Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

NA OKŁADCE 46 NUMERU „LIRYDRAMU” I W ŚRODKU – JA

Kliknij, aby poczytać 46 numer „LiryDramu” online:

https://online.flipbuilder.com/sqtu/goty/?fbclid=IwY2xjawNM8c9leHRuA2FlbQIxMABicmlkETB4ZW0yMzkyemlGZkRFVFlaAR6XydavXjIsPCzWc09l_BZ3EE93efOoTW7g3IWwc_8v1527_jmDTc_9mTlRWQ_aem_YdbH1frWU4lB8I_83Eprdg

https://www.empik.com/lirydram-kwartalnik-literacko-kulturalny,p1236604455,prasa-p?utm_source=app&utm_medium=share&utm_content=produkt&fbclid=IwY2xjawNJ6aFleHRuA2FlbQIxMABicmlkETB4ZW0yMzkyemlGZkRFVFlaAR7qgJCXiVqkr9pGcbqzkosB1UNHDJYGPJ6twS4QdT5VTNj87OscJUyPfSbmCg_aem_mrQDHRASVst1Q0FvOuXmQw

 

🙂 Od 30 września w sieci Empik można nabyć papierową wersję 46 numeru Kwartalnika Literacko – Kulturalnego „LiryDram” z moim portretem na okładce (to wizja artystyczna profesora Roberta Manowskiego). A w środku pisma 57 stron „z mną” : redaktor naczelnej Marleny Marlena Zynger wywiad – spowiedź 😉 ze mną, cztery recenzje moich tomików, kilkanaście wierszy i zdjęć. Na czwartej stronie okładki wiersz o Małyniu. A wszystko to w wersji polskiej i angielskiej. Marleno Marlena Zynger, nieopisanie jestem Ci wdzięczna. ❤❤❤

Dziękuję serdecznie autorom przekładów moich wierszy: Agnieszce Agnieszka Jankowska, Tomkowi Tomek Jarmołkiewicz i mojej córce Kalinie Kalina Duszka. I recenzentom tomików: pani profesor Jadwidze Mizińskiej, Agnieszce Agnieszka Kostuch Monice Monika Magda Krajewska, Józefowi Baranowi i Marcinowi Szyndrowskiemu Marcin Szyndrowski.

Za fotki posyłam serduszka: Monice Monika Wlazło, Marii Kaczmarczyk, Jackowi Wojtani, Piotrowi Piotr Spottek i mojemu synowi Tomkowi Tomasz Duszka. ❤❤❤ Do pisma dołączony jest dziennik prezesa Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, Grzegorza Trochimczuka pt. „Wszystko, co nam się przytrafia”. 

 

CZTERY MOJE WIERSZE UKAZAŁY SIĘ NA ŁAMACH 10 NUMERU „WIELKOPOLSKIEGO WIDNOKRĘGU”

Na stronach 32-33 zostały opublikowane zostały cztery moje wiersze. Dziękuję bardzo Edycie Kulczak, redaktorce naczelnej pisma.

Maria Duszka


Małyń


niewiele się tu dzieje
wiewiórka zaogni się
na dachu starej stodoły
zbiegnie na jabłoń lub orzech
w żywopłocie przy bramie
dorastają młode słowiki


słońce uśmiecha się


stoją brzozy
w czasie i powietrzu


jest spokój błękit i zieleń


niewiele się tutaj dzieje

 


1974


to był najszczęśliwszy rok
w moim życiu


właściwie
pół roku


właściwie
parę dni


właściwie
parę chwil


ale tak jasnych
że wystarczą
na całą resztę mojego życia

 



* * *

                Skąd się biorą poetki?
                                      B.
byłam dziewczyną
z niedobrego domu


ale z podwórza wychodziło się
do świętej brzeziny


ale przez okno
podawała nam swoje kwiaty
bujna
czerwona róża


a mama
często nuciła piosenki


(powiedziała mi kiedyś
że chyba zwariowałaby
gdyby nie mogła śpiewać)


wszystko obróciło się
w poezję

 


