JÓZEF BARAN ZACYTOWAŁ MÓJ LIST W „GENIE MARZENIA”
Czytam właśnie Józefa Barana „Gen marzenia : zapiski z przełomu wieków 1997 – 2026”. I na stronach 442-443 taka niespodzianka! Mój email z 17 lutego 2017 r., w którym pocieszam schorowanego poetę.




24 lipca wystąpiłam ze Zbigniewem Paprockim w 50 audycji
Piotra Spottka z cyklu „Pod wielkim dachem nieba” w Radiu
Szafir na kanale Muzyczna Cyganeria.
Przeczytałam kilka moich wierszy, opowiadałam o działającym
od 15 lat Kole Literackim „Anima”. Były m.in.
piosenki o Sieradzu i moja ulubiona „Nevada” do wiersza
Józefa Barana. Zabrzmiała też piosenka moim tekstem
pt. „W Tubądzinie”. Zapraszam do posłuchania:
W dzisiejszym wydaniu „Dziennika Polskiego” Józef Baran zamieścił moje utwory w „Wierszowisku”:
http://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/wierszowisko,9937402/
O mojej poezji napisał:
W krakowskim pubie „Kuranty”, gdzie odbywają się spotkania autorskie, słuchałem ostatnio wierszy Marii Duszki, autorki ośmiu zbiorków, tłumaczonej na kilkanaście języków. Mieszka w Sieradzu. Pisze wiersze skondensowane, zaskakujące i zapadające w pamięć. Przypomina się poetyka Anny Świrszczyńskiej, którą tak lubił Czesław Miłosz. Podobne uwrażliwienie na ludzką krzywdę, celność metafory, oszczędność środków wyrazu, brak ozdobników. Jest bystrą, antysentymentalną obserwatorką życia, opisuje często podszewkę rzeczywistości, wystrzega się poetycznego banału, co nie oznacza, że nie potrafi też przywołać do swoich liryków wzruszających scen z wiejskiego dzieciństwa. Umiejętnie zderza styl niski z wysokim, sacrum z profanum, przez co jej wiersze są żywe, bliskie życia.
MARIA DUSZKA
***
za nami wieczność
przed nami wieczność
jesteśmy tu tylko na chwilę złapani w pułapkę życia
***
mglisty grudniowy wieczór
błotnista wiejska droga
twój pocałunek
– dowód na istnienie Boga
***
Skąd się biorą poetki?
B.
byłam dziewczyną
z niedobrego domu
ale z podwórza wychodziło się do świętej brzeziny
ale przez okno podawały nam swoje kwiaty
bujne czerwone róże
a mama często nuciła piosenki
(i powiedziała mi kiedyś
że chyba zwariowałaby
gdyby nie mogła śpiewać)
wszystko obróciło się w poezję
***
Rozmowa telefoniczna na dobranoc:
– Trzymaj się!
– Czego?
– Mojej miłości.
JÓZEF BARAN pisze o mnie w dzienniku pt.”Przystanek marzenie”:
„Czy są wyjątki od reguły? Pewnie tak. Także
wśród najmłodszych. Myślę na przykład
o krakowskich młodziutkich poetkach: Małgosi
Lebdzie, Beacie Kurek, Kamili Szutowskiej.
O 19-letnim niezwykle uzdolnionym Rafale
Szopie z Legnicy. Myślę o Tadku Dąbrowskim
z Gdańska, o Szymonie Babuchowskim
z Katowic. Czy o najstarszym z nich – bardzo
utalentowanym – Tomaszu Różyckim.
Niedawno czytałem interesujące tomiki mało
znanych poetów: Marii Duszki z Sieradza,
Jadźki Maliny z Trzebuni, Krzysztofa Lesińskiego
z Sopotu, Jana Kirsza z Krakowa, Andrzeja
Mularczyka z Ostrzeszowa. Są oni niekiedy
ciekawsi od ufryzowanych podług obowiązującej
mody (która za chwilę wyjdzie z mody)
sławniejszych kolegów z wielkich miast, którzy
wydają rok po roku tomiki, bez względu na to,
czy mają coś do powiedzenia, czy nie.”
CZTERY ŚCIANY WIERSZA
Od kilku lat na łamach ukazującego się w Sieradzu kwartalnika „Siódma Prowincja” redaguję cykl p.t. „Cztery ściany wiersza”. Tytuł kolumny jest cytatem z wiersza Jana Zycha, jednego z moich ulubionych poetów. Oto ten utwór w całości:
DOM
Ponad dachami zegary z wież biją w moje okno.
