Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

„Jeżeli kogoś kochasz, kochasz także siebie” czyli „II Wiosna Poezji” w Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku

W dniach 17-18 czerwca uczestniczyłam w „II Wiośnie Poetyckiej” organizowanej w Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku.

Poszczególne spotkania prowadzili: Iwona Smolka – krytyk literacki, pisarka i dziennikarka Polskiego Radia, Mariusz Olbromski -poeta i dyrektor Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów oraz Jan Strządała – prezes katowickiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

„Jeżeli kogoś kochasz, kochasz także siebie”- to  słowa z wiersza Joli Treli, które najbardziej zapadły mi w pamięć i serce podczas tej imprezy.

🙂

 

 

Ačiū, Lietuva!

 

 

W maju miałam przyjemność uczestniczyć w dwóch międzynarodowych 

festiwalach literackich na Litwie. Pierwsza z tych imprez odbyła się pod patronatem portalu ePublisher. Po jej zakończeniu uczestniczyłam w trwającym dwa tygodnie 53 Międzynarodowym Festiwalu „Wiosna Poezji ” („Poezijos Pavasaris”) organizowanym przez Związek Pisarzy Litwy.  Swoje wiersze z tomiku „Wolność chmur / Debesų laisvė” czytałam po polsku (wersję litewską prezentowała Birutė Jonuškaitė), m.in.

w  szkołach, bibliotekach, parkach, kościele, a także

na dziedzińcu im. Kazimierza Sarbiewskiego na Uniwersytecie

Stefana Batorego w Wilnie podczas bezpośredniej transmisji z zakończenia

„Wiosny Poezji” w I programie telewizji litewskiej.

Wielu litewskich kolegów po piórze zaskakiwało mnie swoją

znajomością języka polskiego. Mówili mi, że uczyli się

go słuchąjąc „Lata z radiem”, czytając np. „Przekrój”, „Kobietę i życie”

i polską literaturę.

Iki, Lietuva! 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Relacja zamieszczona na stronie biblioteki w Święcianach:

Švenčionių krašte skambėjo ,,Poezijos pavasaris“ -2017“

Po Lietuvą pasklidę 53-ojo tarptautinio festivalio „Poezijos pavasaris” 2017 dalyviai gegužės 26 dieną, paskutinį gegužės penktadienį, lankėsi ir Švenčionių rajone. Daugiau nei pusšimtį metų gyvuojantis festivalis mūsų krašte stabtelėjo ne pirmą kartą. Šiais metais festivalio dalyviai susitiko su rajono gyventojais net keliose vietose. Graži aplinka svečių ir poezijos mylėtojų laukė Labanoro miestelyje. Čia skaitymai vyko netradicinėje erdvėje – Labanoro Švc. Mergelės Marijos gimimo bažnyčioje. Po pietų ,,Poezijos pavasario“ dalyviai susitiko su švenčioneliškiais Švenčionėlių miesto bibliotekos – filiale. Vėliau poezijos paukštė nusileido įkvepiančioje aplinkoje – Švenčionių miesto parke. Poezijos galia Labanore , Švenčionėliuose ir Švenčionyse dalijosi poetai Birutė Jonuškaitė, Rimgaudas Graibus, Arvydas Genys, Nijolė Simona Pukinskaitė, Maria Duszka (Lenkija), Eglė Juodvalkė (JAV), skaitovė Irena Plaušinaitytė. Charizmatiškas Alvydas Jegelevičius ne tik paskaitė savo kūrybos eilių bet ir atliko keletą savo sukurtų dainų pagal kitų poetų žodžius.
Sveikinimo žodžius poezijos skaitymų dalyviams sakė Švenčionių rajono savivaldybės meras Rimantas Klipčius, Švenčionių rajono savivaldybės tarybos narė Dovilė Žižienė, Labanoro Švc. Mergelės Marijos gimimo bažnyčios kunigas Jurgis Kazlauskas, Labanoro seniūnijos seniūnas Vincas Jusys.
Švenčionių rajono savivaldybės Viešosios bibliotekos direktorė Leonarda Vilčiauskienė pasidžiaugė, kad poezijos paukštė neaplenkė mūsų krašto, kad švenčioniškiai turėjo galimybę išgirsti gyvą lyrinį žodį, bendrauti su poetais. Svečiams įteiktos atminimo dovanėlės bei gėlių puokštės. Šventės pabaigoje Švenčionių miesto parke visi susirinkusieji kartu su poetais smagiai dainavo populiariąją dainą ,,Vaikystės šviesa“.
„Poezijos pavasario-2017“ šventę visoje Lietuvoje organizavo Lietuvos rašytojų sąjunga ir Rašytojų klubas, Švenčionių rajone festivalį rengė Švenčionių rajono savivaldybė, Švenčionių rajono savivaldybės Viešoji biblioteka ir Labanoro seniūnija.

