerze „Toposu” (2011, nr 1-2 s. 118-120)

ZAPROSZENIE

Filia nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sieradzu (mieszcząca się  w szpitalu przy ul. Armii Krajowej 7) oraz Koło Literackie „Anima” serdecznie zapraszają w piątek 20 maja b.r. o godz. 18.00 na wieczór polsko-bałkański.

 

W programie:

Olga Lalić – Krowicka, poetka i tłumaczka zaprezentuje własną twórczość  oraz przekłady (antologia p.t. „Między Ochrydą a Bugiem”, zbiór aforyzmów serbskiego posła Aleksandra Cotrića i tom wierszy Obrena Ristića);

Kamil Krowicki – wystawa fotografii p.t. „Kiedy wszystkie wiatry Jugosławii   ucichną…”;

Zbigniew Paprocki – recital muzyczny.

 

 

Olga Lalić-Krowicka urodziła się w 1980 roku w Šibeniku w Chorwacji. Jej mama jest Polką, tata Serbem. Jako dziecko doświadczyła okrucieństwa wojny w byłej Jugosławii. W 1996 r. wraz z rodzicami przyjechała do Polski. Ukończyła Filologię Słowiańską na  Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Mieszka w Dukli na Podkarpaciu.

Jest poetką, autorką opowiadań i dramatów oraz tłumaczką. Publikowała na łamach wielu czasopism polskich (m.in.: „Akant”, „Cogito”, „Fragile”, „Fraza”, „Siódma Prowincja”, „Topos”, „Tygiel Kultury”), serbskich, chorwackich, macedońskich, bośniackich i słoweńskich. Przełożyła około dwudziestu tomów poezji i prozy autorów z  Polski,  Serbii, Chorwacji, Słowenii. Jej wiersze przełożono na języki: angielski, bułgarski, litewski, macedoński, słoweński oraz hiszpański. W 2007 roku otrzymała stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

www.poezija.com.pl

 

Kamil Krowicki (ur. w 1976 r.) absolwent Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Industrial designer. Zajmuje się ilustracją książek, projektowaniem reklam oraz stron internetowych. Wystawiał swoje prace plastyczne i fotografie w Polsce i Serbii. Mieszka w Dukli.

http://kamilkrowicki.w.interia.pl/

 

Zbigniew Paprocki (ur. w 1957 r.) mieszka w Sieradzu. Jest poetą, kompozytorem i gitarzystą wykonującym piosenki z tekstami własnymi i innych autorów. Swoje utwory prezentował na wielu spotkaniach autorskich m.in. w: Duszpasterstwie Akademickim w Łodzi, Wieluńskim Domu Kultury, LO w Praszce, Stacji Nowa Gdynia w Zgierzu, Powiatowej Bibliotece Publicznej i Teatrze Miejskim w Sieradzu oraz na Międzynarodowym Festiwalu Bardów – OPPA 2009 w Warszawie. Należy do Koła Literackiego „Anima”.

Wiersze Olgi Lalić - Krowickiej na łamach "Siódmej Prowincji" (w cyklu "Cztery ściany wiersza")Wiersze Olgi Lalić – Krowickiej na łamach „Siódmej Prowincji” ( nr 3-4 z 2009 r.)

 

…I KRÓTKA RELACJA Z WIECZORU POLSKO-BAŁKAŃSKIEGO


W piątek 20 maja 2011r. w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej zorganizowany został wieczór polsko-bałkański. Gośćmi szpitalnej książnicy byli Olga Lalić  – Krowicka i Kamil Krowicki z Dukli.

Olga rozpoczęła spotkanie od pełnych dramatyzmu wspomnień z dzieciństwa przerwanego przez konflikt bałkański. Potem zaprezentowała własną twórczość poetycką oraz przełożone przez siebie wiersze serbskiego poety Obrena Ristića  i niezwykle trafne aforyzmy Aleksandra Cotrića (byłego wiceministra do spraw diaspory serbskiej, a obecnie posła do parlamentu). Odczytała także  wiersze z niedawno wydanej antologii sztuk słowiańskich „Między Ochrydą a Bugiem”. Znalazły się wśród nich utwory obecnych na spotkaniu poetów: Tadeusza Zawadowskiego ze Zduńskiej Woli, Krzysztofa Rębowskiego z Kępna oraz Mirosława Pisarkiewicza i  Zbigniewa Paprockiego z Sieradza.

Z kolei Kamil Krowicki, absolwent wrocławskiej ASP, autor wyeksponowanych na wystawie fotografii z powojennej Chorwacji,  przedstawił tło polityczno-religijne konfliktu bałkańskiego.

Wieczór został pięknie dopełniony recitalem muzycznym w wykonaniu Renaty Kubik i Zbigniewa Paprockiego.