Nic mnie w tej poczekalni przed nimi nie zasłania.
Trzeba stąd uciekać, uciekać,
bo to niedobre miejsce do mieszkania.
Muszę inne jakieś miejsce znaleźć,
choćby było nie większe niż złożone dłonie:
cztery ściany wiersza jedyny mój dom prawdziwy,
bo zawsze mieszka się tylko po wewnętrznej stronie.
W „Czterech ścianach wiersza” prezentuję twórczość współczesnych poetów polskich. Dotychczas byli to: Agnieszka Jarzębowska, Anna Michalska, Józef Baran, Wojciech Boros, Marek Czuku i Arkadiusz Frania.
Ś N I Ł E M S I Ę T R A W O M
JÓZEF BARAN – poeta z Borzęcina. Choć od lat mieszka w Krakowie. W młodości przez pewien czas był górnikiem. Potem pracował jako nauczyciel i dziennikarz. Jest autorem kilkudziesięciu książek. Wydał m.in. tomiki poetyckie: „Skarga”, „Na tyłach świata”, „W błysku zapałki”, „Dom z otwartymi ścianami”, „Taniec z ziemią”, „Tylko aż: only so much” (w języku polskim i angielskim), „Rondo”, wywiady a artystami: „Autor, autor” i „Tragarze wyobraźni” oraz dzienniki: „Koncert nosorożca” i „Przystanek marzenie”. Laureat wielu nagród, m.in. Stanisława Piętaka, Andrzeja Bursy a także Fundacji Kościelskich i Funduszu Literatury. W „Moim dekalogu poetyckim na 2002 r. tak pisze: „Cenię poetów, którzy sytuują człowieka na tle nieba, przyrody, przestrzeni, operują nazwami własnymi.(…) Lubię w poezji oryginalny, świeży obraz, jego ekspresyjność, ale także dyskretną muzyczność.(…) Pierwsze przykazanie literatury – nie nudzić!”
UCZĘ SIĘ OD MRÓWKI
gdy znów cel z oczu tracę
bo wydaje mi się
że wszystkie nasze ziemskie starania
diabła warte
przyglądam się z podziwem
anonimowej mrówce
tej miniaturowej
kulturystce losu
taszczącej pod górkę
ziarnko Wiary
z taką determinacją
jakby to od niej
miało zależeć
czy Ziemia będzie się nadal
kręcić
Borzęcin, 26 maja 2006
BEZSZELESTNIE
bezszelestnie
otwarły się okiennice snu
i ze wszystkich stron powiało tęsknotą
na parapecie
usiadł biały kruk bezsenności
czy to ty myślałaś o mnie
w środku nocy
OT TAK
cuda zdarzają się nawet
na przystankach autobusowych
w Forte dei Marmi
przelotny
sprzedawca parasolek
z czarnej planety Etiopii
po paru minutach wspólnego milczenia na ławce
zaufał mi w uśmiechu swój bagaż
i pogwizdując
oddalił się w stronę bistra
pomyślałem
jeszcze nie wszystko stracone
jeśli obcy człowiek bez słowa
ot tak
bierze drugiego za swego
to kto wie może tego świata
nie trafi tak prędko szlag
x x x
a najbardziej jestem poetą
ludzi nieśmiałych
tych z osikowym liściem uśmiechu
przylepionym do warg i drżącym
za każdym silniejszym
podmuchem słów
tych ubogich krewnych duńskiego
królewicza Hamleta
którzy mają złą dykcję
i choć za każdym krokiem mówią
być albo nie być
czynią to tak po cichu i niepewnie
że żaden Szekspir z tego
nie zrobił jeszcze tragedii
ho ho kto tam wie
co w nich małych drzemie
i na świat nigdy gęby nie otworzy
jacy zaklęci śpiący rycerze
czekają w nich na głos trąbki
aby spaść
z furkotem orlich skrzydeł
i wyzwolić okupowane
od urodzenia przez wrogie straże
bramy ust
ZIMA
niezmordowany pochód płatków
przez pustynne przestrzenie
pomiędzy niebem a ziemią
jakby wojska zimy
szły i szły i szły
chcąc wyzwolić nas
od tyranii szarości
lub niebo słało ziemi
błahe telegramy
chcąc wyjawić Tajemnicę
lecz my słyszymy tylko
wielomówny szept dzieciństwa
gdy życie było
nieznanym listem
w zalakowanej
świątecznymi śniegami kopercie
(Siódma Prowincja 2009, nr 1-2 s. 38)