Posts Tagged ‘Maria Duszka – Sieradz’

LIPCOWY WIECZÓR POETYCKO-MUZYCZNY


W czwartek 3 lipca  w Filii nr 2 MBP – bibliotece

szpitalnej przy ul. Armii Krajowej 7  na wieczorze literacko

-muzycznym wystąpili trzej artyści z Koła Literackiego

„ANIMA”. Bard Zbyszek Paprocki wykonał przy akompaniamencie

gitary m.in. najnowsze autorskie piosenki o Sieradzu, łódzki

poeta Darek Staniszewski rozbawił publiczność twórczością

satyryczną, a Jacek Brzostowski zaprezentował wiersze liryczne

z debiutanckiego tomiku „Pociąg do nieba”. Artyści przeczytali

też po angielsku swoje utwory w zamieszczone w wydanej

w ubiegłym roku w USA antologii „Contemporary writers

of Poland” oraz po niemiecku – wiersze opublikowane

w austriackim roczniku „Reibeisen”.

Nasz tłumacz Marek Marciniak odczytał także

angielskie przekłady najnowszych piosenek Zbyszka Paprockiego.

Wśród gości były m.in. poetki ze Stowarzyszenia Promocji Sztuki

ŁYŻKA MLEKA z Kalisza: Iza Fietkiewicz – Paszek i Aneta Kolańczyk.

Obecny był także Grzegorz Pietrucha, dyrektor I LO im. Kazimierza

Jagiellończyka w Sieradzu. Krzysztof Śniegula z Łodzi

zadebiutował jako poeta – po raz pierwszy odważył się

przeczytać publicznie jeden ze swoich napisanych

kilkadziesiąt lat temu wierszy.

Na zakończenie spotkania Darek Staniszewski odśpiewał

stworzony przez siebie zabawny utwór, który możemy chyba

uznać za hymn „ANIMY”. A potem były bisy i długo

trwające rozmowy o poezji i muzyce.

 

 

030

 

 

 

 

 

 

 

 

Od lewej:  Zbyszek Paprocki, Darek Staniszewski i Jacek Brzostowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jacek Brzostowski

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Marek Marciniak – tłumacz naszych wierszy.

Ostatnio przełożył na język angielski także teksty piosenek,

które napisał Michał Zabłocki na płytę Czesława Mozila.

 

W 98 numerze pisma „Listy z daleka” redagowanym

przez mieszkającą w Belgii (a pochodzącą z Litwy)

Leokadię Komaiszko ukazał się jeden z moich

wierszy:

***

mówisz mi:

chcesz wszystkiego


a mnie wystarczy

popatrzeć

w okno

na twoją stronę

i pomyśleć

że jesteś

 

Maria DUSZKA, Sieradz, Polska

 

Jeden z moich utworów został zamieszczony

w polsko-węgierskiej antologii pt. „Jak podanie

ręki”. Wydawcą książki jest Oddział Związku

Literatów Polskich w Poznaniu. Wiersze przełożył

CSÉBY GÉZA.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A po polsku to brzmi tak:

 

x  x  x

pamięci moich bliskich

a wydawało się

że zawsze będą trwać

na tym rumiankowym podwórku

w tym ciepłym domu

w tym bezpiecznym łóżku

 

po kolei zdmuchuje ich czas




Wojciech Kass, poeta, dyrektor Muzeum K.I. Gałczyńskiego

w Praniu napisał mi w e-mailu :

„Twoim znakomitym autoportretem i zarazem ars poeticą jest

następujący wiersz:

x  x  x
fotografuję tę okolicę
tak
jak się całuje
ciało kochanego człowieka
– miejsce przy miejscu”

 

Trzy moje nowe wiersze i krótka proza

ukazały się  najnowszym numerze „Toposu”

(1-2/2014).

x x  x

 

fotografuję tę okolicę

tak

jak się całuje

ciało kochanego człowieka

– miejsce przy miejscu

 

PATRZ MI W OCZY!

Dlaczego ludzie myślą że mogą mi powiedzieć wszystko?

Od lat przychodzi do tej szpitalnej biblioteki.

Emerytowany ekonomista: myślący – ateizujący – poszukujący.

Niedawno zginął w wypadku jego syn.

Nikomu jeszcze tego nie mówiłem, pani powiem.

To było półtora roku temu.

Wypożyczyłem książki w bibliotece powiatowej,

poszedłem do parku za urzędem miasta,

usiadłem na ławce, zacząłem czytać.

