Posts Tagged ‘Maria Duszka. poezja’

Agnieszka Zajdowicz o jednym z moich wierszy opublikowanych w „Toposie”

Poetka Agnieszka Zajdowicz napisała na swoim blogu „Wpół do szóstej”:

„Dwumiesięcznik Literacki „TOPOS” – marzenie każdego szanującego się w Polsce literata. 240 gęsto zadrukowanych stron (…). I wśród nich perełka, która powaliła mnie na kolana – Maria Duszka ze swoim wierszykiem:

„rodzina zmarłego

przed szpitalem

jak kruki na śniegu”

„MAM GŁOWĘ W CHMURACH” – spotkanie poetycko – muzyczne w Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku

„LATO W STAWISKU”

W niedzielę 21 sierpnia o godz. 17.00 wystąpię ze Zbyszkiem

Paprockim na wieczorze literacko-muzycznym pt.

„MAM GŁOWĘ W CHMURACH” w Muzeum Anny i Jarosław 

Iwaszkiewiczów w Stawisku. Serdecznie zapraszam. 🙂

 

A to link do serwisu informacyjnego TV Polonia z 5.08.2016r.

Zaprezentowane w nim zostało Muzeum Anny i Jarosława

Iwaszkiewiczów. Jako jedno z najbliższych planowanych tam

wydarzeń zapowiedziano właśnie nasze spotkanie autorskie:

http://www.polonia24.tvp.pl/26171046/05082016-2150

 

Maria-Duszka-i-Zbigniew-Paprocki-w-Muzeum-A.-i-J.-Iwaszkiewiczów-w-Stawisku-1

WYWIAD ZE MNĄ NA BLOGU MICHAŁA HYNASA „NA REGALE”: 

http://michalczyta.blox.pl/2015/11/Siedem-pytan-do-Marii-Duszki.html

Siedem pytań do Marii Duszki

hichal23

Siedem pytań do – czyli ankieta bloga Na regale [odcinek drugi – Maria Duszka, poetka, autorka tomików      m. in. „Galeria Świat”, „Kora” czy „Może mi się przyśnisz”, na co dzień bibliotekarka i animatorka kultury. Założycielka Koła Literackiego „Anima”, mieszka i pracuje w Sieradzu]

Na regale: Ulubione słowo:
Maria Duszka: drzewo

Jaki zawód chciałaby Pani wykonywać, gdyby nie robiła Pani tego, co teraz:
Chciałabym być tłumaczem literatury.

Ulubiony bohater literacki:
Kubuś Puchatek

galeriawiat

Ulubione miejsce:
To Małyń, wieś, z której pochodzę. To takie centrum mojego świata. Zawsze chętnie tam wracam. W moim najnowszym tomiku „Freienwill” zamieściłam motto „Świat jest Mały-ń”.

Niedoczytana książka:
„Ulisses” Joyce’a. Poddaję się. Umrę, nie przeczytawszy…

Książka, do której Pani często wraca:
Jest kilka takich książek. Nie potrafię wskazać jednej. Są to na ogół dobrze napisane romanse bez happy endu. Na przykład „Bohiń” i „Kronika wypadków” Konwickiego, „Zatoka Francuza” Daphne Du Maurier. Uwielbiam „Wariacje pocztowe” Brandysa. Jedną z książek, które mnie ostatnio zachwyciły jest powieść „Dobre wychowanie”, której autorem jest Amor Towles.

Książka, która powinna być w każdej domowej bibliotece to:
Każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby czytelnicze. Nie potrafię wskazać takiej książki dla każdego.

Maria Duszka – wiersze

x  x x

 

powiesiłam w mojej szafie

twoją marynarkę

 

wszystkie moje ubrania

chcą być blisko niej

 

 

 

 

 

x  x  x

 

dzisiaj będę u ciebie

 

moje serce nade mną

jak skowronek

 

 

x  x  x

 

podobno miłość

wcześnie wykryta

jest uleczalna

 

więc nie śnij mi się

co noc

 

więc nie dzwoń do mnie

aby usłyszeć mój głos

 

 

x  x  x

 

pamięci moich bliskich

 

a wydawało się

że zawsze będą trwać

na tym rumiankowym podwórku

w tym ciepłym domu

w tym bezpiecznym łóżku

 

po kolei zdmuchuje ich czas

 

 

 

 

x  x  x

 

łąka pod lasem

 

niewidoczny chór świerszczy

pod batutą słońca

 

 

 

 

NOLI ME TANGERE

 

Słyszałem o pewnym mężczyźnie,

który słowa wymawia tak pięknie,

że może mieć każdą kobietę

jeśli tylko wypowie jej imię.

