Posts Tagged ‘Maria Duszka – recenzja’

23 lata temu napisałam recenzję tomu wierszy Johannesa Poethena

Przypadkiem odnalazłam ją w sieci na 134 i 135 stronie zdigitalizowanego „Tygla Kultury”:

http://tygielkultury.org/wp-content/uploads/2017/01/1996_6_6_7.pdf 

Jedna z czytelniczek tak ładnie pisze o mojej poezji :)

Wojciech Majkowski pisze o moich wierszach

x x x
zwykłe kobiety
rodzą dzieci

poetkom
Bóg plącze życiorysy
aby rodziły wiersze

Maria Duszka, opublikowano na KS 26 grudnia 2017
.
Poznałem Marię szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Nie wyściubiam nosa z domu, nie zabiegam o towarzystwo innych osób, co nie znaczy, że nie zabiegam o ich uwagę, odważyłem się na publikację swojej twórczości na Facebooku. Może też dlatego, że publikacja na blogu budziła mizerne zainteresowanie. Wiele kolejnych szczęśliwych zbiegów okoliczności sprawiło, że w końcu udało nam się spotkać. Nie w realu, w sieci. Jak to zwykle, w czasach społeczeństwa internetowego.
.
Maria jest moją rówieśniczką. Chodziliśmy tymi samymi ścieżkami w Łodzi. Wychowywaliśmy się w tych samych okolicach, gdzieś nad brzegiem leniwie płynącego Neru. I nigdy się na tych ścieżkach nie spotkaliśmy. Dopiero moje wiersze sprawiły, że do tego doszło. Maria je przeczytała. Ktoś inny przeszedłby nad nimi obojętnie, ale nie Maria. Poruszyły ją bardzo. Jej artystyczna dusza, podpowiedziała jej, że coś niewidzialnego nas łączy. Nic dziwnego. Maria Duszka jest poetką. Poetką, a jednocześnie animatorem kultury, prowadzącą koło literackie „Anima” w Sieradzu. Połączenie wrażliwości i pasji, którą wykonuje społecznie, pozwoliło jej na inną ocenę moich wierszy. Na ich dostrzeżenie. Na znalezienie w nich tego, co nas połączyło kiedyś poprzez wspólne miejsca pobytu i dorastania, a co dzisiaj łączy nas mentalnie i w pewnym sensie artystycznie.
.
Maria jest mistrzynią suspensu i zwięzłości. Jej wiersze, to krótkie strzały w serce. Uczucia w nich drgają, rozlewają się szeroko z miejsca trafienia na całe jestestwo czytającego. Choć znamy się krótko, sporo już wiem o Marii. Wiem, albo wydaje mi się, że wiem, skąd się biorą te piękne teksty i ta nawała uczuć, w których miesza się wrażliwe rozczarowania do tego, co było, z kipiącą nadzieją do tego, co będzie, a wszystko w otoczce realistycznego tego, co jest.
.
Podobnie jest w tym wierszu. Maria pisze o kobiecie – poetce. Myślicie sobie – wyimaginowanej. Nic z tych rzeczy. O kobiecie prawdziwej, o prawdziwym rozczarowaniu i prawdziwej nadziei, która każe poetce zamieniać życiowe rozczarowanie na wiersze. Piękne wiersze. Jak ten wiersz.
.
Może powiedziałem za dużo o kobiecie, a za mało o poetce. Jeśli tak, to przeczytajcie jej wiersze. Sami dowiecie się więcej. Maria Duszka – poetka.
.
Bydgoszcz, 31 stycznia 2018 r.,
© Wojciech Majkowski

Mój wiersz na łamach „Przekroju”

Z cyklu: przypadkiem znalezione w sieci. 🙂

Tym razem mój wiersz opublikowany w „Okienku z wierszem” na łamach „Przekroju” w 1999 r.

 https://przekroj.pl/archiwum/artykuly/97855?f=autor:8089

Pani Agnieszka Kalawska napisała do mnie:

„Z Pani twórczością spotkałam się przypadkiem niedawno temu, ale jest coś w Pani wierszach, co od razu mnie ujęło, to COŚ jest tak mocne, że chce się je czytać jednym tchem.  Są krótkie, ale tak wyraziste i tak treściwe, że można wyczytać z nich wszystko. Pisze Pani pięknie i prawdziwie.

Ja bazuję na tym co jest na stronach internetowych i wszystkie te wiersze, które znalazłam w internecie zostały przeze mnie przeczytane i  już wszystkie Pani wiersze (…), które były czytane w audycji znam na pamięć. Bardzo miło było usłyszeć Panią „na żywo”. Bardzo mnie też urzekła Pani wypowiedź odnośnie Koła Literackiego „Anima”. W ciekawy sposób zostało stworzone i w bardzo pięknym celu, myślę, że dziś wiele osób ma za co Pani dziękować.”

