Posts Tagged ‘Maria Duszka – recenzja’

:)WOJCIECH ŁĘCKI PISZE O MOJEJ POEZJI

Wojciech Łęcki

                                      KRÓTKO NAJKRÓCEJ

            Wiersze Marii Duszki najpierw czyta się z niedowierzaniem, ponieważ tam, gdzie się u innych poetów zaczynają, u niej najczęściej się kończą. Lecz jedno słowo więcej byłoby już gadulstwem. Jeszcze trudniej uwierzyć, że autorka tych skondensowanych, często przejmujących utworów  nazywa się Duszka. Myślałem, że to pseudonim, póki jej nie poznałem osobiście. Swoją dwujęzyczną książkę Wolność chmur (przekład na litewski Birute Jonuskaite) rozpoczęła wierszem *** zatrzymaj się, przekonując czytelnika, że za każdym oknem ukrywa się wiersz. Potrzeba tylko uważnej obserwacji. Wierzę jej na słowo. Nie przyjmuję natomiast do wiadomości sugestii, która sama się nasuwa, iżby autorka często z takiej inspiracji korzystała. Jej wiersze raczej nie zdradzają okiennej perspektywy. Przeciwnie. Jej oknem na poetycki świat jest miłość, a inspiracją ukochany mężczyzna, którego wciąż za mało. Chociaż… z kobietą nigdy nic nie wiadomo:

 

***

spojrzał w okno

w bardzo mglisty poranek

>o nie ma świata<

 

W miłości na odległość kradzione chwile, godziny, rzadziej pojedyńcze dni muszą wystarczyć na lata, a nawet na całą resztę mojego życia – wyznaje bez ogródek w konkluzji wiersza *** 1974. To podstawowy dramat takiego uczucia. Maria Duszka w swych erotykach obsadza najczęściej siebie w roli podmiotu lirycznego (raczej obsadza ją życie) i jest przy tym szczera aż do bólu, bo wtedy jest najbardziej przekonująca:

 

***

przytulić się

do myśli o tobie

i zasnąć

 

Nie pamiętam, żeby ktoś tak bezpośrednio, prosto, krótko i mocno zapisał dojmującą tęsknotę. Tym bardziej, że to „zasnąć” ma podwójne znaczenie!

 

***

czasem zazdroszczę

psu

którego głaszczesz

 

Wyrazić krócej i dobitniej głodu miłości oraz gotowości do całkowitego poddania się ukochanemu chyba niepodobna. Wyróżnienie słowa psu czyni ten wiersz przejmującym do szpiku kości.

            Nie wierzę natomiast w dosłowność erotyku *** aby zmyć z siebie ciebie wykorzystuję , chociaż bardzo kobieco i przekonująco brzmią jego ostatnie wersy:

 

gdy wracasz obrażam cię

w nie wiem którym już z kolei ostatnim

pożegnalnym

liście

 

żadnego postępu w zapominaniu

 

Myślą przewodnią tego wiersza jest tęsknota, przeradzająca się w nienawiść, która rzuca w przypadkowe ramiona, aby pozwoliły zapomnieć tę miłość, o której zapomnieć się nie udaje. Muszę na marginesie dodać, że drugi od góry wers z powyższego cytatu wymaga dopracowania – z korzyścią dla jasności i dynamiki wiersza. Bohaterka omawianych erotyków wyzwoliła się z tej miłości na odległość dopiero po śmierci ukochanego. A oto jak podsumowała (wynika to z utworu *** po dwudziestu dwóch latach) wieloletnie uczucie:

 

***

kochałam kiedyś

pochowałam w sobie tę miłość

 

jestem trumną

 

Ten ostatni wers przeszywa mnie na wylot, ile razy bym go nie czytał. O jak głębokim uczuciu pisała, niech zaświadczy pointa innego utworu:

 

twój pocałunek

– dowód na istnienie Boga

 

