Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

Niniejszym przyznaję się do tego,  że jestem autorką wiersza  dedykowanego pamięci moich bliskich, a zaczynającego się od słów:  „a wydawało się że zawsze będą trwać…” błądzącego sobie anonimowo po różnych blogach i… nekrologach.

http://www.garnek.pl/eewaa55/3455408/pamieci-moich-bliskich
 


http://oleks14.blox.pl/2011/01/Moze-Anioly-zaopiekuja-sie-Nia-jak-trzeba.html

 http://just-for-tonight.flog.pl/wpis/1888525/pamieci-moich-bliskich

Antologia Koła Literackiego „Anima” wydana w 2007 r. (fragmenty)

OPTYMISTYKA

Redakcja: Maria Duszka

Projekt okładki: Iwona Bobrycz

Wydawca: Miejska Biblioteka Publiczna w Sieradzu

Tomik został wydany dzięki
pomocy finansowej Urzędu Miasta Sieradza

© Copyright by Koło Literackie „Anima”, 2007

ISBN 978-83-925460-1-6

Druk i oprawa: Zakład Graficzny „GRAF”
Sieradz, ul. Reymonta 63
tel. 043 822 36 93
e-mail: zggraf@zggraf.pl

 

 

JACEK F. BRZOSTOWSKI
– ur. 17.09.1993 r. w Sieradzu. Jest uczniem Gimnazjum nr 3. Fascynuje go muzyka poważna. Sam gra na fortepianie, flecie i organach. Jest laureatem Konkursu Literacko – Plastycznego „Mój Sieradz”, Wojewódzkiego Konkursu Literackiego „Jestem, czuję, myślę”  i  Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Najpiękniejsze słowo Bóg”. Wkrótce ukaże się jego debiutancki zbiór wierszy p.t. „Potęga  światła”.

 

 

Papież

Janowi Pawłowi II

Na dworze śnieg,
mróz.
A ja siedzę przed ogniem
miłości Twojej
i obracam paciorki
wieczności.
Myślę –
Czy musiałeś odejść?
Tak, dość już było
udręki życia ziemskiego.
Czemu?
Spełniłeś to, co Ci powierzono,
nawróciłeś zabłąkane
dusze.
Nauczyłeś
kochać,
rozumieć,
szanować,
wybaczać…

 

Życie

Niewielu jest ludzi,
którzy szanują.
Niewielu jest ludzi,
którzy kochają.
Niewielu jest ludzi,
którzy widzą dobro w człowieku.

Daj Boże,
aby tych niewielu nauczyło nas
żyć…

 

 

WIESŁAW BYSTRY – ur. 14.05.1951r. Mieszka w Przyrownicy w powiecie łaskim. Z wykształcenia jest kinotechnikiem, z zamiłowania rolnikiem. Interesuje się historią. Pisze fraszki i wiersze liryczne.

***

Kawał to kiedyś
było komucha.
Dziś przed ołtarzem
w kadzidło dmucha.

 

Muzyk

Allegro!
Bomozaco!

 

Bizneswoman

Na bakier z mężem,
sex-nie orężem,
grzeszy rozumem
– to bizneswoman.

 

Dylemat

Żalił mi się transwestyta,
że przedwcześnie już przekwita.
Tu narodził się dylemat
całej sprawy tej brewerium.
Jaki to wizyty temat:
Andropauza? Klimakterium?

 

Adam i „jabol”

Gdyby o tym wiedział
przez Ewę kuszony,
wolałby na pewno
produkt przetworzony.

 

Komórka

Kto by pomyślał
przed pół – wiekiem.
Telefon chodzi dziś
z człowiekiem.

 

MARIA DUSZKA – ur. 28.04. w Zduńskiej Woli. Poetka, dziennikarka, bibliotekarka. Jest autorką siedmiu tomików wierszy, laureatką ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów poetyckich. Wiersze, artykuły i recenzje publikowała m.in. w „Toposie”, „Tyglu Kultury”, „Przekroju”, „Metaforze”, „Konspekcie”, „Czasie Kultury”, „Frazie” i „Angorze”. Jej wiersze zostały przełożone na język angielski, francuski, niemiecki, serbski i rosyjski. Przekłady były publikowane w Serbii i Stanach Zjednoczonych. Należy do krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Jest założycielką i opiekunką Koła Literackiego „Anima”.

 

 

***

Michał Anioł
Janis Joplin
Święta Faustyna
żyli płonąc

czy blask otaczającej ich
ziemskiej chwały
ma teraz dla nich jakieś znaczenie…?

 

***

przypadkowe spotkanie z tobą

jakby mnie Bóg
pogładził po policzku

 

 

Galeria Świat

płatki śniegu
liście drzew
–     żaden się nie powtórzy

Bóg jest perfekcyjnym artystą

 

***

budzi mnie
spokojny deszczowy blues

jesienny ranek

 

***
pamięci moich bliskich

a wydawało się
że zawsze będą trwać
na tym rumiankowym podwórku
w tym ciepłym domu
w tym bezpiecznym łóżku

po kolei zdmuchuje ich czas

 

***

powiedziałam ci przez telefon
że nudzą mnie rozmowy z tobą

(skłamałam
– milczysz od dwóch tygodni)

widzisz
jestem pojętną uczennicą
w twojej szkole
umiejętności zadawania ciosów

 

***

w czas kwitnienia wiśni
Japończycy świętują
nie pracują

nawet w centrach wielkich miast
przez kilka dni siedzą
pod kwitnącymi drzewami

nie żal im upływającego czasu

siedzą dopóki płatki wiśni nie opadną

nasyceni pięknem wracają do pracy

na moim osiedlu
bez potrzeby wycięto piękny stary sad

sąsiedzi mówią
że teraz wreszcie będzie tu porządek

nie będziemy drugą Japonią

 

***

po 22 latach
od początku naszej miłości
rozmawiamy o mężczyznach
którzy prowadzą podwójne życie
– mają żony i kochanki
(bo ich na to stać)

pytam
czy chciałbyś tak żyć
jak oni

„myślę że chciałbym
podwójną ciebie”
odpowiadasz

 

 

AGNIESZKA   JARZĘBOWSKA ‑ur. 28.02.1959 r. w Sieradzu. Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego. Jest nauczycielką w SP nr 10 i tłumaczem przysięgłym języka rosyjskiego. Laureatka pierwszej nagrody w konkursach „Mój Sieradz” i „Mój dom, moja rodzina, moi przyjaciele”. Wiersze publikowała w „Dzienniku Akademickim”, „Echu”, „Siódmej Prowincji” i „Wieściach Szkolnych”. Wielokrotnie nagradzana i odznaczana za pracę pedagogiczną i społeczną. Interesuje się malarstwem, muzyką, fotografią i literaturą.

 

 

 

O karierze

Nawet by zrobić karierę Dyzmy
trzeba mieć trochę charyzmy.

 

 

Karierowicz

Idzie jak taran
choć… baran.

 

Zakochani

W niebo wzięci
choć nie święci.

 

 

Na nagrodzonego

Nagrodzili za zasługi.
Korowód zawistnych ustawił się długi.

 

 

 

 

 

 

ALEKSANDRA JACHOWICZ
– ur. 19.08.1988r. w Sieradzu. Studentka romanistyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Jest laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Radość pisania” i Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Moja miłość”.

 

***

Na rozstaju dróg
wybrałam przyjaciół.
Kiedy mówili „Pomóż”,
przemierzałam niezmierzone szlaki,
by na dłoni dać im serce.

Gdy mówili „Przytul”,
moje ramiona
były dla nich otwarte.

Kiedy ja krzyknęłam „Pomocy!”
powiedzieli tylko
„Ktoś coś mówił?”

 

***

Otuliłeś moje serce płaszczem złudzeń.
Kiedy go zdjęłam
zobaczyłam inny świat…
Nic nie jest takie piękne
jak mówiłeś!

Nawet morze twojej miłości
okazało się być
jedną łzą.

 

***

może powinnam zmienić zamki

przecież wciąż masz klucz
do mojego serca

 

***

nastąpił stary
znany mi
początek…

historia
lubi się powtarzać

 

 

KATARZYNA JEZNACH
– ur. 21.06.1986r. w Sieradzu. Studentka Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Interesuje się poezją śpiewaną.