* * *
ktoś powiedział
że nie można być zrozpaczonym
kiedy się patrzy w niebo


na twoim pogrzebie
przez cały czas obserwowałam chmury


nie należałam do tych kobiet
które miały prawo płakać


Maria Duszka – absolwentka bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim.
mieszka w Sieradzu, poetka, dziennikarka, animatorka kultury. Autorka dziesięciu
tomików poetyckich. Prezentuje współczesną poezję z kraju i zagranicy w cotygo
dniowej audycji „Pod wielkim dachem nieba” emitowanej na antenie polonijnego
Radia Islanders (UK). Dokonane przez nią nagrania wierszy są emitowane w po
lonijnej audycji w Melbourne Ethnic Community Radio w Australii.

http://www.ekoart24.info/wielkopolski-widnokrag-nr-10/?fbclid=IwY2xjawG6YbxleHRuA2FlbQIxMQABHTliR4A3g7TRjCPagOxrmY3uS-_lH1cJ_L1HtNvzSmxVsE7iJ0TCf9iETA_aem_ibhGOBY2c82cg9NI0FxYGw

AGNIESZKA KOSTUCH RECENZUJE MÓJ TOMIK „HANAMI”

NA ŁAMACH NUMERU 7-8/2024 MIESIĘCZNIKA „KALEJDOSKOP” UKAZAŁA SIĘ KOLEJNA RECENZJA MOJEGO TOMIKU „HANAMI”. SERDECZNIE DZIĘKUJĘ AGNIESZCE KOSTUCH ZA WNIKLIWE OMÓWIENIE MOICH WIERSZY.

https://www.e-kalejdoskop.pl/wiadomosci-a230/kalejdoskop-0708/2024-r13246
KONTEMPLACJA ŚWIATA

Ostatni tom poezji Marii Duszki Hanami (2023) to kontynuacja poetyki, jaką autorka uprawia od lat. Są to wiersze bardzo wyważone, wręcz stoickie. Dlatego wybrany przez autorkę tytuł najnowszego zbioru wcale mnie nie zdziwił. Oddaje w pełni to, czym dla Duszki jest poezja i czym może się stać również dla jej czytelników. Samo określenie „hanami” odnosi się do starego japońskiego obrzędu oglądania kwitnących drzew wiśni w marcu lub kwietniu, opadania ich płatków. Zwyczaj ten jest praktykowany w Japonii do dzisiaj. To swoista lekcja o pięknie świata, ale i jego przemijalności. Z takim też przesłaniem spotykamy się w tomie Duszki.

„czasem / nie mogę oddychać / z zachwytu nad urodą świata // a czasem / ze strachu / przed jego okrucieństwem”

Ten zachwyt miesza się ze strachem przez cały tom. Odnoszą się one zarówno do bardzo osobistych przeżyć podmiotu lirycznego (który jest alter ego poetki), jak miłość, wiara, jak i do spraw globalnych, jak wojny.

„ludzkość / od czasu do czasu / wydaje z siebie / potwora / który ją pożera”

Co istotne, Duszka jednak nie zwala odpowiedzialności za całe zło świata tylko na tych pojedynczych „potworów”. Jak wiemy, Hitler, a teraz Putin, nie uczyniliby piekła całym narodom sami. Nie mówiąc o odpowiedzialności ludzkości za kryzys klimatyczny. Duszka nie wprost, ale jednak o tym pisze tak: „świecie zwariowany // zabawko nasza / którą psujemy / i naprawiamy”.

Pokazuje też absurd wojen w prostych wersach wiersza Po obejrzeniu reportażu na Ukrainie:

„słońce spokojnie świeci / drzewa w młodej zieleni // strzelają do siebie dzieci / dzieci matki Ziemi”.

Dla jednych prostota jej wierszy będzie ich niedostatkiem, dla drugich – siłą. Ja lubię najbardziej ich subtelność i niespieszność, nawiązującą do tytułowego „hanami”. Podoba mi się także sposób opisywania przez Duszkę jej relacji z Bogiem.

