Warning: Undefined variable $show_stats in /home/platne/serwer244310/public_html/maria.duszka.pl/wp-content/plugins/stats/stats.php on line 1384

Mój wiersz opublikowany w litewskim piśmie „Naujoji Romuva”

Podczas tegorocznego XXVI Międzynarodowego Festiwalui Poetyckiego „Maj nad Wilią”, jak co roku odwiedziliśmy zaprzyjaźniony Związek Pisarzy Litwy. Podczas tego spotkania od Andriusa Konickisa, redaktora naczelnego litewskiego pisma „Naujoji Romuva” otrzymałam egzemplarz z 2017 r. z moim wierszem. Fotki zrobiono na pikniku poetyckim w Salovartė podczas Międzynarodowego Festiwalu „Poezijos pavasaris”. Wiersz na język litewski przełożyła Birute Jonuskaite.

 

 

 

 

ZOSTAŁAM POETKĄ MIESIĄCA NA PORTALU EPUBLISHER / I’M A POET OF THE MONTH FEBRUARY

Na zaproszenie Daivy Malinauskiene z Wilna zostałam poetką miesiąca lutego na międzynarodowym portalu ePublisher. Moje utwory zostały tam zaprezentowane w trzech wersjach językowych: po polsku, litewsku i angielsku.

https://www.epublisher-platform.eu/en/poets/maria-duszka/id-26?fbclid=IwAR1u7W4aF2Kt9910eb6eK1paphP1hYJzSuSF4G-R5meaK8q_18Ej_in-8IU 

https://www.epublisher-platform.eu/pl/poets

https://www.epublisher-platform.eu/pl/poets/maria-duszka/id-26

Z cyklu: znalezione w sieci – mój wiersz po polsku i po serbsku

TEN SAM WIERSZ PO SERBSKU I PO POLSKU ZNALAZŁAM DZISIAJ NA RÓŻNYCH PORTALACH

 

 Skoro pa svi su bili okrenuti 

To je bio lep oktobar
– Šimborska je upravo dobila Nobelovu Nagradu

kod mene je svakodnevno dolazio
pijani kriminalac
– tvrdio je da me voli
i ako ne budem sa njim
ubiće mene i sebe

savetovala sam mu da krene prvo od sebe
– nije primetio šalu

policajci su govorili
da mogu intervenisati
tek kada me ubije

vip od kulture je potvrdio
„ništa čudno što vam se to dešava
kad već pišete takve pesme”

jedan od mnoge moje braće je rekao:
„moraš računati na sebe”

muškarac moga života
o kojem sam pisala
moje najlepše stihove je rekao:
„mene se to ne tiče
jer ja sam tu
a to se dešava tamo”

a Gospod Bog mi je saopštio
baš tada
da očekuje od mene zahvalnost
za takav život
ovakav kakav ja

živim

zahvalna sam

obožavam moju samoću.

 

 Maria Duszka

 

G

goo underGumbrella

 

 

 

 
 

to był piękny październik 

Szymborska właśnie otrzymała nagrodę Nobla 
 
do mnie codziennie przychodził 
pijany kryminalista 
twierdził że mnie kocha 
i jeśli z nim nie będę 
to zabije mnie i siebie 
 
radziłam aby zaczął od siebie 
nie zauważył dowcipu 
 
policjanci mówili 
że mogą coś zrobić 
dopiero kiedy mnie zabije 
 
vip od kultury stwierdził: 
nic dziwnego że panią to spotyka 
skoro pisze pani takie wiersze 
 
jeden z wielu moich braci oznajmił: 
musisz liczyć na siebie 
 
mężczyzna mojego życia 
o którym pisałam moje najlepsze wiersze 
powiedział: mnie to omija 
bo ja jestem tu 
a to się dzieje tam właśnie 
 
wtedy Pan Bóg uświadomił mi 
że oczekuje ode mnie wdzięczności 
za życie takie 
jakim ono jest 
 