 

***

muszę się spić panie wojaczek
muszę się schlać jak świnia
żeby przeczytać co mi pan napisał
panie wojaczek
przeczytać to co specjalnie dla mnie
muszę się schlać
żeby odpisać panu panie wojaczek
co mi się podoba
a co tam u mnie słychać
i co mnie boli
szkoda że pan zmarł panie wojaczek
chciałabym panu dać w mordę

Bluźnierstwo samotnej

jestem absolutnie niezależna
nie podlegam
Kościołowi Bogu i Ojczyźnie
mam tylko honor
i
nie podlegam też
męskim szowinistycznym świniom
dlatego
nie święcę należycie rodzinnych niedziel
nie odprowadzam dzieci do przedszkola

charakterystyczną dla wyzwolonych kobiet
siłą przebicia i determinacją
niedostępna
będę ci imponować

a wolałabym

chować dzieci
prać skarpety
zmywać gary

przy tobie wolałabym

 

 

***

ci wszyscy mężczyźni
mogłabym ich schować
w pudełku po zapałkach

zapalam papierosa
wyrzucam zapałkę
zabawa dopiero się zaczyna

potem dławię się tym dymem
potem mi serce w gardle staje
potem sobie mówię
dobrze zapalić papierosa

potrzebuję jeszcze jednego

 

 

***

nie mam psa
wychodzę na spacer
z moim mózgiem

nerwowo biega
od drzewa do drzewa
od
jednego światła latarni
do
drugiego światła latarni
czasem zaczepia przechodniów

przeczuwa
że straci to wszystko

wracamy do domu
pod drzwiami skamle

jeszcze więcej wolności

***

za twoimi błędami podążam
twojego słucham milczenia
kiedy mnie cztery ściany
wciskają
do butelki
tobie chcę mówić
za tobą spadać w dół

 

 

***

bo jest w nas noc
milczenie głębokie
pornografia
naszych twarzy
w żadne uczucia nieprzyodzianych
bo jest w nas noc
mężczyzna we mnie słaby
silna w tobie kobieta
między nami
próżnia pęcznieje do nieskończoności
jest w nas wciąż noc
łzy twoje gwiazdy

Zachorować na kobiecość

chciałabym zrobić
z mojego ciała
świątynię

byś przyjął na wiarę
mnie

żebyś mi z włosów
wiersze wyplatał

twoje usta błogosławić
opuszkami palców

nie mogę

w świętość Magdaleny
nikt już nie wierzy

oddaję
jakieś ciało
w jakieś ręce

w obce ramiona opadać
nic więcej

 

 

***

mam ręce dwie
i nogi dwie
żadnego z nich pożytku
drwisz sobie
z moich posunięć
nieskoordynowanych
bo już dawno
straciłam głowę

niewątpliwie
miłość ta jest ślepa
trudno wymagać
by oczy były
skoro głowa
i wszystko
stracone

 

 

***

samobójstwo to ostatnia rzecz
jaką bym chciała w życiu zrobić

 

 

***

budzi cię w nocy
mój ból
myślę nie pamiętam mojego imienia
i to jest właśnie tęsknota
kiedy cię nienawidzę za te wszystkie kilometry
chcę żeby mnie nazwali od nowa
dobrze byłoby zapomnieć
oboje byliśmy tylko niewłaściwymi ludźmi
w niewłaściwym czasie
ale razem
dlatego chcę by mnie nazwali od nowa
niech nikt już do mnie nie mówi jak ty

 

 

***

nie kosztuje mnie to zbyt wiele
to tylko dziura w ścianie
po wystrzelonej stalówce
(czasem plamy trzeba pościerać)

to głowa moja samotna
w leżeniu na wznak
po cichu te wiersze wypuszczam
rozprute na całe gardło

 

 

MARIKA KMIEĆ – ur. 14.05.1985r.
w Sieradzu. Studentka pedagogiki. Swoje utwory publikowała w:  „Nad Wartą”, „Siódmej Prowincji”, „Echu”, „Angorze”, „Filipince”, „Akancie” i „Tyglu Kultury” Jest laureatką konkursów literackich: „Mój Sieradz” i „O laur Topoli”. W 2007 r. Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna w Sieradzu wydała jej debiutancki tomik wierszy pt. „Balkon”. Interesuje się poezją, fotografią i psychologią.

 

 

Słońce z andrutów

gdy byłam mała
lubiłam jeść andruty
mówiłam
patrz to słońce
mam je teraz w sobie

moje słońce z andrutów
kruszy się już
zapada zmierzch

w ciemności plączą się
wspomnienia ludzi
i miejsc

 

 

***

czasem
kłamię wierszami

nie mam
wyrzutów sumienia

 

 

***

krzyżuję nogi
pod blatem stolika

kłamię
ze kłamać potrafię

 

 

***

kiedy minuty giną
śmiercią tragiczną
bezwiednie
rzucane za siebie

myślisz
trochę o tym
że zabijasz
czas?

 

 

***

teraz
kiedy już jestem
księżniczką
a mój książę
szepcze mi
– na zawsze
ja nie wiem
jak zaplanować
to w swoim kalendarzu

 

 

***

nie tak planowała
z uśmiechem na ustach
z pieśnią w spojrzeniu
przedrzeć się przez
tornado
w jego wzroku
z zamkniętym sercem
z kwiatem w dłoni
pokazać że świat
bez jego wzroku
ma barwę nieba

tymczasem stojąc
naprzeciw
była dla niego słupem
wyrastającym z bladej
ulicy

 

 

***

ten wiatr
przywiał mi nadzieję
zachłysnęłam się

teraz dławię

 

 

***

zbliża się zima

nagie drzewa
przyodziały białe kożuchy
tegoroczna kolekcja

Obrazek z dzieciństwa

chętnie przytulam ten obrazek

szum zboża
rumiane od słońca maki
i warkocze tej małej

lubię patrzeć
w jej oczy
roześmiane błękitem

kolorowe latawce nad łąką
szybujące chmury i ptaki
zatrzymane w biegu chwile

tyle lat nas dzieli
a łączy tylko to jedno życie

 

 

 

 

List w butelce

wszystko to się skończy
musi minąć kilka lat
przez siedem dzikich plaż
rozciągnie się cieniem historii naszej ślad

nie wysyłaj mi
listów w butelce
szkło rozkłada się szybciej
niż mój żal

 

 

Pięć minut

mamy w końcu swoje
pięć minut

w ciasnej kawiarni przy molo
i na zatłoczonym deptaku
możemy oddechem rzeźbić autografy
pozować słońcu
do fotografii ziemi
kłaniać się widzom
po drugiej stronie lustra

zuchwale śmiać się w głos
i marzyć zawsze skrycie

bo w końcu mamy
swoje pięć minut
życie

Café del Mar

siedzę przy Café del Mar

kawa stygnie
żaglówki dopływają do portu
pęka aksamit nieba

powietrze tutaj jest wolne
pachnie mandarynką
a woda rozbija się o skały

szkoda
że cię tu nie ma

ludzie
ocierają się o siebie
a dzieci krzyczą w północ
piosenki o końcu świata

słońce tutaj
jest inne niż wszędzie
ma kształt serca

bezwładnie opada w dół

znów tonie
i nikt nie spieszy
mu na ratunek

 

 

 

 

 

 

BEATA LASZCZYK –  ur. 15.04.1970r. w Sieradzu. Jest pielęgniarką. Studiuje filologię angielską. Lubi poezję Zbigniewa Herberta i prozę Stanisława Mrożka.

 

Jan Paweł II

Zanim odszedł
uświadomił nam
że Bóg
nie jest iluzją
w obłokach
Bóg to
drugi człowiek

 

 

Ziemia

Ziemia coraz wolniej
krąży w kosmosie
coraz mniej
na niej zielonych drzew
tlenu życia
otoczona krwiobiegiem
skażonych rzek
zastygnie w bezruchu
zanim wyrwiemy się z amoku bezmyślności

 

 

ARTUR LEWANDOWSKI
– ur. 01.04.1960r. Wiersze pisze od prawie 30 lat. Dopiero niedawno zdecydował się na  ich publikację. Ukazały się m. in. w Tygodniku Nadwarciańskim „Echo”, „Siódmej Prowincji”, „Tyglu Kultury” i „Angorze”. Jego haiku przełożone na język angielski zostały opublikowane w prestiżowym internetowym wydawnictwie „Tinywords”.

 

***

nieprzespana noc –
słowik w bzach muzykuje

Jan Sebastian Ptak

 

***

po kłótni –
w całym domu słychać
tykanie zegara

 

***

zepsuty zegar
kornik tyka
w drewnianej obudowie

 

***

mój nowy wóz przed domem
sąsiad przestał się kłaniać

 

 

 

***

śniłaś mi się
przed chwilą

obudziłem się
z oczami
pełnymi łez

bądź z nim szczęśliwa

 

 

***
Stedowi

Położyłem się spać wieczorem
a obudziłem rano….
zostałeś we śnie…bezpieczny
już zmęczony
przywiązany za rękę do zegarka
odprawiłem poranny rytuał
ziewanie ubieranie jedzenie
w radio chcieli być sobą…

następne osiem godzin pomijam milczeniem
tobie praca kojarzyła się z modlitwą

po obiedzie umyłem ręce
słowa gesty uśmiechy- pieczątki
zostały za drzwiami

czasem zastanawiam się
czy mój pociąg już jedzie
czy upleciono już sznur…

ale na razie
oddycham bo
wejście do innego świata leży
w pięciu niebieskich tomach…

 

***

nim zaczniesz działać
słuchaj
Bóg mówi cicho

 

***

zamiast kazać mi umierać
zamień mnie w drzewo Panie
i postaw nad rzeką
niech w moich włosach
ptak uwije gniazdo

 

MAGDALENA MAMOS
– ur. 4.08.1988 r. w Łasku. Jest absolwentką II LO w Sieradzu. Jej hobby to fotografia, muzyka i nauka języków obcych.

 

 

***

Pamiętam, jak szliśmy razem tą aleją
pośród złoto – czerwonych drzew.
Mówiłeś mi,
że ta czerwień,
to kolor naszej miłości…
Ja wierzyłam.
Liście opadły,
nadeszła zima.

Mogłam się domyślić,
że byłam na jeden sezon…

 

***

Pewnego dnia
dla mnie słońce wzeszło…
A byłam łodygą suchą bez koloru…

 

***

Mam tak wiele.
Dostałam swoje życie i twój uśmiech.
Totalne zbawienie.

