Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

Wiersze o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni

Recenzja została opublikowana na stronie Związku Literatów Polskich:

https://zlpinfo.eu/publikacje/krytyka-literacka/wiersze-o-zyciu-ktore-trwa-dokladnie-tyle-ile-opadanie-platkow-wisni.html

by Marcin Szyndrowski

Tomik poezji Maria Duszki pt. „Hanami” jest cichy jak tchnienie, a zarazem głośny jak pęknięcie w duszy. To nie są wiersze o kwiatach. To książka o życiu, które trwa dokładnie tyle, ile opadanie płatków wiśni. O człowieku, który próbuje nadać sens przemijaniu. O chwilach, które trzeba uchwycić zanim znikną — bo potem zostaje tylko chłód rzeczy i porządek bez życia.

Duszka dedykuje „Hanami” wnuczkom – Basi i Lii – ale ten gest nie jest ckliwy ani matczyny. To raczej próba przemycenia w delikatnych wersach wiedzy, którą trudno przekazać wprost. Wiedzy o tym, że istnienie jest krótkie, a piękno nie trwa. Że trzeba mieć w sobie zgodę na ulotność, inaczej wszystko się rozsypie.

Tomik jest krótki, formy – zwięzłe jak oddech między myślami. Każdy wiersz to mikroskopijna konstrukcja z ciszy i drżenia. Duszka nie rozwija obrazów, nie tłumaczy – zostawia ślad. Czasem jedno słowo, które wystarcza, by w głowie otworzył się cały krajobraz. I to właśnie jest jej poetycki zamysł: minimalistyczny cios zamiast rozwlekłej opowieści.

Jadwiga Mizińska w posłowiu przywołuje Skargę, Kartezjusza, Norwida – i robi to nie po to, żeby zabłysnąć erudycją, ale by pokazać, że w Hanami stawką nie jest ładny wiersz. Stawką jest duch. „Porządek” – pisze Mizińska – może być martwy albo żywy. Martwy – to ten, który wszystko układa w szufladki. Żywy – to ten, który pozwala się zachwycić, nawet jeśli świat się sypie. Duszka opowiada właśnie o tym drugim porządku. O tym, który nie zna planu dnia, tabelki, KPI ani terminów.

Kiedy Japończycy świętują hanami, porzucają wszystko. Nie pędzą, nie konsumują. Siadają pod drzewem i patrzą. U nas, weekend stał się świeckim rytuałem zmęczenia. Zamiast świętować, grillujemy. Duszka przeciwstawia temu swoją prywatną liturgię ciszy. Jej poezja nie ma w sobie ani grama konsumpcyjnego błysku. To raczej poetycka asceza – wiersze, które uczą powściągliwości i skupienia.

W jednym z wersów powraca ironiczny cień: „druga Japonia”. Lech Wałęsa rzucił to zdanie w czasach, gdy obietnica była jeszcze walutą. Dziś brzmi jak żart, a jednak Duszka wydobywa z niego sens głębszy. Polska nigdy nie stanie się Japonią, bo nie nauczyła się kontemplacji. My chcemy wszystko mieć, nie wszystko przeżyć. „Hanami” jest więc poezją sprzeciwu wobec pospiesznego świata – świata, który nie potrafi zatrzymać się nad jednym płatkiem kwiatu.

Ta książka jest gwałtowna w swojej delikatności. Gwałtowna – bo Duszka nie unika namiętności, ale przetwarza ją w coś cichego, w drżenie pod powierzchnią słów. Jej poezja to namiętność duszy – nie rozbuchana, lecz skupiona. To żar, który pali się pod cienką warstwą śniegu.

Wszystko w „Hanami” jest równocześnie kruche i mocne. Poezja Duszki stoi na granicy między oddechem a natchnieniem. W świecie, który tłumi emocje hałasem i nadmiarem, ona przypomina, że „duch tchnie, kędy chce”. Że nie da się wymusić zachwytu ani zaplanować duchowej pełni w kalendarzu Google’a.

Tomik jest też opowieścią o niedosycie – o tym, że pełnia zabija. Wiersze Duszki są głodne świata, ale nigdy syte. W każdym z nich zostaje przestrzeń – niedopełnienie, które zmusza do ponownego czytania. To nie są wiersze, które się konsumuje. To wiersze, które się przeżywa.

Na marginesie tego wszystkiego przewija się pytanie o duchową pustkę współczesności. Duszka nie moralizuje, nie wskazuje palcem. Pokazuje raczej, jak łatwo człowiek zamienia transcendencję w towar. Jak szybko zamienia zachwyt w zdjęcie, a święto w event. Hanami jest odpowiedzią – krótką, poetycką, ale stanowczą.

Ta poezja nie oferuje ucieczki od świata, tylko inny sposób bycia w nim. Nie trzeba wyjeżdżać do Kioto, żeby zobaczyć kwitnące wiśnie. Wystarczy usiąść na ławce i przestać się spieszyć. Wystarczy zamilknąć.

W tym sensie „Hanami” jest tomikiem metafizycznym – nie przez wielkie słowa, lecz przez prostotę. Duszka pisze o życiu, które jest codziennym cudem, o święcie, które może się zdarzyć wszędzie, jeśli tylko człowiek pozwoli sobie widzieć. Jej wersy mają w sobie coś z modlitwy i coś z cięcia – słowo uderza, ale i koi. To tomik, który się nie starzeje, bo mówi o rzeczach, które nie mają wieku. O życiu, które trwa, dopóki ktoś potrafi się zachwycić. O pięknie, które nie potrzebuje uzasadnienia. I o tym, że największym aktem odwagi jest zatrzymanie się w świecie, który gna bez celu.