            Jestem gorącym zwolennikiem takich mini wierszy, które czyta się krótko, a rozmyśla nad nimi niekiedy bardzo długo. A pisze się je często jeszcze dłużej, bo wymagają namysłu nad każdym wyrazem, nad każdym przemilczeniem. Za lapidarnością tych wypowiedzi kryją się zapewne całe lata trudnego życia. Bo też poetka namiętnie uprawia oczyszczające życiopisanie. To się czuje. Każdy jej wers został przeżyty osobiście, zapisany na własnej skórze niczym cyrograf. Tu nie ma lipy, jak to się mówi kolokwialnie. Jako autor podobnych lapidariów mogę to pisać z całą odpowiedzialnością, chociaż samą Duszkę i jej twórczość poznałem dopiero w 2020 roku. Tego typu wiersze rodzą się bardzo rzadko. Bo są niepowtarzalne jak oksymorony:

 

1978

nie miałam już nic

do zwątpienia

 

Na słowie zwątpienia opiera się cały 1978 rok!

 

*** 

coraz rzadziej płaczę

coraz rzadziej się śmieję

 

kamienieję

 

Jakiego trzeba dystansu do siebie, żeby się zdobyć na takie kamienujące podsumowanie?

 

            Naturalną konsekwencją życiopisania są jej wiersze poświęcone dzieciństwu, dojrzewaniu, młodości, rodzinie… rozpisane wprost na poszczególne lata życia. Powstały wcześniej od cytowanych powyżej, poza dotyczącym 1978 roku. Nie ma w nich sentymentalizmu, ckliwości ani żadnego rozmemłania. Pisał już o tym krakowski poeta Józef Baran, nie będę się więc powtarzał. Są natomiast w jej wyznaniach rozbrajające prawdy:

 

nie ma takiej kolejki

w której ja chętnie bym się ustawiła

– po sens życia

            (z wiersza 1980)

 

1983

Bóg jest bezbronny

ze swoją

miłością

 

            Cykl Freienwill można odbierać jako osobliwy poetycki pamiętnik, obejmujący lata 1960-2008. Autorka pomieściła w nim również dużo dłuższe, wzruszające wiersze (których jest znacznie mniej), ale mnie urzekły przede wszystkim lapidaria Marii Duszki i chciałbym pod ich urokiem pozostać. Na pewno zajmą one stałe miejsce na mojej poetyckiej półce.

 

 

                                                           

Monika M. Krajewska: „Wolność chmur” to zbiór wierszy bardzo osobistych, intymnych, a mimo to tak uniwersalnych.

Monika Magda Krajewska, autorka blogu „Poezja na każdy dzień” tak pięknie pisze o moich wierszach na stronie Związku Literatów Polskich:  

https://zlpinfo.eu/publikacje/krytyka-literacka/marii-duszki-obrazki-slodko-gorzkie.html?fbclid=IwAR1lUIXR8IUxUrXaBRi4AOuNFiQI4jbj0j8eiwhj6ST3qwG_qtu_eZWuMuU

Monika Magda Krajewska pięknie zrecenzowała mój tomik

https://tomikovopoetycko.blogspot.com/2020/02/maria-duszka-wolnosc-chmur.html?fbclid=IwAR1fLdEchmbGk-SK-r1tXLfyDEuMni8hlS7iVb8mwpFoPkxKeQ7KrfYUAaA

Maria Duszka WOLNOŚĆ CHMUR

Maria Duszka „Wolność chmur” (wyd. Prof-Art Sieradz 2016) 

Dokładnie trzy lata temu otrzymałam od Marii Duszki – znakomitej poetki z Sieradza – tomik zatytułowany „Wolność chmur”. Tomik jest dwujęzyczny, przełożony na język litewski. Większość zawartych w nim utworów to miniatury poetyckie, ale są też wiersze dłuższe. W drugiej jego części znajdują się wybrane utwory z wcześniejszego tomiku zatytułowanego „Freienwill”, tytuły oznaczają lata od 1960 do 2008. Z twórczością Autorki zetknęłam się po raz pierwszy w internecie, gdzie napotkałam Jej poetycką miniaturę, która jak się później zorientowałam jest niejako Jej „sztandarowym” utworem, dziś jednym z moich ulubionych:

***
powiesiłam w mojej szafie
twoją marynarkę

wszystkie moje ubrania

chcą być blisko niej

Minimum słów, a ileż tutaj emocji, treści!
Jakże niesamowite ujęcie miłości, potrzeby czułości, bliskości.
W taki sposób jest w zasadzie skonstruowana większość wierszy Poetki w tym tomiku. Niezwykle celne, wchodzące niemalże pod skórę.
Maria Duszka jest dla mnie jednym z niedoścignionych wzorów pisania o miłości, stracie, przyrodzie, o poezji i otaczającej rzeczywistości. Znajduję tu obrazki słodko-gorzkie, czyli dokładnie takie jakie jest życie. Bardzo dużo nawiązań do przeszłości, domu rodzinnego, ukochanego Małynia, wywołuje we mnie wielką tęsknotę za sielskimi pobytami w domu dziadków na wsi.

„(…) po drugiej stronie podwórka
drewniana stodoła
z deskami aksamitnymi
od słońca deszczu i wiatru

za nią jest łąka rzeka i droga

za nią jest świat

jeszcze nie wiem

że gdziekolwiek będę
będę tęsknić za Małyniem (…)”

1965


dziadek wyplata mi wianki

z modraków i koniczyny
uczy mnie pieśni religijnych
i żołnierskich

ma dla mnie miłość i czas

Poetka jest oszczędna w słowach i metaforach, Jej utwory są skondensowane, co czyni ten tomik dla mnie osobiście niezwykle interesującym.
Tutaj piękno tkwi w prostocie, licznych nawiązaniach do natury, subtelności. Im więcej czytam poezji, tym mniej angażują mnie wiersze ciągnące się w nieskończoność, a bardziej odpowiadają mi krótkie formy. Pisanie miniatur poetyckich, które mają w sobie wiele treści nie jest proste, dlatego tym bardziej doceniam i podziwiam kunszt literacki Autorki.
Poezja Marii Duszki to poezja dojrzała, wynikająca zapewne z wielu życiowych doświadczeń. Bardzo mocno się z nią identyfikuję, niekiedy czuję jakby Poetka pisała wprost o mnie. To niezwykłe odnaleźć w czyjejś twórczości to, co sam/a nosisz w sobie.

***
lubię wiedzieć
na czym stoję

nawet jeżeli to jest

dno

***

kochałam kiedyś 
pochowałam w sobie tę miłość 

jestem trumną

Wolność chmur” to zbiór wierszy bardzo osobistych, intymnych, a mimo to tak uniwersalnych. Tak bardzo bliskie są te utwory, że płyną od razu z krwiobiegiem.
Szczerze mówiąc, przed spotkaniem z poezją Marii Duszki nie przepadałam za wierszami o przyrodzie. Wydawały mi się wszystkie takie same, monotonne, mało interesujące. Moje odczucia zmienił bardzo wiersz Nieziemska niebieskość:

w drodze do pracy –
mija mnie
dotyka
przenika
z nieba wzięty kolor
kwiatów
podróżnika

W wierszach zawartych w tym zbiorze odnajduję wiele zachwytów nad otaczającą przyrodą, jej zbawiennego wpływu na bohaterkę wierszy: „leżę w lesie/ brzozy błogosławią mnie gałęziami”, „drzewa/- to co pozostało nam/ z raju”, ” mam ciepłą trawę pod stopami/ i idę w kierunku słońca (…) „

Podmiot liryczny, nawet jeśli zostaje poturbowany przez życie, nie skarży się na swój los, jedynie komentuje rzeczywistość, analizuje i wyciąga wnioski.

