Agnieszka Sroczyńska pięknie zrecenzowała mój polsko-litewski tom wierszy

https://zlpinfo.eu/publikacje/krytyka-literacka/marii-duszki-jezyk-nazywania-rzeczy.html?fbclid=IwAR1UUL8Izs4TRAAMSG0DTpT63MIqtpOlS-ZeTgZUcH_gDO10Mua8sk6ja58

  • Autor: Agnieszka Sroczyńska
  •  

  • Kategoria: Krytyka literacka
  •  

  •  

Drobiazgi Marii Duszki

Recenzja tomu Wolność chmur / Debesų laisvė Marii Duszki (Prof-Art Sieradz, Sieradz-Wilno 2016, ss. 136).

Dżdżysty, zimny dzień to dobry dzień, żeby opowiedzieć o tomie poezji Marii Duszki Wolność chmur. Dobry, bo można przy tych wierszach się ogrzać. Nie znałam dotąd twórczości autorki, chociaż wydała w sumie dziewięć tomików poezji. Wiedziałam tylko, że jest uznaną w środowisku poetką. Lektura jej ostatniego, polsko-litewskiego, tomu była dla mnie dużym zaskoczeniem. Rzadko kiedy znajduję w wierszach aż tak podobne do swoich wspomnienia, podobny do swojego język nazywania rzeczy, opisywania doświadczeń. Rzadko kiedy po lekturze tomu chciałabym zacytować każdy z wierszy, a w przypadku Wolności chmur tak właśnie jest.

Książka składa się z dwóch części – wierszy wcześniej niepublikowanych i opublikowanych w tomie Freienwill (Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2012). Wszystkie zostały przetłumaczone na język litewski przez Birutė Jonuškaitė. Autorka od lat utrzymuje kontakty ze środowiskiem literackim na Litwie, dlatego decyzja o wydaniu dwujęzycznego tomu nie dziwi.

Grafika na okładce jest prosta, ale nie należy jej odczytywać jako zapowiedzi wierszy „pro-ekologicznych”, bo chociaż tom zawiera nawiązania do przyrody, to jednak nie stanowi ona jego głównego tematu. Drzewo jest bardziej metaforą małej ojczyzny, metaforą bliskości z drugim człowiekiem, przyrodą, a może i metaforą samej autorki. W jego koronie widzimy niebo, co stanowi już bezpośrednio nawiązanie do tytułu książki jak i jednego z wierszy.

mam głowę w chmurach

mam wiersz w głowie

niekończący się wiersz o tobie

(2000)

Poetka potocznemu sformułowaniu – „mieć głowę w chmurach”, używanemu zazwyczaj w formie zarzutu (np. roztrzepania, marzycielstwa) – nadała zupełnie innego znaczenia. Ten wiersz jest dobrym przykładem przekory i dystansu autorki do świata. Dystansu zrodzonego z trudnych doświadczeń. Zresztą cały tom jest owocem głębokiej dojrzałości i mądrości.

Od pierwszego do ostatniego tekstu uderza niezwykle głęboka otwartość autorki wobec czytelnika i klimat powagi opowiadanych historii.

zatrzymaj się

popatrz w okno
 

(tam

prawie zawsze

jest jakiś

wiersz)

(***, [zatrzymaj się…])

Maria Duszka zna ciężar słów i z wyjątkową ostrożnością waży je w wierszach. Ponadto cudownie gra ciszą między wersami.

leżę w lesie
 

brzozy błogosławią mnie

gałęziami

(***, [leżę w lesie…])

Poetka w zabiegu kondensacji myśli idzie jeszcze dalej, zamykając je czasem w dwóch wersach.

modlitwa

– odpychanie ciemności

(***, [modlitwa…] )
 

nie miałam już nic

do zwątpienia

(1978

Pod względem „zagęszczenia” treści poezja Marii Duszki przypomina mi poetykę Jerzego Hajdugi, księdza-poety z Drezdenka. Natomiast Józef Baran, którego nota znalazła się na okładce książki, porównuje tę poezję do poetyki Anny Świrszczyńskiej. Jednak w moim odczuciu te poetyki mają różne odcienie. Może łączy je podobna tematyka, ale język podmiotu lirycznego (dalej: pl) brzmi inaczej. W Wolności chmur pl mówi tonem łagodnym, w którym nie słyszę krzty oskarżenia, nawet gdy wraca do trudnych wydarzeń ze swojego życia, u Świrszczyńskiej ten ton jest ostrzejszy. Jest w głosie Marii Duszki wspomniane już na wstępie ciepło, poza tym: liryzm, subtelność, delikatność, kobiecość. Wiersze te nie brzmią jak rachunek sumienia serwowany sobie lub komuś innemu, ale są jak pieczęcie zamykające kolejne etapy życia, chociaż pożegnania przychodzą pl wyjątkowo trudno.

