Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

LEŚNE OBJAWIENIA Z MOIM WIERSZEM

Wszystkim zmęczonym życiem w mieście bardzo polecam podcast „Leśne objawienia”. Dużo w tej audycji poezji chińskiej, a od 32 minuty autorzy: Agnieszka Antosik i Włodzimierz Naumczyk omawiają także mój wiersz z tomiku „Freienwill”. Dziękuję ❤ 

1987

 

ja 

kochająca ciszę i dal

rozległe pola i lasy

 

ja

uwięziona na balkonie

z pelargonią

 

NAGRODA ZA WIERSZ O TEMATYCE JESIENNEJ – KONFITURA Z AŁYCZY

Ludzie mówią czasem o kimś, że wie, gdzie są konfitury. Ja na ogół nie wiem. 😉 Ale dzisiaj… Kuba Kozłowski prowadzący Punkt Wymiany Poezji (ogólnopolski projekt opisany już na łamach „Polityki”) za wiersz o tematyce jesiennej przyznał mi nagrodę – słoik konfitur z dzikiej śliwki, ałyczy. Pijanej ałyczy, bo wcześniej owoce były użyte do zrobienia nalewki. Bardzo mi miło. 🙂

 

Kuba tak napisał na profilu Punktu Wymiany Poezji:

[JESIENNE WIERSZE]
Jesienny cykl trwa, dzisiaj czas na nagrody! 7 października ogłosiliśmy jesienną, poetycką zabawę. Najbardziej urzekł nas wiersz, którego autorką jest Maria Duszka ✨

 

Wiersze o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni

Recenzja została opublikowana na stronie Związku Literatów Polskich:

https://zlpinfo.eu/publikacje/krytyka-literacka/wiersze-o-zyciu-ktore-trwa-dokladnie-tyle-ile-opadanie-platkow-wisni.html

by Marcin Szyndrowski

Tomik poezji Maria Duszki pt. „Hanami” jest cichy jak tchnienie, a zarazem głośny jak pęknięcie w duszy. To nie są wiersze o kwiatach. To książka o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni. O człowieku, który próbuje nadać sens przemijaniu. O chwilach, które trzeba uchwycić zanim znikną — bo potem zostaje tylko chłód rzeczy i porządek bez życia.

Duszka dedykuje „Hanami” wnuczkom – Basi i Lii – ale ten gest nie jest ckliwy ani matczyny. To raczej próba przemycenia w delikatnych wersach wiedzy, którą trudno przekazać wprost. Wiedzy o tym, że istnienie jest krótkie, a piękno nie trwa. Że trzeba mieć w sobie zgodę na ulotność, inaczej wszystko się rozsypie.

Tomik jest krótki, formy – zwięzłe jak oddech między myślami. Każdy wiersz to mikroskopijna konstrukcja z ciszy i drżenia. Duszka nie rozwija obrazów, nie tłumaczy – zostawia ślad. Czasem jedno słowo, które wystarcza, by w głowie otworzył się cały krajobraz. I to właśnie jest jej poetycki zamysł: minimalistyczny cios zamiast rozwlekłej opowieści.

Jadwiga Mizińska w posłowiu przywołuje Skargę, Kartezjusza, Norwida – i robi to nie po to, żeby zabłysnąć erudycją, ale by pokazać, że w Hanami stawką nie jest ładny wiersz. Stawką jest duch. „Porządek” – pisze Mizińska – może być martwy albo żywy. Martwy – to ten, który wszystko układa w szufladki. Żywy – to ten, który pozwala się zachwycić, nawet jeśli świat się sypie. Duszka opowiada właśnie o tym drugim porządku. O tym, który nie zna planu dnia, tabelki, KPI ani terminów.

Kiedy Japończycy świętują hanami, porzucają wszystko. Nie pędzą, nie konsumują. Siadają pod drzewem i patrzą. U nas, weekend stał się świeckim rytuałem zmęczenia. Zamiast świętować, grillujemy. Duszka przeciwstawia temu swoją prywatną liturgię ciszy. Jej poezja nie ma w sobie ani grama konsumpcyjnego błysku. To raczej poetycka asceza – wiersze, które uczą powściągliwości i skupienia.

W jednym z wersów powraca ironiczny cień: „druga Japonia”. Lech Wałęsa rzucił to zdanie w czasach, gdy obietnica była jeszcze walutą. Dziś brzmi jak żart, a jednak Duszka wydobywa z niego sens głębszy. Polska nigdy nie stanie się Japonią, bo nie nauczyła się kontemplacji. My chcemy wszystko mieć, nie wszystko przeżyć. „Hanami” jest więc poezją sprzeciwu wobec pospiesznego świata – świata, który nie potrafi zatrzymać się nad jednym płatkiem kwiatu.