Wiersze Marii Duszki są dla mnie jednymi z najpiękniejszych utworów współczesnej poezji. Subtelne ujęcie wielu tematów takich jak jak afirmacja życia, przemijanie jako naturalna kolej rzeczy i miłosne uniesienia, czyni ten tomik interesującym w zasadzie dla każdego miłośnika poezji.
Bardzo serdecznie polecam! ❤️

Monika Magda Krajewska 

(…) elegancka i bardzo samodzielna, a nawet samowystarczalna – pisze o mojej poezji Jurek Struk, lider zespołu ARETE

Kochani! Dziś kilka słów o tomiku na zdjęciu… Przelatujące nad głowami chmury, jak obrazy, fotografie z życia, które niosą ze sobą wyróżnione chwile, myśli, przeżycia, wspomnienia, dosadny ból czy nieskrywaną radość… Poezja Marii Duszki skromna w wyrazie, przeszywająca rzeczywistość, ale przez to świadomie zostawiająca ślad we wskazanym miejscu i datowanym czasie. Bardzo esencjonalna, indywidualna, no i nie dająca się łatwo wyrazić w formie poetyckiej piosenki. Jej forma zarezerwowana dla stricte poetyckiego świata, elegancka i bardzo samodzielna, a nawet samowystarczalna, manifestująca siłę i moc naszego języka poezji. Refleksja nierzadko bardzo osobista, ubrana w oryginalne metafory. Są też niezwykłe chwile spotkania – co jest mi bardzo bliskie – z pewną swoistą metafizyczną liryką. Przywołam choćby „rzucenie w byt” jak u Heideggera: „za nami wieczność/przed nami wieczność/jesteśmy tu/tylko na chwilę/złapani/w pułapkę życia.”
Nie ma prawdy bez wolności, a tylko taka poezja może i musi być szczera. Wiersze Marii Duszki są pełne wolności… niepowtarzalne, ale i ulotne… jak chmury… jak my… jak „płatki śniegu/liście drzew/ – żaden się nie powtórzy/ Bóg jest perfekcyjnym artystą”. Ślicznie dziękuję i serdecznie pozdrawiam autorkę! 😀😀

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=600749330738708&set=a.374995183314125&type=3&theater 

WIESŁAW TUPACZEWSKI z kabaretu OTTO napisał o mojej poezji…

WIESŁAW TUPACZEWSZKI z kabaretu OTTO napisał do Piotra Spottka o moim polsko – litewskim tomiku „Wolność chmur / Debesų laisvė” :

To jest najlepsze co czytałem z poezji przez ostatnie kilkanaście lat. Bardzo, bardzo mi się podoba.

Lucyna Owsińska, wokalistka zespołu Pro Contra napisała o mojej poezji

Lucyna Owsińska, wokalistka zespołu Pro Contra, kiedyś żona Jacka Lecha przysłała email, w którym tak napisała o mojej poezji:

„Tak mało słów, a tyle ciepła i miłości. Ciągle wracam do czytania i rozmyślam…….Gratuluję.”

Lucyna Owsińska

Andrzej Frajndt i Ludmiła Zamojska – Niedzielko z zespołu PARTITA pięknie piszą o mojej poezji

Uwielbiam muzykę – od zawsze. W dzieciństwie / młodości byłam fanką m.in. zespołu PARTITA. Wtedy nawet nie marzyłam, że kiedyś Andrzej Frajndt zrecenzuje moje wiersze. 🙂❤️❤️❤️
Na swoim profilu fejsbukowym napisał dzisiaj:
„Czy wiersz musi być długi, soczysty i pełen metafor, ozdobników, znaczeń i podznaczeń … oczywiście nie. Dziś zaczytujemy się często w strofach zawierających jedynie kilka prostych słów. Tych kilka słów powoduje, że po ich przeczytaniu zatrzymujemy się … i dopiero po chwili przechodzimy do kolejnej, małej, ale jakże pięknej i mądrej, przeważnie bardzo osobistej, miniaturowej formy poetyckiej … Niedawno po naszym /zespołu PARTITA/ koncercie gdzieś w Polsce, od Piotra /mój przyjaciel, dziennikarz radiowy Piotr Spottek/, którego tam spotkaliśmy, otrzymałem tomik wierszy zawierający zbiór takich właśnie miniatur. Twoich miniatur, Mario … dziękuję … Dzisiejsza, moja nocna godzina bezsenności trwała dłużej niż zwykle … potrzebowałem po raz kolejny więcej czasu na przystanki pomiędzy twoimi strofami …
Gorąco wszystkim tomik polecam i jeszcze raz Wam – Mario i Piotrze dziękuję. Także za piękną dedykację …
Autorką dwujęzycznego tomiku „Wolność chmur – Debesu laisve” jest polska poetka Maria Duszka.”
 