„czasem Bóg / wypróbowuje / moją cierpliwość // a czasem ja Jego”

Jak dobrze znamy te pytania, przeradzające się w pretensje: dlaczego Bóg nie reaguje na zło? Szczególnie w czasie wojny wybrzmiewa ono mocno i z wielu ust. Duszka po raz kolejny nie wprost, ale wydaje się, że próbuje dać nam możliwą odpowiedź (przynajmniej jedną ze składowych tej odpowiedzi). Nasuwają się skojarzenia z biblijną opowieścią o Hiobie. A kolejny wiersz, będący swoistą modlitwą, pięknie oddaje naturę Boga: „Boże nieuchwytny / z naszych modlitw i pragnień / utkany // czasem w miłości / a czasem w samotności Cię spotykamy”.

W przeciwieństwie do córki autorki, której słowa są zacytowane w drugiej części książki, zawierającej krótkiej anegdoty, zapiski ze spotkań i zasłyszanych rozmów, nie uważam, żeby Duszka była „roznegliżowaną poetką”. Tak, jak wspomniałam, ujmuje mnie jej subtelność, którą przekłada na wiersze. Zrobię w tym miejscu małą dygresję. Kiedy po raz pierwszy przeczytałam zapiski z dziennika prowadzonego online przez Tomasza Jastruna byłam lekko zszokowana jego otwartością, dzieleniem się szczegółami z życia prywatnego, w tym rodzinnego. W swojej szczerości zapytałam ich autora, czy nie uważa, że są zbyt ekshibicjonistyczne. Bardzo się zdziwił tym pytaniem i odpowiedział, że nie, dodając – „granica intymności u każdego przebiega w innym miejscu”. Pewnie analogicznie jest w przypadku odbioru poezji Duszki przeze mnie i jej córkę.

Ale wracając do Hanami. Ważną częścią tego zbioru są wiersze o miłości. One również nasuwają skojarzenia z obrzędem oglądania opadających płatków wiśni. Miłość jest pokazana jako cud, dowód istnienia Boga, współuczestnictwo w kontemplacji piękna świata, a z drugiej strony, uwypuklona zostają jej przemijalność i kruchość.

„mijają lata / domy / mężczyźni / mojego życia // nie mija / trwa we mnie / mglisty grudniowy wieczór / błotnista wiejska droga / twój pocałunek / – dowód na istnienie Boga”

Coraz rzadziej poeci podnoszą miłość do poziomu sacrum. Duszka, mimo rozczarowań, które są nieodłączną częścią życia, nie traci wiary ani w nią, ani w Boga. W brutalnym świecie wojen, pędzącej technologii, zdobywa się na dystans i spokój. I w tej jej stoickiej, niezachwianej postawie widzę największą wartość jej wierszy, przy których możemy po prostu odetchnąć. Całkiem podobnie jak Japończycy w swoich wiśniowych ogrodach.

„w czas kwitnienia wiśni / Japończycy / nie pracują / świętują // nawet w centrach wielkich miast / siedzą przez kilka dni / pod kwitnącymi drzewami // nie żal im upływającego czasu / siedzą dopóki płatki wiśni / nie opadną // nasyceni pięknem / wracają do pracy // na moim osiedlu / bez potrzeby wycięto / stary sad // sąsiedzi mówią / że teraz wreszcie / będzie tu porządek […]”

Na marginesie, zadajcie sobie pytanie, jak ten obraz się ma do stereotypu zabieganego Japończyka-pracoholika? Nijak, prawda?

Ponieważ, jako się rzekło, poetce wycięto sad na osiedlu, ucieka na wieś, do miejsc, gdzie spędziła dzieciństwo.