O moim polsko-litewskim wyborze wierszy pisze portal „Wilnoteka”

Polski portal na Litwie „Wilnoteka” pisze o moim najnowszym tomiku:

http://www.wilnoteka.lt/pl/artykul/quotwolnosc-chmurquot

Autor recenzji napisał m.in.:

„Niektórzy uważają, że Erato nie ma nic wspólnego ze współczesnością.

Ale takie opinie należy włożyć pomiędzy bajki. Nic bardziej mylnego!

Poezja nadal żyje i ma się dobrze. Dowodem aktualności sztuki lirycznej

może być działalność Marii Duszki, która nie tylko pisze wiersze,

lecz także aktywnie uczestniczy w festiwalach poezji. Wiersze autorki

zostały przetłumaczone na język litewski przez Birutė Jonuškaitė.

Tomik pt.: „Wolność chmur” (Debesų laisvė) ukazał się w nakładzie

wileńskiego wydawnictwa „Homo liber”. Wybór wierszy autorstwa

Marii Duszki to teksty o zróżnicowanej tematyce. Można tu znaleźć

wiersze zachęcające do kontemplacji codzienności. Pojawiają się też

refleksje nad historią, czasem, przemijaniem i transcendencją.

Dominującym motywem jest uczuciowość, z naciskiem na miłość romantyczną.

Są w tomiku wiersze długie, wymagające zatrzymania i bardzo krótkie,

treściwe, dobitnie, natychmiast przywołujące czytelnika do rzeczywistości.

Jak chociażby ten:

lubię wiedzieć
na czym stoję
nawet jeżeli to jest
dno

W związku z publikacją tomiku wierszy Maria Duszka została zaproszona

na tegoroczną edycję litewskiego festiwalu „Wiosna Poezji”. Zapraszamy

do śledzenia twórczości poetki i do poszukiwania inspiracji w jej tekstach!”

O „Werbliście” Tomasza Snarskiego piszę w kwartalniku „Znad Wilii”

 

maria-duszka-tomasz-snarski-werblista-znad-wilii

 

 

 

 

 

 

 

 

Właśnie znalazłam w sieci recenzję mojego tomiku

wydanego w 2012 r. Bardzo dziękuję nieznanej mi

autorce. 🙂
http://iwonas.blogspot.com/search/label/Poetycko

 

PONIEDZIAŁEK, 21 WRZEŚNIA 2015

Wspomnienia w poetyckich obrazach

Maria Duszka, Freienwill, 2012

1989
Każdy system jest taki
jacy są ludzie
którzy go tworzą
przyszła wolność
ale zabrakło
mądrości i dobroci
Już dawno chciałam napisać o tym tomie wierszy, bo odkąd go mam skłania mnie często do refleksji. Poetka z Sieradza napisała szereg wierszy, których tytułami są daty tzn. rok. Jeden wiersz na każdy rok życia. Pomysł banalny a tak zachwycił. Niektóre z tych utworów mają po trzy wersy. Trzy wersy podsumowujące cały rok, mówiące wszystko, tak jak ten z 1988 „Weszłam/po raz drugi/do tej samej rzeki.” I wszystko wiadomo.