 

L. Cohen

 

nie mów do mnie

po imieniu

 

albo

 

licz się

ze skutkami

 

 

WSZYSTKO JEST CORAZ BARDZIEJ SZARE

 

ptaki śpiewały

swoje carpe diem

w płonących drzewach

tamtej jesieni

 

teraz

gdy coraz częściej ciebie

nie ma

nie podchodzę już do okna

pilnie robię cokolwiek

aby nie słyszeć ich śpiewu

aby zapomnieć

że zwykle tu byłeś

o tej porze

 

x  x  x

 

on jest

jasny

łagodny

i prawdziwy

jak dotyk

brzozowej gałązki

 

 

 

 

 

x x  x

 

kiedy siedząc po raz pierwszy

naprzeciw mnie mówiłeś:

„jak z nią rozmowa…”

byłam pewna

że przeceniasz moje i swoje możliwości

„przyjście letniego prorokując grzmotu…”

 

poznałam całe twoje dobro

i całe twoje zło

 

rozsądnie wyrzekłam się

spotkań i telefonów

 

zniszczyłam i wyrzuciłam

wszystkie drobiazgi

które mi dałeś

 

to miasto jest

coraz bardziej pełne ciebie

 

jestem jak liść

ledwie trzymający się gałęzi

 

huragan pcha mnie w twoją stronę

 

 

x  x  x

 

mówisz mi:

chcesz wszystkiego

 

a mnie wystarczy

popatrzeć w okno

na twoją stronę

i pomyśleć

że jesteś

 

 

x x x

 

z tobą

choć bez ciebie

budzę się i zasypiam

obieram jabłko

kupuję chleb

słucham muzyki

którą kochasz tak samo jak ja

 

z tobą bez ciebie

jadę 500 kilometrów

na północ i z powrotem

 

z tobą modlę się:

Panie

jeżeli możesz coś zrobić

w tej sprawie…

 

 

MIŁOŚĆ

 

nie widziałam cię wiele dni

 

stoisz teraz

naprzeciw mnie

jak morze

 

stoję przed tobą

bezbronna

 

 

 

x  x  x

 

zanim się pojawiłeś

wyśniłam twoje oczy

i całe niebo

lat z tobą

 

 

x  x  x

 

toczą się lata

okrągłe i puste

 

czekam na kilka letnich dni

 

dotyk twoich ust

musi mi wystarczyć

na następny rok

lub

na zawsze

 

krew w moich żyłach

zmienia się w oczekiwanie

tętni

i odwraca mnie

w twoją stronę

 

nie ma nic lepszego

niż twoje ramiona

 

 

 

x x x
kiedy się pojawiłeś

wielką ciszą wypełnił się mój dom

w milczeniu słuchaliśmy przepowiedni
„obudzimy się wtuleni…”

dzisiaj siedzimy wśród traw
słucham twojego monologu
najlepszej poezji
jaką znam

blisko twoje dłonie
daleko przed nami miasto
i dzieci puszczają latawce
„w południe lata”

 

 

WIERSZ O CZAJNIKU

 

stoisz za mną

obejmujesz mnie

mówisz:

„tak sobie stoimy

patrzymy

gotuje się woda

wygotowuje się

czajnik się przypala

pali się

przyjeżdża straż

gasi

mija dzień

drugi

mijają lata

a my tak sobie stoimy…”

 

nie znam mężczyzny

który upijałby się

równie pięknie

jak ty

 

 

x  x  x

 

jesień tonie w deszczu i mgle

 

nie opuszczasz moich myśli

 

łagodnie tonę

w twoich oczach

w twoich dłoniach

 

x   x  x

 

czasem zazdroszczę

psu

którego głaszczesz

 

 

 

 

 

 

 

MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

 

rozmawialiśmy

 

o kilka kroków od nas

zatrzymał się mały

może czteroletni chłopiec

w żółto-granatowej kurtce

 

powiedział patrząc na ciebie

prawie pięćdziesięcioletniego mężczyznę:

„chodź tu”

 

nie przerwaliśmy rozmowy

 

po chwili chłopiec stanowczo powtórzył:

„chodź tu”

 

„dlaczego mam do ciebie iść?”

spytałeś

 

„bo ja mam tylko mamę…”

 

 

 

 

x  x  x


ktoś powiedział

że nie można być zrozpaczonym

kiedy się patrzy w niebo

 

na twoim pogrzebie

przez cały czas

obserwowałam chmury

 

nie należałam do tych kobiet

które miały prawo płakać


x x  x

 

fotografuję tę okolicę

tak

jak się całuje

ciało kochanego człowieka

– miejsce przy miejscu

 

 

 

PATRZ MI W OCZY!

Dlaczego ludzie myślą że mogą mi powiedzieć wszystko?

Od lat przychodzi do tej szpitalnej biblioteki.

Emerytowany ekonomista: myślący – ateizujący – poszukujący.

Niedawno zginął w wypadku jego syn.

Nikomu jeszcze tego nie mówiłem, pani powiem.

To było półtora roku temu.

Wypożyczyłem książki w bibliotece powiatowej,

poszedłem do parku za urzędem miasta,

usiadłem na ławce, zacząłem czytać.

 

Po pewnym czasie przysiadł się do mnie.

 

Wyglądał jak trzydziestoletni mężczyzna –

miał jasnorude włosy i bródkę.

Zaczął ze mną rozmawiać, pytał co czytam,

zwyczajna rozmowa.

Nagle odszedł na chwilę na odległość paru kroków,

wrócił. Jego oczy płonęły jasnożółtym ogniem.

Patrz mi w oczy! – mówił. –Dlaczego mi nie patrzysz w oczy?!

 

Byłem przerażony, chciał się do mnie zbliżyć,

ale zrobiłem trzy razy znak krzyża –

z prawej strony, pośrodku i z lewej.

Nie mógł do mnie podejść bliżej niż na odległość sześciu metrów…

 

To był diabeł, to było półtora roku temu.

Nie mogę dojść do siebie, nie wiem co o tym myśleć.

To było ostrzeżenie?”

 

 

x x x

 

rodzina zmarłego

przed szpitalem

 

jak kruki na śniegu

 

 

 

 

x  x  x

 

zwykłe kobiety

rodzą dzieci

 

poetkom

Bóg plącze życiorysy

aby rodziły wiersze

 

 

MAŁYŃ

 

niewiele się tutaj dzieje

– wiewiórka zaogni się

na dachu starej stodoły

zbiegnie na brzozę lub orzech

 

w żywopłocie przy bramie

dorastają młode słowiki

 

stoją brzozy

w czasie i powietrzu

słońce uśmiecha się

 

jest spokój błękit i zieleń

niewiele się tutaj dzieje

 

 

 

 

 

x  x  x

 

po naszych latach i zimach

kłótniach

z oddawaniem i wyrzucaniem prezentów

powrotach na kolanach

północnych telefonach

 

po tych wszystkich imionach

które dla mnie wymyśliłeś

(nigdy nie mówiłeś do mnie po imieniu

„bo to byłoby zbyt intymne”)

zastanawiam się

dlaczego żadne z nas

nie odważyło się powiedzieć:

„kocham cię

nie rań mnie”

 

do końca byliśmy tchórzami

 

 

 

 

x  x  x

 

zostałam w domu sama

 

pławię się w ciszy i samotności

 

po godzinie mam ochotę zadzwonić do ciebie

aby ci opowiedzieć

jak dobrze czuję się sama w domu

 

 

 

x  x  x

 

powiedziałam ci przez telefon

że nudzą mnie rozmowy z tobą

 

(skłamałam

– milczysz od dwóch tygodni)

 

widzisz

jestem pojętną uczennicą

w twojej szkole

umiejętności zadawania ciosów

 

 

 

x  x  x

 

aby zmyć z siebie ciebie wykorzystuję

dłonie oczy usta innych mężczyzn wybieram się

z nimi w podróże dokądkolwiek posyłam im

listy i uśmiechy farbuję dla nich włosy które mi

przez ciebie posiwiały

gdy wracasz

obrażam cię

w nie wiem którym już z kolei ostatnim pożegnalnym

liście

żadnego postępu w zapominaniu

 