 

***

Podejdź i przytul mnie mocno.
Spróbuj kawałek mojego bezpieczeństwa.

 

 

ANNA MICHALSKA – ur. 19.08.1983r.
Jest absolwentką matematyki na Uniwersytecie Opolskim. Publikowała swoje wiersze w „Angorze”, „Tyglu Kultury”, „Siódmej Prowincji” i „Echu”. Zdobyła główną nagrodę w TJW „ O wieczne pióro twórcy” w Łodzi. Jest również laureatką regionalnego konkursu poetyckiego „Wiersze z szuflady” w Poddębicach. Interesuje się poezją śpiewaną, tańcem towarzyskim i psychologią.

 

***

nie wiesz co to
samotność

to wolność
od miłości i szczęścia
od wszelkich pytań

 

***

tylko
zieleni i ciebie

– mój minimalizm

 

 

 

***

już możesz
mówić

tylko
nie spiesz się

daj mi czas
każde słowo
wyssać ze słodkiej otoczki
moralności i wyrzutów sumienia
by przełknąć
bardziej bolesne
i bardziej prawdziwe

 

***

wyjadę

będą mnie witać
parne poranki
i chłodni mieszkańcy

będę czytać niemodne książki
i słuchać śpiewnych modlitw
pokochają mnie pasterze
i znienawidzą przydrożni kramarze

nie mów że nie warto
gdyby nie tak zwane życie
pojechałbyś ze mną

ja sadziłabym czerwone pomidory
ty wyrywałbyś garściami
niechęć sąsiadów

może
kradlibyśmy jabłka
albo konie

a może milczelibyśmy
kto dłużej wytrzyma

a tak bezradność
i nadzieję
mam na wyłączność

i wrócę
gdy zatęsknię za twoją
obojętnością

 

***

ponoć
po latach
już nie walczymy
o Polskę Boga
nieprzeczytane książki
cieszymy się
z braku bólu w krzyżu

ponoć
nie tęsknimy tak
do miłości
wiemy
że zawsze wierny
jest pies

po latach
już nie umiera się
z byle powodu

tak słyszałam

 

***

patrz

jak wtedy gdy mówiłeś
„czytajmy z naszych oczu, tam jest wszystko”
i rzeczywistość malała do kawałka
podłogi na którym siedziałam

teraz
stoję przed tobą
– świat jest wszystkim
prócz fragmentu przestrzeni
ze mną w środku

przecież nawet jeśli
stałam się niewidoczna
jest jeszcze ta zielona sukienka
którą zdejmowałeś w 17 sekund
(choć ma dwa złośliwe guziczki)

patrz

jak wtedy gdy pytałeś
wiesz – bałam się tych słów

dziś
mówię – tak
i moja sukienka
czeka

spójrz
na mnie

 

 

 

 

ALICJA PERTKIEWICZ
– ur.15.06.1986r. w Sieradzu.

 

 

Łęgi

włóczyłam się
wiejskością mojego miasteczka

nie jestem prawdziwą poetką
nigdy nie mam przy sobie
kartki i pióra

nie ma miejsc
gdzie można by
cierpieć samotność samemu

 

***

powieki zostały stworzone
by móc zamknąć oczy
na brzydotę świata

ręce
by osłonić głowę
przed uszkodzeniami

każda część ciała
ma swoją funkcję

tylko po co na świecie
cały człowiek

 

***

nażryj się do syta
szczęściem
fałszywą obietnicą
na zawsze
kiedy jeszcze ufasz…
by starczyło do końca
– – – – – – – – – – – – – –
nikt już nie przyjdzie
nikogo nie wpuszczę

 

 

***

choć nigdy nie dałeś mi powodu
bo za każdym razem
nie wiedziałeś co robić

tylko przy tobie czuję się bezpieczna

nie mogę powiedzieć,
że nic mi się nie stanie
ale jakoś naiwnie wierzę
w czarodziejską moc twoich chudych ramion
obronisz mnie przed najgorszym

nigdy nie byłam samodzielną istotą
zawsze czekałam aż Wielki Mechanik
uzna iż jestem niezbędną częścią ciebie
podniesie mnie spod stołu
i przykręci do twojej duszy

 

 

 

ANNA SOBCZAK – ur. 06.01.1986r. Mieszka w Chojnem. Jest studentką trzeciego roku filologii słowiańskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Interesuje się historią i kulturą Bałkanów. Jej wiersze były drukowane w „Tyglu Kultury” i „Angorze”.

 

Chwila zimą

zajaśniało, zapachniało jaśminem
chociaż nie tak śnieg
pachnieć powinien

i ostrzegało mroźne powietrze
ale nie chciały go słuchać
dłonie łakome boleśnie

nadleciały drżące słowa
opadając z ust na usta
strząsnęła je
przytomna głowa
pozostała przestrzeń pusta

jeszcze rozbrzmiewa nami powietrze
jeszcze wzrok nasz czują na sobie ściany

 

***

rano widziałam jak z twoich oczu
posypały się kwiaty

cały dzień pachnie jaśminem

trzymam w dłoniach
dźwięk twojego głosu

chowam obraz kolejnej godziny

upiłam się smakiem
twojego uśmiechu

 

***

w dusznym
betonowym mieście
głowa mi rośnie
pęcznieje nabrzmiewa
asfaltowym gestem

i ruch ręką
ciężki niczym
głaz

 

 

Kamień

rosnę pomnikiem
lub strzelistą katedrą
krzyczę
ale krzyk mój zamknięty
w granicach mojego kształtu

nie poniesie mnie wiatr
raczej
ludzka wola wyrzeźbi
– nie czując wzburzenia
mojego nieruchomego bytu

bez twarzy

jestem uwięziony w sobie
mojego wnętrza jednak
nie ma

ja dla was
to martwe milczenie

 

Koło Literackie „Anima”

Koło Literackie „Anima”  samo się do mnie „przytoczyło”, powstało zupełnie spontanicznie. Jeszcze zanim je utworzyłam, przez wiele lat młodsi i starsi sieradzcy literaci przynosili swoje utwory. Prosili o wskazówki, korektę, pomoc w opublikowaniu wierszy, zorganizowanie spotkania autorskiego. Nie szukałam ich, sami do mnie trafiali. Starałam się im pomóc, ukierunkować. Pewnego dnia stwierdziłam, że jest ich już wielu – ja znam ich wszystkich, a oni nie znają się nawzajem.

27 marca 2002 r.  odbyło się pierwsze spotkanie w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej mieszczącej się wtedy w mrocznej piwnicy szpitala przy ul. Armii Krajowej 7  w Sieradzu. To był prawdziwy underground.

Dziś literaci należący do „Animy” mają  za sobą wiele publikacji w czasopismach i antologiach regionalnych, ogólnopolskich i zagranicznych, są laureatami konkursów literackich, występują na spotkaniach autorskich. Ich utwory są opublikowane w indywidualnych tomikach  oraz w dwóch antologiach: „Życie mi się zdaje” i  „Optymistyka”.

Arkadiusz Frania – recenzja antologii p.t. Optymistyka

A oto twórczość artystów związanych z „Animą”.

 

JACEK BRZOSTOWSKI  (ur. 17.09.1993r.) jest absolwentem I LO im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu, studentem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.  Fascynuje go muzyka poważna. Gra na fortepianie, flecie i organach. Jego ulubionym językiem obcym jest łacina. Pasjonuje go matematyka. W wolnym czasie czyta, jeździ konno, pływa i żegluje. Jest laureatem kilku ogólnopolskich konkursów literackich.

 

 

***

– panie kowalski widział pan swój nekrolog?

– daj pan spokój nie zdążę na pogrzeb

mam już plany na dwa tygodnie wprzód

ale wyślę delegację

(małżonka ma mało ruchu – bolą ją włosy chętnie pójdzie)

znałem się z widzenia

wiem tylko że miałem zawsze temperaturę

trzydzieści sześć i sześć

a Śmierć pozwę nie dalej jak jutro

mam znajomości

to niedopuszczalne żeby przeszkadzała

porządnym obywatelom – w życiu!

tymczasem wybieram się w podróż

wezwano mnie służbowo jako świadka

zapomniałem tylko dokąd

przypuszczam że niedaleko

mam ze sobą nic nie brać

żadnej walizki ani samochodu

idę pieszo zupełnie sam

tak sobie myślę że wezmę jednak dokumenty służbowe

choć ostatnio wszystko mi leci z rąk

&
x  x  x

jedziemy na narowistych koniach

chcąc przełamać linię horyzontu

 

wpatrzeni w koniec tęczy

chcemy jej dotknąć

a tęcza? potrafi być delikatna

 

chcemy dojść tam gdzie powstaje wiatr

nie dojdziemy jeśli nie będzie nam wiał w twarz

 

 

Poeta

Wyrosły mi skrzydła jaskółcze

A ja się tak długo zastanawiałem

Do czego je wykorzystać

 

Aż spojrzałem w niebo

&
x  x  x

Nie mów że takie jest życie

Pełne zła i nienawiści

Życie jest takie jakim je uczynimy

 

 

 

AGNIESZKA JARZĘBOWSKA jest poetką i autorką utworów satyrycznych. Pracuje jako polonistka w Szkole Podstawowej nr 10.  Będąc studentką Uniwersytetu Łódzkiego debiutowała w 1981 r. na łamach „Dziennika Akademickiego”. Swoje utwory publikowała również w: „Echu”, „Siódmej Prowincji”, „Wieściach Szkolnych”, „Kalejdoskopie” oraz w antologiach „Optymistyka” i „Gdy myślę Sieradz”.