Po pewnym czasie przysiadł się do mnie.

Wyglądał jak trzydziestoletni mężczyzna –

miał jasnorude włosy i bródkę.

Zaczął ze mną rozmawiać, pytał co czytam,

zwyczajna rozmowa.

Nagle odszedł na chwilę na odległość paru kroków,

wrócił. Jego oczy płonęły jasnożółtym ogniem.

Patrz mi w oczy! – mówił. –Dlaczego mi nie patrzysz w oczy?!

Byłem przerażony, chciał się do mnie zbliżyć,

ale zrobiłem trzy razy znak krzyża –

z prawej strony, pośrodku i z lewej.

Nie mógł do mnie podejść bliżej niż na odległość sześciu metrów…

To był diabeł, to było półtora roku temu.

Nie mogę dojść do siebie, nie wiem co o tym myśleć.

To było ostrzeżenie?”

 

x  x  x

ktoś powiedział

że nie można być zrozpaczonym

kiedy się patrzy w niebo

 

na twoim pogrzebie

przez cały czas obserwowałam chmury

 

nie należałam do tych kobiet

które miały prawo płakać

 

x x x

 

rodzina zmarłego

przed szpitalem

 

jak kruki na śniegu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na zaproszenie Stowarzyszenia Promocji Sztuki „Łyżka mleka”

wystąpiliśmy ze Zbyszkiem Paprockim na wieczorze autorskim

w ramach cyklu „Kulturalne środy” w kaliskim Klubie Komoda

przy ul. Niecałej 6a.

Piękne wnętrze, sympatyczna, wrażliwa publiczność.

Serdecznie dziękujemy wszystkim organizatorom i uczestnikom

naszego wieczoru.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fotografie Izy Fietkiewicz – Paszek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na portalu Calisia.pl pan Łukasz Wolski napisał:

„Trzymaj się miłości” – miłosne ballady w Komoda club

06/02/2014 02:55

Na zaproszenie Stowarzyszenia Promocji Sztuki Łyżka Mleka kolejną edycję „Kulturalnych śród” uświetnili Maria Duszka i Zbigniew Paprocki.

Dscf9332_article
fot.: Łukasz Wolski

Liryczne ballady o miłości oraz poezję o codziennym poszukiwaniu spełnienia wysłuchać mogli uczestnicy, który spotkali się w kaliskiej restauracji Komoda club przy ul. Niecałej 6a w środowe późne popołudnie.

Maria Duszka recytowała słuchaczom swoje wiersze, których tematem przewodnim jest pragnienie miłości i tęsknota za prawdziwym uczuciem. Sieradzki bard, poeta, kompozytor i gitarzysta – Zbigniew Paprocki – przedstawił natomiast kilka spośród skomponowanych ponad 50 piosenek do tekstów własnych i ulubionych poetów.

Portal Calisia.pl sprawuje Patronat Medialny nad cyklem otwartych spotkań w ramach „Kulturalnych śród”, które odbywają się w Sali Kryształowej Restauracji Komoda club przy ul. Niecałej 6a.

 

Portal Calisia.pl

http://www.calisia.pl/articles/21468-trzymaj-sie-milosci-milosne-ballady-w-komoda-club

Kalisz Nasze Miasto:

http://kalisz.naszemiasto.pl/imprezy/trzymaj-sie-milosci-poezja-maria-duszka-poezja-spiewana,1021820,t,id.html

Radio Centrum:

http://www.rc.fm/kulturalne/trzymaj-sie-milosci.html

„Życie Kalisza”:

http://www.zyciekalisza.pl/index.php?str=64&id=44309

🙂 MAM ODZNAKĘ HONOROWĄ ZA ZASŁUGI

DLA WOJEWÓDZTWA ŁÓDZKIEGO.

 

Podczas uroczystej przedświątecznej Sesji Sejmiku Wojewódzkiego,

z rąk pana Witolda Stępnia, Marszałka Województwa Łódzkiego

i Marka Mazura Przewodniczącego Sejmiku  otrzymałam Odznakę

Honorową za zasługi dla Województwa Łódzkiego.

Odznakę miałam odebrać już 28 maja 2013 r. Niestety nie mogłam

wówczas być obecna na Sesji Sejmiku, ponieważ w tym czasie

uczestniczyłam w  odbywającym się na Litwie

XX Międzynarodowym Festiwalu Poetyckim „Maj nad Wilią”.