Święciany Edge,, brzmiało przez całą wiosnę „- 2017 „
Przekład fejsbookowy:
Rozprzestrzeniły się po tym, jak większość 53 Międzynarodowym Festiwalu Poezji „wiosna” 2017 uczestnicy mogą 26 dzień, może to w ostatni piątek, odwiedził i rejon. Więcej niż pół wieku, przeżył nasze Edge Festival przestał nie był pierwszy raz. W tym roku festiwal uczestnicy spotkali się z mieszkańcami dzielnicy, nawet w kilku miejscach. Piękna przyroda dla gości i miłośników poezji czekałem łabonary kampusu. Oto, jak to się stało w kosmosie – marże łabonary svc. St. Kościół mariacki. Po lunchu,, poezja wiosny ” Uczestnicy spotkali się z švenčioneliškiais švenčionėlių biblioteka miejska – oddział. Później poezji paukštė wylądował T – święciany City Park. Poezja jest moc, labanore švenčionėliuose i udostępnił švenčionyse poeci birutė jonuškaitė, rimgaudas graibus, Arvydas Jegelevičius, nijolė simona pukinskaitė, Maria Duszka (Polska), spruce juodvalkė (USA), Irena Skaitovė plaušinaitytė. Charyzmatyczny Alvydas Jegelevičius nie tylko czytam twoje twórcze wiersz ale i przeprowadzić kilka innych piosenek utworzone na podstawie słów poetów.
Przytulny kącik poezji słowa do uczestników powiedział rejon święciański burmistrz rimantas klipčius rejon, radna dovilė žižienė, łabonary svc. St. Mary jest narodzin kościoła, ksiądz George Kazlauskas łabonary z vincas jusys dean.
Rejon Miejska Biblioteka Publiczna dyrektor Leonarda vilčiauskienė przyjąć z zadowoleniem, że poezja paukštė przed naszą przewagą švenčioniškiai miał okazję usłyszeć słowo, żyjąc lyrinį komunikować się z poetais. Wspominanie serwowane jest do gości obecnych i kwiat bukiecik. Na koniec festiwalu W Park City święciany wszyscy razem z zabawy poetais śpiewali popularne piosenki,, dzieciństwo światło „.
„poezja, wiosna-2017” Celebration weekedu została zorganizowana przez Unię Pisarzy Litwy i klubu pisarzy, rejon Festival opracowane rejon święciański, municipal rejon Biblioteka Publiczna i Łabonary starostwo.
 

Relacja z Elektrenai:

 http://www.elektrenumuziejus.lt/akimirkos-is-poezijos-pavasario-2017/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Vytautas Suslavicius

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Moje wiersze w ukraińskim piśmie „Kyiv” („Kijów”)

W numerze 5-6/2017 ukraińskiego miesięcznika „Kyiv” ukazało się 11 moich wierszy w przekładzie Teodozji Zariwnej, redaktorki naczelnej pisma. 

МАРІЯ ДУШКА

 Марія Душка – польська поетеса, журналіст, бібліотекар. Живе у  Серадзі. Авторка книг: „Поезія випадків”, „Цілком щаслива маріонетка”, „Може приснишся”,

„Неописування”, „І подумати, що існуєш”, „Кора”, „Галерея Світ”, “Freienwill”. Керівник Літературного об′єднання „Аніма”.

 

 

ХРОНІКА…

 

1964

 

мій вуйко

що згодом стане алкоголіком

і побачить демонів

 

зараз

ще молодий

балакущий

із беззахисним виглядом

і добрим серцем

 

якогось сонячного дня

вискакує кіньми на стежку

де я стою

 

бачу вгорі копита

а потім

прогалина в пам′яті

 

 

1972

 

         Звідки беруться поетеси?

                                      Б

 

я була дівчиною

з недоброго дому

 

але подвір′я вибігало

у святий березовий гай

 

а через вікно

простягала нам квіти

буйна

червона троянда

 

а мама

часто щось наспівувала

(сказала якось

що певно збожеволіла б

якби не ті пісні)

 

все перейшло

в поезію

 

1975

 

опинилася

у дивному місці

у дивну хвилину

побачила

що не хотіла побачити

 

ти підійшов до мене через три дні

 

але я вже ступила

 по той бік дзеркала

і не могла воскреснути

 

1982

 

Бог є беззахисним

зі своєю

любов′ю

 

 

1984

 

з того року згадаю

тільки день із тобою

 

ми мовчки сиділи під яблунею

ти тримав мого сина на колінах

це зовсім не подобалось

твоїй мамі

 

тож побачимось вдруге

лишень за чотири роки

 

1986

 

якогось квітневого дня

піщаним селянським шляхом

в повітрі пахучім

прямувала на захід сонця

 

за руку із дітьми

„гарнюні мов яблучка”

скаже моя сусідка

 