Dwukrotnie otrzymała I nagrodę w organizowanym przez Powiatową Bibliotekę Publiczną  konkursie „Mój Sieradz”. Była również laureatką pierwszej nagrody w konkursie „Mój dom, moja rodzina, moi przyjaciele” organizowanym przez „Civitas Christiana”. Jako autorka fraszek zdobyła II miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Satyrycznym w Zebrzydowicach oraz wyróżnienie (drukiem) w XI OKL im. Stanisława J. Leca w Nowym Targu.

Debiutowała w 2010 r. zbiorem fraszek p.t. „Uśmiechy i uśmieszki”. Nadrabiając stracony czas w 2012 r. wydała zbiór fraszek p.t. „Fraszkomat”, tom wierszy w wersji polskiej i niemieckiej „Miejsce po przecinku : Die Stelle nach dem Komma” (w przekładzie dr Małgorzaty Półroli) i tom wierszy w wersji polskiej i serbskiej p.t. „Układam siebie” (w przekładzie Olgi Lalić – Krowickiej).

 

 

&

x  x  x

 

widziałam trzy dni szczęścia

błękitno -różowe

smakowały jak zawsze i nigdy

miały na sobie

cichutki płaszcz ze śniegu

 

 

***
odczekam tysiąc lat i będę żyła w innym świecie
bez niepotrzebnych kultów
i będę kochać przeciw zimnym ścianom
przeciw zimnym ludziom
będę czerpać
ciepło
z kwiatów
przeczekam tysiąc lat
ludzkiej nienawiści

 

 

***
odczekałeś mój sen
musiałeś sam
powiedzieć mi coś ważnego
otworzyłam oczy
usłyszałam
najważniejsze dla ciebie
w tym dniu
dzień dobry

 

 

*

F R A S Z K I

 

HOJNI

Są tacy, co myślą tylko o tym,

By innym coś dać… do roboty.

 

 

< ALEKSANDRA JACHOWICZ ukończyła zarządzanie  potencjałem pracowników oraz filologię francuską na Uniwersytecie  Wrocławskim.  Pisze utwory liryczne i wiersze dla dzieci.

 

x  x  x

Otuliłeś moje serce

płaszczem złudzeń.

Kiedy go zdjęłam,

zobaczyłam inny świat.

Nic nie jest takie piękne

jak mówiłeś!

Nawet morze twojej miłości

okazało się być

jedną łzą.

 

 

x x  x

może powinnam zmienić zamki

przecież wciąż masz klucz

do mojego serca

KATARZYNA JEZNACH (ur. 1986 r.)  jest absolwentką Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Obecnie pracuje w Warszawie.

 

x  x  x

 

mam ręce dwie

i nogi dwie

żadnego z nich pożytku

drwisz sobie

z moich posunięć

nieskoordynowanych

bo już dawno

straciłam głowę

 

niewątpliwie

miłość ta jest ślepa

trudno wymagać

by oczy były skoro głowa

i wszystko stracone

 

x  x  x

 

samobójstwo to ostatnia rzecz

jaką bym chciała w życiu zrobić

 

x  x  x

 

budzi cię w nocy

mój ból

&

 

za twoimi błędami podążam

twojego słucham milczenia

kiedy mnie cztery ściany wciskają

do butelki

tobie chcę mówić

za tobą spadać w dół

 

x  x  x

x  x  x

ci wszyscy mężczyźni

mogłabym ich schować

w pudełku po zapałkach

&
x  x  x

 

muszę się spić panie wojaczek

muszę się schlać jak świnia

żeby przeczytać co mi pan napisał

panie wojaczek

przeczytać to co specjalnie dla mnie

muszę się schlać

żeby odpisać panu panie wojaczek

co mi się podoba

a co tam u mnie słychać

i co mnie boli

szkoda że pan zmarł panie wojaczek

chciałabym panu dać w mordę

 

 

Marika Kmieć – Wymazała jest absolwentką pedagogiki na Uniwersytecie Wrocławskim. Laureatka regionalnych i ogólnopolskich konkursów poetyckich. W 2007 r. debiutowała tomikiem p.t. „Balkon” wydanym przez Wyższą Szkołę Humanistyczno-Ekonomiczną w Sieradzu. Jej utwory były także publikowane w czasopismach: „Echo”, „Nad Wartą”, „Siódma Prowincja”, „Angora”, „Filipinka”, „Akant” i „Tygiel Kultury”.

Słońce z andrutów

gdy byłam mała
lubiłam jeść andruty
mówiłam
patrz to słońce
mam je teraz w sobie

moje słońce z andrutów
kruszy się już
zapada zmierzch

w ciemności plączą się
wspomnienia ludzi
i miejsc

x  x  x

czasem
kłamię wierszami

nie mam
wyrzutów sumienia

Cafe del Mar

siedzę przy Cafe del Mar

kawa stygnie
żaglówki dopływają do portu
pęka aksamit nieba

powietrze tutaj jest wolne
pachnie mandarynką
a woda rozbija się o skały

szkoda
że cię tu nie ma

ludzie
ocierają się o siebie
a dzieci krzyczą w północ
piosenki o końcu świata

słońce tutaj
jest inne niż wszędzie
ma kształt serca

bezwładnie opada w dół

znów tonie
i nikt nie spieszy mu na ratunek

 

ALICJA KRÓLEWICZ (z domu Pertkiewicz, ur. 15.06.1986) jest absolwentką  pedagogiki (specjalność: edukacja przez sztukę)  na Uniwersytecie Łódzkim oraz studentką Akademii Sztuk Pięknych na kierunku edukacja artystyczna  (specjalność: techniki teatralne, filmowe i telewizyjne). Prowadzi ćwiczenia na UŁ z rysunku oraz form i technik plastycznych.

 

x  x  x

choć nigdy nie dałeś mi powodu
bo za każdym razem
nie wiedziałeś co robić
tylko przy tobie czuję się bezpieczna

nie mogę powiedzieć
że nic mi się nie stanie
ale jakoś naiwnie wierzę
w czarodziejską moc twoich chudych ramion

obronisz mnie przed najgorszym

nigdy nie byłam samodzielną istotą
zawsze czekałam aż Wielki Mechanik
uzna iż jestem niezbędną częścią ciebie
podniesie mnie spod stołu
i przykręci do twojej duszy

x  x  x

bądź ze mną
bo nie wiem
jak będzie

nie karz mi przyrzekać
na wieczność
bo nie wiem
jak będzie

ale ty mi przyrzekaj
bo nie wiem
jak będzie

 

nie znacie dnia ani godziny

mama mówi: nie opłaca się
cerować tej poduszki
zaraz i tak się podrze przecież

ja dalej ceruję
może to akurat wystarczy
do końca świata

 

ARTUR LEWANDOWSKI (ur.1960 r.) pisze głównie haiku. Zostały przełożone na język angielski i publikowane w wielu zagranicznych portalach internetowych i czasopismach.

 

x  x  x

nieprzespana noc –
słowik w bzach muzykuje

Jan Sebastian Ptak

x  x  x

mój nowy wóz
przed domem
sąsiad przestał się kłaniać

x  x  x

nim zaczniesz działać
słuchaj

Bóg mówi cicho

 

MAGDALENA MAMOS jest studentką filologii angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim.

x  x  x

Podejdź i przytul mnie mocno.
Spróbuj
kawałek mojego bezpieczeństwa.

x  x  x

Pewnego dnia
dla mnie słońce wzeszło.
A byłam łodygą suchą
bez koloru.

x  x  x

Mam tak wiele.
Dostałam swoje życie i twój uśmiech.
Totalne zbawienie.

 

Marek Marciniak ur. 23.05.1955 w Sieradzu. Absolwent Instytutu Filologii Angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Założyciel i wieloletni dyrektor Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Sieradzu. Od 2010 r. tłumaczy na język angielski (po pseudonimem Caveman1) wiersze zamieszczane codziennie na stronie internetowej www.emultipoetry.eu oraz wyświetlane przy pomocy projektora multimedialnego na ul. Brackiej 2 w Krakowie. W sumie do lutego 2015 r. przełożył w ramach tej współpracy 1000 utworów!!! 🙂

Publikacje przekładów Marka Marciniaka:

  1. Antologia „Contemporary Writers of Poland 2000-2014, editor D. Blaszak” wyd. Dreammee Little City, USA – jako tłumacz wierszy i notek biograficznych,
  2. Praca zbiorowa „Wiersze na murach 2010-2012” wyd. Fundacja Poemat, Kraków 2013 – jako tłumacz wierszy z j. polskiego na j. angielski,
  3. „Wiersze na murach o Krakowie – Poems on the Walls/ About Cracow” wyd. Fundacja Poemat ,Kraków 2013 – jako tłumacz wierszy z j. polskiego na j. angielski,
  4. „Niech żyje multipoezja”, tomik 1 w ramach projektu „Szkoła poetów I” – jako tlumacz wierszy, wyd. Stowarzyszenie KEN 2012,
  5. „Niech żyje multipoezja”, tomik 2 w ramach projektu „Szkoła poetów II” – jako tłumacz wierszy, wyd. Stowarzyszenie KEN 2013,
  6. Agnieszka Jarzębowska „Nic/Nothing” – jako tłumacz wierszy, wyd. „Bez Erraty”,Lublin 2013,
  7. przekłady teksów piosenek Michała Zabłockiego zamieszczonych na płycie Czesława Mozila „Księga emigrantów”,
  8. przekłady tekstów piosenek zamieszczonych na płycie Zbigniewa Paprockiego „Spacer po Sieradzu”.