 

 

 

x  x  x

 

to miasto

jest ponoć złe

 

a ja lubię je

od kiedy patrzy na mnie

twoimi oczami

 

 

 

 

x  x  x

 

wczoraj odprowadzałam cię na dworzec

 

na peronie nieduży pies

głośno skamlał i wyrywał się do kogoś

stojącego już w pociągu

 

kiedyś przy naszych pożegnaniach

tak samo

choć bezgłośnie

rozpaczałam

 

wczoraj byłam zupełnie spokojna

 

postarzała się nasza miłość

 

 

 

 

SOPOT 2008

 

codzienny przemarsz –

poziomo chmur

pionowo deszczu

 

 

 

 

HANAMI

 

w czas kwitnienia wiśni

Japończycy

nie pracują

świętują

 

nawet w centrach wielkich miast

siedzą przez kilka dni

pod kwitnącymi drzewami

 

nie żal im upływającego czasu

 

siedzą dopóki płatki wiśni

nie opadną

 

nasyceni pięknem

wracają do pracy

 

na moim osiedlu

bez potrzeby wycięto

stary śliwkowy sad

 

sąsiedzi mówią

że teraz wreszcie

będzie tu porządek

 

nie będziemy drugą Japonią

 

 

 

 

 

x  x  x

 

leżę w lesie

 

brzozy błogosławią mnie

gałęziami

 

 

 

 

x  x  x

 

spojrzał w okno

w bardzo mglisty poranek:

„o, nie ma świata…”

 

 

 

x  x  x

 

modlitwa

– odpychanie ciemności

 

 

 

 

x  x  x

 

kiedy mamy umierać

(choć wcześniej mówiliśmy

że żyć nie warto)

świat nabiera barw

i wyrazistych konturów

jak lato w sierpniu

 

i wszystkie chwile

które były

i które jeszcze mogłyby być

mają nagle wagę i wartość

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

drzewa

– to co pozostało nam

z raju

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

dzień w podróży

 

nie otwieram książki

 

czytam świat

 

 

 

x  x  x

 

po dwudziestu dwóch latach

od początku

naszej miłości

rozmawiamy o mężczyznach

którzy prowadzą podwójne życie

– mają żony i kochanki

(bo ich na to stać)

 

pytam

czy chciałbyś tak żyć

jak oni

 

„myślę że chciałbym podwójną ciebie”

odpowiadasz

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

 

windą do nieba

do twojego mieszkania

na ósmym piętrze

 

 

x x x


masz w oczach

tyle nieba
kiedy patrzysz na mnie
przymykam powieki
i przyjmuję
jasną hostię
twojego spojrzenia

 

 

x  x  x

 

lubię wiedzieć

na czym stoję

 

nawet jeżeli to jest

dno

 

 

 

 

 

x  x  x

 

jak co wieczór

referuję ci przez telefon

wszystkie moje

uczynki wzloty i upadki

 

zaczynam od:

„wstałam o siódmej rano…”

 

wysłuchujesz

a potem mówisz:

„ja też dzisiaj wstałem o siódmej rano

wysikałem się

i poszedłem spać”

 

od lat nie potrafię rozstrzygnąć

kto z nas ma rację

 

 

 

 

 

x  x  x

 

czerwiec jest

jak

mieć osiemnaście lat

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

wiejski głupek

siedzi przy grobie matki

 

obejmując rękami kolana

i kołysząc się

powtarza:

mama w ziemi

ziemia w mamie…

 

 

 

 

 

WOLNY

 

pchał wózek z tekturą

jego wzrok był ponad

 

lump

z charyzmą

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

 

Który skrzywdziłeś człowieka prostego

śmiechem nad krzywdą jego wybuchając…

 

Czesław Miłosz

 

 

w roku 1980 mówili:

„walczymy o godność człowieka pracy”

 

w roku 2004

do bezrobotnych

którzy przyszli na spotkanie

w sprawie pracy

wychodzi mały dyrektor

niedużej firmy i mówi:

„potrzebuję pięciu samców

i pięć samic…”