і раптом відважно подумала

(насправді лиш на хвилину)

який прекрасний цей світ

 

одразу за пару днів

просочились невпевнені вісті

про вибух атомної

 

не для мене думки про хороше

 

1988

 

вдруге

увійшла

в ту саму воду

 

***

повісила у шафі

твій піджак

всі мої плаття

хочуть бути ближче до нього

 

***

молитва –

то відпихання темряви

 

ЛЮБОВ З ПЕРШОГО ПОГЛЯДУ

 

розмовляємо

 

поруч спинився малий

може чотирьохрічний хлопчик

у жовто-синій курточці

 

сказав дивлячись на тебе

уже майже п′ятдесятирічного

„пішли”

 

ми далі говоримо

 

за мить владно повторює

„пішли”

 

чому я мушу йти з тобою

питаєш

 

„бо я маю тільки маму”

 

 

 

МАЙЖЕ ВСІ ВІДВЕРНУЛИСЯ   

 

то був чудовий листопад

Шимборська  отримала Нобеля

 

до мене щодня заходжував

п′яний кримінальник

стверджував що кохає

і якщо його кину

уб′є і мене і себе

 

я порадила

щоб почав зі себе

 

міліціонери втішили

можуть щось вдіяти

лиш тоді як уб′є мене

 

vip від культури вирік

не дивно що нині маєте клопіт

якщо пишете такі вірші

 

один із братів моїх попередив

„надійся сама на себе”

 

мужчина мого життя

герой моїх найкращих віршів

сказав

„це мене не зачепить,

бо я – тут,

а ти – там ”

 

а Пан Бог нагадав мені

саме тоді

що очікує від мене вдячності

за життя

яке є

 

живу

 

дуже вдячна

 

люблю свою самотність

W numerze 5/2017 miesięcznika „Ziemia Łódzka” ukazała się recenzja mojego polsko-litewskiego wyboru wierszy „Wolność chmur / Debesų laisvė”.

 

JÓZEF BARAN PISZE W WIERSZOWISKU O MOIM NAJNOWSZYM TOMIKU

Moje utwory w WIERSZOWISKU (Dziennik Polski z 13.05.2017):

„Przysłała mi swój polsko-litewski zbiór „Wolność chmur / Debesų laisvė” Maria Duszka (przekład – poetka i tłumaczka z Wilna Birutė Jonuškaitė). Odnalazłem w nim wiersze przeważnie znane mi i lubiane przeze mnie z uwagi na  oszczędność środków wyrazu, brak ozdobników i surową celność porównań i przenośni.

Maria jest z zawodu bibliotekarką, animatorką kultury a od czasu do czasu publicystką.  Wystrzega się  w liryce sentymentalnego banału i wielosłowia, w czym podobna jest do Anny Świrszczyńskiej, znakomitej – nieżyjącej już krakowskiej poetki, którą tak wysoko cenił Czesław Miłosz.

Duszka wydała dotąd osiem tomików, jej utwory były przełożone na kilkanaście języków, m.in. na niemiecki i angielski, w 2012 otrzymała stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

MARIA DUSZKA

 

 

GALERIA ŚWIAT

 

płatki śniegu

liście drzew

– żaden się nie powtórzy

 

Bóg jest

perfekcyjnym artystą

 

 

 

***

coraz rzadziej płaczę

coraz rzadziej się śmieję

 

kamienieję

 

 

 

 

 

***

lubię wiedzieć

na czym stoję

 

nawet jeśli to

jest dno

 

 

 

***

       pamięci moich bliskich

 

a wydawało się

że zawsze

będą trwać

na tym rumiankowym podwórzu

w tym ciepłym domu

w tym bezpiecznym łóżku

 

po kolei zdmuchuje ich czas

 

 

 

***

trwamy w nowoczesnych

związkach

wolnych i otwartych

 

z czasem tylko słabnącą nadzieją

na to

że kiedyś jeszcze

zdarzy nam się

staroświecki związek

cudownie zamknięty”

 

Wiersze Teodozji Zariwnej z Kijowa (w naszym wspólnym przekładzie) zostały opublikowane numerze 1/2017 kwartalnika „Znad Wilii”.

CCF20170426_00000

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Znad Wilii” nr 1/2017

 

Teodoziję Zariwną poznałam podczas 39 Międzynarodowego

Listopada Poetyckiego w 2016 r. w Poznaniu. Mieszkałyśmy

w jednym pokoju hotelowym. Pokazała mi swoje wiersze, które

sama przełożyła na język polski. Opowiada w nich o obecnej

sytuacji  na Ukrainie, o bezsensie wojny, o lęku i cierpieniu

milionów ludzi. Jej utwory są autentyczne i bardzo wzruszające.

Teodozija poprosiła mnie o pomoc w ich dopracowaniu.

W taki oto sposób powstały prezentowane poniżej wiersze.