Maria Duszka przypomina, że poezja nie musi krzyczeć, by być gwałtowna. Wystarczy, że powie jedno słowo – i nagle wszystko się zatrzymuje. Tak właśnie działa „Hanami”. Jak tchnienie, które zostaje w powietrzu, choć wiśnie już dawno opadły.

✅Maria Duszka, Hanami, wyd. Norbertinum, Lublin 2023, ISBN: 9788372228024

[RECENZJA]

RECENZJA MOJEGO POLSKO-LITEWSKIEGO TOMIKU „Wolność chmur / Debesų laisvė”

W lipcu 2022 r. na zaproszenie Pawła W. Płócienniczaka, razem z Aliną i Krzysztofem Galasami wystąpiłam na spotkaniu autorskim w Krotoszyńskim Ośrodku Kultury. Prezentowałam wtedy m.in. wiersze z wydanego w 2016 r. polsko-litewskiego tomiku „Wolność chmur / Debesų laisvė”. A dzisiaj okazało się, że Marcin Szyndrowski, który był autorem fotoreportażu z tego spotkania, jest także świetnym recenzentem poezji. Panie Marcinie, serdecznie dziękuję za każde dobre słowo.

CHMURY JAK LUDZKIE MYŚLI W POEZJI MARII DUSZKI

 [RECENZJA]

by Marcin Szyndrowski

 

W poezji Marii Duszki chmury naprawdę są wolne. Nie tylko w sensie meteorologicznym – nieprzewidywalne, zmienne, obecne, choć nietykalne – ale też w znaczeniu wewnętrznej, ludzkiej wolności, tej najtrudniejszej, bo subtelnej, wyrażonej półszeptem. W tomie „Wolność chmur /  Debesų laisvė” – przetłumaczonym na język litewski przez wybitną Birutė Jonuškaitė, tłumaczkę poezji Szymborskiej i Miłosza – spotykamy Duszkę, jaką znamy z wcześniejszych tomów, ale jakby bardziej wyciszoną, bardziej kontemplacyjną, niezmiennie czułą na detale codzienności.

To poezja, którą trzeba smakować powoli – jak poranne światło w oknie albo zapach deszczu po upale. Czym jest „wolność chmur”? To właśnie ta nieuchwytność, która nie potrzebuje deklaracji. Chmury nie muszą niczego udowadniać – są, znikają, wracają. Przesuwają się przez nasze życia jak myśli, których nie udało się wypowiedzieć.

Poezja Duszki ma w sobie coś z tych myśli – krótka, klarowna, pozbawiona nadmiaru. Nie epatuje metaforą, nie buduje labiryntów językowych. A mimo to – zostaje. Zostaje długo, właśnie przez to, że dotyka człowieka dokładnie tam, gdzie ten najczęściej jest – w codziennym zamyśleniu, w niepokoju, w zwyczajnym pragnieniu bliskości. Te wiersze są jak listy pisane do siebie i do czytelnika zarazem – szczere, nienachalne, naturalne.

Wybór tytułu nie jest przypadkowy. Chmury – w ich prostocie i symboliczności – stają się tu obrazem ludzkich emocji, wewnętrznych nastrojów. Są dni bezchmurne – pełne światła i spokoju. Są też te wietrzne, burzowe, pełne napięcia. Duszka nie odwraca wzroku ani od jednych, ani od drugich. Pozwala im być – nie wartościuje. Jakby mówiła: „Taka właśnie jesteś – i w świetle, i w cieniu – i to jest w porządku”.

Litewski przekład Birutė Jonuškaitė to osobna wartość. Jej wrażliwość translatorska – już przecież sprawdzona w poezji największych – tutaj trafia w ton Duszki z wyjątkową celnością. Widać, że tłumaczka nie tyle przekłada, co rozmawia z tekstem – oddając jego sens, rytm, delikatność, bez śladu nachalnej interpretacji. Dzięki temu poezja Duszki pozostaje sobą, mimo że zmienia język. To dowód na to, że poezja prawdziwa jest bardziej uniwersalna niż słowa, którymi została zapisana.

Spotkanie autorskie Marii Duszki w Krotoszynie przypominam sobie właśnie przez pryzmat tych wierszy – jej skromność, ciepło i czułość wobec świata były dokładnie takie, jak jej poezja. I może właśnie dlatego ten tom tak bardzo rezonuje – bo jest przedłużeniem osoby, a nie maską poety. Nie ma tu póz. Jest uważność.

Wiersze Duszki są jak okno uchylone wczesnym rankiem. Może jeszcze nic się nie dzieje, ale już czuć zapowiedź. I tylko od nas zależy, czy tę ciszę usłyszymy. Tom „Wolność chmur / Debesų laisvė”, to nie manifest, ale propozycja – zatrzymaj się. Posłuchaj. Rozejrzyj się. Może chmury powiedzą ci więcej, niż się spodziewałeś.

 

Maria Duszka, Wolność chmur / Debesų laisvė,  Vilnius – Sieradz 2016, ISBN 978-446-131-6 (LT), 978-83-657-20-03-0 (PL)

 

 

 

Recenzja została zamieszczona przez Kazimierza Kochańskiego także na stronie Związku Literatów Polskich.

https://zlpinfo.eu/publikacje/krytyka-literacka/chmury-jak-ludzkie-mysli-w-poezji-marii-duszki.html