Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

RECENZJA TOMIKU SŁAWKI SOBKOWSKIEJ – MARCZYŃSKIEJ

Cieszę się z pięknej recenzji zredagowanego przeze mnie tomiku Sławki Sobkowskiej – Marczyńskiej  

https://tomikovopoetycko.blogspot.com/2022/12/sawomira-sobkowska-marczynska-tanczaca.html?fbclid=IwAR1hcFEYXRMGXbO56aJc1cUbTOlrX4-6vWlPQSfh8Wx0yNuinuh5NtYMZ8Q

Sławomira Sobkowska-Marczyńska „Tańcząca w chmurach” Wydawnictwo Fundacja Poetariat, 2022 

Niedawno trafił do mnie debiutancki tom Sławomiry Sobkowskiej-Marczyńskiej zatytułowany „Tańcząca w chmurach„, wydany przez Wydawnictwo Fundacji Poetariat. Przyciąga bardzo ładną i miłą w dotyku aksamitną okładką, wewnątrz znajdziecie interesujące ilustracje, których autorem jest Radosław Barek. Redaktorem, a równocześnie dobrym duchem tomiku, jest znana Wam zapewne poetka z Sieradza – Maria Duszka. Sądząc po okładce, tytuł książki koresponduje z przeszłością Autorki, ponieważ w młodości – z ogromnymi sukcesami – uprawiała gimnastykę artystyczną. Jak napisała w jednym z wierszy Jej świat „to kilka ważnych osób w sercu / zbieranych latami / to parę rzeczy niekoniecznych / i wiersze”. 

„Tańcząca w chmurach” to tomik, który mnie zaskoczył, bo z jednej strony napisany prostym językiem, zrozumiałym praktycznie dla każdego – choć bardzo poetyckim i pełnym metafor – a ma w sobie tyle warstw, że za każdym razem gdy biorę go do rąk, odkrywam coś zupełnie nowego. Książka podzielona jest na kilka rozdziałów. Znajdziecie tu głównie wiersze białe, ale też kilka rymowanych, a także miniatury poetyckie. Bardzo dużą rolę w twórczości poetki odgrywają ludzkie uczucia i emocje. To właśnie na nich zbudowany jest Jej poetycki świat.

Wiersze w „Tańczącej w chmurach” to poezja dojrzała, znajdziemy w niej  nawiązania do motywów religijnych, do otaczającej rzeczywistości, ale w ich centrum zawsze jest człowiek („by zawsze i wszędzie / najpierw dostrzegać / człowieka”). To on ze swoimi lękami, słabościami, marzeniami oraz śmiertelnością jest w poezji Autorki najważniejszy. 

Dla mnie są to wiersze bardzo refleksyjne, zatrzymujące Czytelnika, a najwięcej treści paradoksalnie odnalazłam w utworach krótkich, skondensowanych. Dostrzegam w nich różne tęsknoty za lepszą rzeczywistością ( „chciałabym /przeczytać / w gazecie / że / wreszcie / odbywa się / wyścig / rozbrojeń”), pięknym i pełnym dobroci światem („miałam sen / a w nim ludzie / się lubią / akceptują / szanują swoje prawa”). 

Poetka potrafi świetnie obrazować słowami całą gamę emocji, jakie nosi w sobie każdy z nas. Jej wiersze powstają bardzo świadomie, są przemyślane, jak sama pisze „chodzi o to / by / wmilczeć w wiersz / takie słowo / które nie zdradzi / że jest / nie z tego świata.” 

Bardzo konsekwentnie pisze o rzeczach najważniejszych, bo wie, że „świat / przegląda się w słowach poetów”, a lustro „wie więcej niż myślisz” zaś „szczęście / to stan / umysłu / a nie /posiadania„. Poetka jest wnikliwą obserwatorką co widać choćby w wierszu Plastikowi, który kończy słowami: „współcześni / zagubieni wśród przedmiotów”. Gorzka to puenta, ale bardzo celna. Z wyjątkową empatią i wrażliwością autorka zbudowała tę poetycką opowieść. Pięknie określiła to wydawczyni tomu Magdalena Kapuścińska, nazywając poetkę „baletnicą tańczącą w obłokach słów„. Uważam debiut poetycki Sławomiry Sobkowskiej-Marczyńskiej za bardzo udany. 