 

ANNA MICHALSKA – SAPKOTA
ukończyła matematykę na Uniwersytecie Opolskim. Jej wiersze były publikowane w: „Echu”, „Siódmej Prowincji”, „Tyglu Kultury”, „Angorze” oraz antologiach KL „Anima”: Życie mi się zdaje” i „Optymistyka”.  Zdobyła Nagrodę Główną w TJW „O wieczne pióro twórcy” w Łodzi (impreza organizowana przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Konstantynowie Łódzkim), III nagrodę w OKP „Czarno na białym” w Parzęczewie. Jest także laureatką Regionalnego Konkursu Poetyckiego „Wiersze z szuflady” w Poddębicach.

 

x  x  x

wyjadę

będą mnie witać
parne poranki
i chłodni mieszkańcy

będę czytać niemodne książki
i słuchać śpiewnych modlitw
pokochają mnie pasterze
i znienawidzą przydrożni kramarze

nie mów że nie warto
gdyby nie tak zwane życie
pojechałbyś ze mną

ja sadziłabym czerwone pomidory
ty wyrywałbyś garściami niechęć sąsiadów

może kradlibyśmy jabłka
albo konie

a może milczelibyśmy
kto dłużej wytrzyma

a tak bezradność
i nadzieję
mam na wyłączność

i wrócę
gdy zatęsknię za twoją
obojętnością

JOLANTA MIŚKIEWICZ

Mówisz…

 

Mówisz: kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat?

Przytulasz policzek do mojej dłoni,

Mówisz, że pachnę kwiatami jabłoni,

Że świat beze mnie nic nie jest wart.

Ja patrzę smutno i wróżę z kart.

Mówisz: kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat?

Muskasz oddechem moje usta.

Szepczesz: beze mnie tylko czarna pustka,

Otchłań bez słońca, gwiazd i księżyca.

Beze mnie tylko smutek i nicość.

Mówisz: kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat…

Choć mówisz tak pięknie

Nie ma wiary we mnie.

Nie ufam w miłość wieczną, wzajemną.

Nie zestarzejesz się ze mną.

Mówisz : kocham i wręczasz mi kwiat.

Czy będziesz mnie kochał za ileś tam lat…

Sieradz 06.01.2010

Dariusz Staniszewski – ur. w 1967 r. w Łodzi. Absolwent ekonomii i bibliotekoznawstwa. Starszy bibliotekarz w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi. Redaktor naczelny Gazety Twórczych Bibliotekarzy i Przyjaciół „Na Stronie”. Autor wierszy, bajek, opowiadań, piosenek.

Wydał tomiki poetyckie „Rozpinając tęczę”  „Chimeryki łódzkie” – limeryki  poświęcone bibliotekarzom (współautorką jest Agata Chlebna), „Wybijanki prosto z głowy”, „Łodzią z czwartego piętra w dół”, „Koczkodancing” oraz „bajka. jest obok”. Autor książeczek dla dzieci z serii „Łódzkie Przygody Duszka Migawki” (2010): ”Poznajemy Duszka Migawkę”, „Dziki Zachód nad Księżym Młynem”, „Cyrk Krasnoludka Podbródka”.
Juror Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego na zestaw wierszy inspirowanych cytatem z utworu Czesława Miłosza „Oeconomia divina” organizowanego przez Związek Literatów Polskich Oddział w Łodzi (listopad 2011 r.).

 


mgła upina trumienkę
stygnie kulka jeszcze kłuje
przed chwilą przekonał się o tym kundel
jeden z gapiów wzdłuż drogi
bo to co najważniejsze jest obok
dwa samochody leżące na wznak
rodzina jeża płacze cicho w trawie

 

 

x  x  x

starała się nie zrozumieć
choć pokazywali zdjęcie
koszulę i znaki szczególne
i znów to samo
w odwrotnej kolejności
nie chciała uwierzyć

jeszcze rano
tak lekko jej się wstawało
zmieniła szary na radosną wiosnę
bo wbrew wszystkim
uwierzyła w to życie
z nim

 

 

x  x  x
słońce przeciąga się
jak kot
drapie w okno.
czy mogę.
czy mogę was przytulić.
pogłaskać.
czy nie zabrzmi fałszywie
mój śpiew
w waszym smutku.

 

WYSPA

to tu pogubiliśmy się
i znikąd nie oczekiwaliśmy pomocy

już nie jest
tajemnicza

 

 

KOLEJNY SUKCES „ANIMY”

W sobotę 3 września uczestniczyliśmy w imprezie poetyckiej organizowanej w ramach Jarmarku Wojewódzkiego w łódzkim pubie Biblioteka przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Konstantynowie Łódzkim oraz Klub Literacki „Constans”. Jury XI Turnieju Jednego Wiersza „O wieczne pióro twórcy” (pod moim obiektywnym przewodnictwem) II nagrodę przyznało Zbyszkowi Paprockiemu, a III – Agnieszce Jarzębowskiej.

Zbyszek wystąpił również z recitalem poezji śpiewanej. Jego koncert został niezwykle ciepło przyjęty przez publiczność. O tym, że jego twórczość trafia do serc ludzkich najlepiej świadczy fakt, że po występie kilkoro łódzkich poetów poprosiło go, aby skomponował muzykę do ich utworów i włączył je do swojego repertuaru.

A oto nagrodzone wiersze:

Agnieszka Jarzębowska

***
Młody chłopak nie pyta,
czy wolno mu latać.
Nie pytając rozpościera
niewprawne skrzydła.
Czasem wzbija się zbyt wysoko.

Ech, usidlą cię życia sidła.

Dobre rady Dedala niemodne.
Skrzydła marzeń wiodą chłopca wysoko,
bo gadanie o sidłach mu zbrzydło,
adrenalinę chce poczuć w obłokach.

Szybuje wysoko lotem Ikara.
I choć w górze naprawdę utrzymać się stara,
to na ziemię go ściągnie niestety
wielka siła malutkiej kobiety.

 

 

Zbigniew Paprocki

NOCNY WIERSZ

Przyfruwasz
wierszu
jak motyl
i wpadasz w sidła,
których nie zastawiam.

Uwalniam cię,
żebyś nie zginął
z głodu
poezji.

http://www.43bis.media.pl/wiadomosci,4483,0,1,pub-goscil-poetow,konstantynow-lodzki,wiadomosci.html

 

WYWIAD, KTÓRY ZROBIŁ ZE MNĄ MIŁOSZ KAMIL MANASTERSKI NA STRONĘ www.literaci.eu

http://literaci.eu/index.php/lodz/3371-maria-duszka-mam-w-sobie-magnes-na-poetow-rozmowa-literacieu.html

 

postheadericon Maria Duszka: Mam w sobie magnes na poetów – rozmowa Literaci.eu

wtorek, 30 sierpnia 2011 12:38 | Wpisany przez Milosz Kamil Manasterski | PDF | Drukuj | Email
WiadomościŁódź

 

Rozmowa z Marią Duszką – poetką, bibliotekarką i animatorką kultury, szefową Koła Literackiego „Anima” w Sieradzu, członkiem Oddziału Krakowskiego Związku Literatów Polskich.

Literaci.eu: Niedawno odbyła się w Sieradzu druga już Noc Poetów, którą organizowałaś razem z Powiatową Biblioteką Publiczną. Sala była pełna, więc miłośników poezji w Sieradzu nie brakuje…

Maria Duszka: Pewna sieradzka polonistka powiedziała, że mam w sobie „magnes na poetów”. Pewnie miała rację. Ale – co się lubi, to się ma. Ja kocham poezję, uwielbiam ludzi twórczych, niebanalnych. I pewnie dlatego przyciągam takie postacie. Ponieważ od kilku lat wspólnie z Kołem literackim „Anima” organizuję w Sieradzu imprezy literacko-muzyczne, mamy już stałe grono bywalców. I wciąż przybywają nowi.

 

 

Niektórzy nie oczekują nawet „papierowych” zaproszeń; dają mi swoje numery telefonów, abym mogła ich poinformować sms-em o kolejnym spotkaniu. Noc Poetów to wspólny pomysł mój i Hani Krawczyk, dyrektorki Powiatowej Biblioteki Publicznej. Świetnie nam się współpracuje przy organizacji tej imprezy, bardzo dobrze się uzupełniamy.

Gościem specjalnym tegorocznej nocy była poetka Daniela Zajączkowska z Łodzi, autorka z dużym dorobkiem, wiceprezes Oddziału Łódzkiego ZLP. Obok niej autor przed debiutem: Michał Głaszczka…

Przy wyborze gwiazd kieruję się swoim gustem. Nikt ze współczesnych poetów nie pisze o Łodzi tak jak Daniela Zajączkowska – z rozpaczą, gniewem, miłością i liryzmem. Ale jej twórczość ma także wartość uniwersalną. „W słów papierowych łódkach pływają poeci” – ten cytat z jej wiersza był mottem naszej imprezy.