Najpierw kilka z nich przesłałam Józefowi Baranowi.

Bardzo mu się spodobały i wkrótce opublikował je

w „Wierszowisku” na łamach krakowskiego „Dziennika

Polskiego”:

http://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/wierszowisko,11849267/

 

Potem zainteresowałam nimi Romualda

Mieczkowskiego, który również od razu przyjął je do druku.

W pierwszym tegorocznym numerze „Znad Wilii” ukazały się

wszystkie przełożone przez nas utwory Teodozji.

Zapraszam do ich lektury.

 

Тeodozija Zariwna (Ukraina) – poetka, powieściopisarka, dziennikarka, teatrolog. Ukończyła Państwowy Uniwersytet im. Iwana Franki we Lwowie i Kijowski Instytut Sztuk Teatralnych im. I.K. Karpenki – Karego. Jest redaktorką naczelną czasopisma „Kyjiw”. Autorka pięciu zbiorów poezji, pięciu powieści i kilku sztuk teatralnych, filmów dokumentalnych, prezenterka programów literackich i kulturalnych w telewizji ukraińskiej. Laureatka wielu nagród literackich. Powieść Teodozji Zariwnej „Polowanie na niebieskie ptaki” znalazła się wśród dziesięciu najlepszych w rankingu „Książka roku 2014” i przyniosła jej nagrodę „Jarosławiw wał” w 2015 roku. Jej utwory są tłumaczone na języki: angielski, niemiecki, portugalski, polski, macedoński, rosyjski, rumuński i czeski. Była uczestniczką 39 Międzynarodowego Listopada Poetyckiego w 2016 r. w Poznaniu.

 

TEODOZIJA ZARIWNA

 

***

Neuroza wisi w powietrzu
jak lampa na starym sznurku.
To wędruje w klatce piersiowej gorący rdzeń
albo podstępny piorun kulisty.
Te ruiny z hollywoodzkiego thrillera:
rzeszoto dachu, paszcze zębatych okien
otchłań drzwi i przerażająca ciemność piwnic.
Wściekłe załamanie Historii,
krótkie zwarcie systemu z prefiksem post- .
W internecie zbiórka pieniędzy na operacje
i na wózki inwalidzkie.
Prognoza obiecuje twardo: wschodni wiatr historii
z gradem i „Gradami”, a nawet „Huraganami”.
Zapach kurzu i pyłu,
mnożony przez stopień niesamowitego upału,
ślepą trajektorię pocisku
i niemą, bezsilną rozpacz.
W lalce z oderwaną ręką

zaciął się mechanizm,
i ona mruga, mruga, mruga
zawisnąwszy na odstrzelonej gałęzi.

 

TYLKO NIE BÓG

Ciemność skrada się  jak wróg

z wczoraj w jutro.

Czyjaś sylwetka przepala powietrze  –

pozostaje tunel z zapachem siarki.

Infantylne gołębie na gałęzi

złożyły skrzydła.

Czasem zrywają się,

ale zdążą obudzić się w spadaniu,

podlatują spłoszone.

Kule migają rozbudzone,

jak wściekłe pszczoły,

to tu – to tam, to tu – to tam,

paraliżując i północ śpiącą,

i wieś rozrzuconą,

i czas zwichnięty.

Zachrypnięte radio

zmęczone wykręcaniem się

pomiędzy nowinami z wojny,

podwyższeniem taryf

i zawsze głodną reklamą.

Kto zapomniał o nas w mroku historii?

Kto zapomniał o nas nie od dzisiaj?

Tylko nie Bóg, tylko nie Bóg,

tylko nie Bóg.

 

***
Jednonogi mężczyzna idzie o kulach,
za nim ciągnie się ślad buta i dużo kropek,
jak nieskończone przedłużenie
dzisiejszego dnia…

Za nim wlecze się
czarna jak noc przeszłość,
przed którą nie chronią antydepresanty,
ośrodki rehabilitacyjne, a nawet kobiety.
Bo kobiet teraz nie ma. Wszystkie zniknęły,
jakby one kochały nogę,
a nie jego – przystojnego poliglotę.
On dzisiaj milczy. Wszystkie języki pochowane,
tam, gdzie pochował przyjaciół. Po co mu te języki?
Żaden nie jest w stanie opisać przynajmniej jednej bitwy
Co trwa przynajmniej jedną noc.
Co trwa…

 

***

Poezja zbyt trudna dla okopu –
mówił żołnierz – poeta.
Nawet piosenki raczej nie chcesz słyszeć.
Chyba jednego starego Gnatyuka.
Jego pianissimo, anielskie piórko
nad spieczoną ziemią i ciałem.
Co tam poezja w porównaniu z pragnieniem,
aby widzieć mamę i tatę,

czy dziewczynkę z kokardą,
co nie wymawia „ł” i „r”,
przeprosić żonę,
naprawić wszystkie błędy z przeszłości.
I dlatego trzeba wrócić,
wrócić, wrócić, wrócić.
Może nawet niecałym i uszkodzonym,
ale żywym i ciepłym.
I żeby koniecznie wiśnie,
jeszcze kwaśne, po świeżym deszczu
rwać i strzelać tylko pestkami.
I czym w porównaniu z nimi

są wszystkie białe wiersze,
ten internetowy szum nowego wieku,
co pamięta krzyki łagrów koncentracyjnych,
ryk stadionów i salwy „Gradów”,
ale nawet nie może wytrzeć łzy
na czarnym obliczu biedy.