Po lekturze całego tomu czuję się zaprzyjaźniona z poetką (jeśli wiersze te można rozpatrywać jako zapis jej biografii). W niezwykle subtelny, piękny sposób zapisała najważniejsze wydarzenia w swoim życiu. Przy użyciu minimum słów, metaforyki i poetyckiego zapisu podsumowała siebie. Wychwyciła najbardziej niezwykłe momenty i zatrzymała je w poetyckim obrazie. Często zapisała kilkoma słowami, to co wydaje się niezapisalne. Wraca we wspomnieniach do gestów, które wywróciły świat do góry nogami, jednego słowa, które okazywało się najważniejszym w całym roku. I doszłam do wniosku, że tak jest naprawdę, tylko zabiegani nie zdajemy sobie nieraz z tego sprawy. Niektóre słowa, gesty, miny, obrazy czyjejś twarzy chodzą za mną całe życie. Zrozumiałam teraz, że domagają się zapisania, chociażby jednym wersem. Poetka przywołuje czasami słowa ważnej dla niej piosenki albo zapisuje znaczące w jej życiu wydarzenia jak np. to z 1996 „To był piękny październik/ Szymborska właśnie otrzymała Nagrodę Nobla/do mnie codziennie przychodził/pijany kryminalista”.
Pierwsze wiersze opisujące dzieciństwo są ciepłe i przyjemne, pojawiają się w nich członkowie rodziny, bliźniacy, dziadkowie i wujek („kiedyś stanie się alkoholikiem i zobaczy demony”). Potem burzliwa młodość, zakochania, Bóg, dzieci. Życie wyłapane w słowa. Od 1960 do 2010 roku. Tyle się wydarzyło, tyle się zmieniło.
Znalazłam w tym tomie kilka takich perełek, po których przeczytaniu przebiegł mi dreszcz po plecach. To chyba mówi już samo dla siebie. Jednym z nich jest wiersz 1983 (bo to rok moich narodzin) a Maria Duszka pisze „rodzi się moja córka / i „nie ma wody na pustyni”/przyjeżdżasz na urlop / do domu pod brzozowym lasem / i zostajesz w moim życiu / na najbliższe ćwierć wieku”.
Oczywiście każda moja zaduma nad tymi wierszami prowadzi do pytania: co ja zapisałabym w kilku słowach, gdybym miała opisać każdy swój kolejny rok życia? I już mam ochotę myśleć, oglądać obrazy w mojej głowie, wspominać i analizować. Idealne zajęcie na jesienne wieczory. Tom Freiewill to świetna sprawa, idealnie może posłużyć za album rodzinny na lata wspomnień.
Niemiecki tytuł tomiku Marii Duszki nawiązuje do jej udziału w 2010 roku w festiwalu kultury polskiej „PolnischerSommer” w niemieckim landzie Schleswig-Holstein. Temu wydarzeniu poetka poświęciła ostatni wiersz:
2010
PolnischerSommer
-festiwal chmur i tęcz
przelotnych opadów
i uśmiechów słońca
centrum Hamburga tętniło muzyką
i spokojnie kwitły słoneczniki w Szlezwiku
przeciw cieniom samolotów
w Bundesfeiertag
na przekór szalonemu wiatrowi
na nadmorskich wrzosowiskach
przeciw odwiecznej polsko-niemieckiej
-nasza pokojowa misja poetycka

 

Serdecznie dziękuję panu Jerzemu Paruszewskiemu

z Żyrardowa za relację z mojego spotkania autorskiego

w Piastowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Poezja z Duszką

W piątek, 04.04.2014, Paweł Kubiak – lider Konfraterni Poetyckiej „Biesiada” – zaprosił do Miejskiego Ośrodka Kultury w Piastowie, na comiesięczne spotkanie literatów naszego regionu, kolejną (po K. I. Zioła w lutym) reprezentantkę wielkopolskiego świata poezji: Maria Duszka z Sieradza, autorka 8 tomików wierszy, w ostatnich czasach szczególnie chętnie uprawia małe, wręcz miniaturowe formy, zaskakując przy tym bogactwem podejmowanych tematów, głębią zarówno intelektu, jak i uczuć. Myśli filozoficzne przeplatają się u niej z wątkami miłosnymi i rodzinnymi. Ciekawe są obserwacje społeczne, obyczajowe – m.in. rozważania dotyczące konfliktu płci. Podejście do zagadnień religijnych często wykracza poza konwencję, nie będąc jednak obrazoburczym. Wiele świetnych pomysłów poetyckich (z różnych dziedzin życia) przyjęło kształt zgrabnych fraszek.

Nic zatem dziwnego, że bohaterka wieczoru jest postacią znaną nie tylko w swoim środowisku – w Sieradzu założyła w 2002 r. i nadal prowadzi (przy szpitalnej bibliotece, gdzie pracuje) Koło Literackie „Anima”, do którego należą też muzycy i plastycy – lecz także zagranicą: publikowała np. w antologii „Contemporary writers of Poland” wydanej w USA (wraz z poetami „Animy” zajmuje tu znaczące miejsce), była uczestniczką festiwali poetyckich w niemieckim kraju związkowym Schleswig-Holstein oraz na Litwie (do Wilna została zaproszona przez wybitnego działacza społeczności polskiej, Romualda Mieczkowskiego; poznała tam znakomitą  tłumaczkę, dzięki czemu jej wiersze znalazły się w wiodącym litewskim czasopiśmie literackim „Krantai”). W Polsce – poza poezją – zajmuje się dziennikarstwem. Ważna jest też dla niej współpraca z muzykami, przede wszystkim Zbigniewem Paprockim z „Animy”: podczas spotkania w Piastowie zostały odtworzone piosenki skomponowane przez niego do słów własnych, jak również klasyków poezji polskiej oraz samej M. Duszki – zwłaszcza te ostatnie cechował romantyzm, ale (co warto podkreślić) bez sentymentalnych uproszczeń.