Michał Głaszczka występuje pod oksymoronicznym pseudonimem Ptak Piwniczny. Jest młodym poetą pochodzącym z Otwocka, a mieszkającym obecnie w Warszawie. Z jego twórczością zetknęłam się po raz pierwszy będąc jurorką w OKP „Czarno na białym” w Parzęczewie. Generalnie nie przepadam za wierszami rymowanymi, rzadko kiedy bowiem są one wypełnione interesującą treścią. Ale Ptak Piwniczny ma wyjątkowy dar – rymuje i jednocześnie mówi w sposób niebanalny o sprawach istotnych. Jego poezja to zjawisko zupełnie odrębne, niepowtarzalne i niepodrabialne.

Oboje nasi goście zostali niezwykle ciepło przyjęci przez sieradzką publiczność. Daniela dzieliła się z wielbicielami jej poezji swoimi tomikami. A Michał Głaszczka, który jeszcze nie ma własnej książki, był zmuszony rozdać publiczności swoje rękopisy. Które następnie były kserowane przez samego pana starostę.

Wśród bogatego programu muzycznego szczególną uwagę zwracał sieradzki bard Zbigniew Paprocki…

Od początku istnienia „Animy” marzyłam o tym, aby trafił do nas ktoś, kto potrafiłby śpiewać i grać na jakimś instrumencie. Nie spodziewałam się, że to moje pragnienie zrealizuje się w tak niezwykły sposób. Zbyszek Paprocki trafił do „Animy” jesienią 2008 r. Okazało się, że jest rówieśnikiem Jacka Kaczmarskiego, tylko 6 dni młodszym od słynnego barda. Przez wiele lat marnował jednak swój talent. Dzieciństwo spędził w Rybniku; przez cztery lata uczył się tam gry na gitarze u kapelmistrza orkiestry górniczej. Choć nigdy już nie rozstał się z tym instrumentem, wykonywał zawody raczej niesprzyjające twórczości: był m.in. górnikiem w kopalni węgla kamiennego, gastarbeiterem w Niemczech, jagodziarzem w Bieszczadach, właścicielem firmy remontowej itp.

Kiedy go poznałam, zaprezentował mi kilka własnych piosenek, w których opowiadał o swoim barwnym, burzliwym życiu. Na początek dałam mu trzy ballady Michała Głaszczki nagrodzone właśnie na wymienionym już konkursie w Parzęczewie i powiedziałam: „Spróbuj coś z tym zrobić”. Ku mojemu zaskoczeniu w ciągu kilku dni powstały piękne, melodyjne piosenki: „Chińskie tango na dobranoc”, „Ballada pustelników” i „Dziewczynka z zapalniczką”. Można ich obecnie posłuchać na You Tube i Wrzucie – jest to wersja jeszcze niedoskonała technicznie, bo nagrana na domowym komputerze. Jesienią 2009 r. Zbyszek wystąpił w półfinale Międzynarodowego Festiwalu Bardów – OPPA w Warszawie. Jego utwory były również prezentowane w Radiu Koszalin i Radiu Łódź.

Wystąpiliśmy wspólnie na wielu spotkaniach autorskich. Wszędzie ludzie pytają go gdzie był do tej pory i dlaczego dopiero teraz ujawnił swój talent. Skomponował już muzykę do wierszy kilku poetów z kręgu naszych znajomych. I do pięciu liryków… Władysława Broniewskiego. Mieszkająca w Grecji wnuczka tego niesłusznie zapomnianego poety, Ewa Zawistowska jest zachwycona tymi utworami, czeka na nagranie ich w studiu. Usilnie pracuję nad Zbyszkiem, aby zechciał nagrać płytę. Materiał na nią jest już gotowy. Choć nasz bard nigdzie nie uczył się kompozycji ani interpretacji utworów, robi to w sposób niezrównany. Jedna z jego fanek powiedziała mi ostatnio, że Zbyszek „nie ma świadomości swojej wielkości”. To chyba cecha ludzi naprawdę utalentowanych.

 

Czy można jakoś porównać tę drugą Noc Poetów i pierwszą – ubiegłoroczną?

W ubiegłym roku swoją twórczość prezentowały grupy poetyckie ze Zduńskiej Woli, Zgierza, Konstantynowa i Łodzi. Wystąpił też łódzki zespół H’ernest. Niezmienionym punktem pozostaje Turniej Jednego Wiersza o puchar Starosty Sieradzkiego. W tym roku usłyszałam od jednej z pań, że tak podniosłyśmy poprzeczkę prezentacji artystycznych, że nie wiadomo czy uda nam się w przyszłym roku utrzymać ten poziom. Mam jednak nadzieję, że tak.

W przyszłym roku Koło Literackie „Anima”, którego jesteś założycielką i szefową, będzie obchodzić 10 lat… Jakiego prezentu życzysz sobie na jubileusz?

„Anima” powstała dlatego, że początkujący sieradzcy poeci przynosili mi swoje utwory z prośbą o ocenę, pomoc w publikacji, ukierunkowanie. Ja znałam ich wszystkich, a oni nie znali siebie nawzajem. Organizując pierwsze spotkanie 27 marca 2002 r. w bibliotece mieszczącej się w mrocznej piwnicy szpitalnej, nie wiedziałam co z tego wyniknie. Nie byłam pewna czy koło powstanie i czy jego działalność potrwa miesiąc, czy pół roku… Niczego nie byłam pewna. Okazało się jednak, że takie miejsce spotkań jest potrzebne. W ciągu tych prawie 10 lat odkryłam w Sieradzu około 30 twórców w wieku od nastu do osiemdziesięciu lat. Zredagowałam dwie antologie i wiele indywidualnych tomików wierszy. Mamy w swoim dorobku mnóstwo spotkań autorskich, publikacji prasowych, przekładów na języki obce, audycji radiowych i telewizyjnych. Ostatnio na łódzkiej WSHE powstała praca magisterska o „Animie”.

Ale też tworząc koło literackie nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie wymagało tak wiele pracy. Że właściwie biorę na siebie drugi etat – bezpłatny. Wiele rzeczy udało mi się zrobić. Ale mam mnóstwo pomysłów, których nie mogę zrealizować z braku czasu: wydawanie nowych książek poetyckich, publikacje utworów w czasopismach, organizowanie spotkań z poetami z kraju i zagranicy, może nawet międzynarodowy plener artystyczny.

A ja przede wszystkim na co dzień jestem jednoosobową załogą filii szpitalnej MBP. W której rocznie rejestruję około 1200 czytelników. Lubię tę moją pracę w bibliotece. Ale wiem też, że mogłabym zrobić dużo więcej dla regionu sieradzkiego, gdybym miała etat i mogła się poświęcić tylko pracy animatora. Wiele moich marzeń się spełniło, może kiedyś spełni się i to.

W ubiegłym roku odbyłaś literacką podróż po Niemczech.

PolnischerSommer to była impreza zorganizowana przez północnoniemiecki land Schleswig – Holstein. W wielu miastach – od Hamburga po najdalej wysunięty na północ Flensburg prezentowano najciekawsze zjawiska we współczesnej kulturze polskiej. Były więc filmy Polańskiego i Kieślowskiego, koncerty muzyki Chopina, Pendereckiego i Lutosławskiego, spektakle teatrów awangardowych, wystawy malarstwa i fotografii. I projekt Literatursommer, do udziału w którym zostali zaproszeni m.in.: Tomasz Różycki, Tadeusz Dąbrowski, Magalena Tulli, Wojciech Kuczok, Magdalena Forusińska i ja.

Jechałam na PolnischerSommer z pewnymi obawami. Ale moje wiersze zostały przez Niemców przyjęte z dużym zainteresowaniem. Wspominam z sentymentem przyjazną, ciepłą, pełną życzliwości atmosferę, z jaką tam się spotkałam. Swoją twórczość prezentowałam na pięciu spotkaniach autorskich w: Heide, Flensburgu, Kilonii, Szlezwiku i Hamburgu. Nawiązałam kontakty z niemieckimi artystami i one już owocują. Choćby publikacją moich wierszy w austriackim „Reibeisen”, roczniku o międzynarodowym zasięgu, czy w antologii „Meine Welt – unsere Welt” wydanej właśnie przez Stowarzyszenie NorBuch. Z kolei w październiku w bibliotece szpitalnej, którą prowadzę, odbędzie się spotkanie autorskie Reinharda Grossmanna, którego prozę przełożyła na język polski dr Małgorzata Półrola.

Razem z tłumaczką moich wierszy Małgosią Półrolą byłyśmy zakwaterowane we Freienwill w pobliżu Flensburga, w domu jednego z członków stowarzyszenia NordBuch. On dysponował pieniędzmi na nasze wyżywienie, wycieczki, honoraria. Dom, w którym mieszkałyśmy ma kształt litery U. Dwie jego części to mieszkania, a trzecia jest… domem kultury. Który służy całej miejscowej społeczności. Jest tam świetnie wyposażona biblioteka, studio nagrań, sala teatralna, sala ćwiczeń chóru. Kiedyś wróciłyśmy po południu z wycieczki i zobaczyłyśmy przed domem kilkanaście samochodów. Myślałyśmy, że to jakaś impreza rodzinna. Okazało się jednak, że synowa naszego opiekuna prowadzi właśnie próbę chóru.