Na koniec podzielę się z Wami moim ulubionym wierszem z tego tomu: 

Wygnanie 

poeto

który nie jesteś winien

swoich wierszy

i słowo za słowem

skazujesz się na własne

niedostępne dla nikogo 

wygnanie

zmówię za ciebie

wiersz 

Bardzo polecam Wam ten tomik, ja znalazłam w nim wiele wierszy, które trafiły idealnie w moją wrażliwość. Śmiało możecie uczynić z tej książki świąteczny podarunek dla siebie lub kogoś bliskiego ????

Monika Magda Krajewska 

NIE MA ŚCIEMY W PIOSENKACH TOMKA KORDEUSZA

W „Gazecie Kulturalnej” ukazał się mój artykuł  o Tomku Kordeuszu – bardzie, autorze tekstów piosenek i kompozytorze. Jego utwór „Czysta woda” zdobył aż trzy laury na tegorocznym Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

http://www.gazetakulturalna.zelow.pl/index.php/fdvbdfbvdfb?fbclid=IwAR1_CkoLGmLjmGI5Y7N4f60LjxXwL5_5G38pjyAczVIo_zyi8_XWJ4VqngA

Maria Duszka

Nie ma ściemy

Podczas 59. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 2022 roku „Czysta woda” w wykonaniu Karoliny Lizer zdobyła aż trzy laury. Nagrody jury i publiczności trafiły do piosenkarki, a nagrodę Stowarzyszenia Autorów ZAiKS za tekst otrzymał Tomek Kordeusz.

Artysta urodził się 5 grudnia 1960 roku w Starachowicach. Jest bardem, autorem tekstów piosenek, kompozytorem, twórcą muzyki ilustracyjnej dla radia i telewizji. Bywa autorem scenariuszy imprez artystycznych i kampanii reklamowych.   

Jego piosenki zdobywają nagrody na wielu festiwalach w kraju i za granicą. Utwór „Mamy po 20 lat” z muzyką Aleksandra Maliszewskiego w wykonaniu Haliny Benedyk był piosenką roku 1987. Duet Kordeusz – Maliszewski stworzył w sumie kilkadziesiąt utworów śpiewanych przez tę artystkę. Piosenki z jego tekstami znalazły się w repertuarze m.in.: Hanny Banaszak, Krystyny Prońko, Danuty Błażejczyk, Eleni, Andrzeja Grabowskiego, Jacka Bończyka, Piotra Salaty, Gordona Haskella, Roberta Janowskiego, Mieczysława Szcześniaka oraz zespołu Czerwony Tulipan.

W latach 1991-1993 wraz z kieleckim bardem Markiem Terczem stworzył dla Marioli Berg program pieśni i piosenek zatytułowany „Maria Magdalena”. Jako autor tekstów współpracuje też z zespołem Mafia. W 2006 roku przebojem stała się ich piosenka „Życie takie jest”. Jest autorem wszystkich utworów, które w 2014 roku zostały nagrane przez Mafię na płycie „Ten świat nie jest zły”. W  2016 r. Piotr Salata nagrał krążek zatytułowany „PS”. Na płycie gościnnie zaśpiewał Gordon Haskell. Autorem wszystkich tekstów i trzech kompozycji  jest Tomek Kordeusz.

   Obdarzony został także talentem satyrycznym. Pisze teksty piosenek i monologów dla artystów kabaretowych. W latach 1991-2001 współpracował z kieleckim dziennikiem „Słowo Ludu”, gdzie rysował satyryczne komentarze, pisał felietony i humoreski. Z Bogusławem Nowickim tworzył na antenie Radia Kielce satyryczną audycję Kielecki Magazyn Autorów.

Jest lokalnym patriotą. Piosenką „Nasze ulubione świętokrzyskie” wygrał konkurs z okazji 10-lecia Województwa Świętokrzyskiego. W 2008 roku został laureatem Świętokrzyskiej Nagrodę Kultury II stopnia za osiągnięcia twórcze.

Zdobył również nagrody na wielu festiwalach i przeglądach jako wykonawca. Między innymi na legendarnych Konfrontacjach Ruchu Artystycznego Młodzieży w Myślcu nad Popradem oraz Spotkaniach Młodych Autorów i Kompozytorów Piosenki „SMAK w Myśliborzu. Na Międzynarodowym Festiwalu Bardów OPPA zdobywał laury w latach 1983, 1986, 2006, 2012, 2014, 2015, 2019 i 2022.