Publiczność w MOK z prawdziwą przyjemnością słuchała – w interpretacji autorki – wierszy z nominowanego w 2007 r. do Nagrody im. Ks. Jana Twardowskiego tomiku „Galeria świat” (wyd. LSW) oraz najnowszego tomu „Freienwill” wydanego jako dodatek do kultowego czasopisma literackiego „Topos”. Wywiązała się życzliwa dyskusja, w której udział wzięli liczni zebrani, a wśród nich uczestnicy Żyrardowskich Wieczorów Literackich: Jerzy ParuszewskiStanisław Wasilewski.

Tradycyjny turniej jednego wiersza „O Wieczne Pióro Konfratrów” obsadzili poeci w wieku od 8 do 90 lat! Markowe pióro oraz 100 zł wywalczyła Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel (Kanie), drugie miejsce zdobyłJacek Furmański („Biesiada” Piastów), trzecie zajęła Maria Bednarek (Warszawa). Wyróżnione zostały:Mirosława Umiastowska (Warszawa) i Wiesława Zaśko (Pruszków). Wszyscy laureaci otrzymali dyplomy uznania i nagrody książkowe. Wyróżnienie Specjalne, w postaci jednego z tomików poezji swojego autorstwa, M. Duszka przyznała najmłodszemu uczestnikowi turnieju, Markowi Furmańskiemu – ponadto powszechne gratulacje odebrał najstarszy ze współzawodników, Augustyn Dyda (obaj z „Biesiady” Piastów).

 

http://ck.zyrardow.pl/_/ck/index.php/site/article/_577/Poezja+z+Duszk%C4%85

Na łamach najnowszego numeru miesięcznika „Ziemi Łódzka”

( 2/2014) ukazała się recenzja mojego tomiku pt.”Freienwill”.

oraz wywiad ze mną.

Bardzo dziękuję pani Annie Szymanek – Juźwin.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

MOJE WIERSZE MNIE NIOSĄ

Maria Duszka, poetka, dziennikarka, animatorka kultury. Wydała  osiem tomików wierszy. Jej utwory zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Jest stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W grudniu ubiegłego roku Sejmik Województwa Łódzkiego uhonorował ją odznaką za wybitne zasługi dla województwa.

„Być poetą znaczy mówić światu nie” pisał Tadeusz Borowski. Ciężko  być poetką?

Nie jest łatwo. Dawniej wręcz miałam do siebie pretensje o to, że nie potrafię myśleć i postępować jak większość ludzi. Teraz zdaję sobie sprawę, że te moje cechy utrudniają mi funkcjonowanie w świecie, ale pomagają w twórczości.

Parafrazując jeden z pani wierszy, Bóg plącze im życiorysy…

Moja wrażliwość nie ułatwia życia. Jest ono trudne, ale na pewno nie jest nudne,  banalne.  

Pisanie to jest jakiś wentyl bezpieczeństwa?

Piszę, kiedy jest mi bardzo źle i bardzo, bardzo dobrze. Poezja jest mi potrzebna jak modlitwa. Piszę mało wierszy i są to raczej krótkie formy, takie haikopodobne.

Haiku w języku japońskim oznacza żartobliwy wers, a w pani twórczości dużo jest samotności i tęsknoty za miłością.

Kiedyś pewien łódzki poeta, powiedział, że moje wiersze
są o miłości niespełnionej, a ja zadałam mu wtedy pytanie:
co to jest miłość spełniona? Nie odpowiedział.
Pochodzę rodziny Kiedrzyńskich, to stary ród szlachecki.
Ale było też w nim kilkoro literatów. Między innymi nazwisko
to nosiła matka Narcyzy Żmichowskiej, pisarki i feministki.
Był też Stefan Kiedrzyński, bardzo znany w okresie międzywojennym
autor powieści i scenariuszy filmowych. Nie badałam swojego drzewa
genealogicznego, ale poglądy Żmichowskiej są mi dość bliskie.
Nie jestem fanatyczną feministką, ale uważam, że kobieta powinna,
a nawet musi, przede wszystkim liczyć na siebie, podążać swoją
drogą.

Pani ma swoją ścieżkę?

Chyba tak. We współczesnym środowisku literackim jest wielu poetów, którzy piszą podobnie, wzorują się jedni na drugich, ja staram się opierać tym chwilowym modom. Prowadzę Koło Literackie „Anima” i zawsze powtarzam swoim podopiecznym, żeby nie naśladowali bezkrytycznie na innych, tylko szukali swojej ścieżki.