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

 

na niepokój serca

modlitwa

jak lek nasenny

albo

myśl o twoich dłoniach

łagodnych

bezpiecznych

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

stoję przy oknie

 

oddaję się przestrzeni

 

zatrzymuję czas

 

 

 

DZIECIŃSTWO W SZADKU

 

kościół był  duży

a ja

mała

nic o gotyku

nie wiedziałam

 

pamiętam tylko

że niebieska

Matka Boska z Dzieciątkiem była

kolumny w niewyraźnych freskach

 

podwórko dziadków

całe w rumiankach

i bez w kącie podwórka

– co było dobre

wielkie było jak świat

a co złe

małe

jak na słońcu chmurka

 

dziś

gdy czasem jest źle

gdy do życia mija ochota

świecą w mojej pamięci

tamte dni

jak ze złota

 

 

x  x  x

zatrzymaj się

popatrz w okno

(tam

prawie zawsze

jest jakiś

wiersz

 

 

 

x  x  x

 

śpiew ptaków

w płonących gałęziach drzew

 

przemija lato

 

 

 

 

 

KTÓRZY DAJĄ BĘDZIE IM DODANE

 

„zawsze pracuję

najlepiej jak potrafię

dlaczego więc ciągle

cierpię niedostatek”

uskarżała się Bogu w modlitwie

 

następnego dnia otrzymała odpowiedź

najlepszą z możliwych:

„bądź hojna dla siebie i dla innych”

 

 

 

 

 

NIEDZIELA PALMOWA 2005 R. PO NARODZENIU CHRYSTUSA

 

„po tych słowach

skłonił głowę

i wyzionął ducha”

 

klękamy

 

mężczyzna przede mną

ziewa

 

 

 

 

 

 

GALERIA ŚWIAT

 

płatki śniegu

liście drzew

– żaden się nie powtórzy

 

Bóg jest perfekcyjnym artystą

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

 

budzę się

o czwartej nad ranem

 

w myślach ślad modlitwy

sprzed zaśnięcia

– aby mnie już tak nie bolała

każda chwila

twojej nieobecności

 

o czwartej nad ranem

przychodzi odpowiedź na modlitwę

– przypomina mi się fraza piosenki:

„która z miłości naszych

może właśnie jest już

tą ostatnią…?

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

przypadkowe spotkanie z tobą

 

jakby mnie Bóg

pogładził po policzku

 

 

 

 

 

 

 

MATKA

 

na sali szpitalnej

między kolejnymi

kroplówkami

narkozami

trepanacjami głowy

codziennie około trzeciej po południu

prosisz abym sprawdziła

czy obiad już się ugotował

„bo niedługo chłopcy wrócą ze szkoły”

 

pytam gdzie on się gotuje

„no tam”

odpowiadasz wskazując głową

w kierunku korytarza

na którym leżą inni chorzy oczekujący

na swoje operacje

 

w świadomości zostały ci już tylko

nasze twarze i imiona

 

i myśl

że jak co dzień

przez ostatnie czterdzieści lat

gotujesz dla nas obiad

 

 

 

 

 

 

x  x  x

 

słońce niedawno zaszło

 

w prostokącie mojego okna

na nieskończenie ciemnoniebieskim tle

błyszczy planeta Wenus

 

 

 

 

 

Mój tomik „Galeria Świat” można jeszcze nabyć

w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej w Warszawie.

Klik: 🙂

http://sklep.lsw.pl/poezja/202-od-moroszki-po-morwe-ireneusz-gebski.html

 

 

 

Ktoś powiedział: „Jest dobre wino w każdym

pokoleniu”. Z takim „winem” w najlepszym gatunku

spotkaliśmy się  – ja i Zbyszek Paprocki –

18 marca 2015 r. w Zespole Szkół nr 7 w Kaliszu.

W środowe przedpołudnie w bibliotece szkolnej

czekało na nas około 50 gimnazjalistów.

Ja zaprezentowałam im swoje wiersze, a Zbyszek

piosenki wykonywane przy akompaniamencie

gitary. Przy niektórych utworach uczniowie zaczęli

spontanicznie, rytmicznie klaskać. Prosili także

o bisy. Pytano nas o początki naszej twórczości.