 

PROSTE RZECZY

Proste rzeczy są najdroższe:
chleb i zeszyty w kratkę,
wiatr czyta drzewo,
przerzucając liście …
Tak nie chce się cierpieć,

chociaż płacz…
Oko śledzi za wskazówką sekundową –
dlaczego się rozbrykała, 
jak obcy żołnierze

po ziemiach, umysłach i nadziejach,
niby u siebie w domu?
Czerwone plamy na ziemi
(w rzeczywistości koniec świata,
taki konkretny dla kogoś).
Wysokie napięcie wyłącza prąd w telewizji.
Spikerze, co zbierasz z monitora
wszystkie do ostatniej litery,

napisane przez innych,
powiedz coś rzeczywiście dobrego.

Żeby kilka milionów
w końcu odetchnęło  –
słowo „nareszcie”,
proste i doskonałe,
jak lot młodych ptaków.

 

 

***
Przez zardzewiałe żyły
ciężko przebija się radość.
Czas, wielki majster
redukowania nadziei
dyktuje miejsce przebywania
między wojnami i kryzysami
i ciałami na brzegu.
Każdego dnia kogoś odnoszą
ciężkie wody historii.
I tylko kruki ostatnich wiadomości
patrzą w oczy
w poszukiwaniu łez i rozpaczy,
prawdziwej krwi dla wielkich planów,
która płynie

w naczyniu krwionośnym telewizorów –
dobry znak, aby zapamiętać

twarz szalonego świata,

który tańczy dokoła ciebie

na  żelaznych nogach.

 

 

ODNOWIONA BAJKA
To nieprawdopodobne, ale tak było.
Początek dwudziestego pierwszego wieku.
Pogodna Europa oddycha swobodnie.
Kule latają tylko w hollywoodzkich filmach.
Fale turystów przepływają granice,
nie zauważając ich w ogóle.
Papież błogosławi w Boże Narodzenie.
flagi Unii Europejskiej szczęśliwie trzepoczą
na terenie Organizacji Narodów Zjednoczonych.

To nieprawdopodobne, ale tak było.
Chłopcy osłonięci drewnianymi tarczami
i plastikowymi budowlanymi hełmami*
szli naprzód za te flagi.
Matki myślały, że oni bawią się
dla transmisji na żywo

na cały świat.
Ale świat jest mały, a kule – wielkie
i wszechpotężne.
One nie lubią drzewa i plastiku –
mają na nie alergię.  
Nie można odrywać się od matki,

jest to niebezpieczne dla życia –
szepcze stara bajka, wycierając krew.
Turyści płyną falami przez granice.
Tam, gdzie kule dyktowały swój porządek –

wiele pojedynczych krzyży z wieńcami.

I flagi usiane gwiazdami,
wskazują kierunek wiatru.

 

*W tych plastikowych hełmach, które nie chronią od kuli, chodzili chłopcy na Majdanie. Wielu z nich zginęło. Te przebite kulami hełmy stoją tam do dziś.
 

 

KOŁYSANKA DLA ZIEMI

Pada śnieg.
Bandażuje ziemię.
Śpij – zaśnij, ziemio
zraniona i wzburzona.
Zima obchodzi swoje zmartwychwstanie.
Nowy rok już się urodził.
Niech przyśni ci się pokój –
twój szczęśliwy syn w progu.
Zasługujesz na to.
Ostrożne gile
błyszczą w przezroczystym powietrzu
jak krew, która nie miała czasu wyschnąć.
Milczą by cię nie obudzić.
Żeby się nie obudził twój apetyt
i nie otworzyło się twoje głodne wnętrze,
zimne jak lód i ciemne jak noc.
Śpij, ziemio, śpij, kochana, śpij…

 

PRYWATNA GEOGRAFIA
Spacerujesz po ulicach Pragi.
Myślisz nieoczekiwanie: mogłabym tutaj żyć.
Ziemia jest tak mała –
jak uciec od niej?

Mokniesz w litewskim chutorze,
wrastając w ziemię jak brzoza lub sosna.
Mogłabym tutaj mieszkać – myślisz mimowolnie
w strumieniu upartej ulewy.