Dziękuję wszystkim życzliwym mi osobom współpracującym ze mną

i wspierającym moje działania. Jest ich naprawdę wiele.

Zacznę od Miłosza Kamila Manasterskiego, który jako pierwszy zauważył,

że warto docenić moją pracę na rzecz kultury naszego regionu. Dziękuję

także Zarządowi Oddziału Związku Literatów Polskich w osobach prezesa

Pawła Kuszczyńskiego i wiceprezes Danusi Bartosz, którzy wystąpili

z wnioskiem o przyznanie mi tej odznaki.

Wielkie dzięki dla tłumaczy moich wierszy: Birutė Jonuškaitė

(język litewski),  dr Małgorzaty Półroli (język niemiecki), Olgi Lalić –

Krowickiej (język serbski),  Agnieszki Jarzębowskiej (język rosyjski), Marka

Marciniaka (język angielski), Jazepa Januszkiewicza (język

białoruski), moich dzieci Kaliny (język angielski) i Tomka

(język francuski). To dzięki Wam moja poezja idzie sobie w świat.

Jestem też wdzięczna koleżankom i kolegom z Koła Literackiego „Anima”

– za to, że trwamy i działamy razem już prawie 12 lat.

Uroczysta sesja Samorządu Województwa Łódzkiego

Podczas uroczystej sesji Samorządu Województwa Łódzkiego uhonorowano wybitnych mieszkańców regionu Odznaką za Zasługi dla Województwa Łódzkiego. W drugiej części sesji

rozstrzygnięto plebiscyt Dziennika Łódzkiego na Samorządowców Roku. W uroczystej sesji udział wzięli parlamentarzyści, Zarząd Województwa Łódzkiego oraz radni.Wśród uhonorowanych w Łódzkim Domu Kultury przez marszałka województwa łódzkiego  Witolda Stępnia oraz przewodniczącego Sejmiku Województwa Łódzkiego Marka Mazura Odznaką za Zasługi dla Województwa Łódzkiego są: ekonomista prof. Bogusław Kaczmarek, pedagog i animator kultury – Marian Pięgot, ksiądz arcybiskup Władysław Ziółek, poetka Maria Duszka oraz Towarzystwo Salezjańskie w Lutomiersku. Pośmiertnie odznakę przyznano byłemu parlamentarzyście i samorządowcowi – Stanisławowi Olasowi

Wójt Konopnicy Mariola Hernas oraz dwóch radnych Łódzkiej Rady Miasta – Jacek Borkowski oraz Jarosław Tumiłowicz zdobyło najwięcej głosów w szóstej edycji plebiscytu Samorządowiec Roku, jaki zorganizowała redakcja Dziennika Łódzkiego przy honorowym wsparciu marszałka województwa łódzkiego Witolda Stępnia oraz przewodniczącego Sejmiku Województwa Łódzkiego Marka Mazura. Wyniki plebiscytu ogłosił redaktor naczelny Dziennika Łódzkiego Robert Sakowski.
Czytelnicy gazety wybierali najlepszych samorządowców na poziomie powiatów, a trójka wyróżnionych zdobyła najwięcej głosów w całym województwie łódzkim.  W plebiscycie triumfowali radni powiatów i gmin. Mniejszym poparciem cieszyli się przedstawiciele władzy wykonawczej, czyli prezydenci, burmistrzowie i wójtowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

x x x

 

pamięci moich bliskich

 

a wydawało się

że zawsze będą trwać

na tym rumiankowym podwórku

w tym ciepłym domu

w tym bezpiecznym łóżku

 

po kolei zdmuchuje ich czas

 

 

 

 

M O J E   W I E R S Z E – starsze i nowsze

 

x  x  x

Rozmowa telefoniczna na dobranoc:

– Trzymaj się!

– Czego?

– Mojej miłości.

 

 

x x x

powiesiłam w mojej szafie

twoją marynarkę

 

wszystkie moje ubrania

chcą być blisko niej

 

 

x x x

 

zalogowałeś się

w mojej głowie

 

chodzą za mną

twoje łagodne słowa

 

nasze głosy

całują się

przez telefon

 

x x x

 

mam głowę w chmurach

mam wiersz w głowie

 

niekończący się wiersz o tobie

 

 

 

x  x  x

być z tobą

i być i być i być i być

 

 

 

x x x

 

pamięci moich bliskich


a wydawało się

że zawsze będą trwać

na tym rumiankowym podwórku

w tym ciepłym domu

w tym bezpiecznym łóżku

 

po kolei zdmuchuje ich czas

 

Szadek, 2006

 

 

x  x  x

Skąd się biorą poetki?