Był współzałożycielem komercyjnego Radia MTM FM w Starachowicach. W latach 2005-2006 pracował jako samodzielny specjalista do spraw promocji Programu I Polskiego Radia w Warszawie. Pełni funkcję Członka Zarządu Związku Polskich Autorów i Kompozytorów ZAKR, należy również do Stowarzyszenia Autorów ZAIKS.

Splatanie słów i dźwięków sprawia mi frajdę

Okazuje się, że w rodzinie Tomka Kordeusza były bogate tradycje muzyczne.

Bard wspomina: Tata pięknie śpiewał aksamitnym tenorem. Kochał piosenki. Był zakochany w operetce. Dziadkom i babciom słoń także na uszy nie nadepnął. Jednak nie wiem, czy ktoś w przeszłości był muzykiem. Mama, jako panienka uczyła się grać na fortepianie. Wybrała jednak sport. Rodzice nie myśleli o mojej edukacji muzycznej. Szedłem własną drogą. Pierwszym instrumentem była perkusja. Począwszy od trzeciej klasy grałem w szkolnym zespole. Bębny to właściwie całe moje życie. Dopiero kilka lat wstecz spakowałem ten instrument do futerałów. Pozostałe instrumenty pojawiały się naturalnie. Potem zdzierałem palce do krwi na starej gitarze, zanim, grając na bębnach, zarobiłem na lepszy instrument. Muzyka mnie zupełnie oderwała od edukacji. Porzuciłem Liceum Sztuk Plastycznych na wiadomość, że kolega zakłada zespół i zaprasza mnie do niego. Do rysowania powróciłem wiele lat później. Wtedy jednak zacząłem pisać pierwsze piosenki. Okazało się, że splatanie słów i dźwięków sprawia mi niesamowitą frajdę. Czas był wyjątkowy. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zawrzało… Powstały pierwsze świadome ballady. Były festiwale. Ktoś mnie zauważył. Pojechałem na warsztaty piosenkarskie. Zaśpiewałem na festiwalu OPPA. Otworzyła się nowa droga. Tak już idę nią kilkadziesiąt lat.

Z wykształcenia jest… magistrem ekonomii, a dokładnie kierunku: polityka gospodarcza i strategia przedsiębiorstw. Na pytanie, czy ścisły kierunek wykształcenia pomaga artyście w funkcjonowaniu, odpowiada: Ekonomia to w istocie nauka humanistyczna. Studiowałem już jako dorosły człowiek. Jednocześnie współprowadziłem prywatne Radio MTM w moich rodzinnych Starachowicach. Potem kierowałem promocją w Radiu Kielce, a po kilku latach pracowałem w Polskim Radiu w Warszawie. Moje studia świetnie trafiły w ten czas. Budowanie scenariuszy, strategie, badania produktowe – to wszystko było moją codziennością w pracy. Następnie kierowałem instytucją kultury. Przez kolejne dziesięć lat ekonomia była mi bardzo przydatna w Starachowickim Centrum Kultury.

Narodziny piosenki to chwila

Przytoczę tylko dwa komentarze zamieszczone przez internautów na YouTube pod piosenką „Czysta woda”. Pierwszy: Boże, jakie to jest SMACZNE. Tekstowo poezja. Instrumentalnie rozkosz dla uszu. I drugi: Ja zwrócę uwagę na tekst! Przemyślany i przede wszystkim o czymś!

Zapewne wielu ludzi ta piosenka przenosi w czasie i przestrzeni – do lat dzieciństwa, młodości. Tomek Kordeusz tak mówi o jej genezie: Narodziny piosenki to chwila. Tak było z „Czystą wodą”. Przymknięte oczy, zapach jaśminu wiszącego w sieni. Echo na dnie studni wciągane korbą na świat. Śnieżnobiały ręcznik z wyhaftowanym inicjałem babci Emilii. Kręgi na wodzie w białej misce. Garnuszek z różyczkami. Popijanie czystą wodą chleba z masłem i cukrem. Niby chwila, a całe życie. Wiele żyć. Dom był miejski. Stał w zielonej dzielnicy, zanim postawiono na nim osiedle. Nie miałem babci na wsi. Taki miejski model. Przyznam się, że ten świat ciągle pisze mi piosenki. Chodzę tam czasem, szukać śladów i zapachów. Bardzo za nim tęsknię. Ogromnie się cieszę, że Karolina zdobyła w Opolu tak wiele. Z moją nagrodą za tekst zdobyliśmy wspólnie trzy wielkie wyróżnienia. Z nami oczywiście kompozytor Marcin Partyka.