Byłyśmy też na wycieczce w Scheersbergu – pięknie położonym i świetnie wyposażonym ośrodku, do którego przyjeżdża utalentowana artystycznie młodzież z niemieckich szkół. Mogą tutaj przebywać na kilkudniowych turnusach i rozwijać swoje uzdolnienia i zainteresowania. Na to wszystko Niemcy mają pieniądze.

Jak porównujesz sytuację osób piszących – tak zawodowo jak i amatorsko – u nas i u naszych zachodnich sąsiadów?

Jak jest u nas – każdy wie. Coraz trudniej jest wydać tomik. Tylko kilku poetów ma szanse trafić ze swoją twórczością na półki dużych sieci księgarskich. Upadło ostatnio wiele czasopism literackich. W wielu periodykach publikuje się tylko utwory stałego kręgu literatów. A to nie jest dobre dla nikogo. Dlatego, że pisma, które nie są otwarte na nowe zjawiska, tracą z czasem zainteresowanie czytelników.

Ja od kilku lat mam dużo więcej publikacji w czasopismach i antologiach zagranicą niż w kraju. Dzięki przekładom moje wiersze ukazują się w Serbii, USA, Austrii i Niemczech. Już nawet specjalnie sama o to nie zabiegam.

Nie powiem nic odkrywczego: jeśli chcemy, aby nasz kraj rozwijał się cywilizacyjnie i gospodarczo, to musimy także zacząć doceniać rolę kultury i sztuki. Pieniądz czyni człowieka wolnym. Także artystę. A my, twórcy nie oczekujemy wiele. Tylko zaspokojenia elementarnych ludzkich potrzeb.

Mój ulubiony poeta Józef Czechowicz napisał w jednym z wierszy: „jestem anteną drgającą tego świata”. Artyści są zawsze awangardą, wyprzedzają resztę ludzkości, w ich głowach rodzą się wizje, pomysły i idee, które później są realizowane przez naukowców. I dają światu rzecz nieocenioną – piękno. Bez którego tylko „vanitas vanitatum…”. Artyści są naprawdę takimi antenami, które wsłuchują się w puls świata. Dlatego kraje, które chcą się rozwijać dbają o sztukę i jej twórców.

Rozmawiał Miłosz Kamil Manasterski.

 

Ukazał się tom wierszy Jarosława Maja (1963 – 2010)


„W głąb duszy: wiersze i fraszki” to tytuł książki Jarka Maja, zmarłego w ubiegłym roku naszego kolegi z Koła Literackiego „Anima”. Żył tylko 47 lat. Wiersze zaczął pisać jeszcze w szkole podstawowej. Potem na wiele lat porzucił poezję. W 2008 r. zadebiutował na łamach „Pulsu Sieradza”. Wkrótce potem trafił do  „Animy”. Przez ostatnie lata muza poezji nawiedzała go często, sprzyjała mu. W tym czasie powstały jego najlepsze utwory – fraszki i wiersze liryczne. Publikował je w kwartalniku „Siódma Prowincja”, prezentował na Naszym Radiu i Telewizji Miejskiej Sieradz.

Pozostawił nam swoją twórczość. Pozwala nam poprzez nią zajrzeć w głąb własnej duszy, poznać jej piękno, wrażliwość, delikatność i wyjątkowość. Wydawcą tomu jest Miejska Biblioteka Publiczna w Sieradzu, redaktorem wydania – Teresa Zabiegała, ja przygotowałam redakcję literacką.

 

A oto wybrane wiersze i fraszki Jarka Maja:

 

WIERSZE


x  x  x

 

Sieradz, jak wszystkie stare miasta, ma swoje tajemnice.

Nocą szepczą o nich drzewa, śpiewają ulice.

A czasem słowa splatają się w wiersze,

przy dźwiękach gitary w piwnicznym „Kredensie”.

 

 

 

 

x  x  x

 

powiedziałaś:

wyjdź sobie naprzeciw

 

wyszedłem

 

czułem się jak bezdomny liść

który wiatr pcha

we wszystkie strony świata

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Gdyby nie twoje słowa:

„Jesteś wspaniały”,

do tej pory

byłbym nikim.

 

 

 

 

ZAKOCHANI

 

idą w deszczu

trzymają się za ręce

 

miłość rozłożyła nad nimi

swój złoty parasol

 

 

 

 

 

 

 

x  x x

 

przyjedź

zapalimy świece

będziemy się tulić

jak kiedyś

 

słuchać muzyki

i tańczyć

 

powtórzymy wszystko

jak kiedyś

 

z wyjątkiem czasu

który minął

 

 

 

x  x  x

 

często samotność

cieszy bardziej

niż kiepskie towarzystwo

 

 

 

 

 

WIOSENNY SPACER

byłem na spacerze

w lesie

kropił deszcz

śpiewały ptaki

pachniały drzewa

 

obok mnie

szło puste miejsce

dla ciebie…

 

 

 

x  x  x

 

teraz

kiedy mam drzwi

do swojego pokoju

mogę się zamknąć

w samotności

otworzyć na wiersze

 

 

 

 

x  x  x

 

kiedyś

miałem

twoje zdjęcie

 

teraz

mogę sobie

tylko wyobrazić

jak cieszy

skrawek papieru

 

 

 

 

x  x  x

 

Kopciuszkowi

 

I znowu puchną ci dłonie,

i znowu sił ci brak.

Czas w kroplach deszczu tonie,

głęboko, jak chce świat.

 

I znowu jesień – taka szara.

I bardzo, bardzo krótkie dni.

Tylko miłości wielka czara

po długich nocach ci się śni.

 

 

 

 

 

 

x x x

 

śniło mi się

że śpisz obok mnie

 

wyciągnąłem rękę

chciałem cię przytulić

 

objąłem tylko małą poduszkę

od ciebie

 

 

 

 

 

STARY TELEWIZOR

 

zatrzymałem się

przy leśnej drodze

wczesną wiosną

 

drzewa

zaczęły się budzić

runo leśne

zieleniło się

pod bielą szkła

jednorazowych torebek

i kolorowych

plastikowych butelek

 

w rowie leżał

stary telewizor

 

nie było w nim programu

o ochronie środowiska

 

 

 

 

 

 

 

ZGODA

 

słowa

które chciałem ci powiedzieć

wrzuciłem do kosza

marzeń niespełnionych

 

przykryłem

zeszytem z wierszami

 

jeśli zechcą pójść

gdziekolwiek

masz zgodę

na przetwarzanie danych

 

 

 

 

 

 

PROŚBA

 

Panie!

Wysłałbym Ci w liście

swoją duszę,

abyś doładował ją optymizmem,

wiarą, poczuciem własnej wartości,

nadzieją, że mogę pokonać

wszystkie przeszkody

na mej krętej ścieżce życia

do Twego królestwa.

 

Nadawca: Zagubiony

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

bardzo lubię

zapach dymu

z brzozowego drzewa

 

wiejski chleb ze śmietaną

posypany cukrem

 

zimę na łyżwach

przykręcanych do butów

specjalnym kluczem

 

bardzo lubię

taki beztroski

zapach dzieciństwa

 

 

 

 

 

 

 

CZAS

 

czas zdarł niejedne buty

ciągle biegnie do przodu

nie potrzebuje baterii

na każdym etapie

odhacza się punktualnie

bez względu

na porę roku

 

czas nie pyta nikogo o zdanie

biegnie szukając nieustannie

transparentu z napisem:

META

 

 

 

 

 

REMAMENT ŻYCIA

 

przyjemne wspomnienia

zawinę w chusteczkę

i zaszyję pod podszewką

czarnego garnituru

który właśnie kupiłem

(tak na wszelki wypadek)

 

15.02.2010

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

spojrzenie śmierci

którego nie można

uniknąć

 

 

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Muzyka – którą można uciszyć,

pamięć – którą trzeba zachować,

życie – które można skrócić,

śmierć – której trzeba dożyć.

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Ciesz się słońcem,

śniegiem, deszczem.

 

Nigdy nie wiesz,

jak długo jeszcze…

 

 

 

 

 

 

 

MARZENIE

 

 

chciałbym mieć

na starość

swój własny dom

 

i mały ogród

z jabłoniami

i ławkę

aby pisać

 

czuć się jak w Raju

 

a może umrę

za chwilę mając 45 lat

 

nie posadzę więcej

ani jednego drzewa

 

nie napiszę

ani jednego wiersza

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

czasami

aby się porozumieć

wystarczy jedno słowo

milczenia

 

 

 

 

 

x  x  x

 

o śmierci wiemy tyle

ile zakochani o miłości

 

zawsze potrafi nas zaskoczyć

 

 

 

 

 

 

 

 

F R A S Z K I

 

 

 

 

MERCEDES

 

Niemiecka fantazja

kojarzy się z wybrykiem.

Do tej pory produkują

auta z „celownikiem”.

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Każdy kierowca o tym wie:

on w nocy śpi,

korozja – nie.

 

 

 

 

 

KIESZONKOWIEC

 

Ma sumienie

czyścić kieszenie.

 

 

 

 

x  x  x

 

Zawsze mówiła o diecie

po tłustym kotlecie.