B.

 

byłam dziewczyną

z niedobrego domu

 

ale z podwórza

wychodziło się do świętej brzeziny

 

ale przez okno

podawała nam swoje kwiaty

bujna czerwona róża

 

a mama

często nuciła piosenki

 

powiedziała mi kiedyś

że chyba zwariowałaby

gdyby nie mogła śpiewać

 

wszystko obróciło się

w poezję

 

x  x x

trwamy w nowoczesnych związkach

wolnych i otwartych

z czasem tylko słabnącą nadzieją na to

że kiedyś wreszcie

zdarzy nam się

staroświecki związek

cudownie zamknięty


 

 

 

 

x  x  x

 

przytulić się

do myśli o tobie

i zasnąć

 

 

x  x  x

„nienawidzę kobiet

jestem kobieciarzem

jestem cnotliwym facetem”

przedstawiałeś  mi się dzień po dniu

 

„on jest poetą

chociaż o tym nie wie”

powiedziała o tobie

nasza wspólna znajoma

 

 

x  x  x

 

kiedy siedząc po raz pierwszy

naprzeciw mnie mówiłeś:

„jak z nią rozmowa…”

byłam pewna

że przeceniasz moje i swoje możliwości

„przyjście letniego prorokując grzmotu…”

 

poznałam całe twoje dobro

i całe twoje zło

 

rozsądnie wyrzekłam się

spotkań i telefonów

 

zniszczyłam i wyrzuciłam

wszystkie drobiazgi

które mi dałeś

 

to miasto jest

coraz bardziej pełne ciebie

 

jestem jak liść

ledwie trzymający się gałęzi

 

huragan pcha mnie w twoją stronę

 

 

x  x  x

 

miłość to było dla ciebie

„okropne słowo

które oznacza

pieprzenie i zniewolenie”

 

miłość

to było słowo

którego nie wymawiałeś

 

powiedziałeś mi tylko kiedyś:

„przychodzenie tutaj sprawia mi przyjemność

nieprzychodzenie tutaj

sprawia mi ból”

i

„niech tak będzie

dopóki tak jest”

 

wczoraj otrzymałam książki

które zostały po tobie

 

na wierzchu leżał

wybór wierszy Majakowskiego

„Kocham”

 

 

x  x  x

 

aby zmyć z siebie ciebie wykorzystuję

dłonie oczy usta

innych mężczyzn

 

wybieram się z nimi

w podróże dokądkolwiek

posyłam im listy i uśmiechy

farbuję dla nich włosy

które mi przez ciebie posiwiały

 

gdy wracasz

ośmieszam cię i obrażam

w nie wiem którym już z kolei

ostatnim pożegnalnym

liście

 

żadnego postępu w zapominaniu

 

 

GALERIA ŚWIAT

 

płatki śniegu

liście drzew

– żaden się nie powtórzy

 

Bóg jest perfekcyjnym artystą

 

 

 

x  x  x

 

fotografuję tę okolicę

tak

jak się całuje

ciało kochanego człowieka

– miejsce przy miejscu

 

 

 

x x x

 

modlitwa

– odpychanie ciemności

 

 

x  x  x

 

on jest

jasny

łagodny

i prawdziwy

jak dotyk

brzozowej gałązki

 

 

x  x  x

 

po dwudziestu dwóch latach

od początku naszej miłości

rozmawiamy o mężczyznach

którzy prowadzą podwójne życie

– mają żony i kochanki

(bo ich na to stać)

 

pytam

czy chciałbyś tak żyć

jak oni

 

„myślę

że chciałbym podwójną ciebie”

odpowiadasz

 

 

 

MIŁOŚĆ

 

nie widziałam cię wiele dni

 

stoisz teraz

naprzeciw mnie

jak morze

 

stoję przed tobą

bezbronna

 

 

x x x

 

w starym parku

listopadowy deszcz

pieścił nagie gałęzie drzew

a ja płakałam

 

otul mnie deszczu

obmyj z rozpaczy

oddziel od niego

najmniej boleśnie

 

płacz ze mną

deszczu

 