Kim są członkowie koła?

Są to ludzie w różnym wieku – nie tylko z Sieradza. Agnieszka Jarzębowska, autorka wierszy i fraszek jest polonistką.  Jacek Brzostkowski studiuje na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, Jola Miśkiewicz jest bezrobotna – pisze teksty piosenek i utworów satyrycznych. Podobny rodzaj twórczości uprawia  bibliotekarz Darek Staniszewski. Ania Michalska – Sapkota jest nauczycielką matematyki, Ala Królewicz – absolwentką łódzkiej ASP. Zbyszek Paprocki  jest bardem, który sam pisze i przekłada na język poezji śpiewanej utwory artystów, skupionych w naszym kole i nie tylko.

Pierwsze spotkanie „Animy” odbyło się 27 marca 2002 roku w bibliotece szpitalnej, w której na co dzień pracuję.

W ubiegłym roku przyznano Pani, między innymi za tę działalność, odznakę honorową „Za zasługi dla województwa łódzkiego”…

Starania o to odznaczenie rozpoczął Zarząd Oddziału Związku Literatów Polskich w Poznaniu w dziesięciolecie działalności „Animy”. Opieka nad kołem to moja praca społeczna. Marzy mi się, abym kiedyś mogła zajmować się życiem literackim etatowo. Kieruję dość dużą książnicą szpitalną i przede wszystkim muszę się wywiązywać ze swoich obowiązków zawodowych. Bardzo lubię tę pracę, ale… Mam wiele pomysłów związanych z życiem literackim, nie mogę ich zrealizować z braku czasu.

Ma Pani wypracowaną metodę tworzenia?

Dyscyplina jest mi zupełnie obca. Wiersze przychodzą do mnie kiedy chcą. Mam wrażenie, że unoszą się w powietrzu i czasem udaje mi się je złowić.  Uważam, że w tych naszych pośpiesznych czasach powinniśmy pisać wiersze krótkie i celne – jak hasła reklamowe. One łatwiej trafią do serc i umysłów czytelników.

 

Pani życie od lat związane jest z Sieradzem. Nie tęskni Pani za fermentem artystycznym dużych miast, gdzie łatwiej być dostrzeżonym?

Nie. Jestem pomysłodawczynią i jurorką Ogólnopolskiego Konkursu
Poetyckiego „Mój list do świata” organizowanego przez Miejską
Bibliotekę Publiczną w Sieradzu. Wspólnie z Powiatową Biblioteką
Publiczną organizujemy Noce Poezji i Muzyki.
Nigdy nie chciałam żyć w dużym mieście. Pochodzę z Małynia,
wsi położonej w połowie drogi  między Łodzią a Sieradzem.
To moje miejsce na ziemi. Motto mojego najnowszego tomiku
zatytułowanego „Freienwill” brzmi: „Świat jest Mały(ń)”.
Wydaje mi się, że nie ma znaczenia, gdzie się mieszka.
Jeżeli tworzy się coś autentycznego, to wcześniej czy później
ta twórczość przebije się i trafi do ludzi.

Dobra literatura sama się broni?

Moje wiersze niosą mnie w świat. Cztery lata temu byłam na festiwalu „Polnischersommer” w Niemczech, w ubiegłym roku  na XX Międzynarodowym Festiwalu Poetyckim „Maj nad Wilią” w Wilnie, w tym roku też prawdopodobnie pojadę do Niemiec i na Litwę.

W 2005 r.  Danuta Błaszak zaproponowała mi publikację moich wierszy w antologii „Contemporary writers of  Poland” wydanej w USA. Kolejny tom tego wydawnictwa ukazał się w ubiegłym roku. Znalazły się tam wiersze moje i kilku innych autorów „Animy” w przekładzie Marka Marciniaka, niezwykle życzliwego nam tłumacza języka angielskiego.

Jak odbierana jest Pani twórczość za granicą?

Język poezji jest uniwersalny. Mój tomik „Freienwill” podarowałam w Wilnie wiceprezes Związku Pisarzy Litewskich Birutė Jonuškaitė. Ona przełożyła osiemnaście  moich wierszy. Zostały opublikowane w „Krantai” – jednym z najlepszych litewskich czasopism literackich, w numerze poświęconym literaturze polskiej. Moje utwory znalazły się obok wierszy Czesława Miłosza i fragmentów „Kronosa” Witolda Gombrowicza. To było dla mnie kompletne zaskoczenie i niezwykle miłe wyróżnienie.

Rozmawiała: Anna Szymanek-Juźwin