żyję 
jestem wdzięczna
wielbię moją samotność

http://cytaty.soup.io/post/230857014/to-by-pi-kny-pa-dziernik-Szymborska

FESTIWALE W BELGRADZIE – DWA WYKONANIA PIEŚNI SKOMPONOWANEJ DO MOJEGO WIERSZA

🙂 Zawsze myślałam, że moich utworów nie da się zaśpiewać. A tymczasem… Na koncercie młodych kompozytorów w Belgradzie pieśń skomponowaną do mojego wiersza przez Olgę Janković zaśpiewała Nevena Josić.

 

Rok temu ten sam utwór wykonała na Festiwalu FESTUM 2017 w Belgradzie Natasha Jovović.

 

PROGRAM FESTIWALU FESTUM 2017

 http://www.skc.org.rs/redakcije/program/8810-festum-festival-studenata-univerziteta-umetnosti-2.html

Moje wiersze w ukraińskim piśmie „Kyiv” („Kijów”)

W numerze 5-6/2017 ukraińskiego miesięcznika „Kyiv” ukazało się 11 moich wierszy w przekładzie Teodozji Zariwnej, redaktorki naczelnej pisma. 

МАРІЯ ДУШКА

 Марія Душка – польська поетеса, журналіст, бібліотекар. Живе у  Серадзі. Авторка книг: „Поезія випадків”, „Цілком щаслива маріонетка”, „Може приснишся”,

„Неописування”, „І подумати, що існуєш”, „Кора”, „Галерея Світ”, “Freienwill”. Керівник Літературного об′єднання „Аніма”.

 

 

ХРОНІКА…

 

1964

 

мій вуйко

що згодом стане алкоголіком

і побачить демонів

 

зараз

ще молодий

балакущий

із беззахисним виглядом

і добрим серцем

 

якогось сонячного дня

вискакує кіньми на стежку

де я стою

 

бачу вгорі копита

а потім

прогалина в пам′яті

 

 

1972

 

         Звідки беруться поетеси?

                                      Б

 

я була дівчиною

з недоброго дому

 

але подвір′я вибігало

у святий березовий гай

 

а через вікно

простягала нам квіти

буйна

червона троянда

 

а мама

часто щось наспівувала

(сказала якось

що певно збожеволіла б

якби не ті пісні)

 

все перейшло

в поезію

 

1975

 

опинилася

у дивному місці

у дивну хвилину

побачила

що не хотіла побачити

 

ти підійшов до мене через три дні

 

але я вже ступила

 по той бік дзеркала

і не могла воскреснути

 

1982

 

Бог є беззахисним

зі своєю

любов′ю

 

 

1984

 

з того року згадаю

тільки день із тобою

 

ми мовчки сиділи під яблунею

ти тримав мого сина на колінах

це зовсім не подобалось

твоїй мамі

 

тож побачимось вдруге

лишень за чотири роки

 

1986

 

якогось квітневого дня

піщаним селянським шляхом

в повітрі пахучім

прямувала на захід сонця

 

за руку із дітьми

„гарнюні мов яблучка”

скаже моя сусідка

 

і раптом відважно подумала

(насправді лиш на хвилину)

який прекрасний цей світ

 

одразу за пару днів

просочились невпевнені вісті

про вибух атомної

 

не для мене думки про хороше

 

1988

 

вдруге

увійшла

в ту саму воду

 

***

повісила у шафі

твій піджак

всі мої плаття

хочуть бути ближче до нього

 

***

молитва –

то відпихання темряви

 

ЛЮБОВ З ПЕРШОГО ПОГЛЯДУ

 

розмовляємо

 

поруч спинився малий

може чотирьохрічний хлопчик

у жовто-синій курточці

 

сказав дивлячись на тебе

уже майже п′ятдесятирічного

„пішли”

 

ми далі говоримо

 

за мить владно повторює

„пішли”

 