Przypomnijmy fragment „Czystej wody”:

 

Wyszyła ją nitką prababka

Babka znaczyła łzami

Wisiała na ścianie makatka

Z białymi łabędziami

Tu chłodna woda ze studni

Błękitem wpadała w miskę

I pewnie jakiś południk

przecinał moją kołyskę.

 

Czysta woda w środku lata

W nić pamięci się zaplata

W czystej wodzie na dnie miski

Żyją twarze naszych bliskich.

 

Wiele lat temu zachwyciła mnie piosenka z repertuaru zespołu Czerwony Tulipan „Ja tonę”. Została  napisana i skomponowana również przez Tomka Kordeusza. Oto jej fragment:

 

Ja tonę                                               

w twoich oczach tonę,                                 

w jeziorach z turkusów i szkła                        

pod rzęs twych balkonem

wciąż tonę i tonę

lecz nigdy nie widzę w nich dna (…)                           

(…) Ja marzę

o tym tylko marzę,

by w oczach twych znaleźć swój port

Ja marzę jak wszyscy, samotni żeglarze,

gdy wir ich porywa na dno (…)

 

W koncercie „Premiery i interpretacje” podczas Międzynarodowego Festiwalu Bardów OPPA w 2014 r. zdobył pierwsze miejsce piosenką „Na niebieskim fortepianie” poświęconą Majdanowi i wojnie na Ukrainie. Śpiewał w niej:

 

Świat się ocknął zaskoczony

Idzie wojna z obcej strony

Idzie wojna, niespokojna, jak rzeka

Lepiej, żebyś tam została

Nam spokoju nie zabrała

Może jutro zgaśniesz sama

Poczekaj (…)

Polewaczki myją bruki

Ponad placem krążą kruki

Są głodne, są głodne

 

Niestety, nadzieja wyrażona w tej piosence nie spełniła się. Wojna nie gaśnie, wręcz przeciwnie – rozprzestrzenia się.

I jeszcze jeden utwór który wywarł na mnie niesamowite wrażenie „od pierwszego usłyszenia”. To „My jesteśmy Harlem”. Mroczna, realistyczna piosenka o młodych ludziach na polskich blokowiskach na początku XXI wieku. Tu życie ogranicza się do picia, ćpania, czekania nie wiadomo na co. Tu wegetuje się z dnia na dzień. Brak nadziei na jakąkolwiek pozytywną zmianę. Nikt się po tych ludziach nie spodziewa niczego dobrego, oni też raczej niczego dobrego od życia nie oczekują. Utwór został nagrany przez duet Andrzej Grabowski i Śliwka Tuitam, a zamieszczony na wydanej w 2010 roku płycie „Mam prawo…  czasami… banalnie”. Oto obserwacje Tomka Kordeusza:

 

Przeraźliwie powtarzalny blok mieszkalny,

Sukcesywnie depresyjnie agonalny,

Gadka klatka ławka trawka cud lamperia,

Plastikowa kolorowa sztukateria,

Maksymalnie szarobury skrawek nieba,

Z gołębiami koleżkami cztery drzewa

Browar towar rywal zawal u menela,

Dwie huśtawki metalowa karuzela (…)

My jestem harlem dusze mamy czarne,

Do cienkiego czasu dodajemy basu (…)

 

Dryfujemy miastem nakręcamy melanż,

Nie ma kwiatów przy ulicy zbawiciela (…)

Czarne dusze w czarnych kapturach,

W ciemnych bramach codzienność ta sama,

od samego rana rozgrywa się dramat (…)

 

A tak mówi o tym utworze autor: Dla Andrzeja Grabowskiego napisaliśmy wraz z Krzysiem Niedźwiedzkim i Marcinem Lamchem „My Jesteśmy Harlem” na jego płytę. Tekst jest mocno osadzony w miejskich realiach. Jest także do bólu prawdziwy. Bez zbędnej stylizacji, a z wnikliwą obserwacją. Fragment rapowany wykonany jest przez

 Śliwkę Tuitam. Dla mnie największą nagrodę stanowią opinie chłopaków z osiedla, że „nie ma ściemy, panie Tomku…”

Oj, nie ma ściemy. Jest bolesna prawda. Na tym właśnie polega siła tekstów Kordeusza – na uważnej obserwacji, empatii, głębokim współodczuwaniu. I na  umiejętności przekazania swoich odczuć, przeżyć i spostrzeżeń w taki sposób, że budzą emocje, trafiają wprost do ludzkich serc.