 

 

 

 

 

 

 

Moje wiersze w wersji polskiej i niemieckiej (w przekładzie dr Małgorzaty Półroli) zostały opublikowane w wychodzącym w Austrii roczniku „REIBEISEN”- DAS KULTURMAGAZIN AUS KAPFENBERG – tutaj lista literatów, których utwory ukazały się w najnowszym, 28 numerze pisma:

Autoren des Reibeisen-Literaturteils

A 28 kwietnia 2011 r. odbędzie się promocja magazynu kulturalnego  „Reibeisen” w Wiedniu:

http://www.facebook.com/event.php?eid=166281433430118#!/event.php?eid=166281433430118

Aktuelles

 

28. 04. 2011 – Reibeisen – Die Wien-Präsentation

Präsentation REIBEISEN Nr. 28

WIEN – Österreichische Gesellschaft für Literatur

 

 

 

 

ARTYKUŁ O KRAKOWSKIM KWARTALNIKU „FRAGILE”

Maria Duszka

SŁUCHANIE ŚWIATA

„FRAGILE/ OSTROŻNIE SZKŁO, nie rzucać!
Na poczcie tak podpisana paczka zwiastuje bardzo delikatny, kruchy przedmiot. Tym razem taśmą FRAGILE obklejamy pismo kulturalne. Mamy nadzieję, że i tutaj etykieta FRAGILE, dopominająca się o traktowanie zawartości z uwagą, znajdzie uzasadnienie. Interesuje nas przede wszystkim współczesna literatura, sztuka, muzyka, a także teatr, film i archeologia.” – czytamy w liście od redakcji krakowskiego kwartalnika „Fragile”.
Pismo jest bardzo młode, ukazuje się od 2008 r. Jego wydawcą jest Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie.  Redaktorką naczelną jest Anna   Gregorczyk. Zespół redakcyjny tworzą: Tomasz Gregorczyk, Marek Górka, Agnieszka Kwiecień, Agnieszka Marek, Radosław Palonka i Janusz M. Paluch. Współpracownicy to: Alexandra Hołownia, Magdalena Jankosz, Anna Kapusta, Małgorzata Lebda i Marta Lisok. Kolejne numery pisma poświęcone były takim oto tematom wiodącym:  tabu, nowe technologie, fanatyzm, luksus, podróż, uwodzenie, okrucieństwo, żart, eko i święto. Pierwszy tegoroczny numer poświęcony będzie kolekcjonerstwu.
„Czym „Fragile” różni się od innych pism kulturalnych? Już sam wybór tytułu przez zespół redakcyjny świadczy o wysublimowanych, delikatnych gustach i celach. Należy mieć nadzieję, że elitarność tytułu nie stworzy dystansu w kontaktach z szerszym kręgiem odbiorców. Lektura tekstów nie zdradza tego. Innym wyróżnikiem wydaje się zestaw autorów. To ludzie młodzi, o wysokich kompetencjach zawodowych, ze świeżością spojrzenia, sprawnie, interesująco dzielący się z odbiorcą swymi spostrzeżeniami i doznaniami. Co mogę doradzić? Dla mnie, jako historyka sztuki, interesujące artystycznie dzieła sztuki winny mieć akcenty, czasem drobne, ale istotne, np. jasna plamka w oku namalowanej postaci. „Fragile” jako również owoc pracy twórczej niechaj dba o takie akcenty.” – pisze w opinii opublikowanej na stronie internetowej kwartalnika dr hab. Kazimierz Kuczman.
A oto jak o jednym z pierwszych numerów pisma wypowiedział się profesor Stanisław Stabro: „Temat tego ambitnie pomyślanego numeru to „Nowe technologie” w dziedzinie literatury, sztuki, muzyki, teatru i archeologii. Głównym hasłem jest „intermedialność”, interpretowana przez autorów poszczególnych publikacji w zróżnicowanych kontekstach. Dotyczy to także pojęcia „dzieła”, „artefaktu”, „autora”, „nadawcy”, „odbiorcy”. (…) Redakcyjny i redaktorski warstat „Fragile” nie budzi żadnych zastrzeżeń.”
Z kolei dr hab. Maria Hussakowska stwierdziła: „Pismo w bardzo znaczący sposób wzbogaca obraz młodej sztuki i młodej krytyki wywodzącej się na ogół spośród absolwentów i pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego.”
W numerze poświęconym świętowaniu znajdujemy m.in. esej p.t. „Uczta w pozycji leżącej” Krzysztofa Siatki.  „Ludzki sen, podobnie jak święto, nie jest tylko czasem biernego odpoczynku, przeszkodą w biegu. We śnie podobnie jak w czasie świętowania, człowiek kontaktuje się z mitami własnej grupy.” Śpiąc nawiązujemu łączność z głębokimi pokładami naszej świadomości. Sny ostrzegają nas i ukierunkowują, są źródłem naszej mądrości, roztropności.  Autor kończy jednak artykuł ponurą wizją:  „Pewnie wiele zmieni się w hipotetycznej przyszłości, kiedy będziemy dysponować aparaturą do rejestracji snów i ich zapisy gromadzone będą na twardych dyskach, aby poźniej rozmawiać o nich u psychoanalityka.” Nie wiem czy ktokolwiek z nas chciałby dożyć takich czasów.
„Żart” jest tematem numeru 2 z 2010 r.  Znajdujemy tu m.in. niezwykle interesujący wywiad z Tymonem Tymańskim. „Bądźmy  błaznem, trefnisiem, sowizdrzałem, filozofem, kompozytorem muzyki klasycznej jednego dnia, a happenerem drugiego. Róbmy to tak systematycznie i pracowicie, że staniemy się takimi dziesięcioboistami kultury współczesnej” – artykułuje swój program znany muzyk.  Absolutnie zgadzam się  z nim, gdy mówi: „Ale zawsze uważałem, że humor, groteska, absurd to domena ludzi inteligentnych. Poczucie humoru jest ważką częścią intelektu. Jeżeli go nie masz, to trudno nazwać cię inteligentnym. (…) Im bardziej szalone i absurdalne poczucie humoru, tym większej inteligencji wymaga.”
W numerze 3 z 2010 r. wypełnionym tematyką ekologiczną znajdujemy m.in. artykuł PiotraTkacza p.t. „Przestrzeń jako system wibracji – słuchanie świata Toshiyi Tsunody” poświęcony twórczości, japońskego artysty dźwiękowego. Nagrywa on, a następnie wydaje na płytach odgłosy otaczającego go świata. Nie ingeruje w nagrania, niekiedy tylko lekko je reżyseruje, np. umieszczając mikrofon wewnątrz butelki. „Chciałbym zasugerować, abyśmy postrzegali przestrzeń jako system wibracji.” – proponuje Tsunoda.
Kruchy, delikatny, łamliwy… Jak człowiek. Ale człowiek w tym świecie, który sobie stworzył  raczej powinien być strong. Nie przyznawać się do kruchości. To przekonanie przenika to także do kultury, która kiedyś była sferą chroniącą i przechowującą, to, co w nas najlepsze. Dziś  widz – słuchacz – odbiorca musi być nokautowany przez sztukę – tak przynajmniej uważa większość twórców i krytyków. Dobrze, że są jeszcze tacy, którzy stają po stronie delikatności. Zapewne nieprzypadkowo w Krakowie – mieście konserwatywnym, w najlepszym tego słowa znaczeniu – powstało”Fragile”.