Udzieliliśmy kilku porad warsztatowych młodym

poetom i muzykom. Spotkanie zaplanowane

było na  jedną godzinę lekcyjną, a trwało dwa razy

dłużej. Wyjeżdżaliśmy z Kalisza pełni najlepszych

wrażeń. Szczególne podziękowania składamy

pani dyrektor Beacie Prus, pani Agnieszce

Kowalewskiej i panu Jakubowi Pokojowczykowi

– za zaproszenie nas i zorganizowanie spotkania.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A oto relacja z naszego spotkania zamieszczona na stronie Zespołu Szkół nr 7 w Kaliszu:


Wyjątkowi goście w bibliotece

***
stoję przy oknie
oddaję się przestrzeni
zatrzymuję czas


Maria Duszka

W środę 18 marca 2015 roku uczniowie naszej szkoły spotkali się w bibliotece z poetami: Marią Duszką oraz Zbigniewem Paprockim. Pani Maria mieszka w Sieradzu. Jest poetką, dziennikarką, bibliotekarką oraz animatorką kultury. Prowadzi także Koło Literackie „Anima”, które zrzesza utalentowanych literacko ludzi oraz promuje ich twórczość. Pani Duszka dotychczas wydała osiem tomików poezji, a jej utwory zostały przełożone m.in. na język niemiecki, francuski, serbski, szwedzki, węgierski czy też esperanto. Swoje wiersze publikowała w wielu antologiach, także w Stanach Zjednoczonych i Niemczech. W 2012 roku otrzymała Stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a rok później Odznakę Honorową za Zasługi dla Województwa Łódzkiego. Pan Zbigniew Paprocki jest natomiast sieradzkim bardem, kompozytorem i gitarzystą. Od 2008 roku należy do Koła Literackiego „Anima”, a jego wiersze zostały przełożone na język angielski oraz niemiecki. Wydał także książkę dla dzieci pt. „O kogucie listonoszu”. Swoją twórczość prezentuje na wielu spotkaniach autorskich. W ubiegłym roku nagrał płytę pt. „Spacer po Sieradzu”, która promuje dziedzictwo kulturowe miasta.

Podczas spotkania pani Maria Duszka zaprezentowała swoje wiersze z tomików „Galeria świat” oraz „Freienwill”, a pan Zbigniew Paprocki zaśpiewał oraz zagrał na gitarze, prezentując młodzieży nie tylko swoje utwory, ale także znanych artystów. Goście opowiadali o swoich pasjach i inspiracjach. Przekonywali uczniów, że warto rozwijać własne umiejętności, by w przyszłości osiągnąć sukces. Po spotkaniu, które trwało prawie dwie godziny, młodzież podziękowała poetom, wręczając im kwiaty oraz specjalnie na tę okazję przygotowane podziękowania. Niektórzy gimnazjaliści zostali nieco dłużej, by porozmawiać z gośćmi oraz zaprezentować im własną twórczość. Skorzystali z wyjątkowej okazji i dzięki temu mogli wysłuchać życzliwych porad pani Duszki dotyczących ich wierszy. Z pewnością będą teraz wiedzieć, jak udoskonalić własny styl pisarski.

Impreza była niebywałą okazją, by nie tylko poznać twórczość poetów, ale tak jak w zacytowanym tu wierszu pani Duszki, zatrzymać na chwilę czas, otworzyć okna wyobraźni i poczuć, że poezja jest piękna.

W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele klas I-III gimnazjum, pani Dyrektor Beata Prus oraz pedagog, pani Katarzyna Kaczmarek. Imprezę przygotowali: nauczyciele bibliotekarze, pani Agnieszka Kowalewska i pan Mateusz Ledzianowski, pan Jakub Pokojowczyk – nauczyciel języka polskiego oraz pan Wojciech Rektor – nauczyciel muzyki.

 

http://www.zsnr7.kalisz.pl/aktualnosci/1654-wyj%C4%85tkowi-go%C5%9Bcie-w-bibliotece.htmlhttp://www.zsnr7.kalisz.pl/aktualnosci/1654-wyj%C4%85tkowi-go%C5%9Bcie-w-bibliotece.html

Piosenka dla Duszki

 

PIOSENKA DLA MNIE – O MNIE I MOIM MAŁYNIU.