Tomek Kordeusz jest autorem około 300 piosenek.  Na pytanie czy można się nauczyć pisania tekstów, odpowiada: Nie sądzę, żeby można było nauczyć się pisać teksty bez talentu, muzykalności, wrażliwości i inteligencji. A przede wszystkim bez umiejętności przekładania świata na słowa. Spotkałem na swojej drodze największych autorów piosenek. Z kilkoma z nich przyjaźniłem się i przyjaźnię do dziś. Dziś wiem, że nie trzeba stawiać kropki pochopnie. Co najważniejsze, należy pisać własnym atramentem, a nie maczać pióra w ogólnie dostępnym kałamarzu.

Najnowsza płyta autorska Tomka nosi tytuł „Jedwabiście”. Została wydana przez Warsztat Antoniego w 2018 roku. Artysta wciąż intensywnie pracuje twórczo. I wszystko uzależnia od Stwórcy: „Obecnie przygotowuję piosenki na tegoroczny festiwal OPPA.  Nabieram sił do ruszenia z nagraniami kolejnej płyty. Niebawem premiera płyty Karoliny Lizer „Onyks”, gdzie pojawi się pięć moich tekstów. Planów mam wiele. Wszystkie w rękach Boga”.

Maria Duszka

MOJA ROZMOWA Z BARDEM WOJTKIEM GĘSICKIM NA PORTALU PISARZE POLSCY

https://pisarzepolscy.pl/wiadomosci/pokaz/163,muzyka-jest-pierzynka-w-ktora-wtulaja-sie-slowa?fbclid=IwAR3Rlo8Ul3Ro0mWgqj8vVwMEQrs540jaNeQVufcyQV_vpVU-4f4PbCxWosU

Wywiad z bardem, Wojtkiem Gęsickim.

MUZYKA JEST PIERZYNKĄ, W KTÓRĄ WTULAJĄ SIĘ SŁOWA

Krzysztof Daukszewicz powiedział o nim: „Mało kto wnosi na scenę tyle ciepła, co Wojtek Gęsicki. W czasach drapieżnej muzyki, literatury i rzeczywistości, jego pojawienie się na estradzie z piosenkami, które śpiewa powoduje, że przez moment przenosimy się w świat nam bliski i przyjazny. Polecam.”

W 2021 r. miałam przyjemność prezentować swoje wiersze i anegdoty na wspólnych wieczorach muzyczno – literackich w Sępólnie Krajeńskim, Solcu Kujawskim i Łomiankach. Wojtek wystąpił podczas tych imprez w duecie z Martą Sosnowską, swoją partnerką życiową i sceniczną. Na pytanie czy łatwo być z bardem, Marta odpowiada: „Czy łatwo? Różnie bywa… Życie nie jest łatwe. Kiedy przychodzą problemy, wtedy każdy na swój sposób je przeżywa. Każdy ma odmienne zdanie, często dochodzi do sprzeczki. Nie można tu mówić o kłótni, gdyż nie potrafimy przechodzić obok siebie obojętnie, nie ma u nas „cichych dni”. Szybko dochodzimy do porozumienia. Ale przede wszystkim trzeba powiedzieć, że Wojtek to dobry, wrażliwy, ciepły, mądry, opiekuńczy i kochany facet, który dba o rodzinę. To nie tylko Bard. Potrafi dosłownie wszystko: gotuje, naprawia, buduje, przycina i… dużo by jeszcze wymieniać. Jest jedyny w swoim rodzaju i  uważam, że mam szczęście, że mam go obok siebie.”