„idę znów ulicami tego miasteczka / cofam się w czasie // warstwa po warstwie / opadają ze mnie szczęścia i nieszczęścia / mojego życia // jestem znów tą małą dziewczynką / wędrującą z babcią po ciepły chleb / do piekarni w rynku”

Metafora o „opadaniu szczęść i nieszczęść” nasuwa skojarzenie z opadaniem płatków wiśni. Podmiot liryczny przyrównuje się do drzewa, które wraca do swoich korzeni. Z nich czerpie siłę.

„już czas / jechać na małyński trakt // zagubić się w wysokich trawach / spotkać się z wiatrem i niebem // odnaleźć siebie” (Lato)

Ci, co kochają swoje małe ojczyzny, z których wyjechali lata temu, doskonale rozumieją, jak cenne są takie powroty. Patriotyzm Duszki nie jest tym topornym, hasłowym, wykrzykiwanym na wiecach i marszach narodowców, ale bardzo subtelnym. To świadomość własnych korzeni i ich wartości. I co istotne, nie jest wykluczającym, budującym mury, ale otwartym na dialog i pojednanie nawet z potomkami tych, którzy w przeszłości najechali na tę ojczyznę i dopuścili się zbrodni na jej mieszkańcach.

„pierwszego września w Szlezwiku / czytam niemieckim poetom / wiersz o moim dziadku / który zginął w Gross-Rosen // próbujemy uleczyć naszą przeszłość // podajemy sobie z ust do ust / opłatek wiersza […]”

Poetka tą piękną metaforą „opłatka wiersza” pokazuje nam sens i moc poezji. W tym przypadku stała się ona mostem między potomkinią ofiary a potomkami oprawców. Tekstów o poezji, poetach jest w tym tomie kilka, a chciałoby się, żeby było ich jeszcze więcej. Wśród nich szczególnie piękny jest ten: „wiersze przychodzą do mnie / kiedy chcą // czasem budzą mnie / a czasem kołyszą do snu”.

I to jest kwintesencja poetyki Marii Duszki – jest zarówno dramatyczna, jak i kojąca. Poetka pokazuje nam ciemność i światło tego świata w taki sposób, żeby szala nie przechyliła się na stronę zła. W takim oglądzie i opisywaniu rzeczywistości jest mi bardzo bliska.

Wojciech Bonowicz w swoim Dzienniku pocieszenia cytuje wiersz Rona Padgetta: „Najpierw uspokój się. / Potem – spróbuj pozostać w tym stanie / przez resztę życia”. Wiersze z tomu Hanami to wiersze kogoś, kto taki stan osiągnął. Pokontemplujcie świat oczami Duszki.

Agnieszka Kostuch

„ŚWIAT JEST MAŁY(Ń)”

   Tak zatytułowane było moje spotkanie autorskie z uczniami klas 7 – 8 Zespołu Szkół w Zadzimiu i Szkoły Podstawowej w Zygrach. Zaprezentowałam im wiersze, anegdoty i pokaz slajdów z moich podróży literackich do Niemiec, Austrii i na Litwę.

Maria Duszka na spotkaniu autorskim w Zadzimiu

Foto z archiwum Zespołu Szkół w Zadzimiu
   Dziękuję serdecznie pani dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej Agnieszce Kiejnich i pani dyrektor Zespołu Szkół w Zadzimiu Izabelli Świt za zorganizowanie tego spotkania i sympatyczną, pełną wspominień  rozmowę po jego zakończeniu. A także za pięknie wydany album poświęcony głównie zabytkowemu parkowi w Zadzimiu. Znalazłam w nim także zdjęcia z bliskiego mojemu sercu Małynia.   