aby zmyć z siebie ciebie wykorzystuję

dłonie oczy usta innych mężczyzn

wybieram się

z nimi w podróże

dokądkolwiek

posyłam im

listy i uśmiechy

farbuję dla nich włosy

które mi

przez ciebie posiwiały

gdy wracasz obrażam się

w nie wiem którym już z kolei ostatnim

pożegnalnym

liście

żadnego postępu w zapominaniu

(***, [aby zmyć z siebie…])

W tomie Wolność chmur, szczególnie w pierwszej części, dominują wiersze miłosne – dalekie od banału i używania tanich rekwizytów. Ich prostota jest tylko pozorna. Wyraźnie skrywają drugie dno, tajemnicę, jak ten:

ktoś powiedział

że nie można być zrozpaczonym

kiedy się patrzy w niebo
 

na twoim pogrzebie

przez cały czas obserwowałam chmury

nie należałam do tych kobiet

które miały prawo płakać

(***, [ktoś powiedział…])

A to kolejny miłosny „drobiazg” pięknie zbudowany na prostym, ale jakże ujmującym koncepcie.

powiesiłam w mojej szafie

twoją marynarkę

wszystkie moje ubrania

chcą być blisko niej

(***, [powiesiłam w mojej szafie…])

Wiersze włączone z tomu Freienwill zawierają wspomnienia autorki z dzieciństwa, które spędziła we wsi Małyń. Urzekły mnie nie tylko swoją plastycznością, ale i podobieństwem z obrazami ze wsi moich Dziadków.

dziadek wyplata mi wianki

z modraków i koniczyny

uczy mnie pieśni religijnych

i żołnierskich

ma dla mnie miłość i czas

(1965)

Ten prosty opis powszedniej sytuacji, oszczędny w słowa, a nawet w środki poetyckie, ma ogromną siłę wyrazu, dodatkowo podkreśloną puentą. Wspólnota uczuć z czytelnikiem, jaką buduje autorka poprzez wykorzystywanie znajomych większości doświadczeń, jest siłą tej książki, a nie słabością. Nie potrafię dać się przekonać argumentowi, że taki typ poezji – utrwalającej sylwetki konkretnych ludzi i wydarzenia z życia autora – jest archaiczny i należy z niego zrezygnować. Podeprę się moim ulubionym cytatem dotyczącym pamięci: Historie trzeba opowiadać, inaczej umrą, a kiedy umrą, nie będziemy pamiętać, kim jesteśmy
i po co istniejemy 
(S.M. Kidd, Sekretne życie pszczół). To zadanie literatury – ratowania od zapomnienia – jest wciąż jednym z jej najważniejszych zadań, stojących u jej podstaw, ratujących naszą tożsamość.

Reasumując, Wolność chmur Marii Duszki to bardzo osobista podróż w głąb czasu i siebie samej. Jestem wdzięczna autorce, że zaprosiła mnie do niej. Czekam na kolejną.

Agnieszka Sroczyńska

Agnieszka Sroczyńska (1978) – autorka tomów poezji: „Niemocni” (Kraków 2015), „Który odchodzisz” (Kraków 2017), „Agape
i inne przypadki” (Poznań 2019); laureatka konkursów literackich. Teksty publicystyczne (wywiady, recenzje, relacje) oraz swoje utwory publikowała (również pod nazwiskiem Kostuch) w antologiach, pismach literackich oraz w Internecie, m.in. : PoeciPolscy.pl, „Inter –. Literatura-Krytyka-Kultura”, „Akant”. Jest stałą współpracowniczką redakcji pisma literacko-artystycznego „Afront” i portalu chrześcijańsko-społecznego „Gwiazdka Cieszyńska”. Prowadzi blog literacki na Facebooku „O literaturze otwarcie”. Należy do Grupy Literycznej NA KRECHĘ. Aktywnie angażuje się w działania na rzecz promocji czytelnictwa niszowej-wartościowej literatury i jej twórców. Miłośniczka gór i poezji śpiewanej. Mieszka w Trzemesznie.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.