чому я мушу йти з тобою

питаєш

 

„бо я маю тільки маму”

 

 

 

МАЙЖЕ ВСІ ВІДВЕРНУЛИСЯ   

 

то був чудовий листопад

Шимборська  отримала Нобеля

 

до мене щодня заходжував

п′яний кримінальник

стверджував що кохає

і якщо його кину

уб′є і мене і себе

 

я порадила

щоб почав зі себе

 

міліціонери втішили

можуть щось вдіяти

лиш тоді як уб′є мене

 

vip від культури вирік

не дивно що нині маєте клопіт

якщо пишете такі вірші

 

один із братів моїх попередив

„надійся сама на себе”

 

мужчина мого життя

герой моїх найкращих віршів

сказав

„це мене не зачепить,

бо я – тут,

а ти – там ”

 

а Пан Бог нагадав мені

саме тоді

що очікує від мене вдячності

за життя

яке є

 

живу

 

дуже вдячна

 

люблю свою самотність

W numerze 5/2017 miesięcznika „Ziemia Łódzka” ukazała się recenzja mojego polsko-litewskiego wyboru wierszy „Wolność chmur / Debesų laisvė”.

 

Wiersze Teodozji Zariwnej z Kijowa (w naszym wspólnym przekładzie) zostały opublikowane numerze 1/2017 kwartalnika „Znad Wilii”.

CCF20170426_00000

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Znad Wilii” nr 1/2017

 

Teodoziję Zariwną poznałam podczas 39 Międzynarodowego

Listopada Poetyckiego w 2016 r. w Poznaniu. Mieszkałyśmy

w jednym pokoju hotelowym. Pokazała mi swoje wiersze, które

sama przełożyła na język polski. Opowiada w nich o obecnej

sytuacji  na Ukrainie, o bezsensie wojny, o lęku i cierpieniu

milionów ludzi. Jej utwory są autentyczne i bardzo wzruszające.

Teodozija poprosiła mnie o pomoc w ich dopracowaniu.

W taki oto sposób powstały prezentowane poniżej wiersze.

Najpierw kilka z nich przesłałam Józefowi Baranowi.

Bardzo mu się spodobały i wkrótce opublikował je

w „Wierszowisku” na łamach krakowskiego „Dziennika

Polskiego”:

http://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/wierszowisko,11849267/

 

Potem zainteresowałam nimi Romualda

Mieczkowskiego, który również od razu przyjął je do druku.

W pierwszym tegorocznym numerze „Znad Wilii” ukazały się

wszystkie przełożone przez nas utwory Teodozji.

Zapraszam do ich lektury.

 

Тeodozija Zariwna (Ukraina) – poetka, powieściopisarka, dziennikarka, teatrolog. Ukończyła Państwowy Uniwersytet im. Iwana Franki we Lwowie i Kijowski Instytut Sztuk Teatralnych im. I.K. Karpenki – Karego. Jest redaktorką naczelną czasopisma „Kyjiw”. Autorka pięciu zbiorów poezji, pięciu powieści i kilku sztuk teatralnych, filmów dokumentalnych, prezenterka programów literackich i kulturalnych w telewizji ukraińskiej. Laureatka wielu nagród literackich. Powieść Teodozji Zariwnej „Polowanie na niebieskie ptaki” znalazła się wśród dziesięciu najlepszych w rankingu „Książka roku 2014” i przyniosła jej nagrodę „Jarosławiw wał” w 2015 roku. Jej utwory są tłumaczone na języki: angielski, niemiecki, portugalski, polski, macedoński, rosyjski, rumuński i czeski. Była uczestniczką 39 Międzynarodowego Listopada Poetyckiego w 2016 r. w Poznaniu.