 

 

 

 

AWANS

 

No i tak to bywa

moi państwo drodzy.

Kiedyś byli biedni,

dzisiaj są ubodzy.

 

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Na statku

był tylko bosmanem.

W domu przy żonie

czuł się kapitanem.

 

 

 

 

TRZEŹWOŚĆ

 

Czyżby Polakom trzeźwy rozum wracał,

że nawet „Polmos” już się nie opłacał.

 

 

 

 

 

DOLINA ROSPUDY

 

Będziemy szybciej budować autostrady,

gdy z Polski wyeksportujemy żaby.

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Lepsze stopnie mieliby uczniowie,

gdyby zamiast w laptopach,

wiedzę mieli w głowie.

 

 

 

 

 

SIERADZ DAWNY I DZISIEJSZY

 

Kiedyś mieliśmy „Sirę”,

byliśmy słynni  Europie z kąpielowych kostiumów.

Teraz kąpiemy się w morzu bezrobocia

i znani jesteśmy tylko w Urzędzie Pracy

– z odhaczających się co miesiąc tłumów.

 

 

 

 

 

 

PRAWA RĘKA

 

Zawsze stał od bossa

na odległość papierosa.

 

 

 

 

 

NIEDALEKA DROGA

 

Od podziwiania

do molestowania.

 

 

 

 

 

GOSPOSIA

 

Lubiła kochanie

ponad gotowanie.

 

 

 

 

WSPOMNIENIE

Socjalizmu dawne wdzięki

to Moskwicze i Syrenki

I komary, i WSK-i

– teraz w oczach wspomnień łezki.

 

 

 

 

 

 

 

 

x x  x

 

Jest coraz lepiej,

głoszą politycy.

 

Oni jedzą kawior,

my – nadzieję z mównicy.

 

 

 

x  x  x

 

tęsknić za twym uśmiechem

to chyba nie jest grzechem

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Żelazne trzeba mieć zdrowie,

aby myśleć o chorobie.

 

 

 

 

x  x  x

 

Ciekawe kiedy zobaczy swój kraj

złodziej napisu „Arbeit macht frei”.

 

 

 

 

DEPRESJA

 

Tak medycyna nazwała

chorobę duszy i ciała.

 

 

 

 

SĄSIEDZI

 

Mieli wieczny problem z miedzą –

teraz w jednej celi siedzą.

 

 

 

 

ROZWÓDKA

 

Po jej byłym mężu tyle jej zostało –

troje małych dzieci i pobite ciało.

 

 

WAŁĘSA

 

„O take Polske”

walczył całe życie.

Zapomniał o idei,

gdy stanął na szczycie.

 

 

 

x x  x

 

Wielu polityków zbytnio się nie trudzi.

Przekładają karierę ponad dobro ludzi.

 

 

 

 

WSPOMNIENIE

 

Pewien mężczyzna

zapomnieć nie może.

Wciąż śni mu się blondynka

i jej miękkie łoże.

 

 

 

 

 

x  x  x

 

Chodzili we dwóch

– on i jego brzuch.

 

 

 

KOBIETA LEKKICH OBYCZAJÓW

Tak się w życiu stało –

nie miała wykształcenia,

tylko kształtne ciało.

 

 

 

 

 

 

REKLAMA

 

Świat z natury

jest ponury.

Dopóki nie podniesiesz

żaluzji do góry.

 

 

 

 

ZAŁOŻYCIELKA „ANIMY”

 

Artystyczną duszę

zawsze w sobie miała.

No bo przecież Duszką była –

z krwi i ciała.

 

 

 

 

SEKRETARKA

 

Miała nienaganne referencje,

bardzo zgrabne kształty

i dwie lewe ręce.

 

 

 

 

x  x  x

 

Bardzo maleje bezrobocie –

gdy klepsydr krocie.

 

 

 

 

KOLEJE ŻYCIA

 

Od wschodu

do zachodu.

Od ślubu

do rozwodu.

 

 

 

 

MALARZ

 

Malował piękne obrazy –

kobiet bez ubrań i skazy.

 

 

 

 

 


W niemieckiej antologii p.t. „Meine Welt – unsere Welt” wydanej właśnie przez Stowarzyszenie NordBuch,  zostały opublikowane trzy moje wiersze w przekładzie dr Małgorzaty Półroli.

Moja notka biograficzna na stronie Stowarzyszenia NordBuch:

http://www.nord-buch.info/?page_id=391

Oto kilka relacji z drugiej już sieradzkiej Nocy Poetów organizowanej przez Powiatową Bibliotekę Publiczną i Koło Literackie „Anima”
http://pbp.sieradz.pl/rel-249.html

____

 

 

Noc Poetów w Sieradzu
Redakcja, 30.07.2011, 14:08

Wczoraj w Powiatowej Bibliotece Publicznej odbyła się II Noc Poetów wraz z konkursem Jednego Wiersza o puchar Starosty Sieradzkiego Dariusza Olejnika.

Poetycki wieczór rozpoczęła o godz. 20 Daniela Zajączkowska z Łodzi, która zaprezentowała swoją poezję. Pomiędzy recytowanymi wierszami publiczność mogła wysłuchać utworów granych przez Edwarda Marciniaka na gitarze i Jakuba Srokę na skrzypcach.

Następnie Zbigniew Paprocki śpiewał wiersze Michała Głaszczki z Warszawy do własnych kompozycji muzycznych. Poeta również zaprezentował publiczności swoje wiersze.

Tuż przed przerwą wszyscy przybyli mogli wysłuchać recitalu Anny Paszkowskiej, której akompaniował Jan Mucha.

Wkrótce potem nastąpił najbardziej oczekiwany punkt programu, w którym dziewiętnastu uczestników niemal z całej Polski stanęło w szranki w Turnieju Jednego Wiersza.

Jury po wysłuchaniu wszystkich wierszy miało do podjęcia niezwykle trudną decyzję, bowiem poziom umiejętności zaprezentowanych przez uczestników był bardzo wysoki. Ostatecznie w Turnieju Jednego Wiersza trzecie miejsce zajęła Joanna Chachuła z Sieradzkiej Telewizji Regionalnej. Miejsce drugie przypadło Annie Michalskiej, a Michał Głaszczka zdobył pierwszą nagrodę.

Podczas Nocy Poetów odbył się także recital poezji śpiewanej, w którym udział wzięli Dominika Marciniak, Hanna Okońska, Edward Marciniak, Zbigniew Paprocki oraz Jakub Sroka.

Piotr Andrzejak
Zobacz zdjęcia
Noc Poetów w Sieradzu: foto, dodał: Redakcja

http://sieradz.com.pl/wiadomosci/kultura/311,noc-poetow-w-sieradzu.html

 

 

 

http://infotydzien.com/index.php/start/bylismy-tam/1356-sieradz.htmlhttp://infotydzien.com/index.php/start/bylismy-tam/1356-sieradz.html
Noc poetów

W słów papierowej łódce pływają poeci – to tytuł niezwykłego wieczoru z poezją jaki został zorganizowany wspólnie przez Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu i Koło Literackie Anima.

Cytat, który stał się mottem drugiej już Nocy Poetów pochodzi z wiersza Danieli Zajączkowskiej. Ona była pierwszą poetką tego wieczoru, która recytowała swoje wiersze. Pochodziły one z dwóch tomików: „Na północ od Edenu” i „W poleśmianowskich ogrodach”. Poetkę wprowadziła Maria Duszka, sieradzka poetka, szefowa Koła Literackiego Anima w Sieradzu.

Daniela Zajączkowka jest laureatką głównej nagrody w toruńskim konkursie literackim pt. „Nasz Czas”, a także II nagrody łódzkiego konkursu na debiut z 1993 roku. Poetka opublikowała już między innymi zbiory wierszy: „Rzeczy znikome”, „Czciciele słońca” oraz „Wagabunda i księżyc”. W maszynopisach, oprócz wierszy, posiada opowiadania, prozę poetycką, utwory sceniczne, powieść. Bierze udział w działalności Klubu Literackiego Nauczycieli i Grupy Literackiej „Centauro”. Współpracuje z pismami literackimi: z łódzkim „Tyglem Kultury” i rzeszowską „Frazą”. Jest również skarbnikiem Związku Literatów i opiekunem Koła Młodych przy łódzkim oddziale Związku Literatów Polskich.

Po Danieli Zajączkowskiej Mozarta zagrał Jakub Soroka, a następnie sieradzki bard Zbigniew Paprocki wykonał trzy wiersze Michała Głaszczki, do których skomponował muzykę. Obaj panowie mieli okazję poznać się po raz pierwszy w czasie tej imprezy.

W drugiej części swoje wiersze, jak sam o sobie powiedział, będące jeszcze w rękopisach, recytował Michał Głaszczka.

Rozstrzygnięto również Turniej Jednego Wiersza „O puchar Starosty Sieradzkiego i nagrodę Mecenasa”. W turnieju wzięło udział 19 poetów. Jury w składzie: Miłosz Kamil Manasterski (przewodniczący), Agnieszka Jarzębowska oraz Maria Duszka, przyznało pierwszą nagrodę i puchar Michałowi Głaszczce z Warszawy. Drugą nagrodę otrzymała Anna Michalska z Sieradza, a trzecią Joanna Chachuła z Sieradza.

jm