DZIĘKUJĘ ZBYSZKOWI PAPROCKIEMU,

JEJ TWÓRCY I WYKONAWCY. 🙂

Posłuchaj:

Piosenka dla Duszki – słowa, muzyka i wykonanie Zbigniew Paprocki

PIOSENKA DLA DUSZKI

 

Wyfrunęłaś z tego domu

w strofach swoich wierszy.

Czas zdmuchiwał po kolei dobrych ludzi.

Zapisałaś rok po roku jak pamiętnik wersy:

radość w korze białych brzóz,

szczęście w płatkach róży – cała ty.

 

Już nie wiją tak jak dawniej gniazd jaskółki

i na stawie już nie kwitną nenufary,

każdy wiersz ma jednak ciągle świeży zapach

pól i łąk nad krętą rzeką

i kwitnących podróżników –

trakt małyński wciąż się snuje pośród myśli.

 

Żal, że nie ma już tamtej brzeziny –

mogłabyś tam zaraz pieszo iść

i przytulić się do jej chropawej kory,

i wyjawić jak ci się żyje dziś.

 

Z doświadczenia dobrze wiem, niestety,

wiersz stygmatem czasem bywa dla poety,

a tęsknoty nie utuli mijający czas,

kiedy myśli tkwią jak drzazgi w nas.

 

Stary fotel na biegunach – twoje miejsce.

W dłoniach trzymasz tomik wierszy – wspomnień skarb

Wiatr za oknem pogwizduje cicho pieśni,

pod kominkiem ogień zgasł…

Idź spać, idź spać –

może przyśni ci się dziś małyński trakt.

 

Idź spać, idź spać –

może przyśni ci się dziś małyński trakt.

 

Tekst, muzyka i wykonanie – Zbigniew Paprocki

 

 

 

MARIA DUSZKA

 

x  x  x

 

mam głowę w chmurach

 

mam wiersz w głowie

 

niekończący się wiersz o tobie

 

 

 

KTOŚ ZAMIEŚCIŁ JEDEN Z MOICH NIE NAJNOWSZYCH JUŻ

UTWORÓW NA PORTALU „KOBIETY KOBIETOM” POD HASŁEM

„WIERSZE, KTÓRE LUBIMY”. MIŁO MI, ŻE MÓJ UTWÓR

ZNALAZŁ SIĘ W DOBRYM SĄSIEDZTWIE

– MIĘDZY WIERSZAMI EWY LIPSKIEJ

I JULIANA TUWIMA. 🙂

 

http://kobiety-kobietom.com/forum/viewtopic.php?f=9&t=1212&start=390#p675693


Maria Duszka

x  x  x


jeszcze przychodzisz we śnie
— przypominasz
że jedna tylko jest miłość

nie wiesz jak trudno
wracać od ciebie
do świata maleńkich don juanów
gdzie słowa i gesty
zabija wyćwiczona pamięć
dla lepszego
samonieczucia

XIV edycja Powiatowego Konkursu Recytatorskiego

„Moja mała ojczyzna” w Powiatowej Bibliotece

Publicznej w Poddębicach. Młodzież znów pięknie

prezentowała (między innymi moje) wiersze. 🙂

Finał XIV edycji Konkursu Recytatorskiego „Moja Mała Ojczyzna” 

17 grudnia 2014 r. w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Poddębicach odbył się uroczysty Finał XIV edycji Konkursu Recytatorskiego pt. „Moja Mała Ojczyzna”, zorganizowany przez Bibliotekę Powiatową i Starostwo Powiatowe w Poddębicach.
Konkurs adresowany jest do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z terenu Powiatu Poddębickiego i ma na celu popularyzację wierszy autorów pochodzących z naszego powiatu i piszących o Ziemi Poddębickiej: M. Duszki, Z. Skibińskiego, B. Krystka czy Z. Kupczyka.
Do Biblioteki licznie przybyła młodzież z gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z nauczycielami oraz zaproszeni goście.
Recytacje oceniała komisja konkursowa w składzie: Dorota Kubiak – Z-ca Naczelnika Wydziału Kultury, Oświaty i Pomocy Społecznej Starostwa Powiatowego w Poddębicach, Beata Szymczak – Dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Uniejowie oraz Monika Przybyła – bibliotekarka z Powiatowej Biblioteki Publicznej w Poddębicach.
Podczas obrad komisji uczestnicy mogli posłuchać odczytu na temat historii konkursu.