 

TEODOZIJA ZARIWNA

 

***

Neuroza wisi w powietrzu
jak lampa na starym sznurku.
To wędruje w klatce piersiowej gorący rdzeń
albo podstępny piorun kulisty.
Te ruiny z hollywoodzkiego thrillera:
rzeszoto dachu, paszcze zębatych okien
otchłań drzwi i przerażająca ciemność piwnic.
Wściekłe załamanie Historii,
krótkie zwarcie systemu z prefiksem post- .
W internecie zbiórka pieniędzy na operacje
i na wózki inwalidzkie.
Prognoza obiecuje twardo: wschodni wiatr historii
z gradem i „Gradami”, a nawet „Huraganami”.
Zapach kurzu i pyłu,
mnożony przez stopień niesamowitego upału,
ślepą trajektorię pocisku
i niemą, bezsilną rozpacz.
W lalce z oderwaną ręką

zaciął się mechanizm,
i ona mruga, mruga, mruga
zawisnąwszy na odstrzelonej gałęzi.

 

TYLKO NIE BÓG

Ciemność skrada się  jak wróg

z wczoraj w jutro.

Czyjaś sylwetka przepala powietrze  –

pozostaje tunel z zapachem siarki.

Infantylne gołębie na gałęzi

złożyły skrzydła.

Czasem zrywają się,

ale zdążą obudzić się w spadaniu,

podlatują spłoszone.

Kule migają rozbudzone,

jak wściekłe pszczoły,

to tu – to tam, to tu – to tam,

paraliżując i północ śpiącą,

i wieś rozrzuconą,

i czas zwichnięty.

Zachrypnięte radio

zmęczone wykręcaniem się

pomiędzy nowinami z wojny,

podwyższeniem taryf

i zawsze głodną reklamą.

Kto zapomniał o nas w mroku historii?

Kto zapomniał o nas nie od dzisiaj?

Tylko nie Bóg, tylko nie Bóg,

tylko nie Bóg.

 

***
Jednonogi mężczyzna idzie o kulach,
za nim ciągnie się ślad buta i dużo kropek,
jak nieskończone przedłużenie
dzisiejszego dnia…

Za nim wlecze się
czarna jak noc przeszłość,
przed którą nie chronią antydepresanty,
ośrodki rehabilitacyjne, a nawet kobiety.
Bo kobiet teraz nie ma. Wszystkie zniknęły,
jakby one kochały nogę,
a nie jego – przystojnego poliglotę.
On dzisiaj milczy. Wszystkie języki pochowane,
tam, gdzie pochował przyjaciół. Po co mu te języki?
Żaden nie jest w stanie opisać przynajmniej jednej bitwy
Co trwa przynajmniej jedną noc.
Co trwa…

 

***

Poezja zbyt trudna dla okopu –
mówił żołnierz – poeta.
Nawet piosenki raczej nie chcesz słyszeć.
Chyba jednego starego Gnatyuka.
Jego pianissimo, anielskie piórko
nad spieczoną ziemią i ciałem.
Co tam poezja w porównaniu z pragnieniem,
aby widzieć mamę i tatę,

czy dziewczynkę z kokardą,
co nie wymawia „ł” i „r”,
przeprosić żonę,
naprawić wszystkie błędy z przeszłości.
I dlatego trzeba wrócić,
wrócić, wrócić, wrócić.
Może nawet niecałym i uszkodzonym,
ale żywym i ciepłym.
I żeby koniecznie wiśnie,
jeszcze kwaśne, po świeżym deszczu
rwać i strzelać tylko pestkami.
I czym w porównaniu z nimi

są wszystkie białe wiersze,
ten internetowy szum nowego wieku,
co pamięta krzyki łagrów koncentracyjnych,
ryk stadionów i salwy „Gradów”,
ale nawet nie może wytrzeć łzy
na czarnym obliczu biedy.