Kupujesz pomidory w cichym zakątku Wiednia –
zupełnie podobne do tych z naszego ogrodu.
Gorący austriacki bruk
tak czule trzyma twoje zmęczone stopy.

Siedzisz w chmurze francuskich perfum,
podobnie jak w lesie Boulogne,
co połączył się z tobą na zawsze
i nie puszcza od siebie w głośny dzień.

W małej polskiej kawiarni
chyłkiem wytrzesz łzy:
Takie piękne wiersze czyta ten wędrowny artysta –
nawet nie potrzebujesz tłumaczenia.

Myślisz, że możesz tu mieszkać.
Ziemia jest tak mała –
jak uciec od niej?
Naprawdę nasz wielki dom.

 

***
Między nami – przepaść.
Nie przejdziesz na obcasach
od Valentino lub bez.

Inne powietrze płynie przez żyły
bez cezu i strontu.
Inaczej wybucha myśl,
ciągnąc za sobą rój asocjacji:

wygląda jak stara kobieta koło chaty;
goni jak jeep z fałszywymi numerami;
bogaty jak chirurg po operacji;
zanieczyszczona jak woda z kranu;
nieszczęsny, jak matka w tej przeklętej wojnie.

Jak przetłumaczyć to wszystko

na język zadowolonego kraju?
Jakich znaków interpunkcyjnych
użyć dla przejrzystości?       
Czy są w ogóle takie znaki?

Słońce wschodzi i zachodzi.
Delikatna bryza rozwiewa włosy,
biorąc kroplę naszego życia
pomiędzy tymi trudnymi znakami interpunkcji.
Innej interpunkcji dla nas nie będzie?

 

***

Gdzieś pod dalekim Czortkowem
dźwięczy lipiec i „Lato z radiem”.
Niedojrzała młodość
biegnie doliną za bocianem.
W dawnym tranzystorze
śpiewają „Czerwony gitary”.
Przed chwilą skosili pszenicę,
jeszcze zielone żaby
skaczą wszystkie razem
spod słońca do rowu,
na mgnienie przez mnie przestraszone.

Wiersze białe i czarne jeszcze czekają:
wiersze gorzkie i słodkie,
przyzwoite i niezbyt,
bez oglądania się na innych,
szczęściarzy i możnowładcόw.
Dopiero dzisiaj do nich powracam.

Nie mają sensu słowa
i żadne  działania –
tak wielu znajomych
umarło w ciągu miesiąca,
aż ziemia wzdrygnęła się
strasznie i groźnie.

Nie bój się.
Przerwa na życie trwa.

 

 

Przekład: Autorka i Maria Duszkahttp://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/wierszowisko,11849267/

Recenzja tomiku „Wolność chmur/ Debesų laisvė” w „Kalejdoskopie”

Na łódzkim portalu „Kalejdoskop Kulturalny Reymont” ukazała się recenzja mojego polsko-litewskiego wyboru wierszy „Wolność chmur / Debesų laisvė”. Autorem jest dr Arkadiusz Frania z Częstochowy.

Arku, duszkologu, 😉 serdecznie dziękuję. 🙂

http://e-kalejdoskop.pl/chmara-chmur-wolnosci-.aspx

Literatura: Chmara chmur wolności

Wiersze Marii Duszki są jak drzazgi. Co prawda w swojej znakomitej większości odznaczają się niewielkimi rozmiarami, ale wbijają się we wrażliwe ciało czytelnika i jątrzą jego myśli, pobudzają mięśnie (pod)świadomości. Im krótsze teksty, tym głębiej zakotwiczają się, a więc w pięknej konsekwencji zostają, są, ssą.
Pojawiła się okazja, aby ponownie napisać kilka zdań o strunie lirycznej Marii Duszki: mianowicie dwujęzyczne, polsko-litewskie wydanie nakładem „Homo liber” pod koniec 2016 roku wyboru wierszy „Wolność chmur” / „Debesų laisvė”. Ta propozycja edytorska czyni dużo dla poprawy stosunków między sąsiadującymi krajami, tym bardziej iż z uzyskanych od samej poetki informacji wynika, że będzie ona gościem Międzynarodowego Festiwalu „Wiosna Poezji”, organizowanego przez Związek Pisarzy Litwy. Planowany jest cykl spotkań autorskich Marii Duszki w litewskich szkołach i domach kultury, także z udziałem tłumaczki Birutė Jonuškaitė, popularyzatorki piśmiennictwa polskiego na Litwie, której należy się szacunek za podjęcie trudu translatorskiego zmierzającego do przybliżenia rodzimym odbiorcom książek z kraju nad Wisłą. O powodzenie misji „Lithuania” można być spokojnym, albowiem poetka posiada – żeby nawiązać do nazwiska – Duszkową charyzmę, szybko nawiązuje kontakt z czytelnikami i, co ważne, nie pozostawiając ich obojętnymi wobec prezentowanych perełek lirycznych, z urokiem wciska kolec za kolcem. Do bólu, co nie boli, do krwi, co nie krwawi.
 