Ta książka jest gwałtowna w swojej delikatności. Gwałtowna – bo Duszka nie unika namiętności, ale przetwarza ją w coś cichego, w drżenie pod powierzchnią słów. Jej poezja to namiętność duszy – nie rozbuchana, lecz skupiona. To żar, który pali się pod cienką warstwą śniegu.

Wszystko w „Hanami” jest równocześnie kruche i mocne. Poezja Duszki stoi na granicy między oddechem a natchnieniem. W świecie, który tłumi emocje hałasem i nadmiarem, ona przypomina, że „duch tchnie, kędy chce”. Że nie da się wymusić zachwytu ani zaplanować duchowej pełni w kalendarzu Google’a.

Tomik jest też opowieścią o niedosycie – o tym, że pełnia zabija. Wiersze Duszki są głodne świata, ale nigdy syte. W każdym z nich zostaje przestrzeń – niedopełnienie, które zmusza do ponownego czytania. To nie są wiersze, które się konsumuje. To wiersze, które się przeżywa.

Na marginesie tego wszystkiego przewija się pytanie o duchową pustkę współczesności. Duszka nie moralizuje, nie wskazuje palcem. Pokazuje raczej, jak łatwo człowiek zamienia transcendencję w towar. Jak szybko zamienia zachwyt w zdjęcie, a święto w event. Hanami jest odpowiedzią – krótką, poetycką, ale stanowczą.

Ta poezja nie oferuje ucieczki od świata, tylko inny sposób bycia w nim. Nie trzeba wyjeżdżać do Kioto, żeby zobaczyć kwitnące wiśnie. Wystarczy usiąść na ławce i przestać się spieszyć. Wystarczy zamilknąć.

W tym sensie „Hanami” jest tomikiem metafizycznym – nie przez wielkie słowa, lecz przez prostotę. Duszka pisze o życiu, które jest codziennym cudem, o święcie, które może się zdarzyć wszędzie, jeśli tylko człowiek pozwoli sobie widzieć. Jej wersy mają w sobie coś z modlitwy i coś z cięcia – słowo uderza, ale i koi. To tomik, który się nie starzeje, bo mówi o rzeczach, które nie mają wieku. O życiu, które trwa, dopóki ktoś potrafi się zachwycić. O pięknie, które nie potrzebuje uzasadnienia. I o tym, że największym aktem odwagi jest zatrzymanie się w świecie, który gna bez celu.

Maria Duszka przypomina, że poezja nie musi krzyczeć, by być gwałtowna. Wystarczy, że powie jedno słowo – i nagle wszystko się zatrzymuje. Tak właśnie działa „Hanami”. Jak tchnienie, które zostaje w powietrzu, choć wiśnie już dawno opadły.

✅Maria Duszka, Hanami, wyd. Norbertinum, Lublin 2023, ISBN: 9788372228024

[RECENZJA]

53 WARSZAWSKA JESIEŃ POEZJI W… SIERADZU.

W ramach organizowanej przez Związek Literatów Polskich 53 Warszawskiej Jesieni Poezji, przeprowadziłam w Sieradzu dwie lekcje poetyckie.

21 października spotkałam się z uczniami Szkoły Podstawowej Gminy Sieradz im. Jana Pawła II. Czytałam im swoje utwory, odpowiadałam na pytania, m.in. o początki mojej drogi twórczej. I dowiedziałam się, że pięcioro spośród obecnych na spotkaniu uczniów pisze wiersze. 🙂 Nawiązaliśmy kontakt. To be continued. Serdecznie dziękuję pani dyrektor Dorocie Kanturskiej i pani Gabrieli Kędzierskiej za organizację spotkania.

Spotkanie w Szkole Podstawowej Gminy Sieradz im. Jana Pawła II. Fot. Gabriela Kędzierska

A 22 października spotkałam się z uczniami Powiatowego Zespołu Szkół nr 1 w Sieradzu. Tutaj udało mi się odkryć aż 14 osób piszących wiersze. A to dzięki ogłoszonemu wcześniej przez panią Małgorzatę Zalarską – Bednarską, nauczycielkę języka angielskiego, Szkolnemu Konkursowi Poetyckiemu. Wspólnie z dyrektorem szkoły, panem Michałem Klubą, wręczyliśmy nagrody utalentowanym uczniom i zachęciliśmy ich do rozwijania literackich pasji. A potem zaprezentowałam młodzieży utwory swoje i nieżyjącego już absolwenta tej szkoły, Jarosława Maja (1963-2010). Czułam, że jestem uważnie słuchana. 🙂 Bardzo dziękuję pani Małgosi Zalarskiej – Bednarskiej i panu dyrektorowi Michałowi Klubie za organizację tego wydarzenia.

Lekcja poetycka w Powiatowym Zespole Szkół nr 1 w Sieradzu. Fot. Małgorzata Zalarska – Bednarska