 

PROSTE RZECZY

Proste rzeczy są najdroższe:
chleb i zeszyty w kratkę,
wiatr czyta drzewo,
przerzucając liście …
Tak nie chce się cierpieć,

chociaż płacz…
Oko śledzi za wskazówką sekundową –
dlaczego się rozbrykała, 
jak obcy żołnierze

po ziemiach, umysłach i nadziejach,
niby u siebie w domu?
Czerwone plamy na ziemi
(w rzeczywistości koniec świata,
taki konkretny dla kogoś).
Wysokie napięcie wyłącza prąd w telewizji.
Spikerze, co zbierasz z monitora
wszystkie do ostatniej litery,

napisane przez innych,
powiedz coś rzeczywiście dobrego.

Żeby kilka milionów
w końcu odetchnęło  –
słowo „nareszcie”,
proste i doskonałe,
jak lot młodych ptaków.

 

 

***
Przez zardzewiałe żyły
ciężko przebija się radość.
Czas, wielki majster
redukowania nadziei
dyktuje miejsce przebywania
między wojnami i kryzysami
i ciałami na brzegu.
Każdego dnia kogoś odnoszą
ciężkie wody historii.
I tylko kruki ostatnich wiadomości
patrzą w oczy
w poszukiwaniu łez i rozpaczy,
prawdziwej krwi dla wielkich planów,
która płynie

w naczyniu krwionośnym telewizorów –
dobry znak, aby zapamiętać

twarz szalonego świata,

który tańczy dokoła ciebie

na  żelaznych nogach.

 

 

ODNOWIONA BAJKA
To nieprawdopodobne, ale tak było.
Początek dwudziestego pierwszego wieku.
Pogodna Europa oddycha swobodnie.
Kule latają tylko w hollywoodzkich filmach.
Fale turystów przepływają granice,
nie zauważając ich w ogóle.
Papież błogosławi w Boże Narodzenie.
flagi Unii Europejskiej szczęśliwie trzepoczą
na terenie Organizacji Narodów Zjednoczonych.

To nieprawdopodobne, ale tak było.
Chłopcy osłonięci drewnianymi tarczami
i plastikowymi budowlanymi hełmami*
szli naprzód za te flagi.
Matki myślały, że oni bawią się
dla transmisji na żywo

na cały świat.
Ale świat jest mały, a kule – wielkie
i wszechpotężne.
One nie lubią drzewa i plastiku –
mają na nie alergię.  
Nie można odrywać się od matki,

jest to niebezpieczne dla życia –
szepcze stara bajka, wycierając krew.
Turyści płyną falami przez granice.
Tam, gdzie kule dyktowały swój porządek –

wiele pojedynczych krzyży z wieńcami.

I flagi usiane gwiazdami,
wskazują kierunek wiatru.

 

*W tych plastikowych hełmach, które nie chronią od kuli, chodzili chłopcy na Majdanie. Wielu z nich zginęło. Te przebite kulami hełmy stoją tam do dziś.
 

 

KOŁYSANKA DLA ZIEMI

Pada śnieg.
Bandażuje ziemię.
Śpij – zaśnij, ziemio
zraniona i wzburzona.
Zima obchodzi swoje zmartwychwstanie.
Nowy rok już się urodził.
Niech przyśni ci się pokój –
twój szczęśliwy syn w progu.
Zasługujesz na to.
Ostrożne gile
błyszczą w przezroczystym powietrzu
jak krew, która nie miała czasu wyschnąć.
Milczą by cię nie obudzić.
Żeby się nie obudził twój apetyt
i nie otworzyło się twoje głodne wnętrze,
zimne jak lód i ciemne jak noc.
Śpij, ziemio, śpij, kochana, śpij…

 

PRYWATNA GEOGRAFIA
Spacerujesz po ulicach Pragi.
Myślisz nieoczekiwanie: mogłabym tutaj żyć.
Ziemia jest tak mała –
jak uciec od niej?

Mokniesz w litewskim chutorze,
wrastając w ziemię jak brzoza lub sosna.
Mogłabym tutaj mieszkać – myślisz mimowolnie
w strumieniu upartej ulewy.