 

x x x

 

zanim się pojawiłeś

wyśniłam twoje oczy

i całe niebo

lat z tobą

 

 

x x x

 

byłam na dnie

niejeden raz

 

byłam głęboko

uratował mnie Pan

 

posłał po mnie

gdy byłam na dnie

 

 

x x x

 

po naszych latach i zimach

kłótniach

z oddawaniem i wyrzucaniem prezentów

powrotach na kolanach

północnych telefonach

 

po tych wszystkich imionach

które dla mnie wymyśliłeś

(nigdy nie nazywałeś mnie moim imieniem

„bo to byłoby zbyt intymne”)

zastanawiam się

co by było

gdyby któregoś dnia

któreś z nas

odważyło się powiedzieć

„kocham cię

nie rań mnie”

 

do końca byliśmy tchórzami

 

 

x  x  x

 

toczą się lata

okrągłe i puste

 

czekam na kilka letnich dni

dotyk twoich ust

musi mi wystarczyć

na następny rok

lub na zawsze

 

krew w moich żyłach

zmienia się w oczekiwanie

tętni we mnie

i odwraca mnie

w twoją stronę

 

nie ma nic lepszego

niż twoje ramiona

 

 

x x x

 

wiejski głupek

siedzi przy grobie matki

 

obejmując rękami kolana

i kołysząc się powtarza:

mama w ziemi

ziemia w mamie

 

 

x x x

 

zwykłe kobiety

rodzą dzieci

 

poetkom

Bóg plącze życiorysy

aby rodziły

wiersze

 

 

x x x

 

wygrywasz na mnie

Panie

te wiersze

 

wiesz dobrze

że gdyby nie bolało

tak bardzo

nie pisałabym

 

 

x x x

 

stoję przy oknie

oddaję się przestrzeni

zatrzymuję czas

 

 

x x x

 

drzewa

– to co pozostało nam

z raju

 

 

x x x

 

leżę w lesie

 

brzozy błogosławią mnie

gałęziami

 

 

x x x

 

dzień w podróży

nie otwieram książki

czytam świat

 

 

x x x

 

wielkie rzeczy uczynił mi Pan

 

dał polną

piaszczystą drogę

przy drodze brzozy

tarninę

i dzikie róże

podróżnik o oczach

jak bezchmurne niebo

serdeczną arnikę

i polne grusze

 

mogę wędrować tam

gdzie tylko niebo

pole i wiatr

 

 

KTÓRZY DAJĄ BĘDZIE IM DODANE

 

„zawsze pracuję

najlepiej jak potrafię

dlaczego więc ciągle cierpię niedostatek”

uskarżała się Bogu w modlitwie

 

następnego dnia otrzymała odpowiedź

najlepszą z możliwych:

„bądź hojna

dla siebie

i dla innych”

 

 

x x x

 

kiedy milczysz

cisza jest

jak przed końcem

mojego świata

 

kiedy mówisz

posłuszna twoim szeptom

tańczę na twojej otwartej dłoni

 

 

x x x

 

lubię wiedzieć na czym stoję

 

nawet jeżeli to jest

dno

 

 

x x x

pierwsza miłość

jak błyskawica

ukazuje otwarte niebo

 

potem długo ciemność

 

 

x x x

 

dzisiaj będę u ciebie

 

moje serce nade mną

jak skowronek

 

 

x x x

 

mówisz mi:

chcesz wszystkiego

 

a mnie wystarczy

popatrzeć w okno

na twoją stronę

i pomyśleć

że jesteś

 

 

x x x

 

przypadkowe spotkanie z tobą

 

jakby mnie Bóg

pogładził po policzku


x  x  x

Cóż jest mniejsze lub większe niż dotknięcie ręki?

Paul Eluard

 

to już rok

 

przychodziłeś zziębnięty po śniegu

pytałeś

co ty ze mną zrobiłaś?

a ty ze mną?