„Ciepło płynące ze wspaniałej poezji”

Pani Elżbieta Stradczuk z Białej Podlaskiej tak skomentowała mój wiersz z tomiku „Freienwill” zamieszczony przez Monikę Magdę Krajewską na stronie „Poezja na każdy dzień”: Znów ciepło płynące ze wspaniałej poezji, pozwolę sobie użyć słowa- fenomenalnej poezji i to wcale nie będzie powiedziane za dużo.

https://www.facebook.com/poezja.leczy.rany/photos/a.369779136733647/1344883209223230/

Monika Magda Krajewska pięknie zrecenzowała mój tomik

https://tomikovopoetycko.blogspot.com/2020/02/maria-duszka-wolnosc-chmur.html?fbclid=IwAR1fLdEchmbGk-SK-r1tXLfyDEuMni8hlS7iVb8mwpFoPkxKeQ7KrfYUAaA

Maria Duszka WOLNOŚĆ CHMUR

Maria Duszka „Wolność chmur” (wyd. Prof-Art Sieradz 2016) 

Dokładnie trzy lata temu otrzymałam od Marii Duszki – znakomitej poetki z Sieradza – tomik zatytułowany „Wolność chmur”. Tomik jest dwujęzyczny, przełożony na język litewski. Większość zawartych w nim utworów to miniatury poetyckie, ale są też wiersze dłuższe. W drugiej jego części znajdują się wybrane utwory z wcześniejszego tomiku zatytułowanego „Freienwill”, tytuły oznaczają lata od 1960 do 2008. Z twórczością Autorki zetknęłam się po raz pierwszy w internecie, gdzie napotkałam Jej poetycką miniaturę, która jak się później zorientowałam jest niejako Jej „sztandarowym” utworem, dziś jednym z moich ulubionych:

***
powiesiłam w mojej szafie
twoją marynarkę

wszystkie moje ubrania

chcą być blisko niej

Minimum słów, a ileż tutaj emocji, treści!
Jakże niesamowite ujęcie miłości, potrzeby czułości, bliskości.
W taki sposób jest w zasadzie skonstruowana większość wierszy Poetki w tym tomiku. Niezwykle celne, wchodzące niemalże pod skórę.
Maria Duszka jest dla mnie jednym z niedoścignionych wzorów pisania o miłości, stracie, przyrodzie, o poezji i otaczającej rzeczywistości. Znajduję tu obrazki słodko-gorzkie, czyli dokładnie takie jakie jest życie. Bardzo dużo nawiązań do przeszłości, domu rodzinnego, ukochanego Małynia, wywołuje we mnie wielką tęsknotę za sielskimi pobytami w domu dziadków na wsi.

„(…) po drugiej stronie podwórka
drewniana stodoła
z deskami aksamitnymi
od słońca deszczu i wiatru

za nią jest łąka rzeka i droga

za nią jest świat

jeszcze nie wiem

że gdziekolwiek będę
będę tęsknić za Małyniem (…)”

1965


dziadek wyplata mi wianki

z modraków i koniczyny
uczy mnie pieśni religijnych
i żołnierskich

ma dla mnie miłość i czas

Poetka jest oszczędna w słowach i metaforach, Jej utwory są skondensowane, co czyni ten tomik dla mnie osobiście niezwykle interesującym.
Tutaj piękno tkwi w prostocie, licznych nawiązaniach do natury, subtelności. Im więcej czytam poezji, tym mniej angażują mnie wiersze ciągnące się w nieskończoność, a bardziej odpowiadają mi krótkie formy. Pisanie miniatur poetyckich, które mają w sobie wiele treści nie jest proste, dlatego tym bardziej doceniam i podziwiam kunszt literacki Autorki.
Poezja Marii Duszki to poezja dojrzała, wynikająca zapewne z wielu życiowych doświadczeń. Bardzo mocno się z nią identyfikuję, niekiedy czuję jakby Poetka pisała wprost o mnie. To niezwykłe odnaleźć w czyjejś twórczości to, co sam/a nosisz w sobie.