Wojtek Gęsicki urodził się w 1967 r. w Makowie Mazowieckim. Mieszka w pobliżu Ciechanowa. Jest bardem, kompozytorem, konferansjerem, autorem tekstów i wykonawcą piosenek. Należy do Związku Autorów i Kompozytorów Polskich ZAKR. Współtworzył wraz z Markiem Piotrowskim program autorski na antenie Radia dla Ciebie „Śmiesznie i lirycznie”. Prowadził „Śpiewane Poezją” – autorski program na antenie lokalnej rozgłośni Radia Plus Ciechanów. Z Jackiem Goryńskim współtworzył autorską audycję „Piosenka z tekstem” na antenie lokalnego Katolickiego Radia Ciechanów, a z Jackiem Goryńskim i Markiem Piotrowskim  współtworzył na antenie tejże rozgłośni „Humorek na każdą porę”. Wystąpił w autorskim programie telewizyjnym Krzysztofa Daukszewicza „U Pana Krzysia” i w recitalu telewizyjnym w cyklu prowadzonym przez Piotra Bukartyka „Powrót bardów”.
Jest laureatem I Nagrody na Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Autorskiej OPPA w Warszawie, I Nagrody na Spotkaniach Zamkowych „Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie, II Nagrody na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie, tuż za zespołem Raz, Dwa, Trzy. Dwukrotnie był stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W 2022 r. otrzymał Nagrodę Starosty Powiatu Ciechanowskiego.
Rozmawiamy we wrześniu 2022 r.
Maria Duszka: Jak Wojtek został bardem? Czy miałeś utalentowanych przodków, czy też jesteś wyjątkiem w rodzinie?
Wojtek Gęsicki:  Nikt nie parał się zawodowo takimi rzeczami, a mnie pewnie opętało coś od maleńkości, bo odkąd pamiętam ciągnęło mnie do pianina, na scenę i niczego innego nie potrafiłem sobie wyobrazić poza sceną. Odkąd zacząłem coś rozumieć, chciałem być aktorem. Miałem magnetofon kasetowy, na którym nagrywałem różne wierszyki i tak się bawiłem. Wtedy jeszcze istniało wychowanie muzyczne z prawdziwszego zdarzenia i wszyscy dorośli w domu znali nutki i mieli jakieś pojęcie o tym. W związku z tym uczono mnie nutek i… tak to jakoś kiełkowało.
– Czy jesteś samoukiem, czy uczyłeś się gry na gitarze w szkole muzycznej?
– Jestem samoukiem. Do szkoły muzycznej nie poszedłem, bo przestraszyłem się pani. Jestem ofiarą zbyt brutalnego traktowania kiełkującej wrażliwości (śmiech). A pierwszych akordów na gitarze nauczył mnie mój sąsiad – starszy kolega Wojtek Olszak. Pokazał mi …i poszło.
– Czy masz jakiś zawód wyuczony i czy pracowałeś w nim? Czy też od zawsze jesteś artystą?
– Jestem instruktorem teatralnym. Do szkoły teatralnej zdawałem, ale powiedziano mi, że mam zbyt słaby wzrok, żeby pracować na scenie wśród reflektorów. A poza tym, że jestem za wysoki. No i, jako ufny i łatwowierny, uwierzyłem w to wszystko i więcej nie zdawałem. Ale zacząłem jeździć na konkursy związane z piosenką literacką. Były sukcesy i postanowiłem zostać na scenie. Przez jakiś krótki czas pracowałem jako instruktor. Ale moje główne zajęcie, to śpiewanie. Pracowałem też w radiu, nagrywałem reklamy audio.
– Kiedy zacząłeś komponować, pisać teksty? Jakie były początki, inspiracje?
– Jako maluszkowi czytano mi różne bajeczki i wierszyki. Pierwszy tekst napisałem jak miałem pięć lat. Jeszcze zrobiłem muzykę do niego. Na takim malutkim dziecięcym syntezatorku.  