Pod tym postem Andrzeja napisała o swoich wrażeniach Ludmiła Zamojska – Niedzielko – również wokalistka PARTITY:
„❤️dołączam moje przemyślenia ..polecam ..Pani Mario ten zbiór jest jak oddech…dziękuję …często otwieram „w ciemno” i wieczorami ..zanurzam się w czarno białe strofy..tak jakbym cudze listy po kryjomu czytała…❤️

23 lata temu napisałam recenzję tomu wierszy Johannesa Poethena

Przypadkiem odnalazłam ją w sieci na 134 i 135 stronie zdigitalizowanego „Tygla Kultury”:

http://tygielkultury.org/wp-content/uploads/2017/01/1996_6_6_7.pdf 

Jedna z czytelniczek tak ładnie pisze o mojej poezji :)

Wojciech Majkowski pisze o moich wierszach

x x x
zwykłe kobiety
rodzą dzieci

poetkom
Bóg plącze życiorysy
aby rodziły wiersze

Maria Duszka, opublikowano na KS 26 grudnia 2017
.
Poznałem Marię szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Nie wyściubiam nosa z domu, nie zabiegam o towarzystwo innych osób, co nie znaczy, że nie zabiegam o ich uwagę, odważyłem się na publikację swojej twórczości na Facebooku. Może też dlatego, że publikacja na blogu budziła mizerne zainteresowanie. Wiele kolejnych szczęśliwych zbiegów okoliczności sprawiło, że w końcu udało nam się spotkać. Nie w realu, w sieci. Jak to zwykle, w czasach społeczeństwa internetowego.
.
Maria jest moją rówieśniczką. Chodziliśmy tymi samymi ścieżkami w Łodzi. Wychowywaliśmy się w tych samych okolicach, gdzieś nad brzegiem leniwie płynącego Neru. I nigdy się na tych ścieżkach nie spotkaliśmy. Dopiero moje wiersze sprawiły, że do tego doszło. Maria je przeczytała. Ktoś inny przeszedłby nad nimi obojętnie, ale nie Maria. Poruszyły ją bardzo. Jej artystyczna dusza, podpowiedziała jej, że coś niewidzialnego nas łączy. Nic dziwnego. Maria Duszka jest poetką. Poetką, a jednocześnie animatorem kultury, prowadzącą koło literackie „Anima” w Sieradzu. Połączenie wrażliwości i pasji, którą wykonuje społecznie, pozwoliło jej na inną ocenę moich wierszy. Na ich dostrzeżenie. Na znalezienie w nich tego, co nas połączyło kiedyś poprzez wspólne miejsca pobytu i dorastania, a co dzisiaj łączy nas mentalnie i w pewnym sensie artystycznie.
.
Maria jest mistrzynią suspensu i zwięzłości. Jej wiersze, to krótkie strzały w serce. Uczucia w nich drgają, rozlewają się szeroko z miejsca trafienia na całe jestestwo czytającego. Choć znamy się krótko, sporo już wiem o Marii. Wiem, albo wydaje mi się, że wiem, skąd się biorą te piękne teksty i ta nawała uczuć, w których miesza się wrażliwe rozczarowania do tego, co było, z kipiącą nadzieją do tego, co będzie, a wszystko w otoczce realistycznego tego, co jest.
.
Podobnie jest w tym wierszu. Maria pisze o kobiecie – poetce. Myślicie sobie – wyimaginowanej. Nic z tych rzeczy. O kobiecie prawdziwej, o prawdziwym rozczarowaniu i prawdziwej nadziei, która każe poetce zamieniać życiowe rozczarowanie na wiersze. Piękne wiersze. Jak ten wiersz.
.
Może powiedziałem za dużo o kobiecie, a za mało o poetce. Jeśli tak, to przeczytajcie jej wiersze. Sami dowiecie się więcej. Maria Duszka – poetka.
.
Bydgoszcz, 31 stycznia 2018 r.,
© Wojciech Majkowski