MOJE WIERSZE NA ŁAMACH KRAKOWSKIEGO PISMA „LAMELLI” (nr 3/2011)

MARIA DUSZKA
Urodziła się 28 kwietnia 1960 r. w Zduńskiej Woli. Mieszka w Sieradzu. Jest poetką, dziennikarką, bibliotekarką i animatorką kultury.

Wydała dotychczas siedem tomików wierszy: „Poezja przypadków”, „Zupełnie szczęśliwa marionetka”, „Może się przyśnisz”, „Nieopisanie”, „Kora”, „I pomyśleć, że jesteś” i „Galeria Świat”. Ostatnia z tych książek była nominowana do warszawskiej Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego za najciekawszy tom wierszy wydany w 2007 r.

Utwory Marii Duszki zostały przełożone na język angielski, niemiecki, francuski, rosyjski i serbski. Przekłady były publikowane w czasopismach i antologiach w Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Serbii.

Jest założycielką i opiekunką działającego od 2002 r. Koła Literackiego „Anima”. Zredagowała antologie „Życie mi się zdaje” i „Optymistyka” oraz wiele indywidualnych tomików poetów należących do „Animy”.

Jako dziennikarka współpracuje z miesięcznikiem kulturalnym Łodzi i województwa łódzkiego „Kalejdoskop” oraz sieradzkim kwartalnikiem „Siódma Prowincja” (m.in. redaguje tam stronę poświęconą współczesnej poezji polskiej). Jest inicjatorką, współorganizatorką i jurorką ogólnopolskich konkursów literackich.

Na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku była gościem „PolnischerSommer 2010” – imprezy organizowanej przez niemiecki land Schleswig – Holstein (spotkania autorskie w: Heide, Szlezwiku, Flensburgu, Kilonii i Hamburgu). Współorganizatorem tego wydarzenia ze strony polskiej był Instytut Książki w Krakowie oraz Konsulat Generalny RP w Hamburgu.

 

* * *
wiejski głupek
siedzi przy grobie matki
obejmując rękami kolana
i kołysząc się
powtarza:
mama w ziemi
ziemia w mamie…

 

* * *
aby zmyć z siebie ciebie
wykorzystuję
dłonie oczy usta
innych mężczyzn wybieram się z nimi
w podróże dokądkolwiek
posyłam im listy i uśmiechy farbuję dla
nich włosy które
mi przez ciebie posiwiały
gdy wracasz
ośmieszam cię i
obrażam w nie wiem którym już z kolei
ostatnim pożegnalnym
liście
żadnego postępu w zapominaniu

 

 

* * *
lubię wiedzieć
na czym stoję
nawet jeżeli to jest dno

 

 

* * *
przypadkowe spotkanie z tobą
jakby mnie Bóg
pogładził po policzku

 

* * *

pamięci moich bliskich
a wydawało się
że zawsze będą trwać
na tym rumiankowym podwórku
w tym ciepłym domu
w tym bezpiecznym łóżku
po kolei zdmuchuje ich czas

 

LAMELLI  2011, nr 3

Prezentacja jest dostępna również na 10. stronie elektronicznej wersji pisma.