Maria Duszka przędzie swoją poetycką unię polsko-litewską jak nić, pragnąc odbudować zaufanie do słów, które mocniej ranią niż czyny, lecz i koją lepiej niż medykamenty, poza tym bez namysłu wywołują wojny i ogłaszają nagłe rozejmy. Autorka nie używa dmuchanych fraz i obrazów, gdyż sukces tej liryki tkwi w niepospolitej prostocie środków, zbiorów głosek.
 
Bohaterka zachwyca się światem, ale jest to mądra euforia, bowiem poprzedza ją doświadczenie życia w mniej jasnych rewirach: „poetkom / Bóg plącze życiorysy / aby rodziły wiersze” (s. 56). Mimo iż twórczość literacka z założenia stanowi esencję psycho-somatyczną, niektóre obrazy-opisy zdarzeń mają zapewne u Marii Duszki swój przykry „pierwodruk” w rzeczywistości; wówczas tekst wywołuje dreszcze, ciarki, jak choćby 1996 z pijanym „zakochanym” kryminalistą naruszającym spokój domowy.
 
Dotknąwszy ciemności (antidotum: „modlitwa / – odpychanie ciemności”, s. 72) zazwyczaj w postaci złych mężczyzn, codzienna zwyczajność staje się objawieniem. Liryka Marii Duszki jest zatem dyskretnym peanem na cześć istnienia botanicznego: „leżę w lesie // brzozy błogosławią mnie / gałęziami” (s. 54), „drzewa / – to co pozostało nam / z raju” (s. 68). Przyroda bodaj najmniej zdaje się być skażona demonami, powołana przez Boga (panteizm) w swojej namacalności do rwania i upajania się jej szmerami, woniami. Natura stanowi składnik mitu dzieciństwa, chwil szczenięcej radości: „to podwórko / łąka / rzeka / na zawsze przesłonią mi świat” (s. 86), „z podwórza wychodziło się / do świętej brzeziny” (s. 88).
 
Niech będzie mi wolno zauważyć, że sieradzka twórczyni ma w swoim dorobku autentyczne klasyki-kosy ścinające, do których zaliczam wiersze o schowanym we mgle świecie („spojrzał w okno / w bardzo mglisty poranek: / »o, nie ma świata…«”, s. 66) oraz sukniach tulących się do męskiej marynarki („powiesiłam w mojej szafie / twoją marynarkę // wszystkie moje ubrania / chcą być blisko niej”, s. 6).
 
Ostatni cytat sygnalizuje, iż ważnym elementem bytów lirycznych będą relacje damsko-męskie, łaknienie uczucia, stracone złudzenia, gorączkowe pożądanie czułości, bliskości, namiętności, odpoczynku w ramionach ukochanego. Najtrudniej osiągnąć właśnie taki spokój, albowiem rzadko kiedy obie pary rąk mają taką samą temperaturę stałą i oba serce biją w tym samym kierunku. No cóż, najlepsze wiersze powstały z rozczarowań i nieszczęśliwej miłości, z jęku nad ruinami rozwalonego gmachu. Mamy wszak wyznania zagubień, zatraceń w miłości, jak i deklaracje pełnego, bezwarunkowego oddania  się dziewczęcego „ja” partnerowi: „twój pocałunek / – dowód na istnienie Boga” (s. 16), „przytulić się / do myśli o tobie / i zasnąć” (s. 20). Jednak po okresie rozczarowania bohaterka stwierdza: „kochałam kiedyś / pochowałam w sobie tę miłość // jestem trumną” (s. 30), „jesteśmy tu / tylko na chwilę / złapani / w pułapkę życia” (s. 32).
 
Zauważmy, że nie ma w tych bądź co bądź gorzkich konfesjach głupiej skargi na los, świeci za to zrozumienie (wyrozumiałość?) przeznaczenia, pogodzenie się i odwaga, by pozostać sobą („lubię wiedzieć / na czym stoję // nawet jeżeli to jest / dno”, s. 46), choć najtrudniejsza rzecz do osiągnięcia to wypracowanie umiejętności wymazywania z pamięci smutnych przeżyć, stąd i wyjawienie bezradności: „żadnego postępu w zapominaniu” (s. 10).
 