Kupujesz pomidory w cichym zakątku Wiednia –
zupełnie podobne do tych z naszego ogrodu.
Gorący austriacki bruk
tak czule trzyma twoje zmęczone stopy.

Siedzisz w chmurze francuskich perfum,
podobnie jak w lesie Boulogne,
co połączył się z tobą na zawsze
i nie puszcza od siebie w głośny dzień.

W małej polskiej kawiarni
chyłkiem wytrzesz łzy:
Takie piękne wiersze czyta ten wędrowny artysta –
nawet nie potrzebujesz tłumaczenia.

Myślisz, że możesz tu mieszkać.
Ziemia jest tak mała –
jak uciec od niej?
Naprawdę nasz wielki dom.

 

***
Między nami – przepaść.
Nie przejdziesz na obcasach
od Valentino lub bez.

Inne powietrze płynie przez żyły
bez cezu i strontu.
Inaczej wybucha myśl,
ciągnąc za sobą rój asocjacji:

wygląda jak stara kobieta koło chaty;
goni jak jeep z fałszywymi numerami;
bogaty jak chirurg po operacji;
zanieczyszczona jak woda z kranu;
nieszczęsny, jak matka w tej przeklętej wojnie.

Jak przetłumaczyć to wszystko

na język zadowolonego kraju?
Jakich znaków interpunkcyjnych
użyć dla przejrzystości?       
Czy są w ogóle takie znaki?

Słońce wschodzi i zachodzi.
Delikatna bryza rozwiewa włosy,
biorąc kroplę naszego życia
pomiędzy tymi trudnymi znakami interpunkcji.
Innej interpunkcji dla nas nie będzie?

 

***

Gdzieś pod dalekim Czortkowem
dźwięczy lipiec i „Lato z radiem”.
Niedojrzała młodość
biegnie doliną za bocianem.
W dawnym tranzystorze
śpiewają „Czerwony gitary”.
Przed chwilą skosili pszenicę,
jeszcze zielone żaby
skaczą wszystkie razem
spod słońca do rowu,
na mgnienie przez mnie przestraszone.

Wiersze białe i czarne jeszcze czekają:
wiersze gorzkie i słodkie,
przyzwoite i niezbyt,
bez oglądania się na innych,
szczęściarzy i możnowładcόw.
Dopiero dzisiaj do nich powracam.

Nie mają sensu słowa
i żadne  działania –
tak wielu znajomych
umarło w ciągu miesiąca,
aż ziemia wzdrygnęła się
strasznie i groźnie.

Nie bój się.
Przerwa na życie trwa.

 

 

Przekład: Autorka i Maria Duszkahttp://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/wierszowisko,11849267/

Wiersz z mojego najnowszego polsko-litewskiego tomiku „Wolność chmur / Debesų laisvė”

w przekładzie Birutė Jonuškaitė.

 

TYLE DARÓW ROK NAM PRZYNIÓSŁ
zawsze gdy słyszę tę piosenkę
jest Nowy Rok 1975
jadę autobusem przez ośnieżone pola
łaknę ciebie
powiedziałeś mi miesiąc temu
a ja nie wyznałam ci miłości
która nigdy nie minie

 

Tiek daug dovan ų atne šė meta i*
kai išgirstu šią dainą man visada
yra Naujieji 1975
važiuoju autobusu per užpustytus laukus
gurkštelėsiu tavęs
pasakei man prieš mėnesį
o aš neišpažinau savo meilės
kuri niekada neišblės
* Iš populiarios lenkų dainos

Mój wiersz przełożony na język bułgarski:
Мария Душка

Любов

не те видях
много дни

сега стоиш
пред мен
като море

стоя пред теб
невъоръжена

Автор: Мария Душка
Превод от полски: Ваня Ангелова

wersja polska:

MIŁOŚĆ

nie widziałam cię
wiele dni

stoisz teraz
naprzeciw mnie
jak morze

stoję przed tobą
bezbronna