Miałem taką nieodpartą chęć wypowiadania się na papierze. To pewno była taka moja terapeutyczna potrzeba. A wszystko zaczęło się od Pana Gałczyńskiego, gdzieś w połowie podstawówki. Jego gwiaździste, kolorowe wiersze podziałały na mnie inspirująco. Praktycznie cały czas coś pisałem: krótkie opowiadania, wiersze i teksty piosenek. Później zacząłem bawić się w pisanie monologów na scenę. Już w ogólniaku założyłem kabaret. Oczywiście posiłkowałem się tekstami obcymi, bo byłem zbyt nieśmiały, żeby przedstawiać swoje. Po prostu się wstydziłem. Dopiero będąc w Studium Kulturalno-Oświatowym w Ciechanowie odważyłem się na śpiewanie publiczne swoich rzeczy. Byłem raczej romantykiem. Po Gałczyńskim, którego znałem na wylot, przyszedł Norwid. Uwielbiałem uczyć się na pamięć i recytować jego wiersze. No i dalej cała poezja romantyczna, młodopolska. W takich klimatach mi się dorastało. Poezja współczesna w ogóle mnie nie ruszała… I oczywiście tutaj mówię tylko o słowie, bo słowo na mnie bardzo działa. Muzyka dla mnie jest tylko pierzynką, w którą te słowa się wtulają. Gdy słyszę jakiś utwór, gdzie słowo podporządkowane jest muzyce, to raczej to do mnie nie przemawia. Drażni mnie, kiedy muszę się wsłuchiwać w słowo, wiązać w głowie wątki, żeby zrozumieć, co wokalista chce mi powiedzieć. Bo ja na scenę wychodzę, żeby mówić. Mówić o sprawach  ważnych i mniej ważnych, ale mówić. Tym moim śpiewem – mówić.
– Ile utworów masz w swoim dorobku?
– Skomponowałem jakieś 250 piosenek i zrobiłem ponad 1000 kompozycji do reklam. A moich autorskich piosenek stworzyłem gdzieś około 180. Nie wiem dokładnie ile, bo nigdy  nie liczyłem. A też i mnóstwo ich przepadło, ponieważ na początku były to rzeczy pisane na maszynie, nagrywane na taśmach. To z biegiem czasu gdzieś ginęło. Komputer też okazał się narzędziem, które się psuło i trudno było to odtworzyć. Nigdy nie przykładałem wagi do archiwizacji, więc pewnie po latach zostanie po mnie tyle, ile jest na płytach i gdzieś w necie (śmiech).Tych wszystkich płyt, na których jestem jest chyba z kilkanaście. A takich solowych dziewięć.
– A kto był / jest Twoim muzycznym idolem?
– Mam dużo takich muzycznych idoli z kręgu naszej piosenki. Wielu ich jeszcze żyje, więc nie będę wymieniał, żeby nie pominąć kogoś, bo to może spowodować, że ktoś mnie przestanie lubić, a ja nie chcę …(śmiech) Ale te moje fascynacje zaczęły się jeszcze w dzieciństwie, gdy odsłuchiwałem na gramofonie muzyczne widokówki i duże czarne krążki. To był Marek Grechuta i Czerwone Gitary. No i jeszcze były piosenki Wojciecha Młynarskiego, ale muzycznie to nie był mój idol… Od tego zaczęła się cała magia. I to wszystko słuchane było od maleńkości.
– Jan Kazimierz Siwek, jest autorem „Piosenki dla drwala” – jednej z moich ulubionych. Jakie jeszcze inne piosenki z jego tekstem masz w swoim repertuarze?
– Jana Kazimierza śpiewam jeszcze „Balladę o niepoczytalnym bibliotekarzu”, „Niebajeczkę o dziewczynce z zapałkami”. No  i mam „Ślusarskie wersety” – cały czas w przygotowaniu.
– Do czyich utworów jeszcze komponowałeś muzykę?
– Śpiewam jeszcze teksty Jacka Goryńskiego i Krzysia Cezarego Buszmana. Zrobiłem też muzykę do utworów Krzysia Nowackiego, Marii Stańczak, Aleksandry Bacińskiej, Bolesława Leśmiana, Marka Andrzeja Grabowskiego. Kiedyś współpracowałem dużo z Markiem Januszem Piotrowskim –  napisaliśmy sporo piosenek, które są  na  DATach (dla niezorientowanych – to skrót od Digital Audio Tape – rodzaj taśmy magnetycznej) i kasetach. Aż szkoda, że to tak gdzieś leży i pierniczeje w szufladkach.
– Wykonujesz też utwory innych pieśniarzy…
– Mam zrobiony recital z piosenkami Grechuty, Wysockiego, Okudżawy. Jak wszyscy. Drugi recital z pieśniami Leonarda Cohena. No i kiedyś też odważyłem się na zrobienie piosenek Seweryna Krajewskiego… Ale też miałem i mam nadal recital z piosenkami biesiadnymi. Także tylko nie tańczę i nie śpiewam rocka.
– W Domu Kultury w Łomiankach organizujesz obecnie cykl imprez pod nazwą „Scena Zaułek”. Wcześniej współpracowałeś z innymi placówkami. Jaka jest idea tego cyklu wydarzeń?