***
lubię wiedzieć
na czym stoję

nawet jeżeli to jest

dno

***

kochałam kiedyś 
pochowałam w sobie tę miłość 

jestem trumną

Wolność chmur” to zbiór wierszy bardzo osobistych, intymnych, a mimo to tak uniwersalnych. Tak bardzo bliskie są te utwory, że płyną od razu z krwiobiegiem.
Szczerze mówiąc, przed spotkaniem z poezją Marii Duszki nie przepadałam za wierszami o przyrodzie. Wydawały mi się wszystkie takie same, monotonne, mało interesujące. Moje odczucia zmienił bardzo wiersz Nieziemska niebieskość:

w drodze do pracy –
mija mnie
dotyka
przenika
z nieba wzięty kolor
kwiatów
podróżnika

W wierszach zawartych w tym zbiorze odnajduję wiele zachwytów nad otaczającą przyrodą, jej zbawiennego wpływu na bohaterkę wierszy: „leżę w lesie/ brzozy błogosławią mnie gałęziami”, „drzewa/- to co pozostało nam/ z raju”, ” mam ciepłą trawę pod stopami/ i idę w kierunku słońca (…) „

Podmiot liryczny, nawet jeśli zostaje poturbowany przez życie, nie skarży się na swój los, jedynie komentuje rzeczywistość, analizuje i wyciąga wnioski.

Wiersze Marii Duszki są dla mnie jednymi z najpiękniejszych utworów współczesnej poezji. Subtelne ujęcie wielu tematów takich jak jak afirmacja życia, przemijanie jako naturalna kolej rzeczy i miłosne uniesienia, czyni ten tomik interesującym w zasadzie dla każdego miłośnika poezji.
Bardzo serdecznie polecam! ❤️

Monika Magda Krajewska 

Kolejna odpowiedź Wojciecha Majkowskiego na mój wiersz z tomiku „Freienwill”

Kolejne podziękowanie dla: Maria Duszka.

Z cyklu: Poetycki dwugłos.

Letnia kuchnia

W odpowiedzi Marii Duszce na jej wiersz „1971” z tomiku „Freienwill”.

W letniej kuchni płonie pod blachą.
Naleśniki jeden po drugim.
My, zwiedzeni wonnym zapachem,
na wyścigi, z uśmiechem błogim.

Za stodołą – droga do lasu.
Tam maliny, tam grzyby pierwsze.
Jednak przeszło już tyle czasu…
Z oddalenia wspominam wierszem.

Od dwóch dębów, które na straży,
Szydłów, Puczniew, przez Ner, za mostem
w prawo. Małyń. Tak mi się marzy.
Wiersze Tobie z kuchni przyniosłem.

Bydgoszcz, 15 lutego 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

„SADZIM NA ZADZIM”

🙂 „Sadzim na Zadzim” to popularne od lat w regionie poddębickim powiedzonko. Niedawno stało się hasłem reklamującym gminę Zadzim. Gminę z której pochodzę, w której leży moja wieś Małyń. Jak się niedawno okazało, w XVIII wieku w Zadzimiu mieszkali moi przodkowie.

Dzisiaj byłam na poranku autorskim w tamtejszym Zespole Szkół. Spotkałam się z uczniami klas trzecich gimnazjum. Zaprezentowałam im swoje wiersze, a oni przeczytali mi swoje – piszą je z inspiracji i pod kierunkiem polonistki, pani Doroty Jaszczak – Kasprzak. Spotkanie pięknie uzupełnił koncert zespołu wokalno – instrumentalnego „Gaudio” – jego opiekunką jest od lat pani Izabela Pietrasik, obecnie dyrektorka zadzimskiej szkoły.

A potem w Urzędzie Gminy bardzo miła rozmowa z panią Ireną Wawrzecką, która pełni funkcję zastępcy wójta. Zostałam obdarowana folderem poświęconym Krystynie Wituskiej i zakładkami do książek – jest na nich między innymi fotografia małyńskiego kościoła. Otrzymałam też na pamiątkę kubek. Oczywiście z hasłem reklamowym. 🙂

dscn2113

dscn2094

 

dscn2085

 

 

 

 

zakladka-do-ksiazki

Krystyna Wituska z Małynia

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie mogłam nie odwiedzić zadzimskiego parku ze słynną aleją dereniową.