 

patrzyłam jak lampka nocna

prześwietla z boku twoje oczy

słuchaliśmy

„nie bój się miłości…”

 

patrzyłam jak przychodziłeś

i jak odchodziłeś

 

minął rok

lekkim i czystym jak śnieg

dotykiem dłoni

budzisz we mnie światło

 

 

x x x

 

czasem zazdroszczę

psu

którego głaszczesz

 

 

x x x

 

zanim ciebie poznałam

lubiłam już tylko

ten las brzozowy

łąkę

ciemne soczyste pasmo olszyn

i czułe powietrze

nad nimi

 

wystarczająco zaspokajały

moją potrzebę

uwielbiania czegoś

 

a ty przyszedłeś

przesłoniłeś sobą

drzewa

łąkę

 

i z równym jak one

wdziękiem

i obojętnością

przyjmujesz moją miłość

 

 

JESIEŃ

 

przy drodze podróżnik

patrzy na nas

niebiesko

 

przytulam się do twoich dłoni

– zbyt lekko mnie z nich wypuszczasz

 

odjeżdżam na mroźną samotność

jaskółki zatrzymują nas

skrzydłami kosza powietrze

 

na rżyskach

jeszcze zieleni się trawa

we mnie trawi się nadzieja

 

 

x  x  x

 

on uczy mnie chodzić

(z uśmiechem)

po ostrzu noża

niepewności

 

raz po raz rzuca

kamieniem słowa

– nigdy nie chybia

 

i tylko czasem

głaszcze mnie spojrzeniem

pełnym nieudawanej

litości

 

dziś wieczorem

jednym słowem

zabiję tę miłość

 

 

PYTANIE

Sławkowi

rozstaliśmy się bez słowa

czas przyzwyczaja –

do samotności

 

tylko kiedy tu przyjeżdżam

brzozy

jaśminy

trawy i dziewanny

pytają

co ja tutaj właściwie robię

bez ciebie

 

 

HANAMI

 

w czas kwitnienia wiśni

Japończycy nie pracują

świętują

 

nawet w centrach wielkich miast

siedzą przez kilka dni

pod kwitnącymi drzewami

nie żal im upływającego czasu

siedzą

dopóki płatki wiśni nie opadną

 

nasyceni pięknem

wracają do pracy

 

na moim osiedlu

bez potrzeby

wycięto piękny

stary sad

 

sąsiedzi mówią

że teraz wreszcie będzie tu porządek

 

nie będziemy drugą Japonią

 

 

WOLNY

 

pchał wózek z tekturą

jego wzrok był ponad

 

lump z charyzmą

 

 

x x x

Który skrzywdziłeś człowieka prostego

śmiechem nad krzywdą jego wybuchając…

Czesław Miłosz

 

w roku 1980 mówili:

„walczymy o godność człowieka pracy”

 

w roku 2004

do bezrobotnych

którzy przyszli

na spotkanie w sprawie pracy

wychodzi mały dyrektor

niedużej firmy i mówi:

„potrzebuję pięciu samców

i pięć samic…”

 

 

SUFIT

 

późną nocą

oglądam reportaż telewizyjny:

 

„jak się wyśpię

to jestem głodny

 

żebrzę

 

czasem

jak dostanę więcej

to kupię sobie wino

albo koktajl

 

najem się i znów śpię

 

jak się obudzę

to patrzę w sufit

– już mam dość tego sufitu

 

nie ma dla mnie pracy

nie potrafię kraść

 

w urzędzie pracy powiedzieli mi

że jestem

nieprzystosowany…”

 

ma około 35 lat

szczupłą okoloną zarostem twarz

i bezbronne spojrzenie

 

takie oczy mógł mieć Chrystus

 

 

 

 

x x x

 

moja mama wydała mnie

na świat


(urodziłam się

w najokrutniejszym miesiącu

urodziłam się poetką

w rodzinie rzeźnika)


moja mama jest dobra

łagodna

i prostolinijna

jak dziecko

 

nie mogę jej mieć za złe

że mnie wydała światu

 

 

CYKUTA WIEDZY

 

powiedział tuż przed śmiercią:

„to życie jest takie

że ci którzy nam je odbierają

są naszymi dobroczyńcami”

 

to co

Sokratesie

choćby tylko

z naszymi rodzicami?

 

Złoty Potok fot. Maria Duszka

Złoty Potok, fot. Maria Duszka

Nad Wartą w Sieradzu

W Małyniu

Kościół w Małyniu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Łódzka cerkiew

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Graz – widok ze Schlossbergu

Graz (Austria)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szczawnica bałamutnica 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdzieś nad Morzem Północnym

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poranna tęcza we Freienwill

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ribe (Dania)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

katedra w Ribe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Schleswig – osada wikingów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Schleswig – katedra

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„… i spokojnie kwitły róże w Szlezwiku”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ratusz w Hamburgu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kościół w Kłocku koło Sieradza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Warta w Sieradzu