Posts Tagged ‘Wojciech Majkowski – Maria Duszka’

Wojciech Majkowski kontynuuje poetycki dialog ze mną

Bóg na łopatkach

Bóg na łopatkach

W odpowiedzi Marii Duszce na jej wiersz „1982” z tomiku „Freienwill”.

Wyobraziłem sobie
Boga bezbronnego miłością.
Na łopatkach.
A jedyne, co zobaczyłem,
to meteoryt przygniatający postać w białej sutannie.
Tę postać.

„La Nona Ora” (Dziewiąta godzina).
Godzina miłości triumfującej.
Godzina dziewiąta.

Bydgoszcz, 18 lutego 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A to opinie czytelników:

Kolejna odpowiedź Wojciecha Majkowskiego na mój wiersz z tomiku „Freienwill”

Kolejne podziękowanie dla: Maria Duszka.

Z cyklu: Poetycki dwugłos.

Letnia kuchnia

W odpowiedzi Marii Duszce na jej wiersz „1971” z tomiku „Freienwill”.

W letniej kuchni płonie pod blachą.
Naleśniki jeden po drugim.
My, zwiedzeni wonnym zapachem,
na wyścigi, z uśmiechem błogim.

Za stodołą – droga do lasu.
Tam maliny, tam grzyby pierwsze.
Jednak przeszło już tyle czasu…
Z oddalenia wspominam wierszem.

Od dwóch dębów, które na straży,
Szydłów, Puczniew, przez Ner, za mostem
w prawo. Małyń. Tak mi się marzy.
Wiersze Tobie z kuchni przyniosłem.

Bydgoszcz, 15 lutego 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Czytam wiersz Wojciecha Majkowskiego o łąkach nad Nerem – rzeką także mojego dzieciństwa.

Czytam wiersz Wojciecha Majkowskiego o łąkach nad Nerem – rzeką także mojego dzieciństwa.

https://drive.google.com/file/d/1_9_GDyAsf43tcMscriJaMef92r-of7FK/view

WOJCIECH MAJKOWSKI

Łąki nad Nerem

(posłuchaj, recytuje Maria Duszka: Łąki nad Nerem)
Magdzie, mojej ciotecznej siostrze, na wspomnienie dzieciństwa, które już nie wróci…

Wracam i znowu stopy krwawią.
Trawa tak samo szorstka, ostra.
Ostrożnie kroki swoje stawiam
i wraca pamięć. Ja i siostra.

Ner się leniwie snuje obok.
W trawie buszuje życie wszelkie.
Ledwie widoczny, biały obłok
przesłonił słońce, żółte, wielkie.

A w wodzie się odbija promień
i oczy razi nam, bezczelnie.
Nic już nie widzę. Brak mi wspomnień.
Choć niby pięknie i subtelnie.

A przecież kiedyś ona spyta:
„Pamiętasz tamten czas nad Nerem?”
Co jej odpowiem? Może? Chyba?
Innym zasłonię się plenerem?

Lecz widzę znowu. Słońce pali.
My na tej łące, dzieci jeszcze.
Siano zgrabione, zapach malin
od lasu niesie się powietrzem.

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

Łąki nad Nerem