– Wcześniej mieliśmy Scenę Zaułek w Teatrze Nowym w Warszawie, potem w Legionowie, potem w Modlinie, Kutnie, w Nowym Dworze Mazowieckim siedzieliśmy prawie 10 lat. No i Łomianki. A wszystko zaczęło się w Ciechanowie. Ta współpraca polega na tym, że z akordeonistą doktorem habilitowanym Rafałem Grząką jestem gospodarzem i zapraszam różnych wykonawców z kręgu piosenki literackiej i kabaretowej. Tak że każdy koncert jest inny. Długo by trwało, gdybym miał wymienić wszystkich, ale muszę dodać, że ty też tam byłaś i to był wyjątek, ponieważ poetów recytujących swoje wiersze nie zapraszam. To jest inny rodzaj spotkań. Ale wtedy był pomysł na wigilijny wieczór i było miło, i wszystko siedziało (śmiech). Uwielbiam tego typu spotkania i w takiej formie. Moi przyjaciele artystyczni, Marek Majewski i Antoni Muracki także organizują takie sceny i zapraszają mnie. To jest niesamowite, bo przychodzą na takie spotkania ludzie, którzy mają podobną wrażliwość i podobne oczekiwania. Gra się wtedy wyśmienicie.
– Od kilku lat na koncertach występujesz w duecie z Martą Sosnowską. Co możesz powiedzieć o jej roli w Twoim życiu?
– A to już wywiad dla Pudelka? (śmiech) Cokolwiek bym nie napisał, to będzie brzmiało głupio, infantylnie. Możemy razem śpiewać, kłócić się, gotować, murować, kłaść płytki, rąbać drewno, śmiać się, płakać… i jeździć na koncerty, To jest rola przez duże „R”. Marta mi mówi: „to jest głupie”. I wtedy myślę. Czasami się zgodzę, a czasami nie. I to jest piękne, że mam wybór.
– Czy łatwo być bardem?
– No nie jest łatwo. Gdybym jeszcze był rozpoznawalny jak Nohavica, to może byłoby łatwiej, ale dla wielu, wielu jestem nic nieznaczącą, przemijającą formą wołającą i proszącą o mgiełkę szacunku. Z jednej strony jest uwielbienie, a z drugiej totalna zlewka. To huśtanie ciągłe przez 30 lat nie wpływa na dobre samopoczucie. Powstają pytania: po co tu jestem, po co to robię, czy to ma sens? Do wyjścia na scenę. Na scenie łapię powietrze do następnego koncertu. A tych coraz mniej po pandemii. A to jedyne moje źródło utrzymania. I psychicznie i fizycznie życie staje się nie do zniesienia. Nigdy nie patrzyłem na stanowiska ludzi, na wykształcenie. Zawsze powtarzałem, że człowiek sam w sobie jest ogromną wartością. Bez względu na to, gdzie pracuje, co robi, czy stoi za nim korporacja, czy leżą za nim pieniądze. Każdy zasługuje na ten sam szacunek, uśmiech i dobre słowo. Nigdy nie przywiązywałem wagi do nagród, odznaczeń, medali. Chociaż dostawałem. Szedłem z podniesioną głową, bom człowiek. I chyba przegrałem… 
– Smutna refleksja… Jak brzmi nazwa miejscowości, w której mieszkasz? Czy to dobre miejsce do życia?
– Nazwa mojej miejscowości brzmi tak: Damięty – Narwoty i jest bardzo w centrum Polski – wszędzie mam blisko. Przeprowadziłem się tu parę lat temu. Wcześniej całe życie mieszkałem w Ciechanowie. Miałem w sobie jakieś pierwiastki patriotyzmu lokalnego. Był epizod, kiedy mieszkałem w Olsztynie, ale później wróciłem. Marzyło mi się, żeby moje miasto „oddychało” taką piosenką, którą uprawiam. I parę rzeczy udało mi się zrobić, ale przeszło i minęło. A mieszka się w Damiętach super. Jak na wakacjach. Las, las, pole, las… Spokojni ludzie. I tylko sielankę psują rachunki.
– Jakie masz plany na najbliższy czas?
– W październiku wystąpię na trzech imprezach: w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Ciechanowie, w Nowodworskim Ośrodku Kultury w Nowym Dworze Mazowiecki oraz na koncercie w cyklu „Kabaretowa Scena Przyjaciół” Marka Majewskiego w Warszawie.
–  Życzę Ci jeszcze wielu pięknych i/lub zabawnych piosenek. I jak najwięcej koncertów. Dziękuję serdecznie za rozmowę.

autor: Maria Duszka