Autorka zastanawia się również nad rolą poety we współczesności. Podskórnie zadaje pytanie, chcąc dociec: jakie pisarze mają skazy, wrażliwość, co decyduje o ich predyspozycjach do przenoszenia bliższego czy dalszego wszechświata w obręb wiersza. W jednym z utworów czytamy: „wszystko obróciło się / w poezję” (s. 88). „Wszystko”, czyli życie. Bez prze-życia trudno mówić o z-życiu (się) ze słowem. Gdzie indziej mamy skrócony poradnik pisarski dla początkujących autorów: „zatrzymaj się / popatrz w okno / (tam / prawie zawsze / jest jakiś / wiersz)” (s. 4). Cała filozofia: obserwacja, wstrzymanie oddechu, ruch pióra na papierze. W jakimś sensie tekstem programowym jest wiersz „2000”, gdzie wejście w zasugerowane tytułem nowe milenium zaowocowało autoanalizą: „mam głowę w chmurach / mam wiersz w głowie / niekończący się wiersz o tobie” (s. 126). Tu można stwierdzić, że sieradzka poetka to przede wszystkim współczulna piewczyni miłości.
 
Śledzę twórczość poetycką Marii Duszki od prawie ćwierćwiecza, tj. od naszego spotkania podczas Krakowskiej Nocy Poetów w czerwcu 1994 roku. Z wciąż niezawiedzionymi nadziejami wdaję się w lekturę kolejnych jej książek i utwierdzam w przekonaniu, że jednak warto pisać wiersze, bo, choć niby nie wywracają porządku świata jak rewolucje, to ciut zmieniają ludzi, przynajmniej każą zastanowić się rodowi sapiens nad sobą i swoim miejscem w nicości, jaką z każdym rokiem coraz bardziej staje się ziemia: „z czego / składa się / samotność? // z pustki” (s. 98). Niech wolno mi będzie przywołać Ryszarda Milczewskiego-Bruna, który w odpowiedzi na pytanie „Co dla pisarza jest sprawą główną, najważniejszą?”, zadane w 1973 roku ankietowanym autorom przez „Magazyn Pomorze, Fakty i Mity”, wyznał: „Piszę siebie i to, co mnie obchodzi. Co się tyczy poezji: ludzi coraz więcej, a człowieka coraz mniej!” Czy Maria Duszka podpisałaby się pod taką konkluzją sprzed ponad czterech dziesięcioleci?
 
Arkadiusz Frania
 _______________________________________________________________
Maria Duszka, „Wolność chmur” / „Debesų laisvė”, przekład Birutė Jonuškaitė, „Homo liber”, Wilno 2016, ss. 136.
 
więcej: http://e-kalejdoskop.pl/chmara-chmur-wolnosci-.aspx

 

DWA DNI W KRAKOWIE

W dniach 18-19 marca uczestniczyłam w Międzynarodowym Festiwalu Poezji organizowanym w Krakowie przez Fundację „Poemat”. Dziękuję serdecznie za zaproszenie panu Michałowi Zabłockiemu, pomysłodawcy wielu wspaniałych inicjatyw służących promocji współczesnej poezji. Dziękuję także Markowi Marciniakowi, który od wielu lat współpracuje z panem Michałem (a i ze mną także) – jako tłumacz wierszy na język angielski.

http://www.epublisher-platform.eu/news/2017/03/the-first-epublisher-international-poetry-festival-in-krakow

 

O moim polsko-litewskim wyborze wierszy pisze portal „Wilnoteka”

Polski portal na Litwie „Wilnoteka” pisze o moim najnowszym tomiku:

http://www.wilnoteka.lt/pl/artykul/quotwolnosc-chmurquot

Autor recenzji napisał m.in.:

„Niektórzy uważają, że Erato nie ma nic wspólnego ze współczesnością.

Ale takie opinie należy włożyć pomiędzy bajki. Nic bardziej mylnego!

Poezja nadal żyje i ma się dobrze. Dowodem aktualności sztuki lirycznej

może być działalność Marii Duszki, która nie tylko pisze wiersze,

lecz także aktywnie uczestniczy w festiwalach poezji. Wiersze autorki

zostały przetłumaczone na język litewski przez Birutė Jonuškaitė.

Tomik pt.: „Wolność chmur” (Debesų laisvė) ukazał się w nakładzie

wileńskiego wydawnictwa „Homo liber”. Wybór wierszy autorstwa

Marii Duszki to teksty o zróżnicowanej tematyce. Można tu znaleźć

wiersze zachęcające do kontemplacji codzienności. Pojawiają się też

refleksje nad historią, czasem, przemijaniem i transcendencją.

Dominującym motywem jest uczuciowość, z naciskiem na miłość romantyczną.

Są w tomiku wiersze długie, wymagające zatrzymania i bardzo krótkie,

treściwe, dobitnie, natychmiast przywołujące czytelnika do rzeczywistości.

Jak chociażby ten:

lubię wiedzieć
na czym stoję
nawet jeżeli to jest
dno

W związku z publikacją tomiku wierszy Maria Duszka została zaproszona

na tegoroczną edycję litewskiego festiwalu „Wiosna Poezji”. Zapraszamy

do śledzenia twórczości poetki i do poszukiwania inspiracji w jej tekstach!”